Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma

16.06.05, 16:49
Wiem, że musimy leczyć się wszyscy, ale to ciekawe. Ponieważ robiłam synkowi
badania (sprawdzałam u małego 4 kupki - raz testem Elisa, a 3 razy metodą
fluorescencyjną - wszystkie ujemne), postanowiłam i nas przebadać przy
okazji. No i witamy w klubie mających/lecza lamblie. Ciort go wie ile to
mamy, a żeby nie sigvaris, to pewnie długo jescze byśmy nie wiedzieli!
Czekamy jeszcze na wyniki z posiewu na grzybki i wtedy zaczniemy leczenie.
Postanowiłam sobie, że i ja przypomnę lekarzom w swoim mieście o konieczności
takich badań!
Pozdrawiam
Ladiwa
    • kajtusiunia Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 17:33
      może to głupie pytanie ale czy robiłaś ten test sama czy w labolatorium?
      jeśli możesz wyjaśnij mi proszę w jaki sposób się to wszystko odbywa.
      • s.ivona Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 18:29
        Hej
        A powiedz czy masz jakies objawy tych lamblii? Tzn jak sie czujesz? Boli cie
        cos? Zrobilas badania po postach Sigvaris tak na wszelki wypadek czy
        raczej "cos Cie tknelo"???
        • ladiwa Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 21:33
          Oczywiście w laboratorium robiliśmy to badanie, zobacz:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=25252599&a=25252599
          Badanie robi się z kału, dokładnie nazywa się- podaję z pokwitowania -
          lamblioza w kale - cysty - test immunofluorescencyjny.
          Badanie robiliśmy przy okazji badań synka. Nawet nie zastanawiałam się nad
          objawami, które nie zawsze muszą być przy lambliach, bo można długo być tylko
          nosicielem i nie mieć objawów, ale co mnie niepokoiło, to:
          - w dzieciństwie bardzo często chorowałam na anginę ropną;
          - do tej pory często mam ropę na migdałach, której nie towarzyszy ból, ani
          gorączka, ale za to mam szumy w uszach;
          - od roku częściej łapały mnie zatoki
          Jeżeli chodzi o męża, to ma
          - kłopoty ze skórą (nawracający trądzik)
          i jak załatwi "pewną sprawę" to przez dobrą godzinę nie można wejść do
          łazienki smile
          Teraz szykują się do badania inni członkowie rodziny. Moja siostra ma częste
          biegunki i bóle brzucha, to samo brat męża.
          Jeżeli chcecie poszukać więcej objawów lambli - wpiszcie w wyszukiwarkę -
          lamblie, warto też candida, pasożyty, grzybki.
          Pozdrawiam
    • dominikams Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 23:10
      No właśnie ja się zastanawiam, jak to jest z leczeniem, bo wszędzie słyszy się,
      że to cholerstwo się łatwo przenosi i powinna się leczyć cała rodzina. A u nas
      u młodszej nie wyszły lamblie, więc lekarze mówią, że nie trzeba. No i co robić
      w takim przypadku? Przecież lekarstw nie przepiszę sama.
      • sigvaris Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 23:29
        Dominiko!
        Żeby wyleczyć rodzinę musisz leczyć ją całą. Jak zwyczajny katar ma jedno, to
        za chwilę ma drugie. Pasożyty są dużo większym problemem niż katar. Oj dużo
        większym! I zasady są podobne leczy się wszystkich członków rodziny...
        • redzzzia69 Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 04.07.05, 21:52
          Sorry, ze sie wtrącam, ale czytałas może ten artykuł
          www.poradnikzdrowie.pl/69_279.htm tam piszą, ze wcale nie zawsze jest
          konieczne leczenie wszystkich, ba nawet pisza, że nie warto robic badań
          profilaktycznie...
          pozdrawiam
          • sigvaris Re: do redzzzzia69 04.07.05, 23:18
            A czy zwróciłaś uwagę na ten drobny dopisek tej Pani, że zaleca się nie leczyć
            i nie sprawdzać jak nie ma wyraźnych objawów.
            A my tu na forum alergie jesteśmy. HALLLO !!! Na forum, gdzie są placki,
            liszaje, diety eliminacyjne, astmy, kaszle i inne OBJAWY.

            Gdzie ryzyko wtórnego zarażenia dziecka np. przez rodzica może być
            niebezpieczne dla dziecka, które osłabione "alergią" już ledwie zipie od
            sterydów i leków typu Zyrtec, Claritine i inne. Więc jak tu radzić rodzicom,
            żeby się nie leczyli? Jak?
            Jak dopuścić do tzw. zarażenia wtórnego lambiozą, jesli ten pierwotniak przy
            takim zarażeniu się uodparnia na lek (zarażenie wtórne, jest wtedy jak
            zarazisz się od kogoś tym samym szczepem, ale ten ktoś nie był leczonyw bardzo
            krótkim czasie od zakonczenia podawania leku) i wtedy lamblia nabiera
            odporności na dany preparat. A tych preparatów jest raptem trzy/cztery różne...
            I podanie najsilniejszego z nich to już naprawdę ostateczność dla malutkich
            dzieci (mam na myśli metronidazol).
            Jak myślisz, odradzać leczenie grupowe? Czy pisac jak ta Pani niefrasobliwe
            tekściki, że lamblie owszem muchy roznoszą, ale nie ma sensu sie kontrolować,
            bo i po co...? Ale opisuje dziecko już tak wyniszczone lamblią, że aż o
            zmienionych rysach twarzy! No nic tylko czekać ... aż nasze dzieci tak będą
            wyglądać? Czy to właśnie radzi ta Pani? Bo jakoś nic innego, rozsądnego nie
            radzi.

            To, że artukuł powieszono w dobrej witrynie nie znaczy, że to dobre rady. Nie
            jestem lekarzem i nawet nie mogłabym polemizować z tą Panią oficjalnie, ale ja
            mojego dziecka nie powierzyłabym jej leczeniu. I mam do tego prawo.
    • sigvaris Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 23:24
      Wow!!!
      Nie wiem co chciałam pisać...Jestem bardzo... no bardzo mnie ...wzruszyło.
      Pamiętaj lecz najpierw lamblie, potem robaki, potem grzyby. W takiej
      kolejności. Nie czekaj na badania grzybów. Zacznij od pierwotniaków (lamblii).
      Głupio wyjdzie jak napiszę: cieszę się. Nie, że wyszło na moje. Bo nie o moje
      tu chodzi, a o dzieci. O nasze dzieci. Lepsze pasożyty niż alergia!
      Pasożyty też przy leczeniu dadzą Ci w kość. Pasozyty w trakcie leczenia
      wydalają zmasowaną dawkę toksyn. Nie będzie łatwo. I u Was (dorosłych) i u
      maleństwa.
      Ale to jasny gwint po stokroć lepsze niż alergia!
      • agnes_now Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 18.06.05, 00:33
        Jestem w szoku! Skąd tyle wiesz o lambliach (szczerze gdyby nie forum e dziecko
        pewnie bym nie wiedziała co to takiego) itp, itd.
        A u dorosłych jak to się objawia.
        Napisz więcej
        • sigvaris Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 20.06.05, 01:09
          Jakby Twoje dziecko miało rozpoznania w kierunku "porażenie mózgowe"
          i "padaczka" w wieku 4 miesięcy też byś wiedziała dużo. Dla nas te cholerne
          pasożyty to zbawienie było. ZBAWIENIE.
          Jasny gwint.
          ZBAWIENIE.
          Aż mi płakać się chce. Dziś Marta ma 9 miesięcy i jest ZDROWA. Bez psychotropów.
          I sterydów. I innych wynalazków!
          Zawsze możesz ratować swoje dziecko i pytać. Tu eMAmy juz dużo wiedzą.
    • ladiwa Re: Ja i mąż mamy lamblie - synek narazie nie ma 16.06.05, 23:42
      Wiem wiem, że dadzą w kość (naczytałam się już),ale tak jak piszesz -
      przynajmniej coś się ruszy. Oby w opowiednim kierunku smile
      • ladiwa No i mam wyniki z posiewu kału... 20.06.05, 16:02
        Właśnie dzwoniłam do laboratorium i dowiedziałam się, że ja -oprócz lablii mam
        też Candidę - mąż i synek nie mają. Tak jak pisała sigvaris, lamblie lubią mieć
        towarzystwo. No to skoro tak przy okazji zrobiłam i sobie wyniki, to i przy
        okazji trzeba się wziąć za siebie!
        • sigvaris Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 20.06.05, 18:28
          Przyklad syna i meza Ladiwy tez wskazuje na przypadek na ktory juz sie
          natknelam. Sa osoby odporne na lamblie. Ich organizmy wydalaja tego
          pierwotniaka. To sie zdarza i pisza o tym madre ksiazki.
          U nas w rodzinie wszszyscy mielismy lamblie, poza moja tesciowa....
