kasjach
05.12.14, 09:45
Nasza historia pokrótce: w wieku 6 tygodni pierwsze krostki na szyi, w ciągu tygodnia, dwóch (w międzyczasie szczepienie) wysypka rozlała się na całą twarz (z wyjątkiem czoła), szyję i dekolt. Pomna doświadczeń z średnim synem wskoczyłam od razu na dietę: kasza jaglana, ryż, ziemniak, kukurydza, cukinia, dynia, buraki, indyk, wieprzowina, ziarna słonecznika. Z leków ja calperos, córka actiferol, bio gaja, vigantol, wszystko od urodzenia. Piorę w yelpie, kilka płukań. Kilka raz jadłam królika, siemię lniane i kurczaka (eko). Po tygodniu poprawa, po dwóch wszystko się wycofało, pojawiły się jedynie nieznaczne suche liszaje na rączkach, w kolorze skóry.
Tak było kolejne 2 tygodnie (w tym czasie żadnych zmian w diecie). Po czym zaczęło się psuć, najpierw krostki i suchość na twarzy, głównie na bokach policzków, momentami bardzo zaczerwionione, po godzinie potrafi być już blade i prawie niewidoczne. Dalej zaraza idzie w dół. Najpierw małe liszaje pomaranczowe na klatce i suchość przy kostkach u nożek, z każdym dniem coraz gorzej. Alergolog uznała, że to już nie alergia, tylko rozsiewa się ciemieniucha z głowy, jak z tym zrobimy porządek to będzie spokój. Więc 5 dni pimafucort (co ciekawe zmiany na klatce przygasiły się, ale nie zniknęły), ciemieniucha prawie zniknęła, ale jest trochę suchych łusek, których ciężko się pozbyć. Następnie pielęgnacja maścią z kwasem bornym, której nie zamierzam jednak stosować. Potem znów szczepienie i teraz wszystko rozhulało się na całego, a właściwie zmiany na klatce piersiowej. Wyraźne czerwone liszaje z krostkami, które już swędzą i córcia się drapie.
Nie wiem co robić. Czy coś wyłączyć jeszcze z diety, co i w jaki sposób? Boję się, że będę miała ciężkie niedobory. Czy przyjąć, że teraz działają czynniki, których nie jestem w stanie kontrolować i nie katować się dietą, stosować jedynie dietę eliminacyjną, która tu krąży po forum?
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady.