załamanie nerwowe?

06.03.05, 20:35
Tak z przyzwyczajenia chyba piszę na tym forum, choć nie do końca będzie o
alergii...
Mam dwie córki - jedna 6,5 roku, fajna, dobra dziewczynka, trochę szałaput i
postrzeleniec, druga 9 m-cy też rośnie fajnie, rozwija się prawidłowo. Obie
alergiczki. Starsza ma AZS, objawił się jakieś trzy lata temu. Druga ze skazą
białkową, karmiona piersią, niby wszystko w porządku, bo uczulenia już nie
ma, ale dla odmiany łapie choroby. Przeszła już zapalenie oskrzeli, zapalenia
uszu i trzydniówkę. Wszystkie choroby z antybiotykami. Wiem, że to podłoże
alergiczne, mała wszystko je (oprócz mleka, nabiału, jajek - to zaczniemy
testować lada chwila). Do pół roku byłam na ścisłej diecie eliminacyjnej,
teraz juz jem prawie wszystko, co można, oprócz tradycyjnych pokarmów
zawerających alergeny.
Niby wszytsko jest ok, ale ze mną jest coraz gorzej. Mam juz chyba załamanie
nerwowe, albo permamentną depresję, jak to zwał, tak zwał.
Mój mąż dużo pracuje, w różnych godzinach (na trzy zmiany), a jak jest w
domu, to z reguły śpi, więc większość obowiązków na mojej głowie, bo siedzę
na urlopie wychowawczym. Odprowadzanie, przyprowadzanie z przedszkola,
zakupy, gotowanie obiadów, sprzątanie (klasyka i standard, powiecie), czyli
nie powinnam mieć czasu na myślenie. A ja mam ochotę ze sobą skończyć.
Wymyśliłam już scenariusz - biorę kupę tabletek, popijam jasiem
wędrowniczkiem i po zawodach... Tylko jeszcze nie wiem, co z dziećmi...
Dlaczego tak jest? Przecież mam pieniądze, dobrego męża, fajne dziewczyny, a
nie mam ochoty na życie, nie widzę sensu. Próbowałam rozmawiać o tym z mamą,
mężem, kiwają tylko głowami i mówią weź się w garść, przesadzasz. Też tak
myślałam, starałam się brać w garść, ale nie umiem. Nic mnie nie cieszy,
żadna perspektywa (mieszkanie lada chwila większe, wakacje). Coraz częściej
krzyczę na dzieci, walę głową w ścianę, płaczę, jak nikt nie widzi. Czemu tak
jest? Czy dieta, nieprzespane noce, ciągłe choroby wieku dziecięcego, chęć
bycia super mamą, super żoną. Za dużo obowiązków sobie wzięlam do serca, nie
umiem dac na luz? Nie umiem, wiem tylko, że kładę się spać i nie chcę się
obudzić.

Powinnam szukać gdzieś pomocy?
Dominika
    • kruffa Re: załamanie nerwowe? 06.03.05, 20:55
      Pogoda nie pomaga w tym stanie. I rozumiem cię - ja wróciłam do pracy własnie
      dlatego aby oderwać się od tego co jest w domu.
      Myślę, że powinnas przynajmniej spróbować znaleśc jakieś zajęcie poza domem -
      choć na godzinę- dwie w tygodniu. Są różne fajne miejsca dla kobiet. Mam
      koleżanki, które nie wróciły do pracy i aby nie zwariowac - mają własnie takie
      miejsca dla siebie.smile
      W takich miejscach jest też czesto porada psychologa/psychiatry - może oni by ci
      pomogli. Uważam, że jak najbardziej powinnas pójść. Może wiosna pomoże, ale moze
      też zaczynac się większy problem.
      Z chorym gardłem i gorączką chodzimy do lekarza, więc z chora dusza też trzeba
      smile) Bo to o czym piszesz nazywa się depresją, a na pewno jej poczatkiem.
      Trzymaj się smile)

