jak reagować?

11.07.05, 12:45
Moja 14-miesięcza córcia (tak jak i Wasze mauluszki) ma azs. straszne azs.
Jest lato więc ubieram ją lekko, to znaczy, najlżej jak to możliwe, bo
inaczej by się jeszcze bardziej podrapała. Ale skórę cierpiącą widać. I
właśnie wkurza mnie to, gdy niemal każdy kto ją widzi pyta, a co jej jest, a
dlacego, a jak to się stało, ale to starszne, proszę jej jakoś pomóc, coś
zrobić.... tylko co??????
Gotuje się we mnie, gdy ludzie w ten sposób reagują na moją małą córeczkę.
Kiedys na izbie przyjęć lekarka mi powiedziała cyt."jak ją pani mogła tak
zapuścić"... ręce mi opadły... co mam mówić, czy wogóle nic nie mówić. Co Wy
robicie? Nie mam pomysłu na to, jak zareagować, buy się ktoś po prostu
odczepił.
Ewa
    • patyska Re: jak reagować? 11.07.05, 13:00
      jak ktos pyta, to mniej mnie boli niz jak dyskretnie odciaga swoje dziecko od
      mojego "zeby sie nie zarazilo" - wtedy mowie, zeby sie nie bac, to nie jest
      zarazliwe. a jak pyta, to robie sobie kozetke psychoanalityczna wink i wywalam
      wszystkie zale jakie to moje dziecie biedne etc. polecam ten sposob wink
    • yvona79 Re: jak reagować? 11.07.05, 13:57
      Też się nad tym zastanawiałam. A najlepsze z całego "zainteresowania" zmianami
      na skórze mojego dziecka są dobre rady w stylu: a może by tak posmarować
      tłustym kremem? a może trzeba prać ubranka w proszku dla dzieci? itp.
      Gdy ktoś się pochyla nad wózkiem i pyta: a co ona ma na policzkach?, to mówię,
      że to azs i staram się zakończyć szybko temat. W przeciwnym razie można zostać
      narażonym na wysłuchanie wielu uwag i zastrzeżeń.
      • beciaw2 Re: jak reagować? 12.07.05, 09:02
        Moja mała jest o.k, zmiany ma tylko na nóżkach, łatwo zakryć. Ale kiedyś po
        badaniu USG bioderek chirurg polecił pielęgniarce zrobić wywiad środowiskowy bo
        myślał że małą bijemy... A ona sama tak sobie załatwiła pazurami..
        I to lekarz taki nieświadomy, więc czego chcieć od reszty społeczeństwa...
      • gonia1710 Re: jak reagować? 12.07.05, 15:31
        Mi w kazdej takiej sytuacji ludzie uruchamiają poczucie winy i to budzi we mnie
        różne emocje-złość,wstyd najczęściej.A przecież to nie moja wina,że mój maluch
        ma azs, a ja nie jestem ani gorszą matką ani nie mam gorszego dziecka.Mimo,ze
        od paru lat pracuję z niepełnosprawnymi dziećmi i ich rodzicami,to daję się
        zapuścić w ten sam kanał,co Oni. Wiem,że jeśli trzeba,trzeba wyjaśniać krótko i
        rzeczowo,podkreślać,że to nie zakaźnesmile,bo niewiedza ogromna również i na ten
        temat i że dziecko jest pod opieką najlepszych specjalistów.To trochę działa.No
        i jak najmniej tego wyjaśniania przy dziecku,bo potem Ci powie ,że nie wyrzuci
        smieci,bo ma azssmile. Mi pomaga ,jak sobie powtarzam,że przecież jestem Najlepszą
        Matką dla Mojego Dziecka,a On jest Najcudowniejszym Skarbem pod Słońcem.A no i
        nie ma w tym żadnej mojej winy,że choruje,bo przecież stawałam na głowie,żeby
        mu było dobrze w miom brzuchu.Popróbować warto. Kończę,bo Miko znalazł papier
        ksero do pociumkania.Pozdrawiam.Małgorzata
Pełna wersja