wiązanie dzieci!!!

28.01.05, 17:51
przeczytałam tu wczoraj jeden z wątków, w którym mama pisze, że żeby dziecko
się nie drapało zawiązuje je na noc w rożku i przewiązuje wstążką,żeby nie
wyciągnęło rączek, ponoć jest to jakaś mniej drastyczna metoda od zakładania
linijek, żeby dziecko nie mogło zgiąć rączki.........brrrr, aż mi dreszcze
przechodzą......a co Wy o tym sądzicie, a może to normalne i większość z Was
tak robi, ja choćby nie wiadomo jak drapało się dziecko nie zrobiłabym tak, a
mam dwoje dzieci 7 letniego syna i półroczną córeczkę-oboje od urodzenia mają
stwiedzoną alergię i AZS!
    • bluteau Re: wiązanie dzieci!!! 28.01.05, 18:12
      Kiedy moj syn byl maly zakladalam mu lekkie bawelniane rekawiczki bezpalcowe
      (skarpetki tez mozna zakladac na rece) zeby nie mogl az tak sie drapac przez
      sen. To dzialalo. Teraz ma 6 lat i nadal sie drapie, ale nie ma mowy o
      zakladaniu rekawiczek! Pozdrawiam, Kathleen
      • gaga122 Re: wiązanie dzieci!!! 28.01.05, 19:11
        rękawiczki to rozumiem....ale wiązanie??!!
    • gaga122 Re: wiązanie dzieci!!! 28.01.05, 20:49
    • bronia1 Re: wiązanie dzieci!!! 28.01.05, 21:15
      Chyba to jakaś kretynka z tej matki, jak można tak znęcać się nad dzieckiem.
      Wystarczy dobrze obcinać paznkcie- regularnie!!!, a będzie wszystko ok!

      Popieram gaga122! Chyba ta laska ma SERCE z KAMIENIA
    • mabi79 Re: wiązanie dzieci!!! 28.01.05, 23:35
      Haj
      moje dziecko kilka razy było w szpitalu, kilka razy miało kroplówke, więc i
      wenflony.Raz tylko pielęgniarka przywiązała małej rączke do łózeczka, wyglądało
      to strasznie...Od razu ją uwoniłam i sama czuwałam, zeby sobie nie zrobiła
      krzywdy.Moje dzieccko ma alergie pokarmową, nie cierpi na zadne poważne
      schorzenia skórne, więc nie wiem jak to jest.Nie chce zatem nikogo krytykować za
      takei postępowanie.Wiem jednak jak wygląda dziecko skrępowane, mnie to bolało...
    • izado Re: wiązanie dzieci!!! 28.01.05, 23:55
      Moje dziecko wprawdzie na szczęście (!!!) się nie drapie i wolę sobie nawet nie
      wyobrażać co by było gdyby się drapało. Ale uważam, że wiązanie dzieci lub
      przywiązywanie im patyczkow do rączek to zdecydowanie nieludzkie.
      Moja mała była tylko raz zawinięta w prześcieradło kiedy miała badane ciśnienie
      w oczkach - mierzenie było techniką wymagającą kontaktu ciśńieniomierza z gałką
      oczna i dziecko musi być kompletnei nieruchome. I to był HORROR! Natychmiast
      zmieniliśmy okulistę.

      Jestem pewna, że sa inne, bardziej ludzkie metody na to drapanie. Pamiętam np.,
      że jedna mama pisała tu, że swojemu dziecku zaszywa rękawki w koszulce - to
      lepsze niż rękawiczki, bo rękawiczki dzieci czasem ściagają.

      Dla takiego zawiązanego dziecka, którego wszystko swędzi musi być koszmarem to
      unieruchomienie. Nic dziwnego, że jak ma rączki wolne to tytm bardziej drapie
      się jak oszalałe. Wie, że potem nastąpi czas kiedy nie będzie mogło, więc
      prawdopdobnie w pewien sposób stara się to "nadrobić".