      Kruffa

      PS: a co do córeczki - badałaś jej IgA i chyba IgM - nie pamiętam dokładnie.
      Alergicy mają je często poniżej normy i czesto łapią wtedy infekcje.
    • kado1 Re: załamanie nerwowe? 06.03.05, 21:04
      napisałam Ci na priv
    • aubergine Re: załamanie nerwowe? 06.03.05, 21:08
      mysle, Dominiko, ze powinnas porozmawiac z jakims specjalista (psychologiem albo psychiatra). w ramach NFZ nie potrzebujesz zadnego skierowania, tyle ze terminy moga byc odlegle. jesli stac Cie na prywatna wizyte, to wybor powinien byc wiekszy (nie wiem sked jestes, ale dostep do specjalistow tego typu jest dosc dobry).nie mozna oczywiscie stawiac diagnoz na podstawie postow w necie, ale jesli sama czujesz, ze cos jest nie tak, i przychodza Ci do glowy pomysly jak te z tabletkami, to chyba nie jest blahy problem. depresje sie leczy. skutecznie. i nie jest to wcale rzadki problem (depresja). dobre rady w stylu "wziecia sie w garsc" nic tu chyba nie pomoga, bo w takim stanie sa raczej niewykonalne
    • azoorek Re: załamanie nerwowe? 06.03.05, 22:10
      Moze czasami powinnas podrzucic komus dzieci i spotkac sie z kims, z kim mozesz
      pogadac. Dieta tez moze sie przyczyniac do takiego stanu- za malo urozmaicona
      powoduje wlasnie rozdraznienie i przemeczenie (podobna czasami moze powodowac
      taki stan depresyjny). Jak tak sie czuje, to wlasnie przerzucam sie na rybki,
      orzechy, banany, warzywa, owoce, rzeczy bogate w magnez, zelazo i bialko
      ograniczam uzywki. Brak skaldnikow tez powoduje klopoty ze snem (magnez).Jezeli
      to to nie to, to moze rzeczywiscie poszukac pomocy na zewnatrz.
    • xxxinkaxxx Re: załamanie nerwowe? 06.03.05, 22:35
      napisalam na priv
    • kerstink Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 07:58
      Kiedys czytalam takie zdanie o matkach, ktore siedza z malymi dziecmi w domu, ze
      sa 'bardzo samotne', i mysle, ze w tym wielka prawda. Jest to cholernie ciezka
      praca, ktora dziala na psychike (ja mialam wrazenie, ze moj mozg byl coraz
      mniejszy, ale z drugiej strony nie mozna sie wyluzowac, bo na kazdym kroku
      trzeba pilnowac, by sie nic nie stalo) a na dodatek to wlasciwie nikt nie
      docenia, najwyzej inna kobieta ale maz nie do konca bo on nawet nie ma pojecia.
      Gdy syn mial 15 miesiecy to z domu ucieklam do pracy na pol etat, choc z drugiej
      strony bylo mi bardzo ciezko zostawic dziecko z opiekunka, a finansowo to sie
      absolutnie nie oplacalo, wrecz przeciwnie. Przy drugim dziecku bylo mi juz lzej,
      bo wiedzialam, co mnie czeka no i od razu mialam opiekunke.

      Nie wiem, czy dobrze rozumiem, mam wrazenie, ze sama nie jestes pewna, czy twoje
      problemy sie kwalifikuja: ja uwazam, ze jak najbardziej, nawet jak jestes w
      dobrej sytuacji finansowej, mieszkaniowej. Ale twoja psychika jest nie w
      najlepszym stanie. Poszukaj pomocy gdzie tylko sie da.
      Odpowiedz sobie na pytanie, czy masz czas dla siebie, na jakies hobby, nawet na
      proste czytanie. Czy zdarzaja sie sytuacje, ze ty po prostu siedzisz i sie
      cieszysz dzieckiem, a ktos inny (dorosly) w tym momencie pielegnuje, nosi, bawi.

      No i uwazam, ze sytuacja, gdy maz nawet ciezko pracuje nie zwalnia go z
      obowiazkow domowych. No ale tu nie znam waszej sytuacji i nie chce sadzic. W
      moim odczuciu wiele polskich kobiet/matek za bardzo swoim mezczyznom wyrecza.

