lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:06 Znam kilka niepracujących żon i żadna z tych historii nie zakończyła się happy endem. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:00 To znaczy, że los bywa przewrotny i we wszystkich tych przypadkach pan tracił możliwość zarobkowania (śmierć, ciężka choroba). Nie muszę pisać co oznacza powrót na rynek zawodowy dla kobiety, która ostatnio pracowała w wyuczonym zawodzie 10+ lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:04 Los bywa przewrotny dla wszystkich. Także pracujących. No dobra. Ale co było dalej z tymi kobietami? Popełniły rozszerzone samobójstwo razem ze swoimi dziećmi, skończyły pod mostem czy jednak wzięły się za siebie i jednak jakąś pracę znalazły i nadal ciągną ten wózek? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:15 Młodsze wyemigrowały z Polski. Starsze tu zostały. Oszczędności już dawno przejedzone, panie podejmują się najprostszych prac typu sprzedawca, bo na pracę w wyuczonym zawodzie nie mają szans. Poziom życia całej rodziny poleciał bardzo w dół. W jednym przypadku matka jest utrzymywana przez dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:26 I myślisz, że na owej kasie pracują wyłącznie Panie, które wcześniej nie pracowały 20 lat? Bo ja znam takie, które już 20 rok pracują na owej kasie. Im też współczujesz czy tylko tym co wcześniej wybyczyły się 20 lat "na mężowym", a potem mimo wszystko bardziej wypoczęte niż średnia krajowa poszły na ową kasę? Tym co w wieku 40 lat pracują na kasie już 15-20 lat też współczujesz i uważasz, że zniszczyły sobie życie czy tylko tym co wcześniej nie pracowały zawodowo? Zwykle po śmierci mężczyzny (mężczyźni nadal zwykle zarabiają więcej) poziom całej rodziny leci w dół, takie jest życie. Moja sąsiadka (pracująca) wcześnie została wdową z dwójką dzieci i też było widać (aż do końca właściwie) olbrzymią różnicę między tym co było (mąż pracował za granicą), a co jest. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:32 W razie śmierci - żonie przysługuje renta po mężu. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:04 Wszystko zależy czy ta kobieta nie miała przez te lata kontaktu z zawodem i czy musi iść pracować na etat do obcych. Ja mam kontakt z zawodem cały czas, pewnie za kilka lat przejmę firmę od rodziców, bo oni też muszą już odpocząć. Poza tym są jeszcze polisy na życie czy takie, które chronią w razie straty pracy/choroby itd. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:16 Owszem są, ale takie pieniądze szybko topnieją. Szczególnie, gdy trzeba płacić za leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:18 O ile mi wiadomo - to po to płaci się składki na NFZ, żeby nie płacić za leczenie. A jak się nie korzysta na co dzień z państwowej służbie zdrowia - to coś się jednak należy w razie potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:27 To powiedz to lekarzowi, jak już się do niego dostaniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:31 Właśnie dlatego nie korzystam z państwowej służby zdrowie. Nawet rehabilitację córki mam na abonament w lux medzie ( i też widzę, że się trochę im terminy rozjeżdżają - kilka lat temu było dużo lepiej ). Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:39 lauren6 napisała: > Owszem są, ale takie pieniądze szybko topnieją. Szczególnie, gdy trzeba płacić > za leczenie. taaaa, teraz bedziesz na siłę udowadniać jakie to glupie nie miec kontaktu z zawodem i nie dociera do Ciebie ze niektorych naprawde na to stac,Ciebie nie stac ale mnie stac. prawdopodobienstwo zd nasi partnerzy umrą czy zachorują jest takie same,tyle ze zanim to sie stanie ja bede miala kilka dobrych lat kontaktu z dziecmi a Ty bedziesz miala kontakt z pracą. gratuluje. rynek pracy to nie jest dla mnie dobro wyzsze ani super znajomosc zeby byc z nim w kontakcie na wszelki wypadek. na wszelki wypadek to kupujemy nieruchomosci i polisy. a jak ktos zachoruje to tak samo beda topniec moje jak i twoje pieniadze wiec sie nie martw. myslisz ze skoro pracujesz to spotka cie za to nagroda w postaci zdtowia męża a mnie za to ze nie pracuje spotka kara w postaci choroby mojego? a teraz pomysl o zdrowiu kobiet. to ty masz wieksze szanse zachorowac,przegapic cos bo zyjesz w biegu i niedoczasie a ja mam czas na rehabilitacje,badania,diete ktora zawiera profilaktyke przeciwnowotworową itp itd.. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:46 I taki właśnie ton wypowiedzi w wykonaniu niepracujących kobiet sprawia, że rzadko im się przyklaskuje. To całkiem jak moja znajoma żona przy mężu, która traktuje swoje pracujące koleżanki jak nieudaczne korpoidiotki, które wypruwają sobie żyły nie wiadomo po co, podczas gdy ona ma "czas na swoje pasje". To szczerze zniechęca do jakichkolwiek dialogów. Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:22 ale ja nie napisałam nigdzie że mam czas na swoje pasje tylko że niepracuję aby zadbać o dzieci. mogę powiedzieć analogicznei że taki ton wypowiedzi jak lauren6 stanowczo zniechęca do kontaktu z korpomatkami bez wyboru bo zamaist stwerdzić fakt - ok, podjęłaś taką decyzję, albo ok-stać Cię na to - to jest dorabianie ideologii i straszenie i udowadnianie sobie że jestem lepsza bo pracuję. a przeciez i my nie[racujące robimy wiele dobrego i jednak należy się nam przyznać rację że potrafilismy całą rodziną tak sie zorganizować aby jedno nie pracowało i jednak fakty są takie dzieci że nasze dzieci mniej czasu siedzą na świetlicy, maluchy nie są odstawiane do przedszkoli na ibupromie, tylko spokojnie chorują w domu i tak dalej i tak dalej. to że nie pracuję to też jest moja decyzja i nasz wysilek, odpowiedzialność aby firma prosperowała tak aby nabrac zlecen i utrzymać ją bez mojego zaangażowania czasowego, to jest też mój wysiłek pracy przez 15 lat na tyle intensywnie aby zarobić na terazniejsze niepracowanie, to jest tez wysilek i porzucenie swojej strefy komfortu bo mi bylo super wstaac i jechac do mordoru i sobie podyrektorowac i sie wystroic i porządzić w pracy ale porzucilam to dla dobra dzieci i nie lubię jak mi teraz ktoś będzie z zazdrosci wmawial jak to mi zaszkodzi... kurde, niech mi zaszkodzi, ja mam to gdzies, wazne ze moja praca nie zaszkodzi dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:27 Wątek nie jest o matkach małych dzieci, zaznaczylam to na początku. Sama zrobiłam sobie ponad 4 lata przerwy, wróciłam do pracy dopiero kiedy dziecko poszło do przedszkola i jakoś nie chce chorować przy czym spędza w placówce czas od 9 do ok. 14:30, nie mam poczucia, ze wychowują je obcy ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:28 ok, ja odeszlam z pracy w korpo jak moje starsze mialo 5 lat, a mlodsze prawie 3. teraz sa starsze, ale po prostu wspominam to. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:29 Rany, chcesz nie pracuj, Twoja sprawa, nie dorabiajcie ideologii...Ale z łaski swojej, nie powielaj stereotypów, że żeby mieć kontakt z dzieckiem, trzeba być z nim noc i dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:27 Nie każdy ma zamożnego męża i rodziców z firmą. Większość ludzi (w tym i kobiet) planuje samodzielnie karierę przez wiele lat i nie może pozwolić sobie na przestój. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:25 Nie musi być śmierć czy choroba. Wystarczy wygrana Pis -u. Właśnie pod koniec roku mój mąż przestanie pracować w jednym z instytutów naukowych, bo je zlikwidują. Pięknie byśmy wyglądali i się czuli, gdybym ja do tego nie miała roboty. Oczywiście, nadzieję, że pracę znajdzie, mam, ale ważny jest komfort psychiczny i świadomość, że będziemy mogli w razie czego parę miesięcy spokojnie przeczekać. Odpowiedz Link Zgłoś
tiszantul Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 20:05 > Nie musi być śmierć czy choroba. Wystarczy wygrana Pis -u. Właśnie pod koniec r > oku mój mąż przestanie pracować w jednym z instytutów naukowych, bo je zlikwidu > ją. na szczęście mamy rekordowo niskie wskaźniki bezrobocia, więc mąż bez trudu poradzi sobie na rynku pracy, co więcej, trafi tam, gdzie naprawdę będzie potrzebny. Chyba że mąż wyleciał z posadki i w nowym układzie nie ma szans na nową, wtedy rozumiemy Twoje rozdrażnienie. Na szczęście premier Schetyna obiecał, że jak wygra, to zwróci każdemu jego posadę. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 26.04.17, 11:27 Spora pogarda przebija z Twojego postu. Posadka moja i mojego męża to nasze sprawy, ale mam jeszcze prawo wypowiedzieć swoje zdanie. Uważam, że w miarę możliwości, ludziom najlepiej wykształconym kadrze profesorskiej, powinno dać się możliwość rozwoju, a nie niszczyć polką naukę. Pewne rzeczy nie powinny zależeć od układu politycznego, ale nie mnie to tłumaczyć... pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:24 lauren6 napisała: > Znam kilka niepracujących żon i żadna z tych historii nie zakończyła się happy > endem. to jest takie glupie wmawianie sobie: "jestem madrzejsza bo na wszelki wypadek..." a ja sie z tym nie zgodze. owszem,wszystko w zyciu moze sie zadrzyc. zakladajac ze zdarzy sie smierc malzonka-jesli pracujemy oboje to dzieci cierpią, nikt mi nie powie ze będą tak dopilnowane jak moje gdy ja nie pravuje,moge dopilnowac i lekarzy i diety i wypoczynku i sportu i zajec dodatkowych czyli rozwoju. dzieci korpomatki siedza w placowkach calymi dniami a wakacji nie spedzaja tak fajniejak moje ze mna i moimi kolezankami iich rowiesnikami. potem korpomaz umiera. rodzina taka jak moja ma za sobą 5 czy 10 czy ileś tam lat ktore dadzą nam wszystkim sile zeby przetrwac wszystko i beda pamietac ojca! bo mielismy czas zeby spedzac czas razem bo moglam pomoc mezowi w pracy i on nic nie musial po 16 na miescie zalatwiac bo ja to robilam w ciagu dnia. w tej drugiej rodzinie korpomatka ma prace. ktora tez moze stracic. ja do tego bede jeszcze miala oszczednosci Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 19:17 Wszystkie znane mi niepracujace kobiety sa szczęśliwymi matkami i zonami. Wiekszosc znanych mi rozwódek to kobiety pracujące tak więc róznie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 21:36 Ale rozumiesz, co jest skutkiem, a co przyczyną? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 21:36 Ale rozumiesz, co jest skutkiem, a co przyczyną? Odpowiedz Link Zgłoś
