jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jesc???

19.07.05, 19:13
Jak tlumaczycie dzieciom, ze czegos im nie wolno jesc? Co powiedziec, gdy
inne dzieci jedza lody a ono nie moze? Jak pojsc na przyjecie urodzinowe,
gdzie kroluje tort, pizza itp. i alergiczne dziecko w sumie nie moze nic
nawet sprobowac? Jak sobie dajecie z tym rade? A jak jest u was w domu? Czy
cala rodzina przestawila sie na dietetyczna zywnosc i je to samo co dziecko?
Bo ja jakos nie potrafie sobie wyobrazic zmiany w swoim i meza odzywianiu -
czyli zero glutenu, jajek, nabialu, soi...ech, nie chce sie nawet wymieniacsad
Co mowicie swoim 2, 3, czy 5-latkom uczulonym na mleko, gluten, jajka itd.?
    • jutta2 Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 19.07.05, 21:51
      Moj synek am 10 miesiecy wlasnie tez sie zastanawiam jak ta sprawe rostrzygnac,
      nie wiem jeszcze czy jest uczulony na gluten i jaja dopiero po roku albo i
      pozniej stestuje ale cos przemawia mi ze zaczniemy z mezem odzywiac sie tak
      samo jak maly , a jak tlumaczyc dzeicku ze tego nie wolno----dla mnie to tez
      bedzie trudne,,
      pozdrawiam
    • kruffa Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 19.07.05, 22:04
      W domu nie mam nic czego dziecko w przyszłości nie mogłoby jeść (gdy już
      wyrośnie z pokarmówki). Moja 2-letnia córka doskonale wie co je a czego nie
      jada. Np. jogurt natutalnym jest mamy i jak ją spytasz czy ona to je - odpowie
      ci że nie. Ser też jest mamy albo taty. Zmieniliśmy jedynie styl jedzenia - na
      taki bez rakotworów. W domu nie mam najmniejszych problemów. Dziecko wie czego
      nie je, a co może. I to co może egzekwuje. Jak nie daję jej czegoś, albo jak
      ogladamy przypadkiem reklamy jakiegoś badziewia - mówimy jej że tego nie je bo
      od tego swędziała by ją skóra, albo miałaby swędzące krostki. (moje dziecko
      reaguje tylko skórą).
      Gdy idziemy do kogoś zawsze dowiaduję się co będzie. W rodzinie nie ma problemu
      - dziadkowie już jakiś czas temu nauczyli się co jej wolno a czego nie i zawsze
      przygotują jej coś - w tym jest zawsze dla niej jakiś deser.
      Gdy chodzę do znajomych zawsze mam pełen zestaw - placki, kanapki, galaretki,
      słodycze itp. Inne dzieci jedzą tort, a moja corka ma swoją babeczkę z owocami i
      już. Zaliczyłam juz sporo imprez z małą: urodziny dzieci znajomych, wspólne
      pikniki itp i nigdy nie miałam z tym problemu. A dodam, że jest ona wśród nich
      jedyny dzieckiem z ograniczeniami w jedzeniu. Dziecko musi mieć tylko zawsze
      jakąś alternatywę. Czasami to moje dziecko czestuje swoimi smakołykami te
      zdrowe, bo żadne z dzieci nie ma np. ciastek w formie chionek, kaczek, gwiazdek
      polukrowanych na równe kolory.
      I jestem konsekwentna - nigdy nie ma żadnych odstępstw od reguły.

      Kruffa
      • meg233 Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 20.07.05, 09:34
        Kruffa i Ty to wszystko sama robisz?
        jak ja pomyślę o moich zdolnościach kulinarnych to ...sad mi zawsze wychodzi
        zakalec, cokolwiek robię - zakalec. Martwię się co będzie gdy mała podrośnie i
        będzie w takiej sytuacji jak większe dzieciaczki z alergiąsad
        • bea_mama Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 20.07.05, 18:29
          Kruffa, tez cie podziwiam! A moze jeszcze ktos napisze jak sobie radzi/nie
          radzi w takich sytuacjach?
          U nas w domu i u rodziny tez nie ma problemow z jedzeniem, ale boje sie ze z
          wiekiem moga sie zaczac (Zuza ma dopiero 20 m-cy). Najbardziej nie widze tych
          przyjec i wizyt u znajomych, gdzie podaje sie na stol wszystko co niedozwolone.
          I mysle, ze to zawsze moje dziecko bedzie zazdroscilo innym dzieciom tego co
          jedza, a nie odwrotniesad
          • ewa1715 dwoje... 20.07.05, 19:21
            dzieci mam, z których starsza - w miare ok, to znaczy może jesc prawie
            wszystko, a młodsza - rok - już jej patrzy na ręce ..
            serce mi się kraje, nie wiem, co zrobię za kilkanascie miesięcy, jak mam to
            wypośrodkować, bo nie mam pojęcia
            starszej nie dać?
            młodszej tłumaczyć?
            nie wiem doprawdy
            Ewa
            • kruffa Re: dwoje... 21.07.05, 08:09
              Dziewczyny, mi bardzo pomogła ksiązka "Moje dziecko jest na diecie".
              Przeczytałam ją jak córka miała 6 m-cy. Naprawdę polecam. Napisała ją lekarka -
              mama 3 alergiczek.
              Tak naprawdę największy problem leży w naszych głowach a nie w chorobie dzieci.
              Alergia starza pewne uwarunkowania w którym muszą życ nasze dzieci, a przez to i
              my. I tak mają one lepiej niż inne dzieci chore na np. cukrzycę, celiakię itp -
              one mają szanse wyrosnąć z tego.
              Poza alergią nasze dzieci są zwykłymi maluchami i z powodu alergii nie powinno
              być żadnych taryf ulgowych. Zdaje sobie sprawę z tego że może przyjść jeszcze
              bunt, że ona chce zjeść coś tam, bo inne dzieci jedzą (jak na razie nie mam z
              tym rpoblemów). Dlatego właśnie zmieniłam cały model żywienia/życia naszej
              rodziny. Pomijam już tutaj aspekt zdrowotny. Łatwiej jest (tak mi się
              przynajmniej wydaje) gdy rodzice też stosują sie do pewnych zasad - np. nie
              jadamy owocowych jogurtów ze sklepu, ale robimy sami w domu. Ciastka jadamy
              tylko domowe itd.

