panekd
14.07.14, 12:14
Mój synek od ok. trzech lat ma sączącą się zmianę na nodze i od roku na ręku. Leczenie przez specjalistów z Wa-wy polegało na robieniu testów, przepisywaniu na okrągło maści sterydowych lub Protopicu i syropów przeciwhistaminowych. Przez dwa lata był na diecie eliminacyjnej na mleko, soję, jajka. Ostatnio w testach nie wychodziło już nic i lekarka stwierdziła, że wyrósł z pokarmówki więc wprowadziłam wszystkie te produkty. Stan skóry na diecie i już bez był taki sam. Odstawiłam maści sterydowe, więc oczywiście się pogorszyło. E-kasia doradziła mi dietę, bo nie ma zmian bez alergii. Racja. Przypomniało mi się, że kiedyś robiłam mu testy biorezonansem magnetycznym i wtedy wychodziło mu na wszystko, więc się zniechęciłam. Ale teraz pomyślałam, że nie zaszkodzi spróbować.Lekarka, która mu to robiła, jeszcze przed testami powiedziała, że prawdopodobnie będzie mleko, bo zmiany są charakterystyczne ( że też panie alergolog tego nie zauważyły). Z 50 alergenów wyszła mu pszenica i mleko. Po odstawieniu tych dwóch produktów na dzień dzisiejszy ( po 2 tyg) ręka wyleczona, pod kolanem jeszcze parę krostek jest, ale widoczna poprawa.
Mam ochotę pójść do tych pewnych swoich racji lekarek i po prostu spytać jak to jest, że leczą dzieciaka od trzech lat i nie ma żadnej poprawy, a wystarczyło odstawić dwa alergeny, które należą do tych uczulających najczęściej. Nie będę podawać nazwisk, ale są to naprawdę znane nazwiska. Jestem wściekła, bo dzieciak męczył się tyle czasu, a ja wydałam kupę pieniędzy na wizyty i lekarstwa.
Podobno tym rezonansem można to odczulić, ale nie wiem, czy się za to brać. Jeszcze pomyślę. Póki co mały jest na diecie, która wbrew pozorom nie jest uciążliwa. I życie jest piękne