      Kerstin
    • aneta-mama Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 09:05
      na początek glowa do góry!!!.kiedy urodzilam Konrada przez pierwszy rok
      walczyłam z depresią poporodową(nie zdając sobie nawet z tego sprawy)poród to
      byl koszmar i chociaż bardzo chcialam mieć dziecko od poerwszego dnia czułam że
      coś jest nie tak-nie czulam do niego nic. od samego początku zaczeły się
      kłopoty z karmieniem piersią,maly ną stop wył(nie mogłam iść nawet do lazienki)
      i co naj gorsze bylam ztym sama.pierwsze 2 tygodnie prawie ciągle chodzilam nie
      ubrana ,nie umyta.nie dawalam rady.potem znalazłam cel-trzeba w końcu wyjćś na
      spacer z dzieckiem-udalo sie.i każdego dnia znajdywalam sobie jakić cel,a to
      np.musze dziś spotkac znajoma,musze dziś pomyc okna itp.towazyszyla mi też
      codziennie ulubiona plyta z muzyka.nie odrazu bylo lepiej.dziecko nadal
      mi "przeszkadzalo".wściekalam sie że musze zostawić moje zajęcie bo on chce np.
      jeść.pomogły mi też CODZIENNE spacery z koleżanką która miała corkę w tym samym
      wieku .obiadów nie gotowałam braliśmy z szkolnej stołówki.powiedzialam mężowi
      otwarcie że mam tyle innych zajęć przy dziecku żę nie miala bym już całkiem
      chwilki dla siebie.wszystro to trwało rok.nikomu nie powiedzialam wtedy jak sie
      czuje,zresztą nikt nie pytal-tylko o dziecko.dopiero kiedy Konrad skończyl rok
      mogłam zczystym sumieniem powiedzieć że go kocham.byl to dla mnie bardzo
      ciężki rok. ja nie potrfiłam poprosić o pomoc kogo kolwiek i może dlatego
      trwalo to tak długo zrob wszystko żeby twoj stan trwał jak naj krocej. nie
      pozwól żeby odbijało się to na dzieciach(konsekwęcie mojej depresi widoczne są
      do dzisiaj-Konrad jest bardzo nerwowym dzieckiem,popada w skrajności,od ełfori
      po rozpacz czasem z byle powodu-próbuje mu wynagrodzić każdy stracony dzień)
      jeśli rodzina uważa że przesadzasz spróbuj przekonać ich ze tak nie
      jest,poszukaj innej przyjaznej osoby z która będziesz moła pogadac.jeśli twoj
      stan jednak nie poprawia sie poszukaj pomocy u specislisyt!!!a rodzinie powiec
      że potrzebujesz tego .niewstyć sie swoich uczuc,emoci.czasem masz prawo
      poprostu się wypłakac,wykrzyczeć.proponuje ci tez abyc znalazla sobie jakies
      hobby i np.raz w tygodniu zajeła sie nim.dziećmi niech ktoś się zajmie(mają też
      tate,babcie).tobie też coś się nalezy a nie tylko dom ,dzieci,itd.
      pozdrawiam cie gorąco i mam nadzieje że już wkrutce będziesz znow czula się
      szczęśliwa nie dłógo WIOSNA!!!!!!
      • aneta-mama Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 09:16
        nie dodałam żę Konrad ma teraz4.5r,a od 6m ciesze się kazdym dniem z
        Alkiem.dopiero teraz wiem ile straciliśmy obije
    • patyska to depresja :( 07.03.05, 09:17
      Dominiko, najprawdopodobniej cierpisz na depresje. pomoze Ci kazdy psycholog,
      nie polecam natomimast formu "depresje" bo to za wczesnie. poniewaz karmisz
      piersia, nie bedzie mozliwe leczenie farmakologiczne. ale kilka rozmow z
      psychologiem moze pomoc. z doraznych srodkow moge Ci tylko napisac, ze we mnie
      mozesz miec oparcie i wygadac sie kiedy chcesz. a z bardziej konkretnych porad
      to radze wziac pania do pomocy w domu - to nie kosztuje az tak duzo, wystarczy,
      ze przyjdzie 2-3 razy w tygodniu na 2-3 godziny i Ci pooze.
      • aubergine Re: to depresja :( 07.03.05, 09:48
        z lekami to niezupelnie jest tak, jak piszesz. niektore leki przeciwdepresyjne stosuje sie u kobiet karmiacych piersia (oczywiscie jesli stan kobiety tego wymaga). z drugiej strony zawsze trzeba rozwazyc, czy wazniejsza jest pomoc farmakologiczna dla matki, czy kontynuacja karmienia piersia dziecka (jak pisze Dominika mlodsze dziecko ma juz 9 miesiecy). skutki nieleczonej depresji maga byc na prawde powazne
    • puza1 Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 10:24
      Dominiko, zdecydowanie powinnaś szukać pomocy!!!!!!!!!!
      Nie zostawaj z tym sama!!!!!!!!!!!!
      Tym bardziej, że jak piszesz mąż i mama nie potrafią Ci pomóc. To nie prawda że
      powinnaś wziąść się w garść. Depresja (a wygląda na to że ja "załapałaś" albo
      masz jej poczatki) to choroba, która skutkuje tym, że właśnie nie można "wziąść
      się w garść".
      Ale to też taka choroba z której najczęściej można wyjść i nie zawsze konieczne
      są do tego leki.
      Czasem wystarczy rozmowa z kimś mądrym albo ze specjalistą-psychologiem. Już to
      byłoby zrobieniem czegoś dla siebie, "wzięciem swojego zycia w swoje rece", a
      to juz bardzo ważny krok do tego aby odzyskać MOC i RADOŚC i CHĘĆ DO ŻYCIA.
      Super że masz dobra sytuację finansową, bo może umozliwi Ci to np. skorzystanie
      prywatnie z usług psychologa (państwowo czasami trzeba czekać na wolne
      terminy...). Super pomysłem jest aby wziąść pomoc do domu , do tych rzeczy
      codziennych ogromnie przecież wyczerpujacych jak pranie, sprzatanie, pomoc w
      gotowaniu. Przecież Ty wykonujesz ogrom pracy, te wszystkie obowiązki domowe,
      dwójka dzieci i to alergicznych !!!! I przy tym nic dla siebie, dla odpoczynku,
      dla regeneracji sił.
      Namawiam Cię -skorzystaj z pomocy domowej, skorzystaj z pomocy dla Twojego
      DUCHA!!!!
      Trzymam kciuki!!!!!!!!
      Pozdrawiam Cię Dominiko!!!!!!
      Puza
    • setia Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 11:17
      Nie wiem czy to permamentne zmeczeniei niezrozumienie oprowadzilo cie do
      takiego stanu czy problem lezy gdzies glebiej.
      Na pewno potrzebujesz pomocy w obowiazkach domowych i odpoczynku. Szkoda, ze
      Twoj maz tego nie widzi. I nie staraj sie byc nieustannie supermatka i super-
      zona, zrob cos dla siebie; zostaw meza z dziecmi, umow sie z kolezankami,
      spojrz na domowe sprawy z pewnej perspektywy.
      Skad jestes Dominiko, moze ktoras emama bedzie mogla Ci pomoc?
    • df32 Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 11:46
      Dziewczyny,