loola_kr Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:16 Tak. Bardzo chętnie. Byłoby miło też pracować na pół etatu z wolnym piątkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:18 Czasu ematce starcza na rodzinę, pracę zawodową i forum. Kto by chciał z tego rezygnować? "No i zwyczajnie uważam, że to niesprawiedliwe, kiedy mąż musi harować na potrzeby rodziny, a żona ma "czas dla siebie" - wolę, żebyśmy oboje pracowali trochę mniej i mieli więcej tego czasu wolnego." Uważasz, że to się tak prosto przekłada? Żona pracuje więc pan pracuje automatycznie mniej i lżej? Odpowiedz Link Zgłoś
naturella Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:29 W listopadzie złożyłam wypowiedzenie, z końcem lutego skończyła się moja ponad ośmioletnia praca w administracji rządowej. Nie byłam w stanie dłużej wytrzymać. Założyłam, że od września zacznę nową pracę, ale przeżywam codzienną ekstazę, że nie muszę iść do pracy i szczerze mówiąc, nie wiem, jak się zmuszę do poszukiwań. Nie mam żadnej motywacji; pracuję nieprzerwanie od pierwszego roku studiów, ostatnie osiem lat naprawdę cieżko, łącząc 11 lub więcej godzin pracy z dojazdami z dwójką dzieci (miały 3 lata i rok jak zaczęłam prace w obecnym miejscu, licząc na to, że w administracji jest spokój i punktualne wychodzenie z pracy, ha ha), wiec naprawdę nie wiem, jak się przekonać, ze praca bedzie lepsza dla mnie i dla naszej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:44 No, jakieś tam przełożenie jest. Jeśli dokładam jakaś znacząca cześć do domowego budżetu, to mąż nie musi pracować aż tak dużo / cieżko jak musiałby będąc jedynym żywicielem rodziny, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:51 Teoretycznie powinnaś mieć rację. Naprawdę. Teraz oglądnijmy się na realne życie. Mój mąż na przykład nie pracowałby inaczej, bo nie ma takiej możliwości aby zmniejszyć etat. Pracuje osiem godzin plus lunch. W tym dwa dni z domu. Przez pięć dni w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:00 Przede wszystkim odchodzi presja i stres, że jest się jedynym żywicielem rodziny. Dzięki pracy dwóch osób mamy poduszkę finansową oszczędności + nawet jeśli te oszczędności stopnieją (np na leczenie, które przecież w Polsce kosztuje majątek) to każde z nas jest w stanie utrzymać rodzinę ze swojej pensji. Nie wiem jak to wygląda w przypadku długotrwale niepracujących kobiet. Albo muszą mieć olbrzymie oszczędności (równowartość kilku nieruchomości) albo zwyczajnie nie myślą o takich sprawach. Dochodzi kwestia tego czy w razie czego kobieta jest w stanie wrócić do pracy i zarobić więcej niż tą pensję minimalną. Jeśli wcześniej pracowała na kasie to nie widzę problemu. Co jeśli była specjalistką, jak deklaruje to spora część ematek? Czy lekarce, programistce, pani inżynier tak łatwo wrócić do pracy po 5+ latach dziury w CV, gdy jej koledzy i koleżanki z pracy szkolili się, praktykowali zawód? Owszem, w podbramkowej sytuacji łapie się pracę jakąkolwiek. Ale czy o to w życiu chodzi, by poświęcić pozycje zawodową dla kilku lat słodkiego nicnierobienia? Po to kończylo się studia i często harowało w młodych latach by potem to wszystko zaprzepaścić? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:11 Są ludzie, którzy nie mają tendencji do życia w stresie tak jak im to przypisują inni. I fakt, przed wszystkim można się dzisiaj zabezpieczyć. Jak środki oczywiscie pozwalają na to. Ja jestem bardzo dobrze zorientowana w tym co jest niekorzystne w mojej sytuacji. Nikomu takiego układu nie polecam, ale nie będę kłamać, ze mi przez te lata było źle. Mojej rodzinie też nie było. Przede wszystkim jednak nie zgodzę się nigdy, ze facet utrzymujący rodzinę musi się zaharowywać a ten gdzie pracuje też małżonka może pracować lżej lub w ogóle mało. W dodatku (ten ostatni) poświęca wtedy wolny czas rodzinie. Nie ma takich przełożeń. A szkoda, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:03 Bycie jedynym żywicielem rodziny może nie być stresem jedynie dla milionera lub osoby upośledzonej. Dla każdego innego to będzie stres. Rozumiem, że starasz się zracjonalizować swoje siedzenie w domu i wmawiasz sobie, że nie jesteś obciążeniem dla własnego męża i ta sytuacja go nie stresuje. Taki psychiczny mechanizm obronny jest całkowicie zrozumiały. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:08 Na pewno nie większym niż utrzymywanie gromadki dzieci gdzie oboje pracują za najniższe krajowe lub nie wiele więcej, nie uważasz? Tam to dopiero jest szarpanina o pieniądze i by do 1-szego starczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:18 A mogliby żyć z 1 najniższej krajowej. A tak mają dwie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:20 Niektórzy z jednej pensji mają cztery najniższe krajowe, to dopiero niesprawiedliwość co? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:18 Nie zamierzam się z tobą kłócić skoro wiesz lepiej. Poważnie. Jednak z mojej obserwacji są ludzie którzy się stresują więcej a inni mniej. Mój mąż należy do tych drugich. Dzięki bogom, bo ja się wszystkim stresuje. Teraz możesz mi współczuć. Z dobrego serduszka, rzecz jasna. I ciesz się swoim życiem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 14:30 Bzdura, kochana. Mam męża, który był o wiele mniej zestresowany wtedy, gdy byłam z dziećmi w domu, niż wtedy, gdy poszłam do pracy i on musiał też się tymi dziećmi (i domem również) zająć, a nie tylko udawać, że to robi. Skończyło się to tym, że jeszcze kolejne dwa lata zostałam w domu - do czasu, aż dugie dziecko stało się samodzielne. Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 14:33 asia06 napisała: > Bzdura, kochana. Mam męża, który był o wiele mniej zestresowany wtedy, gdy była > m z dziećmi w domu, niż wtedy, gdy poszłam do pracy i on musiał też się tymi dz > iećmi (i domem również) zająć, a nie tylko udawać, że to robi. Skończyło się to > tym, że jeszcze kolejne dwa lata zostałam w domu - do czasu, aż dugie dziecko > stało się samodzielne. mam to samo, nawet nie wiesz jak czesto moj mąż powtarza-żabko, jak dobrze że rzuciłas to korpo i ogarniasz ten cały bajzel. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:07 Nie u wszystkich sa takie przelozenia, fakt. U nas za to jak najbardziej moja praca przeklada sie na ilosc pracy meza - ma mozliwosc (do pewnego stopnia) regulowania etatu, a juz szczegolnie dodatkowych zajec. Gdybym nie pracowala, musialby pracowac wiecej/dluzej, spedzalby mniej czasu z dzieckiem, ze mna. Slaby interes. Poza tym wazna jest tez swiadomosc, ze dochody sa dwa, jesli komus powinie sie noga, to nie wpada sie w dziure finansowa ani nie przejada oszczednosci, tylko zaciska pasa i zyje z drugiej pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:10 On taki bogaty z tego co pamiętam i nie ma odłożonej aboslutnie żadnej kwoty na wypadek "dziury finansowej" spowodowanej np. nagłą utratą jego pracy? Już widzę jak w takiej sytuacji przechodzicie całkowicie na Twoją pensję pokojówki. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:23 Zdecyduj sie w koncu, czy w twoim swiecie jestem pokojowka, czy szefowa pokojowek, bo zaczynam sie gubic Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:24 Ile można żyć z tej odłozonej gotówki? Załóżmy, że facet ma oszczędności wysokosci 200 tyś złotych (tak serio to podejrzewam, że mało który mąż niepracujacej żony ma tyle obłożone). To jest 4-5 średnich rocznych pensji. A co potem? Jeśli facet umrze lub przejdzie na rentę? Za co oplacić leki, rehabilitację, zwykłe życie, wykształcić dzieci? Co innego jeśli żona tę średnią pensje zarabia i z oszczędności będą brali co miesiąc 500-1000 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:30 Jak pisalam - oszczednosci sa na konkretne cele, a nie na przejedzenie w sytuacji utraty pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:47 Ile kobiet w Polsce zarabia tyle, że w razie utraty pracy małżonka są ze swojej pensji na tym samym lub niewiele niższym poziomie utrzymać całą rodzinę? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 16:20 Zapewne od siedzenia w domu ich liczba znaczaco spadnie... Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:37 A jak żona zarabia 2000 zł? Poza tym w życiu czai się tyle niebezpieczeństw. Co jeśli żona dozna paraliżuje lub udaru i nie będzie w stanie zarobić nawet na waciki, a mąż w tym czasie pozna nową osobę? Co potem? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 16:28 2000 zl to wiecej niz zero. Nie wspominajac juz o tym, ze przecietnie inteligentny czlowiek jest w stanie, po pewnym czasie, zorganizowac sobie lepsze stanowisko pracy, podwyzke. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:39 Więc właśnie. Nie wydaje mi się, żeby każdy z mężów niepracujących żon w Polsce miał potężne oszczędności, pozwalające gdyby coś się stało wyżyć, plus ubezpieczenie na życie na pokaźną kwotę. Nie oszukujmy się, osoba w wieku np. 35 czy 40 lat, z zerowym lub prawie zerowym doświadczeniem zawodowym, jest na rynku pracy warta tyle co nic - nawet jeśli jakieś tam wykształcenie posiada. Zatem gdyby takiemu mężowi coś się stało, niepracująca żona jest w głębokiej i bardzo czarnej d. Zawsze dziwi mnie, ile rodzin w Polsce "stać" na niepracujące kobiety. Dla mnie "stać nas" onacza "stać nas na wysokie ubezpieczenie na wypadek gdyby jemu coś się stało, na dodatkowe ubezpieczenie emerytalne żony, na inwestycje pozwalające się w razie czego spieniężyć. Inaczej - nie stać nas, nie stać mnie na to by w przypadku problemów móc powrócić na rynek pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:46 Bez przesady. Wystarczy by pójśc na kasę czy zostać nianią. Mało płatne zawody? Może i mało, ale zważ, że na Tym świecie wiele ludzi całe życie pracuje w owych mało płatnych zawodach. Nie wiem tu chyba się wypowiadają same zamożne Pańcie z Warszawy, naprawdę nie znacie z własnego otoczenia sytuacji gdzie kobieta od 20 lat pracuje jako ekspedientka lub w innym mało płatnym zawodzie i kokosów mimo ciężkiej pracy z tego nie ma? Naprawdę myślicie, że kasjerka pracująca od 15 lat w zawodzie zarabia drastycznie więcej od 40-latki, która poszła na przysłowiową kasę dopiero rok wcześniej? Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 12:07 TERAZ można pójść na kasę, bo sytuacja na rynku pracy jest taka, że na kasę biorą wszystkich. Jeszcze 5 lat temu tak nie było i za 5 lat - albo może szybciej, bo już teraz np. w Finlandii są sklepy bez kasjerek, a w Szwecji 3 kasy na wielki supermarket a reszta przy pomocy samoobsługowych czytników kodów - też tak nie będzie. Ja nie mówię, że praca zawodowa zawsze gwarantuje beztroski żywot i opływanie w bogactwa. Ja mówię, że daje ten komfort, że ma się własny dochód. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 13:47 Daje własny dochód, ale z komfortem bym mocno polemizowała. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:12 Dobrze dla was, że się przekłada. To też pewnie specyfika waszych prac, bo to myślę ma najwiekszy wpływ na to jak i ile się pracuje. Chyba, że żyję w błędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:28 Nie do konca, pracujemy w zupelnie innych branzach i w innym systemie, jezeli juz, to raczej specyfika kraju ma znaczenie - mozliwosc redukcji etatu, regulowania czasu pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:13 Ale co dla ciebie oznacza dużo i ciężko? Praca 8-9 do 16-17? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:36 Mnie zastanawia, jak to jest, że godzinę mamy 10.33 a dyskusja toczy się w najlepsze. Czyżby e-matka pracowała na forum? Ja piję kawkę właśnie, czytam forum, zaraz córkę do szkoły zawiozę, coś załatwię i z córką wrócę do domu. Mam czas na forum teraz. Ale ematka to chyba właśnie podobno ciężko pracuje i realizuje się Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:38 Myślę, że większość pracuje na nocną zmianę, bo dyskusje na forum dziwnie cichną w dni powszednie po 17.00. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 12:04 W dni powszednie po 17 to ja pływam/ uczę się/ czytam/ łażę nad jeziorem czy po lesie. Wiadomka, zmywak... Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:08 Może zwyczajnie maja prace zadaniowa i nie maja szefa nad głowa? Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 12:03 Zdziwię cię. Ja na przykład pracuję częściowo na fejsie. Na forum nie, ale tak długo jak robota jest zrobiona, to nikt mi się nie wp... w to co robię. Ot, takie straszne życie na zmywaku. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:37 Ja jestem chora, po południu idę do lekarza; na forum spędzam bardzo niewiele czasu i nigdy w godzinach pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 14:37 Ja jestem chora, po południu idę do lekarza; na forum spędzam bardzo niewiele czasu i nigdy w godzinach pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
hello_sunshine Re: Nie pracowałybyście? 15.05.17, 22:21 Hahahahaha wszystkie tak się "samorealizują" i ciężko pracują przeglądając w pracy fejsa i np. szukając butów na zalando. No naprawdę, takiej pracy to i ja bym nie odpuściła. Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 18:52 kropkacom napisała: > Czasu ematce starcza na rodzinę, pracę zawodową i forum. Kto by chciał z tego r > ezygnować > > Większość ematek to jeszcze na forum może pogadać w godzinach pracy Wystarczy spojrzeć na godziny postów i widać, jak ciężko pracują Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 21:38 magata.d napisała: > kropkacom napisała: > > > Czasu ematce starcza na rodzinę, pracę zawodową i forum. Kto by chciał z > tego r > > ezygnować > > > > > Większość ematek to jeszcze na forum może pogadać w godzinach pracy Wystarcz > y spojrzeć na godziny postów i widać, jak ciężko pracują A to trzeba pracować ciężko koniecznie? Lekko się nie liczy? Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 22:24 Nie, rozmawianie na forum nie liczy się do obowiązków zawodowych. No chyba nie o takiej, rozwijającej intelektualnie pracy jest tutaj dyskusja Rozumiem, jak ktoś pracuje w domu, czy w różnych godzinach jest w pracy, bo nie pracuje w korpo od 8 do 16, ma wolny zawód itp., ale tutaj nie tylko takie dyskutują intensywnie przed południem. Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:30 Tak, zostalabym w domu. Nie miałabym z tym problemu, pod warunkiem że chłop by mi nie tyral do 20 i w weekendy. Obecnie mam tak, że od ponad 6 lat prowadzę własną dg; siedzę w domu i pracuję na minimum możliwości tak aby wystarczyło na wypłatę pensji dla mnie, jeśli jest nadwyżka to zbiera się na kupkę, Nm pracuje (obecnie ma nową pracę ) wychodzi o 8-8:15 z dziećmi, córka wraca sama o 13 lub 14, ja odbieram syna z przedszkola między 14:30 a 16, o 16-16:30 wraca Nm, jemy wszyscy obiad i mamy czas dla siebie . Weekendy wolne, wszystkie długie weekendy i przerwy świąteczne wolne, jak dzieci zachoruja to nie ma problemu z opieką. Bardzo nam ta sytuacja pasuje i jeśli finanse by pozwolily (a mogloby tak byc gdybysmy mniej na roznego rodzaju wyjazdy wydawali) to "siedzialabym" w domu nawet jakby dzieci byly dorosle. Nie jest to równoznaczne z nudzeniem sie Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:33 Nie czytam całego wątku, więc może się powtórzę - tak, gdybym miała taką możliwość, to rzuciłabym pracę raz dwa i zajmowała się domem + wolontariat. A teraz OT. Nieodmiennie w dyskusjach na te tematy (utrzymywanie przez męża) dziwi mnie argument podawany przez większość ematek - tzn. brak własnych pieniędzy. Dla mnie oczywiste jest, że gdybym zrezygnowała z pracy z uwagi na rewelacyjne zarobki męża, to po pierwsze kasa pozostałaby wspólna (żadnego wydzielania pieniędzy, tylko pełen dostęp do konta), a po drugie część kasy byłaby przelewana co miesiąc na moje prywatne osobiste konto, właśnie jako forma zabezpieczenia w razie np. rozwodu czy poważnej choroby, albo jako przyszła emerytura. No nie wyobrażam sobie tego inaczej. Stąd tego typu argumentu w ogóle do mnie nie trafiają, a wydają mi się kluczowe w tego typu dyskusjach. Odpowiedz Link Zgłoś
miruka Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:42 jakbym umiała i lubiła gotować i sprzątać to tak, a tak musiałam sobie znaleźć inne zajęcie Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 08:54 Mnie pieniądze nie martwią w tej sytuacji najbardziej, bo założenie jest takie, ze nie są od problemem. Pewnie, ze dostęp do wspólnych pieniędzy musiałby być nieograniczony, plus jakieś osobne konto na prezenty dla męża Bardziej mnie dziwi jak niepracujace kobiety chętnie wchodzą w role podporzadkowanych, grających drugie skrzypce w małżeństwie, jak oddają chętnie decyzyjnosc w kluczowych kwestiach jakby czuły się głupsze od mężów. Oni zarabiają duże pieniądze, one mogłyby o najwyżej na waciki, więc w sumie nie warto. Dlaczego? I nie mam tu na myśli matek małych dzieci, bo to jak wiadomo jest ciężka praca i etap przejściowy. Mam na myśli kobiety, które zdecydowały, ze one mogą swojej rodzinie dać czysty dom i ciepłe obiady, i to jest wszystko (z materialnego punktu widzenia), na co w stać. Naprawdę? Odpowiedz Link Zgłoś
vaikiria Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:15 Podejmowanie decyzji wiąże się z odpowiedzialnością. Nie każdy chce ponosić odpowiedzialność, niektórzy chętnei jej unikają. Odpowiedz Link Zgłoś
vaikiria Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:14 Pracę jako taką rzuciłabym mając swoje własne, niezalerże od pracy źródło dochodow i zabezpieczenie finansowe. Czyli sytuacja typu: mam mieszkanie, mam ulokowane srodki i nieruchomości na wynajem. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:15 moje dzieci maja 9 i 6 lat, załuje ze nei zostałam z nimi w domu dłuzej i gdybym teraz miała taka mozliwosc to mysle ze jeszcze nawet teraz ze 4 lata by im czyli dzieciom sie przydało zebym była w domu i zeby na wszystko było wiecej czasu Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:26 Wróciłam do pracy gdy dziecko miało 1,5 roku. Pracowałam najpierw 4 h, potem 5 h dziennie i była to bardzo dobra decyzja. Fakt, że pół etatu to tez pół pensji, więc nie oszukuję się że utrzymałabym z tego rodzinę, ale w razie noża na gardle można ten wymiar zwiększyć. 8 h pracy dziennie to dużo, 4-6 - ideał. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:28 Co jakiś czas się odgrażam, że rzucę wszystko i zostanę kurą domową. Prawda jednakże jest taka, że ogromnie lubię moją pracę, a poza tym potrzebuję kontaktu z ludźmi. Poza tym nie czułabym się komfortowo, siedząc w czyjejś kieszeni, nawet gdybym miała zabezpieczenie finansowe. Już nawet nie chodzi o brak poczucia bezpieczeństwa, po prostu źle bym się czuła, gdyby facet wychodził do pracy, a ja zostawała na kanapie. Nawet jeśli czasem po 12 godzinach pracy o tym marzę Odpowiedz Link Zgłoś
tiszantul Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 20:20 > Prawda jednakże jest taka, że ogromnie lubię moją pracę "Jak nie masz żadnych szans na zmianę pracy, spróbuj polubić tę, którą masz" - niby banalna rada, a jak widzimy w ostatnich wątkach, działa bezbłędnie. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:34 Nie, nie rzuciłabym pracy. Raczej robiłam bym coś na własny rachunek tylko na mniejszą skalę, tak by się realizować Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:36 Tak. Bez chwili wahania. Może gdybym wykonywała pracę marzeń czy po prostu ciekawą to być może nie. Nie wiem skąd ten hejt na forum na niepracujących z wyboru, że mąż ich nie bedzie szanował ani dzieci i zostaną ostatecznie pod mostem. Przypominam, że żona Piaseckiego od początku małżeństwa pracowała. Jak mąż ją za to szanował wszyscy słyszeliśmy niedawno. Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:52 no ja mam plan ze jak dzieci podrosną to wroce do tego aby wiecej czasu poswiecac na prace. teraz nie poswiecam pracy czasu prawie wcale,sprowadza sie to do 2-3 dni w miesiacu i zarabiam z tego ok 5 tys. wiecej nie przejemy,akurat starcza na przezycie. wyjazdy,inwestycje itp finansowane sa dzieki pracy meza w naszej wspolnej firmie. mysle ze jak dzieciaki podrosną a mam na mysli ukonczenie nauczania poczatkowego to bede poswiecac na prace jakies 3-4 dni w tygodniu. tak zupelnie nie robic nic to troche dziwne. ja zawsze cos musze. wiele kobiet nie pracuje w korpo ale: robia torty,katering,pieka ciastka,przetwory eko na handel, pilnowanie komus dziecka dorywczo,sprzatanie dortwczo, prowadzsnie bloga lub wideobloga,bycie trenerem fitnes, terapia dla dzieci, zajecia lub imprezy dla dzieci, dietetyka, a najwiecej handluje roznymi rzeczami w necie. Odpowiedz Link Zgłoś
