agacia1313
17.03.14, 12:31
Drogie dziewczyny, od dłuższego już czasu zaczytuję się w tym forum, bo u mojego maluszka (12 miesięcy) zdiagnozowano azs. Kiedy jednak wchodzę w szczegóły Waszych historii nachodzi mnie wiele wątpliwości, czy to na pewno ta choroba.
Antoni urodził się z suchą skórą, ale bardzo szybko pomogły nam kąpiele w oilatum. Poza tym zero wyprysków na skórze, generalnie zdrowe i wesołe dziecko...i tak do 3 miesiąca.
3/4 miesiąc (kiedy to zaliczyliśmy szczepienia obowiązkowe i do tego nieszczęsne rota) to nagły spadek apetytu, problemy z przybieraniem na wadze (ciągle na dolnej granicy ok. 100 gram na tydzień). Karmiłam do 6 miesiąca wyłącznie piersią, chociaż zaliczyliśmy spadek z 75 na 25 centyl. Wyeliminowałam z własnej diety nabiał, bo wydawało mi się, że synek jest po nim niespokojny. Pediatra bagatelizowała moje pytania w tym temacie, stwierdziła, żeby trochę tego nabiału w diecie zostawić bo mały ma się przyzwyczajać. Po 6 miesiącu zaczęliśmy rozszerzać dietę (na początku słoiczki hippa, kasza manna i kaszki holle na własnym mleku). Mały pięknie zaczął przybierać na wadze. Około 9 miesiąca na ramionku pojawił nam się mały liszaj (1 na 1 cm)...i się zaczęło. Od lekarzy dostawaliśmy maści ze sterydami (pimafucort, bactroban + hydrokortyzon), ale po odstawieniu smarowideł liszaj zwiększał się dwukrotnie. I tak doszliśmy do zeszłego miesiąca, kiedy to mieliśmy ranę 4 na 4 cm. Pozostała skóra super, zero zmian, wyprysków i świądu. Jedyne co nas niepokoiło to niespokojny sen.
Równo 4 tygodnie temu Antoni zrobił się marudny, dostał katar i gorączki (39 stopni). Podałam mu paracetamol w czopku i wyglądało na to, że jest już ok. W ciągu tygodnia na całym ciele pojawiły się wypryski (głownie przedramiona, nóżki), robiły się z nich ropne bąble, które rozlewały się i tworzyły takie duże liszaje. W szpitalu stwierdzili atopię (może reakcja na pimafucort?) + nadkażenie bakteryjne i dostaliśmy zinnat. Antybiotyk nic nie dał. Obecny dermatolog przepisał nam maść z antybiotykiem (detromycyna na ciało i fucidin na twarz). Przebadaliśmy się na rezonansie i wyszło uczulenie na krowę(mleko, wołowina, cielęcina) oraz na marchewkę i jabłko (dostawał je codziennie w słoiczkach). Od 2 tygodni gotuję już sama, eliminując powyższe składniki plus brokuła, który wywoływał odparzenia na pupie. Jestem też na całkiem bezkrowiej diecie. Jednak z moich obserwacji wynika, że to nie dieta ma w naszym przypadku kluczowe znaczenie, ale odkażanie skóry i antybiotyk miejscowy. Buzia prawie już nam się wygoiła, z ciałkiem idzie znacznie gorzej, ale widać już poprawę po kąpielach w fiolecie i oilatum plus.
Trafiliśmy jeszcze do homeopaty, która również stwierdziła atopię, dobrała nam lek i zaleciła dietę bogatą w oleje, kasze i warzywa. Dodam jeszcze, że jesteśmy w trakcie oczekiwania na wynik wymazu z ramionka i zbieram kupki na badanie w kierunku pasożytów. Nie mamy zmian w zgięciach kończyn, tylko raczej tam gdzie Antoni się drapie (jakby sobie to roznosił)
Czy wg Was możliwe jest, żeby objawy azs pojawiły się tak nagle i tak silnie? Czy macie inne pomysły jak wytłuc bakterie na skórze takiego malucha? Pomóżcie proszę, bo już nie wiem co jeszcze zrobić.