      Przede wszystkich bardzo, bardzo, bardzo dziękuję. Za słowa otuchy, wsparcie i
      zrozumienie. Za mądre rady i za to, że nie mówicie: weź się w garść! Że są tu
      inteligentne istoty, które nie pozwalają mi myśleć, że mózg mi się zmniejsza,
      pomimo, że właśnie to czuję. Że czuję, że się cofam w swoim rozwoju duchowym
      emocjonalnym, bo o zawodowym nie wspomnę.

      Od rana czytam po parę razy Wasze odpowiedzi i chyba jestem gotowa podjąć pewne
      decyzje.
      Przede wszystkim do końca marca jestem na urlopie wychowawczym i zamierzałam go
      przedłużyć, ale zastanawiam się, czy jednak nie powinnam iść do pracy.
      Porozmawiam z teściową, czy gotowa byłaby się zająć dzieckiem (jest na
      emeryturze, więc ma czas, a do raczej sprawnych kobiet należy). Do tej pory
      wykluczałam ewentualność pójścia do pracy, bo po primo: muszę wrócic na cały
      etat (czyli zważywszy karmienie piersią 7 godzin), a secundo: wydawało mi się,
      że proszenie teściowej stanowi o tym, że sobie nie radzę z własnymi dziećmi.

      Po drugie: zapiszę się na fitness koło mojego bloku, przed ciążą długo tam
      biegałam, sama nie wiem, dlaczego teraz nie chodzę, chyba z myśli o braku czasu
      i tego strasznego codziennego pesymizmu.

      Po trzecie: zapiszę się do psychologa, tak jak słusznie zauważacie, pomoc w
      postaci rozmowy może już coś zdziała, a jeżeli nie, to pomyślimy co dalej.
      Nie wyobrażam sobie przestać karmic piersią (to a propos leków). Mała musiałaby
      przejść na nutramigen albo bebilon pepti. Kiedyś próbowałam jej to zaserwować
      (to było wtedy, kiedy ryczałam, że nie chcę już karmić, bo brodawki bolały,
      piersi były obrzmiałe) i mała pluła dalej niż widziała.
      Tak myślę, że wytrzymam może jeszcze 2-3 miesiące, chociaż do ukończenia przez
      dziecko roczku, a potem spróbuje z mieszankami. Tu z kolei pojawi się problem z
      pracą - teraz ściągam pokarm dwa razy dziennie i robię małej kaszkę na moim
      mleku (bo przybieranie na wadze też mamy "do tyłu").

      To chyba na tyle przemyśleń na chwilę obecną.
      Mam nadzieję, że kiedyś się obudzę i z radością spojrzę na słońce, albo nawet na
      śnieg za oknem.
      Dominika.

      PS. Jestem z W-wy.
      • setia Re: załamanie nerwowe? 07.03.05, 13:52
        > PS. Jestem z W-wy.
        To moze wybierzesz sie na forumowe spotkanie? Dziewczyny planuja smile
        A moze moglabys umowic sie z ktoras niedaleko mieszkajaca mama, zeby
        popilnowala czasem dzieci (jesli na meza faktycznie trudno liczyc), a Ty
        popilnujesz jej kiedy indziej?
Pełna wersja