          Odporna jest i basta!
          Niestety Martucha tej cechy nie odziedziczyla..
          • ladiwa Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 20.06.05, 20:21
            Tzn. mąż ma lamblie, nie ma candydozy. Wychodzi na to, że pomimo alergii mały
            jest najardziej odporny, hmm...
            • sigvaris Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 02:00
              Ladiwa... myślisz hmmm ma alergię i nie ma żadnego pasożyta? Przy chorych
              rodzicach? Jestem gotowa podważyc Wasze wyniki. Czekam na info w sprawie tego
              testu o którym piszesz. Nie mam ich jeszcze, więc nic nie wiem.
              Ladiwa te wyniki wydają mi się ... dziwne. To młodzian łapie od Was pasożyty,
              jako młody organizm jest bardziej na nie podatny i częściej ma okazję. Przecież
              to On a nie Ty, czy Mąż trzymacie rączki w buzi. Pakuje wszystk o do ust.
              Coś tu nie gra jednak...
              Nie że nie gra do moich teorii. Mam w nosie teorie i nie mam własnych. Coś mi
              tu nie gra ogólnie.
              Czy Ty lub mąż macie objawy "alergii"? Jakie? Nie chcę naruszać Waszej
              prywtności. Próbuję coś ustalić.
              • sigvaris Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 02:02
                I jeszcze jak dlugo ten "posiew" trwał? Od momentu złożenia do momentu wyniku?
                To ważne. Pytam o grzyby.
              • ladiwa Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 10:17
                Tu napisałam, co się dowiedziałam o tym teście:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=25252599&a=25442183
                Też dziwne mi się wydaje, że u małego nic nie wyszło, zobaczę, co powie pani
                dr. Jeżeli chodzi o objawy alergii, to nigdy nie miałam robionych testów, ale
                widzę u siebie objawy - szczególnie wziewne (problemy z zatokami i migdałami,
                źle reaguję na pyłki traw i co istotne na pleśń). Mąż, jak już pisałam
                wcześniej, ma problemy ze skórą (szczególnie twarzy).
                Na wyniki z posiewu czekaliśmy tydzień - u mnie wyszła ta Candida - uważasz, że
                może za krótki czas badania był u chłopaków?
                • sigvaris Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 12:41
                  Wiesz u mnie kilka lat temu tez stwierdzono alergię. Miałam podwyższone IgE do
                  chyba prawoe 300-stu. Po testach skórnych, stwierdzono że mam uczulenie na
                  pleśnie, komose i bylicę, a i jeszcze siersć psa.
                  Co roku na wiosnę mnie dusiło i ciągle zapadałam na "gardło", a to angina a to
                  zapalenie krtani. Po tegorocznym przeleczeniu na lamble alergia u mnie
                  zniknęła!!
                  Odstawiłam i Zyrtec i Cromogen (wziewny) i Claritine . Nie kaszlę. Nie duszę
                  się. Wiosna pełną parą.
                  U Marty po przeleczeniu lamblii całkowicie ustąpiły objawy skórne.
                  Mój maż choć miał lamblię nie miał żadnych objawów.
                  Szukam czegoś per analogia u Was.

                  I ciągle dziwi mnie, że lamblie i candidę znaleziono tylko u Ciebie.
                  Nie wiem jaką metodą sprawdzano te grzyby. Jeśli to był posiew laboratorium
                  powinno czekać na "hodowlę" 2- 2,5 tygodnia. Jeśli wyniki podają wcześniej -
                  nie są wiarygodne. Nie mogą być. Ten grzyb szybciej nie urośnie.
                  Inna metoda - mikroskowpowa jest taka, że dobry laborant potrafi wypatrzeć
                  grzybnię w kale. Wtedy wynik może byc natychmiast. Nie wiesz jak Was badano?
                  • ladiwa Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 13:04
                    Z tego co mi wiadomo, to tylko posiew był na te grzybki (a lamblie ma też mąż),
                    tylko dlaczego u mnie wyszła ta candida już po tygodniu, myślę, że gdyby była i
                    u chłopaków to też już by wyszła? A może jak zobaczyli w laboratorium, że u
                    mnie jest to już dłużej u nich nie czekali, bo np. stwierdzili, że też by już
                    wyrosła?
                    • sigvaris Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 14:12
                      Sama widzisz, że te wyniki budzą trochę pytań.
