izabela1976
07.01.05, 12:48
Jak często chodzicie ze swoimi dziećmi do alergologa? Mój synek (styczeń 2004) pierwszy raz był u alergologa jak miał 3 m-ce. Mimo podejrzenia o alergię lekarz nadal kazał dawać mleko HA. W maju miał robione testy z krwi na mleko i mąkę. Na wyniki czekaliśmy 2,5 m-ca. Wyszło uczulenie na mleko. przeszliśmy na Nutramigen (to była druga wizyta). Kolejna (trzecia) jak Michaś skończył 6 m-cy, miałam podawać mu Cropoz. Tydzień później po rozmowie telefonicznej odstawiliśmy Cropoz (wyszło mu uczulenie). Od tamtej pory nie bylismy u alergologa. Na ostatniej wizycie synek miał pobieraną krew na jakieś tam specjalistyczne badania (jest objęty jakimś projektem badawczym) i pani dr miała się z nami skontaktować jak będą już te wyniki. I od tej pory cisza jeżeli chodzi o wizyty u pani doktór. We wrześniu mieliśmy strzaszny okres, synek cały czerwony, w liszajach, drapiący się. Poszliśmy do dermatologa. Dermatolog przepisała mu maść ze sterydem (z hydrokortizonem). Nasza pani alergolog w jakiś sposób się o tym dowiedziała, stwierdziła, że jak to można dziecku przepisać steryd itd. Załatwiła nam wizytę u swojej koleżanki dermatolog (oczywiście płatnie). Ta jej koleżanka także przepisała nam maść ze sterydem. Fakt, że inną. Później zostaliśmy pouczeni przez panią alergolog (telefonicznie, w dalszym ciągu nie osobiście), że mamy stosować się do zaleceń tej jej koleżanki.
Po tym wszystkim stwierdziłam, że chyba czas zacząc pomysleć i zmianie lekarza. Bo mnie osobiście porzebna jest wizyta u lekarza chociaż na 2 m-ce i to zwłaszcza w okresie wprowadzania nowych produktów do menu synka. Bo niby skąd, ja laik, mam wiedzieć co, jak i kiedy mogę mu wprowadzać. Przecież nie mogę eksperymentować na nim. Dodam też, że pomimo robionych badań z krwi, wyników nie widziałam na oczy. Więc opieram się tylko na słowie pani doktór.
Niestety na wizyte u nowej pano alergolog czekamy już 2,5 m-ca (idziemy w połowie stycznia).
Do tego wszystkiego dodam, że pani alergolog (ta nasza pierwsza) i nasza pani dermatolog (której jak na razie nie mam nic do zarzucenia) pracują w tej samej instytucji państwowej.