              Kruffa
    • magmicha Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 21.07.05, 08:18
      Ja tez zauwazyłam ze jak dziecko ma jakas alternatywe to nie zwraca uwagi na to
      co jedza inni. Czasami tez mi przykro jak widze, ze moj syn wpatruje sie w
      jakies dziecko jedzace loda ale zaraz szybko staram sie go czyms zainteresowac
      i jestok. A co do diety rodzicwo to my zrezygnowalismy z pewnych produktow.
      Wydawalo nam sie ze bedzie ciezko ale wcale tak nie bylo a co wazne chyba
      wyszlo nam to na dobre. Bo np nie jemy w ogole pieczywa - i czujemy sie lepiej
      i brzuszki jakby mniejsze smile) Nie jemy ziemniakow, slodyczy i wielu innych
      produktow. I wcale nie czujemy sie pokrzywdzeni. Staramy sie tez dziecku
      tlumczyc, ze pewnych rzeczy nie moze jesc, ze np ser jest mamy a on dostnie np
      kawalek mieska z krolika. Na razie dziala, nie wiem jak dlugo. Ale mysle, ze
      lepiej jest od razu stawiac jasno sprawe i wszytsko dziecku tlumczyc. Przez to
      nie robimy zadnych ustepstw w diecie co dla synka jest chyba najlepsze.
    • gumitex Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 22.07.05, 21:38
      Ja tlumaczyłam, że wyjdzie uczulenie i już. Zresztą sam zaczynał kojarzyć, bo
      niektóre pokrzywki wychodziły natychmiast po zjedzeniu. Dziecko szybciej łapie
      problem niż niektórzy dorośli (ciocie i dziadkowie). Poza tym dzieci często
      mają fobie pokarmowe, że czegoś tam nie chcą jeść i to się czasem przydaje. Mój
      3 latek jest bardzo dobrze zorientowany czego nie może jeść i asertywny, jeśli
      ktoś czymś go częstuje. A gdy ogląda reklamy nutelli albo innych rzeczy
      tłumaczymy, że będzie to jadł jak będzie duży/dorosły. W domu jemy wszystko,
      tylko wyeliminowaliśmy chemię i konserwanty.
    • nowajulka Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 22.07.05, 22:54
      Ja tłumaczyłam Karolowi (3latka), że cos jest po prostu
      niezdrowe..........kiedy ktoś go tym czymś częstował złościł się, ale
      odmawiał......niestety nie jestem konsekwentna w tym co robię i widac tego
      efekty - znowy mamy sluz i krew w kupce............musze się badrziej
      postarać.....
      Nie jemy chipsów, mały zaczął w końcu pić mienralną, soczki jeżeli podaję to
      barrrdzo rozcieńczone, lody jadł kilka razy w życiu, nawet nie pamięta ich
      samku............z rzeczy zabronionych czasami udaje sie mu wyłudzić od babci
      topiony serek albo jakiegos wafelka lub kiełbasę z dodatkiem białka
      sojowego......
      • kruffa Re: jak wytlumaczyc dziecku, ze nie moze tego jes 23.07.05, 06:30
        Hi hi hi. Moja mama nie odwazyłaby się dać małej niczego co nie jest
        zaakceptowane przeze mnie jako produkt. Gdy karmiłam z dobrego serca dodała
        pieprzu do królika dla mnie i zapamiętała to sobie na zawsze - dzieciaka
        niemiłosirnie zsypało i była to wina babci.
        Teść raz z dobrego serca - dał wnuczce kawalącik upieczonego w domu pasztetu.
        Dziecku nic nie było, ale już nigdy nie popełnił takiego błędu. Wtedy
        interweniował jego syn.
        Alergolog mi powiedziała, że właśnie tylko dzięki takiemu postępowaniu i
        żelaznej konsekwencji dziecko tak ładnie wyrasta z pokarmówki i o astmie mogę
        raczej zapomnieć. Nie ma żadnych odstępstw.

        A serki topione to największy syf wśród nabiału. Kiedyś kupiłam jeden w pracy i
        zaczęłam sprawdzać głośno skład (co dokłądnie oznaczają te E... i jakie mają
        działanie). Już nikt z kolegów ich nie kupuje smile)))

        Kruffa
Pełna wersja