      Iza.
    • gaga122 Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 10:20
      zgadzam się z Wami dziewczyny, bardzo się przeraziłam kiedy to
      przeczytałam...pod wątkiem"co zrobić żeby nie swędziało" .....nawet nie
      pomyślałabym,że są takie metody??!!!
    • wamama Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 14:05
      Moja mama uważa że jest to ubezwłasnowolnienie, ale nie ma innej rady ja spałam
      z moim synkiem i jak się drapał to troszkę go powstrzymywałam dmuchałam na
      swędzące miejsca lub sama troszkę pocierałam opuszkami palców, bo przecierz
      dziecko nie ma jeszcze wyczucia i potrafi rozdrapać. Dzięki BOGU mój synek już
      się bardzo rzadko drapie
    • mamajulitki Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 14:42
      to ja wiążę dziecko, rękawiczki skarpetki i zaszywanie rekawków odpada, bo
      materiał strasznie drażni ciało, paznokcie obcinam kilka razy dziennie, nigdy
      mała nie ma rozdrapanych ran, tylko czerwone od tarcia jak juz się jej zdaży
      drapać, pilnujemy ja od rana do wieczora na zmiane z mężem, w między czasie
      chodzimy do pracy, stosujemy kremy, kąpiele, dziecko ma pół roku a zyrtec i
      fenistil nic nie pomogły, za tydzień wypróbujemy chyba nowy lek. wiązanie jest
      nieuniknione w tym przypadku, bo po nocy dziecko by było zakrwawione a skórka
      zdarta, wtedy by był problem dopiero, bo wynalazków takich jak elidel czy
      sterydy jej nie podam i nie chce by ć zmuszona do tego. Jeśli nie masz takich
      problemów to super, idź lepiej na inne forum, jeśli zamiast radzić krytykujesz.
      Dzięki takim jak ty odechciewa mi się czytać tego forum, bo i bez ciebie jest
      nam ciężko, a nie mamy nikogo z rodziny kto może nam pomóc, jesteśmy sami
      • mamajulitki Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 14:44
        to było do gagi i podobnych wypowiedzi, jeśli ktoś chce nam pomóc proszę
        dopisać się do "co zrobić żeby nie swędziało" bo do tego wątku nie warto się
        dopisywać
        • kruffa Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 16:13
          No tak wiązanie wydaje się straszne. Takie odczucie ma chyba kazda matka gdy cos
          takiego czyta/słyszy. Widać jednak czasami nie chyba to jedyna metoda.
          Kiedyś czytałam o dziewczynce, której rodzice bandażowali całe ciałko, bo mała
          miała sączące się rany na całym ciebie. Wtedy nie wiedziano jeszcze tyle o
          alergii pokarmowej. Moze ty spróbuj takiej metody - szczelnie bandażowane
          przyjamniej niektóre części ciała.
          Jej matka spała siedząc na fotelu bujanym z córką na swoim brzuchu bo jedynie to
          dawało niemowlęci ulgę. Dla pocieszenia - ta dziewczynka własnie wchodzi w
          pełnoletność. Nie ma śladu po zmianach na skórze, astmie. Jest nadal uczulona na
          wiele rzeczy ale żyje w miarę normalnie. nawet jeździ konno, tylko nie wolno jej
          czyścić konia.

          Wracając jednak do tematu - wcale sie nie dziwię że się wkurzyłaś. A podbijanie
          wątku przez gaga122 uważam conajmniej za niesmaczne. To takie w stylu - rzućmy
          się na kogoś z pazurkami. Można wyrazić swoje zdanie, ale żerowanie na tym jest
          delikatnie mówiąc niesmaczne.

          Chciałabym się przy okazji wypowiedzieć o wiązaniu dzieci w szpitalu (ktoraś z
          mam o tym pisała). Mam za sobą (biorąc sumarycznie) miesięczny pobyt z córką na
          oddziale. Widziałam tam wiele. Moja córka nigdy nie miała wenflonu, ale gdyby
          któraś z pielęgniarek próbowała coś takiego zrobić chyba bym pogryzła smile)
          Gdyby was coś takiego dziewczyny spotkało w szpitalu - ŻĄDAJCIE - aby
          pielęgniarka tak obwiązała rękę maluszka aby wenflon nie miał prawa nawet drgnąć.
          Widziałam dzieciątki niemowlaktów i dzieci z wenflonami. Żadnego nie trzeba było
          przywiązywać, bo wenflon był tak obandażowany, że nawet u niemowlaków, które
          były same (tak się czasami zdażało) nie było takiej potrzeby.