                      Poza tym mnie najbardziej zastanawia jak to jest , że Wy macie lamblie, a mały
                      nie ma? Jest oczywiście takie prawdopodobieństwo, może ma wrodzoną odporność
                      np. po dziadkach. Ale te grzyby to całkiem nie jasno wyszły..
                      Nie wiem co Ci tu poradzić, powiem szczerze.
                      Wielokrotnie pytałam doświadczonego laboranta i potem lekarza który zna sie na
                      pasożytach (wyleczył mi dziecko, właśnie dostałam wyniki badań!!!) i obie te
                      osoby mówiły mi, że badanie grzybów metodą hodowlaną musi trwać minimum 2
                      tygodnie. Te grzyby wcześniej nie rosną.
                      Ale wiem, że wiele laboratoriów robi te badania w ciągu tygodnia. Źle je robi
                      na to wychodzi. Może poproś o ich powtórzenie w ramach reklamacji?!!! Nie wiem,
                      czy tak można, ale poproś o wynik po dwóch tygodniach posiewu. Inna sprawa czy
                      po złości Cię nie wprowadzą w błąd.. tylko po to żeby utrzymać wcześniejszy
                      wynik...
                      Przewód pokarmowy dziecka jest bardziej wrażliwy. U dorosłego grzybica rzadko
                      się zdaża. Nasze organizmy same wydalają nadmiar patogennego grzyba. Dziecko
                      jest bardziej bezbronne... Dlatego też ten wynik mi się wydaje trochę dziwny.
                      Nie chcę Ci jednak nic wmawiać. Chcę tylko podzielić się moimi spostrzeżeniami.
                      • ela711 Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 17:07
                        Czy ja dobrze rozumiem wasze posty?
                        Czy objawy, które przypisuje się alergii moga być skutkem zakżenia lambliami
                        lub grzybami?
                        Możwe w naszym przypadku tak właśnie jest?
                        Chętnie z kimś obeznanym w tym temacie porozmawiam.
                        Nasz 8mczna córeczka ma plamę na lewej kości policzkowej. Wg lekarzy to jest
                        typowy azs. a zaczęło się dawno temu jak ja jeszcze jadłam nabiał. Później
                        pomimo ścisłej diety utzymywała się plamka na prawym policzku. Po zrobieniu
                        posiewu z tego miejsca wyszedł gronkowiec. Leczyliśmy go różnymi maściami z
                        antybiotykami i kilka razy smarowaliśmy sterydami. W końcu 2 tygodnie temu
                        córeczka została przeleczona antybiotykiem ogólnym , również ja brałam
                        antybiotyk, ze względu na to, iż w moim mleku też wyszedł gronkowiec. I mamy
                        pecha wyleczyliśmy plamę na prawym policzku a pojawiła się na lewym. Jestem
                        załamana nie wiem co dalej z tym fantem robić.
                        Wiem, że kiedyś dawno przed ciążą miałam lamblie. Może w naszym przypadku też
                        tak jet.
                        Proszę napiszcie co myślicie na ten temat. Wiem, że temat ten nie jest wam obcy.
                        Może poradziłybyście jaki zrobić wyniki. Z góry dzięki .Pozdrawiam.
                        • sigvaris Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 18:01
                          Kiedy prawie 4 miesiące temu napisałam pierwszy post, że u nas cała alergia to
                          były lamblie... Że lamblie i inne pasożyty dają (mogą dawać) identyczne objawy
                          do alergii chyba nawet najbardziej mi życzliwe osoby nie uwierzyły.
                          A jednak..
                          Przeczytaj najpierw sama posty z wyszukiwarki. Wrzuć tu hasło: lamblia,
                          candida, glista. Sprawdzisz w ten sposób reprezentantów trzech grup
                          pasożytniczych: pierwotniak (lamblia), grzyby (candida), robaki (m.in. glista,
                          osiki).
                          Dużo o tym piszemy. Tak dużo, że trudno byłoby to wszystko powtórzyć. Poczytaj
                          posty z tego roku. A potem pytaj dalej.
                    • ladiwa Re: No i mam wyniki z posiewu kału... 21.06.05, 20:05
                      Sigvaris dzwoniłam do pani dr, powiedziała, że gdy mi wyszła ta Candida, to
                      mały raczej też ją ma, tylko mogło nie wyjść w tym posiewie (z resztą na wyniku
                      miałam u chłopaków napisane "z dostarczonej próbki kału grzybów nie
                      wychodowano" - no to twoje podejrzenia mogą się z tym zgadzać. Mam wizytę na
                      czwartek, dam znać co i jak.
Pełna wersja