black.sally Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 09:55 wiadomo,że ematka roboty nie rzuca, bo ma wonskom specjalizacje. Jakby mąż mnie miał utrzymywać, to przez chwilę było by ok, odpoczęła bym. Ale to przy moim. Ale na dłuższą metę pracy bym nie rzuciła raczej.Tyle tylko,że gdyby w razie wu miała firmę stracić, nie "beczała bym",za nią, tylko na luzaku szukała kolejnej pracy Moja kuzynka-z którą sie niestety pożarłam o własnie utrzymywanie ją przez męża.Facet wszystko! sam zarabia, ona "opiekuje się "8 latką...No kilka słów za dużo i dzisiaj nie gadamy ze sobą Chociaż bym znalazła cokolwiek, byle w chacie nie siedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:06 A czemu zaglądałaś do kieszeni rodziny kuzynki? Chcieli od Ciebie jakiejś pożyczki? Odpowiedz Link Zgłoś
wiosennaburza1 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:46 ojacie. a jakie miałaś prawo "pożreć" się z kuzynką o jej sprawy małżeńskie? A jakby ona pożarła sie z tobą o wciśnięcie dziecka do żłobka i powrót do pracy? wiesz, że taka jesteś wygodnicka lala; urodzić, urodziłaś i jak najszybciej bachora do żłoba - niech się inni z nim cały dzień męczą . bo TY musisz wrócić do pracy. a niby dlaczego "musisz???'' urodziłaś dziecko to "musisz" go wychowywać a nie zwalać tą pracę na innych. taka z ciebie egoistyczna lala. najłatwiej: wywalić dziecko na większość dnia do palcówek i się "samorealizować" . nie. nie mam pojęcia czy masz dziecko i czy było/jest w żłobku. nie mam pojęcia czy pracujesz i odkąd. dziwię się tylko narzucaniu swojego stylu życia, jedynego właściwego rzecz jasna - innym. i jeszcze pożarcie się o to. dajesz sobie prawo wyrokowania, kto jest lepszym człowiekiem: matka która poświęca swój czas domowi, rodzinie, pracuje dla tej rodziny w domu, czy matka która oddaje jak najszybciej dziecko do placówki i wraca do pracy,musi czy nie musi. dajesz sobie takie prawo? gratuluję. ja mam więcej pokory. ja pracuję od zawsze. do innych się nie wcinam. Odpowiedz Link Zgłoś
black.sally Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:54 hłe hłe hłe..."cało ematka" Kuzynka jest moją przyjaciółk,ą, siostrą, rozmawiamy o wszystkim. Także o tym ile zarabia jej mąz i o całej reszcie... Podczas rozmoey powiedziałam co powiedziałam. Obie mamy wredny charakter, więc chwilowo nie rozmawiamy zdarza się.No, chyba,że nie ematce Me dziecko do żłobka nie chodziło, żadne... mam swoją firme i daje radę.Więc doopa- bo nie jestem "wygodnicką lalą " ale jeśli ci ulżyło?To spoko hehehe-narzucanie komuś swojego zycia- uważam,że (zresztą miała przykład tego 2x) nie bede tutaj opisywała, że została z ręką w nocniku. Ona nie poświęca sie wychowaniu dziecka-umówmy się-ja znam ją, ty nie. Nie zansz też mnie, ięc daruj sobie ocenianie,że ja jej kaze żyć wg własnego życia. Bo tak nie jest. ps. Bachora chyba masz ty, bo nie ja. Odpowiedz Link Zgłoś
wiosennaburza1 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:14 nie unoś się, nie ma powodu. jakbyś przeczytała ze zrozumieniem, tobyś odkryła : to nie było o tobie. ani o twoim dziecku, więc wtręt o "moim bachorze" był zwyczajnie płaski. przedstawiłam odwrotny punkt widzenia, równie dobry jak ten, który przedstawiłaś w poście. nie, nie znam ani ciebie ani twojej kuzynki. uwaga: to forum! odpowiedziałam na post kierując się informacjami które w tym poście podałaś. tak to działa, ale rozumiem że możesz się dziwić i nie rozumieć . nie mam żalu, niech ci nie będzie przykro. ale trzeba przyznać, że pięknie wszystko do siebie odniosłaś. i lalę, i żłobek i bachora. dobrze, że nie napisałam przykładowo o tym, że matka opiekująca się domem może jest dziedziczką fortuny a pracująca zawodowo kurtyzaną. bo byś się chyba zapluła ze złości. wyluzuj. bo ci gumka w majtach pęknie Odpowiedz Link Zgłoś
black.sally Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:20 "Niachniachniach" łożesz ty ale ci się ulało😂😂😂😂😂😂😂😂😂 Odpowiedz Link Zgłoś
wiosennaburza1 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:23 mnie? to nie ja wysmarowałam pełen oburzenia post tłumacząc się ( zupełnie niepotrzebnie) z własnej działalności , nieżłobkowych dzieci i przyjaźni z kuzynką miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
black.sally Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 23:14 Och.nic nie zrozumiałaś. No bywa 😁😁😁 Odpowiedz Link Zgłoś
wiosennaburza1 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:19 gdybym miała bogatego męża - rzuciłabym pracę którą wykonywałam. bez żalu, strachu . natomiast zapewne chciałabym robić to, co lubię i na tym zarabiać. tyle że to wymaga inwestycji długoterminowych - teraz mnie na to nie stać. przyznaję: większość lat przepracowałam ... tylko dla pieniędzy. gdybym te pieniądze miała, tobym nie pracowała. nie przemawia do mnie samorealizowanie się w pracy. tzn, wiem, że występuje. samorealizować się w pracy, którą się lubi ma szczęście ok. 10% ludzi. reszta pracuje, bo musi. czasem sobie coś tam kolorując. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 10:23 Nie. Rezygnację z pracy rozważałabym tylko posiadając własne dochody z innych źródeł np. renta kapitałowa albo pieniądze z wynajmu nieruchomości czy coś w tym stylu. Dla własnego spokoju ducha muszę mieć własny dochód i nie chodzi o zabezpieczenie na wypadek gdyby mąż puścił mnie w trąbę. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 11:17 a1ma napisała: No i zwyczajni > e uważam, że to niesprawiedliwe, kiedy mąż musi harować na potrzeby rodziny, a > żona ma "czas dla siebie" - wolę, żebyśmy oboje pracowali trochę mniej i mieli > więcej tego czasu wolnego. A to tylko w sytuacji, że mąż mógłby faktycznie pracować mniej, gdy pracuje żona. Jednak w wielu zawodach nie ma takiej opcji. Np. w mojej rodzinie efektem byłoby tylko to, że obydwoje mielibyśmy mniej czasu na dom. Moje pracowanie nie dodałoby wolnych godzin mężowi. Wręcz przeciwnie, pewnymi obowiązkami, które ja przejęłam całkowicie, musielibyśmy się dzielić. Oczywiście, niepracowanie zarobkowe jednego z małżonków ma swoje wady, ale w tym jednym punkcie nie zgadzam się. Może być, jak piszesz, ale przeważnie wymiar pracy jednego z małżonków nie ma wpływu na wymiar pracy drugiego. > Odpowiedz Link Zgłoś
antoninanana Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 12:58 > Taka inspiracja wątkiem obok - mając możliwość utrzymania rodziny tylko przez m > ęża - rzuciłybyście pracę i zostały w domu mając nastoletnie już dzieci? Nigdy w życiu. Nie rozumiem kobiet, które dokonują takich wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
nowel1 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 13:01 Nie rzuciłabym, ale na pewno ograniczyłabym czasowo, do wymiarów, powiedzmy, 2/3 umownego etatu ( nie pracuję na umowę o pracę). Odpowiedz Link Zgłoś
onnomatopeja Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 13:37 Moja przyjaciółka siedziała z dzieckiem 12 lat - z konieczności (dziecko z problemami). Męża w tym czasie nie interesowało nic co związane z domem, żona zapewniała dziecku opiekę, rehabilitację, ogarniała szkołę, zajęcia dodatkowe, ferie, wakacje itp. Gotowała, piekła, sprzątała, robiła przetwory, hodowała warzywa, kury, rąbała drewno do kominka, załatwiała drobne naprawy, oczywiście wszelkie zakupy - przy czym oszczędzała każdy grosz, nawet najmniejszy wydatek był przemyślany, zapisany. Robiła mężowi kanapki do pracy i myła samochód. Zapewniam, że tyrała więcej niż czterdzieści godzin tygodniowo. Gdy wreszcie poszła do pracy, mąż po początkowym zachwycie zaczął narzekać - bo trzeba było się włączyć w prace domowe, skończyły się obiadki i kanapeczki, trzeba było zatrudnić panią do sprzątania. A przyjaciółka odetchnęła. Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 17:00 Znaczy się - niewolnica. Poświęciła się dziecku z problemami, bo musiała. Odpowiedz Link Zgłoś
hello_sunshine Re: Nie pracowałybyście? 15.05.17, 22:11 A może chciała, bo to jej dziecko i chciała dla niego jak najlepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
kagrami Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 16:12 Jakbym mogła to bym nie pracowała zawodowo. Chciałabym być żoną milionera, sobie się dziś dziwie, że jako dziewczynka i młoda kobieta nie myślałam tymi kategoriami. No, szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
mae224 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 16:31 nie wiem, czy padał taki argument: nie po to uczyłam się ciężko przez 8+4+5 lat często odmawiając sobie rozrywek, żeby teraz spędzić czas na siedzeniu w necie i sprzątaniu domu, wolę poznawać ciekawych ludzi (plus mojej pracy). Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 19:00 No dokładnie! Najpierw wymagające studia, staże zagraniczne, podyplomówki, a teraz miałabym gotować obiady i składać pranie przez resztę życia? To równie dobrze mogłam skończyć naukę na maturze Odpowiedz Link Zgłoś
hello_sunshine Re: Nie pracowałybyście? 15.05.17, 22:10 Och Boże, jakie wy biedne jesteście. Macie rację, wasze życie w waszych marnych korpo jest o wiele ciekawsze, taki haj-lajf. No zazdroszczę normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 20:26 Na pewno nie zrezygnowałabym z pracy. Mam podobne zdanie jak Autorka. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.zmija Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 20:40 Nie. Wygrywam w totka i następnego dnia idę do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
gepardzica_z_mlodymi Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 21:18 Ja tak samo. Nawet jakbym miała stado milionów na koncie pracowałabym. Z większym luzem. Zresztą nie zmieniłabym gwałtownie swojego trybu życia. Podejrzewam, że nikt by się nie domyślił moich zasobów Odpowiedz Link Zgłoś
elf1977 Re: Nie pracowałybyście? 25.04.17, 17:01 Ja pewnie kupiłabym sobie większy samochód, jeszcze parkę bichonów i zafundowałabym sobie super wakacje. Ale po co miałabym się zamykać w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Nie pracowałybyście? 24.04.17, 21:09 Ja bym nie rzucila. Mam jedna jedyna kolezanke, ktora nie pracuje majac wlasnie nastoletnie dziecko. Po studiach, iles tam lat pracy za soba, dziecko jedno, dzis juz mature zdaje, a ona od jego urodzenia juz nie poszla do pracy. Nie pojmuje tego zupelnie. Odpowiedz Link Zgłoś