          Jedyne co mogę ci poradzić i tam chyba najszybciej ci coś podpowiedzą - jest
          forum na www.atopowe.pl. Tam są dorości ludzie, którzy niejedno przeszli i
          niejeden koszmarny świąd przeżyli. Może oni coś co doradzą.

          Pozdrawiam
          Kruffa
          • izado Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 20:22
            kruffa napisała:

            > No tak wiązanie wydaje się straszne. Takie odczucie ma chyba kazda matka gdy
            co
            > s
            > takiego czyta/słyszy. Widać jednak czasami nie chyba to jedyna metoda.

            Ja, jak napisałam, o swęzeniu nie mam pojęcia. Ale wrzucę jeszcze jeden swój
            kamyczek. Jak byliśmy u tej okulistki co małą zawinęła w prześcieradło
            (powszechnie uznana specjalistka, pracująca w klinice okulistycznej znanej w
            całej Polsce, na oddziale dziecięcym), to nam tłumaczyła, że innej metody nie
            ma. Zosia troszkę zezuje, czasem ucieka jej jedno oczko, a czasem drugie.
            Okulistka orzekla, że trzeba dziecku zaklejac oczka na przenmian. Ja akurat
            wiem dokladniutko jak to wyglada w praktyce, bo nasi przyjaciele zaklejają
            dziecku oczko od kilku lat (z innego pwoodu) i tam naprawde nie ma innej
            metody. Po prostu obłęd. Po zmianie okulisty okazało się, że dziecko da się
            zbadać mniej traumatycznie, tylko troszkę trzeba się postarać zrozumieć jego
            psychikę. O sensowności zaklejania oczek w tym wypadku nie będę pisała, bo nie
            w tym rzecz.
            Uważam po prostu, że w pewnym momencie trzeba wybrać nawet może między
            ewentualnym niekorzystnym działaniem leku, a metodami, które mogą w dziecku
            wywołać uraz psychiczny do końca zycia. Trzeba się zdecydować co uważa się za
            gorsze dla dziecka. Ale nie nam o tym decydować tylko rodzicom dziecka.

            Ale macie rację, mamajulitki i kruffa, że to nie nasza sprawa tylko matki
            dziecka. Ja nie mam więc nic więcej na ten temat do powiedzenia i pewnie nie
            powinnam nawet zabierać głosu w tej dyskusji. Co sądzę to już inna sprawa.

            Iza
      • luiza20 Re: wiązanie dzieci!!! 31.01.05, 11:36
        Mama Julitki radzi sobie, jak umie. Mozna jej tylko współczuć, że musi
        bezradnie patrzec jaj córeczka sie męczy. kiedys przeczytałam tu, że jakaś mama
        zakłada dziecku kaftanik z b. długimi rekawkami, cos jak kaftan bezpieczeństwa
        tylko nie jest wiązany. Dziecko macha rączkami, drapie sie przez materiał, ale
        nie robi sobie krzywdy. Może to jest jakiś sposób. Pozdrawiam.
    • gaga122 Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 17:24
      Do "mamyjulitki":
      Jak zauważyłaś żadna z nas nie wiąże dzieci, a mamy podobne problemy, uwierz mi
      ja sama przeszłam z synem taki sam "horror"jak Ty teraz przechodzisz i nigdy
      nie pomyślałabym o takiej metodzie, były momenty że skóra naprawdę wyglądała
      strasznie, dochodziło do zakażeń, czasami stosowałam sterydy,teraz ma już 7 lat
      i dużo wie o swojej chorobie...teraz mam 6 miesięczną córcię i jest to samo co
      z synem, ale w razie konieczności stosuję elidel który jej trochę
      pomaga........chciałam, abyś zrozumiała,że to co robisz nie jest konieczne,
      czytałam kiedyś,że takie metody bardzo źle wpłyawją na psychikę dziecka,
      bandażowanie jest już lepsze(jeżeli chodzi o psychikę), ale działa ocieplająco
      i wzmaga swędzenie
      • kruffa Re: wiązanie dzieci!!! 29.01.05, 17:59
        Post jest nie do mnie, ale pozwolę sobie odpowiedzić.

