nie_diabelek
04.10.14, 15:50
Witajcie.
Chciałabym podpytać o radę, bo już zupełnie nie wiem jak dalej postępować. Będę sie starała pisać skrótami, aby nie było za długo. Moja córka ma teraz 2,5 roku. W wieku 6 miesięcy wystąpiły pierwsze zmiany skórne, które ustąpiły dopiero po posmarowaniu sterydem (rozdrapane były aż do rany). Od tamtej pory praktycznie cały czas bujamy się z jakimiś zmianami skórnymi. Córcia miała 3 razy robione testy na alergie. W pierwszym (gdy miała 9 miesięcy) wyszło, że jest uczulona na roztocza, jabłko, pyłek brzozy. Jak był okres pylenia brzozy to nie miała, żadnych dodatkowych objawów po za ciągłymi zmianami na skórze. Gdy miała 2 lata, powtórzyliśmy testy i wtedy nie wyszła już żadna alergia, a IgE ogólne też nie było podwyższone. Alergolog stwierdziła, że to znaczy, że alergia ustępuje ale zmiany na skórze nadal sie pojawiały. W tej chwili najgorsze są policzki, na których pojawiają się czerwone swędzące krostki. Na całym brzuchu i plecach często są suche plamki. Pojawiają się i znikają. Czasami pojawia się na nogach, pupie. Zmiany na buzi pojawiły się w październiku poprzedniego roku i są praktycznie cały czas. Znikają jedynie po posmarowaniu sterydem, ale staram sie to robić jak najrzadziej, jak już buzia jest w naprawdę w opłakanym stanie, czyli ok co 2-3 tygodnie. Na co dzień smaruję nierafinowanym masłem shea. Nic innego tak nie pomaga jak właśnie to masło.
Pediatra wysłała nas na biorezonans. Byliśmy dwa razy, ale nie bardzo wierzę w to co wyszło, bo za każdym razem wyszło zupełnie co innego. Za drugim razem wyszła glista ludzka więc córka i mąż byli odrobaczaniu (w lutym). Ja nie mogłam, bo byłam wtedy w ciąży. Po odrobaczaniu nie zauważyłam, żadnej poprawy.
Córka nie ma innych objawów po za objawami skórnymi. Nie jest raczej chorowita.
Z diety ma wykluczone ryby, bo na 100% ją uczulają, jajka i seler , choć nie jestem pewna czy ma na nie alergie. Nie jestem w stanie dojść co ją jeszcze uczula, bo na ciele ciągle ma zmiany, a wykluczanie innych produktów powoduje żadnej poprawy. Raz mniejsze raz większe plamki, ale ciągle są. Dostaje zyrtek 2x po 6 kropli.
Od 6 miesiąca życia 2 razy miała super skórę bez żadnej zmiany. Pierwszy raz, podczas wakacji w tamtym roku na Krecie. Nie miała ani jednej plamki, a po za rybami jadła wszystko (jajka też). Jak wróciliśmy to po jakiś 3 tygodniach zaczęły pojawiać się te paskudne krostki na buzi, które są aż do dziś. Drugi raz zeszło jej wszystko w kwietniu, kiedy to złapała rotawirusa i wylądowała w szpitalu. Jedyne co wtedy jadła, to bułki, banany, jogurt i mleko hipp. Po tym zaczęłam jej stopniowo rozszerzać dietę, żeby złapać co uczula, ale nic na skórze się nie pojawiało. Pewnego dnia, gdy nie miała podanego nic nowego przez ponad 7 dniu, nagle bach i pojawiła się wysypka na buzi

Jak dojść do tego co ją uczula? Co jakiś czas wykluczam po jednym składniku, żeby zobaczyć czy zmiany (szczególnie na buzi) znikają. Niestety jeszcze nie trafiłam na winowajcę. Zastanawiam sie czy nie spróbować diety ekasi, tylko czy faktycznie wykluczać także pieczywo i wyrobu mleczne, skoro przy rotawirusie gdy je jadła, to zmiany sie cofnęły? A może to uczula ją coś innego, a nie jedzenie? Bo przecież na wakacjach nie miała żadnej zmiany na ciele? Może to zanieczyszczenie żywności? Staram się bardzo zdrowo gotować i używam jak najwięcej produktów eco, bądź "ogródkowych" ale to też niewiele daje

Alergolog stwierdziła, że nie dojdziemy od czego ona to ma i że pozostało nam jedynie łagodzić objawy. No ale ileż można smarować dziecku buziaka sterydem??? Bardzo bym chciała dojść do tego co powoduje te zmiany.
Będę wdzięczna za rady.