tolka3
16.02.05, 14:06
Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedna sprawa. Pojawia się u maleństwa wysypka,
karmiąca mama przechodzi na dietę eliminacyjną (niesamowicie ubogą często),
sama tak zrobiłam, tak naprawdę najczęściej same nie wiemy, co uczula nasze
dzieci, a niektórych produktów nie wprowadzamy przez bardzo długi czas, ze
zwykłej obawy, że stan się pogorszy. Dziecko rośnie, ma powiedzmy 2 lata i
spanikowana mama wciąż chroni je przed potencjalnymi alergenami. Czy jest to
rozsądne? Pytam, bo mam w swoim otoczeniu znajome, które swoim
kilkunastomiesięcznym maluchom, uczulonym wcześniej na białko mleka krowiego,
kurzego, z powodzeniem serwują dziś jaja, danonki i inne pyszności. Czytam
sobie na temat alergii, AZS, jedni twierdzą, że wyeliminować należy wszystko,
co uczula (tylko czasem zanim znajdziemy to, co uczula, dieta kurczy nam się
do 8 produktów), inni, że absolutnie nie, bo "wyjałowiony" organizm przy zbyt
ubogiej diecie bęzie uczulał się na kolejne jej skłądniki a już na pewno nie
poradzi sobie z tym, na co aktualnie jest uczulony, jeśli tego nie dostanie,
w niewielkich początkowo ilościach, ale jednak (czyli że niby ma się
uodpornić, mając z tym kontakt). No i jak to jest? Ja już wariuję. Czy ta
restrykcyjna dieta eliminacyjna jest naprawdę taką rewelacją??? Co z tego, że
uda mi się utrzymać skórę dziecka w dobrym stanie katując je dietą przez
wiele lat. Czy to o to chodzi?
P.S. Przyznam, że do napisania tego postu natchnęła mnie wypowiedź Kruffy,
która napisała w jednym z wątków, że jej córeczka jest uczulona na jęczmień
bodajże, skutkiem czego przenicy nie odważyła się już jej podać. I ja też coś
tam bym znalazła, czego nie odważyłam się podać (wprawdzie mniej
powszechnego, ale jednak). Drugim moim natchnieniem był ten nieszczęsny
smoczek lateksowy (pisałam kiedyś o polepszeniu się stanu skóry mojego
dziecka po zrezygnowaniu przez nie ze smoczka), po którym wszystkie suche
placki zniknęły z ciałka, czasem pojawiają się krosteczki, kilka dosłownie,
ale skóra od miesiąca (czyli od pożegnania ze smoczkiem) jest w sumie
idealna. No i myślę sobie "Jezu, a ja tak ją i siebie katowałam przez ponad
rok"...