        Przeczytaj jeszcze raz co napisałam mamajulitki. Dla mnie nie brzmi to wcale tak
        tragicznie. Poza tym to nie ty jesteś matką i nie ty podejmujesz decyzje
        dotyczące jej dziecka. Nie ma cię tam. A z tego co i jak pisze, nie wynika aby
        była matką sadystką i próbuje pomóc dziecku jak może, więc daj jej święty spokój.

        Kruffa

        PS: przepraszam dziewczyny, ale się wkurzyłam.
    • daggga Re: wiązanie dzieci!!! 31.01.05, 19:16
      Dziewczyny,
      przesadzacie, a niektóre z was potwornie nawiedzone. Jeszzce niedawno dzieci
      przebywały całodobowo w wiązanych becikach, wyrosli z nich Wasi dziadkowie i
      rodzice. Zapytajcie babć. W rosji do dziś dzieci ściśle wiąże się w beciki.
      Moja babcia wiązała swojemu synowi rączki i nóżki, GDYŻ TAKI BYŁ OBYCZAJ. dziś
      jest obyczaj zupełnie inny i my od urodzenia puszczamy dzieciaki luze,. Tylko,
      że to nie wasza załuga, oburzone mamusie, ale taka jest dziś kultura. Więc nie
      przesadzajcie z tym świętym oburzeniem, małej Julitce nic się na pewno nie
      stanie i nie będzie zadnych sladów na psychice. Być moze byłyby wieksze, gdyby
      drapala sie do krwi.
      Wkurza mnie taki brak tolerancji, a włsciwie zdrowego rozsądku. O tym,że grupą
      przesadą jest wasze potępienie, niech świadczy ta przypowiastka: mój Macius jak
      mial 1-2 miesiace wybudzał się z przerazliwym krzykiem z drzemek. Nic nie
      moglam na to poradzic, aż przyjechała moja sedziwa babcia, powiedziala, ze on
      jest "przestraszony" i dziecko nalezy utulac, gdyz boi sie otwartch
      przestrzeni, Przynajmniej niektore dzieci tak mają. I rzeczywisice -mimo, że we
      wszytskich pismach pisza inaczej, zaczełam zawijac małego w rozek i spał
      smacznie bez wybudzen. Dzis ma 8 mscy - i nie mowcie mi. że to potworne "wiazac
      dzieci" (kto mowi o wiązaniu? chodzi o zawiniecie w rozek!!!_), bo terza
      wychodze z nim na spacery w grubym kombinezonie, w ktorym praktycznie prawie
      sie nie moze ruszac, i on- na co dzien żwawy -natychmiast slodko tak zasypia. I
      nie cierpi z powodu zniewolenia.
      Litosci, dziewczyny, i myślcie czasem (co poniektóre)
      sorry, ale naprawde sie wkurzyłam. pozdrawiam mamejulitki
      pozdro
      Daga z Mackiem
      • izado Re: wiązanie dzieci!!! 31.01.05, 20:00
        Z całym szacunkiem dla mamyjulitki, która ma faktycznie wielki problem (i szuka
        innych sposobów rozwiązania niż unieruchomianie dziecka), ale przesada w drugą
        stronę mnie z kolei wkurza.

