gula1
28.02.05, 20:10
Witam,
pisze głównie do Ciebie, choć oczywiście rady innych doświadczonych mam też
sa bardzo mile widziane.
dlatego głównie do Ciebie bo juz raz super pomogły mi Twoje 'instrukcje"
zywieniowe i nie tylko, a efekt jest taki ze tylko oko bardzo wprawnego
alergologa dostrzega ze na buzi mojego młodszego dziecka coś się kiedyś i
czasami teraz dzieje.
Tym trazem sprawa bardziej skaplikowana, bo dotyczy trzylatki, która doswoich
trzecich urodzin jadła wszystko co zwykły śmiertelnik i nie działo sie nic.
sprawa gorsza o tyle że poprzednio to ja przenosiłam alergeny w mleku ,
zrobiłam ostre ciecie, nie zgrzeszyłam przez ponad 9 miesięcy i było i
zazwyczaj jest ok.
A tym razem.
zaczęło się jakies dwa miesiace temu. najpierw " kasza manna" na całych
plecach. nie swędząca, nie zaczerwieniona, była i już. Dawało się ja wyczuć
pod palcami. Od jakiegos miesiaca jest coraz gorzej.
Najpierw pojawiły się " wysypy pod kolanami. Wyglad typowy, swedzenioe tez
typowe.
odstawiłam co mogłam. zastosowałam tą samą dietę, którą ja miałam jak
karmiłam Bartoszka.( oczywiscie zero mleka, Itd, zresztą dieta od Ciebie więc
dobrze wiesz).
Po jakiś czterech dniach widac było poprawę) łącvznie z plecami.
Po dwóch tygodnioach byłyśmy na urodzinach kolegi - przyjaciela. Poszłam na
żywioł. Baśka najadła sie czekolady i naleśników z marmolada niewiadomego
pochodzenia. Zdziwiłam się, ale wysypki nie byuło. Po tygodniu od urodzin
pojawiła się kasza na plecach.
Kolejne dwa tygodnie ( w tym czasie wprowadziłam jogurt kozi - nie było
reakcji, i jajk aprzepiórcze- też bez reakcji) i od wczoraj tragedia. Sączące
sie " wykwity" pod kolanami, wysypka na nogach ( paski jak u tygrysa),
wykwity w zgięciach pośladków. w zgięciach łokci, wysypka na plecach,
ramionach, rumieńce na polikach i brodzie.
I teraz doradź dobra kobieto co Ty byś zrobiła??
1. czy walić na oślep prywatnie do alergologa ( którego i tak nie mam )
2. czy robić Bicom ( który tak naprawde wydaje mi sie torchę czarna magię ,
ale to oddzielan historia)
3. czy najpierw zrobic podstawowy panel testów z krwi ( oczywiście za kasę )
4. czy jeszcze coś odstawić ( ale wtedy to biedne dziecko chyba juz całkiem
zeświruje )
5. czy morze testy skórne
już sama n ie wiem, wiem natomiast ze sama zaczynam świrować, bo jestem z
dziećmi od switu do nocy sama, miedzy nimi jest róznica dokładnie dwóch lat(
rok i trzy ), jak wiadomo dziecko wysypane nie nalezy do najłatwiejszych pod
wzgględem marudzenia. Tak wiec dzisiaj już z dziesięc razy wyłam.
Nastawiłam sie na to ze jutro cos zrobie bo zeświruje. Tylko co zrobić?????
Przepraszam nie poprawiam literówki bo nie mam cza, wybaczcie
Aga