jagoda2
20.02.05, 23:37
Moja dwuletnia córka bez wątpienia jest alergiczką. Na co? Oczywiście do
końca nie wiadomo. "Od zawsze" jest na Nutramigenie, bo lekarka na podstawie
zmian skórnych stwierdziła lekkę skazę białkową. W porządku, skaza niby miała
minąć ok. pierwszego roku życia. Na wszelki wypadek nie podawałam córce
niczego z nabiału do prawie dwóch lat. Gluten w bardzo niewielkich ilościach
zaczęłam podawać grubo po ponad roku. W międzyczasie okresowo pojawiało się
uczulenie na rączkach, w zgięciach łokci, na pośladkach, czasami na
policzkach. Z czasem bardzo ostrożnie zaczęłam wprowadzać nabiał, unikając
jak ognia wszelkich produktów zawierających mleko w proszku. Zmiany skórne
zaczęły się nasilać. Lekarka kazała wyeliminować nabiał. Z bólem serca
wyeliminowałam, zmiany trochę ustąpiły. Ostatnio obserwuję gwałtowane
pogorszenie się stanu skóry dziecka, córka drapie się po rączkach (wcześniej
się nie drapała), rączki wyglądają bardzo źle. Nabiału nie podaję, owoce
odstawiłam i nie wiem, co moje dziecko uczula, po prostu nie wiem.
W związku z tym mam pytanie do doświadczonych mam dzieci alergików - czy
warto wykonać dziecku testy skórne, żeby znaleźć przyczynę alergii? Zewsząd
słyszę, że takim małym dzieciom nie wykonuje się testów. Dlaczego? Zupełnie
tego nie rozumiem. Jestem bezradna i chciałabym sobie i dziecku pomóc znając
przyczynę i winowajcę jej dolegliwości. Czy naprawdę uważacie, że wykonanie
dwuletniemu dziecku testów skórnych (lub jakichkolwiek innych) jest
pozbawione sensu? Dla mnie to brzmi, jak jakiś absurd.
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Jagoda