        Dago, nie zyczę Co żeby ktoś Ciebie związał tak, że nie będziesz się mogła
        ruszać akurat wtedy gdy będziesz cierpiała na potworny świąd całego ciała i
        jeszcze będzie Ci wmawiał, że to dla Twojego dobra. Nie mówimy o wiązaniu w
        rożek dziecka, które boi się przestrzeni tylko o unieruchomieniu dziecka, które
        za wszelką cenę nie chce być unieruchomione.
        A co do tego jak to dzieci lubią być zawinięte to powiem Ci, że moje dziecko od
        urodzenia nie znosi nawet chwilowego zawinięcia w ręcznik kapielowy, a
        kombinezon to może i jest dobry na mróz ale nie u nas.

        Ja z kolei życzę trochę wyobraźni.

        Iza.
        • daggga Re: wiązanie dzieci!!! 31.01.05, 23:31
          Izado,
          a gdzie tu moja przesada? Zwróciłam po prostu uwagę na fakt, że
          wiązanie/krępowanie małych dzieci nie musi być postrzegane jako wielka
          zbrodnia. Owszem, nie jest to super idea, ale i nie barbarzyństwo, skoro:
          1/ niektóre dzieci (Twoje nie) to lubią, a przynajmniej im to nie przeszkadza
          2/ mamajulitki pisała, jak pamietam, że jej mała wtedy sie uspokaja, a więc i
          zasypia, - czyli nie zachowuje się jak dziecko szczególnie cierpiące! ZNów
          wzywam do zachowania rozsadku - kto jak kto, ale malutkie dzieci potrafią dac
          do zrozumienia, że cierpią! Moj mały przy każdym drobnym niekomforcie (np. za
          wolno ładuje mu kaszke z miski) drze sie jak obdzierany ze skóry, i to ja
          jestem bliska załamania nerwowego. Więc nie sądze, aby skrępowanie rączek było
          AŻ TAKĄ ZBRODNIĄ. Mamajulitki nie pisze, że jej dziecko z tego powodu b.
          cierpi, po prostu szuka innych sensowniejszych sposobów.Po co więc ta rozpacz??
          Co innego, jeśli dziecko broni się przed "związaniem", protestuje itd. Ale ja
          nikogo nie namawiam na wiązanie dzieci, po prostu nie lubie, jak ludzie na
          kogoś wchodzą bo akurat naryszyl zasady politycznej poprawnosci, które wkradły
          sie tez do pedagogiki.
          pozdrawiamy
          daga i Macius
    • kerstink Re: wiązanie dzieci!!! 01.02.05, 08:43
      Sledze ten watek od paru dni. Nic nie pisalam, bo to jest bardzo trudne i sprawa
      delikatna. Dalej nie wiem, co pisac. Jak czytam cos takiego, to zaczynam sie
      zastanawiac: Dlaczego ta kobieta to robi ? Czy ona juz nie ma sily, czy jest
      sama z calym problemem, czy nikt jej nie pomaga ? Co ja bym robila w tej
      sytuacji (ale to jest raczej gdybanie) ?
      Gdzie jest ta granica pomiedzy 'wychowaniem'/'pomoca' a 'przemoca' ? Przeciez to
      nie dotyczy tylko tego konkretnego przypadku. Analogicznie jest przeciez z
      wiecznym problemem zasypiania malych dzieci: nawet pisza ksiazki o tym, zeby
      dziecko sie wyplakalo, bo musi sie przeciez nauczyc spac sam. Osobiscie juz dla
      siebie wiem, ze z tym nie moge sie zgadzac.

      I w tym konkretnym przypadku znowu wiem tylko, ze ja bym dziecka nie wiazala. I
      mysle, ze dla dziecka to musi byc koszmar - przeciez na razie ma tylko swoje
      raczki. (Przypomina mi sie, co tam kiedys track4demos o tym napisal w kontekscie
      drapania.) Ja tez zawinelam dzieci, gdy byly bardzo male w kocyk - ale mogly sie
      uwolnic - ich sprawa. I poza tym: najbardziej balabym sie tego, ze gdy dziecko
      ma wiazane rece, ze w razie czegos nie moze sobie pomoc (odslonic koc, odwrocic
      sie) i sie udusi z jakiegos powodu.

      Kerstin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja