Za sucho w meszkaniu - alergia na kurz i roztocza

28.05.12, 14:27
Właśnie przeprowadziliśmy się i o ile w poprzednim mieszkaniu było za dużo wilgoci, to tu jest za sucho. Wilgoć jest z reguły na poziomie 37-40%. Jak już dobije tej górnej granicy, to jest dobrze. Jak wrzucę pranie do środka i dodatkowo pozamykam okna, to trochę wzrasta. Ale kurzu już widzę od tego jest baardzo dużo. Nie wiem czy włączyć nawilżacz, czy to raczej nie wskazane przy tej alergii. I z góry dziękuję za pseudo rady wszelakich sprzedawców i akwizytorów.
    • e-kasia27 Re: Za sucho w meszkaniu - alergia na kurz i rozt 28.05.12, 21:25
      Dla alergika nie ma znaczenia ilość kurzu jako takiego, ale to co w nim żyje, czyli ilość roztoczy.
      A roztocza lubią wilgoć i ciepło.

      Im bardziej sucho, tym mniej roztoczy i mniej pleśni, więc lepiej dla alergika.

      Jeśli mieszkaliście w miejscu, w którym było dużo wilgoci, to przez jakiś czas będzie wam przeszkadzało suche powietrze, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia, wkrótce nieprzyjemne objawy miną.
      • dorga1 Re: Za sucho w meszkaniu - alergia na kurz i rozt 28.05.12, 21:30
        Też tak myślałam, ale jak widzę te pokłady kurzu to zaczynam się wahać w moich teoriach. No i jest jeszcze kwestia nawilżenia śluzówek. Za suche powietrze powoduje więcej infekcji i słabszą odporność. Zastanawiam się tylko gdzie jest minimum wilgotności, bo optimum jest między 40-60%.
    • bluesette Re: Za sucho w meszkaniu - alergia na kurz i rozt 09.07.12, 11:38
      Z tą wilgocią przy alergikach to jest tak: ma być sucho, bo roztocza i grzyby plesniowe jej nie lubią, z kolei jak za bardzo sucho, to wysuszone błony sluzowe i męczący kaszel od czasu do czasu. Ale jestem przeciwnikiem jakichkolwiek nawilżaczy. Stosuję proste sposoby - wietrzenie i mokre "szmaty" na kaloryferze. Ich ciągłe moczenie jest uciązliwe, no ale...
      • dorga1 Re: Za sucho w meszkaniu - alergia na kurz i rozt 09.07.12, 20:20
        Problem suchego powietrza rozwiązał się sam. Zauważyłam że powietrze jest prawie takie samo jak na zewnątrz. Na początku było to pewnie spowodowane tym, że mieszkanie było długo nie zamieszkane.
        Teraz jednak mamy poważniejszy problem. Naokoło mieszkają sami nałogowi palacze. Jedna kobieta na balkonie obok pali przez cały dzień, a nawet w nocy. I nie mówię tu o godzinach przed północą, ale 2-3 w nocy. Nie można otworzyć ani okna, ani balkonu na noc. I chyba nam przyjdzie szukać innego mieszkania, bo w te upały żyć się nie da. Tylko nie ma żadnej gwarancji, że będzie lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja