Do sigvaris

    • anita_bm Jesteśmy po wizycie u nefrologa... 10.08.06, 12:20
      Kobieta niemiła, tylko jeszcze bardziej mnie rozdrażniła, chociaż pocieszam
      się, bo trochę na rzeczy się zna. Wie m.in., że pasożyty mogą być powodem
      nawracających bakterii w moczu, więc nie zrezygnuję z Niej na razie. Wkurzają
      mnie lekarze i to tak okrutnie, najchętniej wszystkich bym powybijała. Nie
      dosyć, że nie słuchała dokładnie tego, co do Niej mówiłam to jeszcze za
      szczegółowego tego wywiadu to nie zrobiła. Pomimo tego, że Ją o tym
      uprzedziłam, dała małej antybiotyk, na który wcześniej była uczulona (z tym, że
      dostawała zastrzyki Zinacef, teraz ma Zinnat). Mała ostatnio znów sie nie da
      dotykać lekarzom, nawet nam nie zawsze (zrobiła sie ostatnio okropna), więc i
      rozebrac do badania sie nie chciała. Pani dr troche Ją moim zdaniem (teściowej
      zresztą też, bo z nami była) za bardzo szarpała zdejmując spodnie. A i tak nie
      zajrzała Jej porządnie w pitusie. Aaaaaaa.... Szkoda gadać. Ledwo się
      powstrzymałam od płaczu (z nerwów) po wyjściu stamtąd. Jestem wśiekła na
      siebie, bo GŁUPIA jeździłam z małą nad jezioro. Wkurzam się, bo ciągle jest cos
      nie tak. I jeszcze ta (pani dr) mnie dzis dobiła swoim zachowaniem. Jak sie
      dziś nie poryczę, to będzie sukces. Wkurza mnie też to, że jak tak sobie
      czytałam o nawracających problemach, to powodem (gdy nie ma żadnych wad) moga
      być pasożyty, gronkowiec, alergia... No i u nas oczywiście to wszystko jest lub
      było. No po prostu tylko się załamać. Lamblii mała na razie nie ma. Teraz tez
      oczywiście robiłam wyniki. Ze 2, czy 3 tyg. temu też. Pani w laboratorium juz
      dobrze zna nasze nazwisko - tragedia. Pozwoliła mi nawet zapłacić dopiero jutro
      za wynik (zawsze biorą z góry), bo jak sie sama wyraziła jestem stałą
      Jej "pacjentką". Dziś dałam szkiełko z wymazem na jaja owsików. Pomimo
      wykrytych bakteii dałam. A co mi tam...

      Teraz o tym, co mówiła nefrolog. Najpierw trzeba małą oczywiście wyleczyć.
      Później zajme się diagnostyką, bo oczywiście do tej pory nie miała robionych
      żadnych badań, pomimo tego, że próbowałam rozmawiać już jakiś czas temu z
      pediatrą o cystografii. Jak już bedzie mała zdrowa, nefrolog pewnie da
      skierowanie na badanie, bo mówiła o tym.

      Zobaczę, jak Ona będzie podchodzic do tego problemu, gdy załóżmy i oby tak
      było, żadnych wad u małej nie będzie. Jeżeli wyniki będą dobre, bedę oczywiście
      drążyła temat pasożytów, jeżeli Ona za bardzo się tym nie zajmie.

      Teściowa z teściem też są już podłamami tych wszystkim. Dali nam dzisiaj 500zł,
      żebyśmy spokojnie mogli robić wyniki. Ale mi się ryczec chciało, gdy zobaczyłam
      te pieniądze, tym bardziej, że nie mają lekko.

      Na razie kończę, bo sie zaraz poryczęsmile a nie chce, bo właśnie przyjechali moi
      rodzice. Idę do gości....
      • sigvaris Re: Jesteśmy po wizycie u nefrologa... 11.08.06, 00:34
        Anita, przeżyłam podobny horror, tyle że u nas krócej to trwało. Ale to żadne
        pocieszenie dla Ciebie. Lekarzy też myślałam że wytłukę. Chciałam skarżyć CZD
        za "werdykt" na oko i ich wyczyny na moim dziecku...
        Jeśli zechcesz mogę podać Ci zasady odrobaczenia małej, wg. moich własnych
        doświadczeń na młodszej wtedy Martusi, także wg. obserwacji z forum. Może
        szwagierka da Wam recepty?
        W wątku o odrobaczaniu wkleję link, w którym wyczytasz dokładnie, ze pasożyty
        mogą dawać także objawy podrażnienia okolic intymnych. Wkleję je tam, bo padło
        pytanie jeszcze innej eMamy.
        Powiem Ci szczerze, że jak przeczytałam Twój post, to miałam łzy w oczach.
        Bardzo chciałabym Ci pomóc. Bardzo. Ale nie wiem jak.
        Z moją wiedzą i możliwościami - pewnie nie mam specjalnych warunków. Ale jeśli
        cokolwiek moge Ci radzić - pytaj.
        Cystografia nie jest przyjemna, ale trwa krótko. Martusia ją miała jak była
        malutka. Jednak może warto sprawę odrobaczenia rozważyć równolegle? Przemyśl,
        rozważ.
        • anita_bm Muszę wybrać mniejsze zło... 11.08.06, 21:46
          Wiem, że mi nie doradzisz, nie zdecydujesz za mnie, ale pisze, bo nie mam z kim
          pogadać.

          Mała nie chce brac leku. Nie chce już nic brać, nawet witamin i lacidofilu, z
          którym nigdy nie było problemów. Dzisiejsza wieczorna dawka pominięta. Jutro
          spróbuję zacząć dawać Jej Amoksiklav - już jest wykupiony. Jeżeli i tego nie
          będzie chciała, muszę zdecydować a lbo zastrzyki albo szpital i kurczę nie
          wiem, co będzie lepsze.

          Muszę jutro pogadać z siostrą męża, może coś podpowie. Bo leki musi brać
          przeszło miesiąc. I co, ja ten miesiąc musiałabym z Nią w szpitalu siedzieć??
          Wykończy mi się dzieciak psychicznie a ja razem z Nią. Z drugiej jednak strony
          miesiąc przecież nie będzie kłuta, bo też oszaleje. Rozumiem, że antybiotyk
          musi w zastrzyku. A później ten podtrzymujący lek. A... Muszę popytać chyba na
          odpowiednim forum , ale już jutro, bo dziś mam wszystkiego dość.
          • sigvaris Re: Muszę wybrać mniejsze zło... 11.08.06, 23:40
            Anita musisz próbować. Ja próbowałbym z lekami nawet troche na siłę, troche
            podstępem. Martusia jest w podobnym wieku, przez 1,5 roku 5 razy dziennie
            odmawiała jakiegokolwiek jedzenia. Nie dawałam się. Grzecznie lub mniej
            grzecznie, podstępem lub w zabawie, nawet małym szanteżem karmiliśmy ją...
            Czyli jadła. Ale uwierz mi to dziecko nie chciało NIC jesć: ani lodów (z innymi
            dziećmi!), ani ciasta (i innych łakoci!), ani niczego nawet jak wszyscy dookoła
            jedli. Nie chciała też pić, tygodniami....
            Podawanie leków też było koszmarem. Ale podawaliśmy - nawet przez sen... Ojjjj
            wiem, że to nie łatwe, ale wszystko lepsze od szpitala.
            Spróbuj z nią tez rozmawiać. U Marty czasami to działa, zwłaszcza ostatnio jak
            co raz więcej kuma.
            Jest też ostatnia instancja. Nazywa się "koza". To stary (wyrośnięty) kojec.
            Jak nic nie działa - Marta ląduje w kozie na min. 3 minuty (tak pisza mądre
            książki o instancji kozy). To lepsze niż jakiekolwiek kary, czy klapsy. Koza
            działa, nawet jak się tylko o niej wspomni. O dziwo do niedawna Marta w owej
            kozie spała w ciągu dnia. Ale jak kojec dostał miano kozy - to jakoś przestał
            być atrakcją.
            Wiem, że u chorego dziecka to wydaje się straszne taka koza, ale tak sobie
            myślę, ze to tez jest lepsze od szpitala. Julka musi wziąć leki.
            Jeśli pisze Ci banały - sorry, ale myślę o Was.
            Pisz jak tylko będziesz miała siłę i ochotę. Będę tu zaglądać.
            • anita_bm Re: Muszę wybrać mniejsze zło... 12.08.06, 09:32
              Niestety i na siłę próbowaliśmy, "strzykawką" od panadolu. Ona po prostu nie
              chce tego przełknąć. Wypluwa i tyle. Chyba nic więcej nie mogę zrobić.
              • anita_bm Przeszliśmy na Amoksiklav 13.08.06, 11:26
                Niestety tez nie chciała go brać. Wkleje to, co pisałam w innym wątku.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22158&w=46786103&a=46833483
                • anita_bm Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 13.08.06, 21:30
                  Dziś wieczór wzięła bez straszenia - ufff... Ale oczywiście nie wzięła od tak
                  sobie. Obiecałam, że jutro pójdziemy po upatrzony na wystawie motorsmile Rozpuści
                  mi się ta moja dziewczyna przez tę chorobęsmile Cóż...


                  Ciekawa jestem, co powie Nefrolog na to, że zmieniłyśmy leki. Pewnie dostane
                  opierdziel, bo odbyło się to bez Jej wiedzy. Oby tylko za drugim razem ten
                  Amoksiklav był skuteczny. W środę zrobię wyniki, żeby zobaczyc, czy działa.
                  Troche się tego obawiam, bo nadal boli małą przy siusianiu.
                  • sigvaris Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 17.08.06, 00:24
                    I jak? - nie myśl, że zapomniałam.
                    Mam mało czasu, ale zaglądam a jak nic nie piszesz - no to sie upominam.
                    Mam nadzieje, że nie jesteście w szpitalu.
                    Napisz, proszę.
                    Anita, a to pewne, ze to nie gronkowiec w przewodach moczowch ? U mnie właśnie
                    gronkowiec powodował nieustające stany zapalne. W labie w Gdańsku (wtedy tam
                    mieszkałam) wychodziły im różne bakterie, dopiero ten lab z Wa-wy (wtedy to był
                    ojciec Pani Kostrzeńskiej)wykrył gronkowca zł (to były jescze gorsze czasy dla
                    leczenia i diagnostyki). Po wyleczeniu gronkowca od 15 lat mam spkój. Ale
                    męczyłam się z 7 lat.
                    Pisze o tym, bo nie wiem czy Ci to wspomniałam wcześniej.
                    • anita_bm Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 17.08.06, 08:26
                      Nic nie pisałam, bo nic się nie zmieniło. Mała bierze Amoksiklav. Raz bardziej
                      chętnie, raz mniej, ale bierze. Oczywiście nagrody muszą być. Cieszę się, że
                      nie trzeba Jej straszyć.

                      O gronkowcu pisałaś. Nie wiem Sigvaris. Nigdy nie wyszedł w wyniku. Zawsze to
                      była Escherichia Coli. Ale wiesz co? Następnym razem (żeby go oczywiście nie
                      było) dam mocz do wszystkich laboratoriów, jakie u nas są - a są chyba 3.
                      Ciekawe, jakie będę wyniki.

                      Wiesz, wydaje mi się (odkąd wiem, że mała ma gronkowca), że on też dużo nam
                      bruździ. Jak tylko Julka skończy brać leki, zacznę Jej dawać kropelki
                      homeopatyczne (Lymphomyosot) i aloes. Później wrócę do granulek (też
                      homeopatycznych, na gronkowca), które kiedyś dawałam małej. Jak mała będzie
                      trochę starsza porobię Jej (o ile nie będzie trzeba wcześniej) znów wyniki
                      (wymaz z gardła i posiew kału) i jeżeli cały czas ta cholera będzie, przejadę
                      się do tego "nieszczęsnego" (wybieram się i wybrać nie mogę) Poznania i zrobimy
                      autoszczepionkę. Na razie pediatra nam odradza. Zobaczymy, co będzie dalej.

                      Zobaczę, co w ogóle będzie się działo z małą. Jeżeli nie będzie miała żadnych
                      wad w układzie moczowym i cały czas problemy, przypuszczam, że gdy będzie w
                      lepszej formie, "odrobaczę Ją". Może wpadnie też na to nefrolog i nie będę
                      musiała robic tego sama.


                      Najpóźniej w sobotę będę chciała zrobić małej posiew moczu, żeby zobaczyć, czy
                      ten Amoksaklav w ogóle działa, bo idealnie to nie jest. Apetyt niby lepszy, ale
                      nie do końca. Noce lepsze, ale zdarzają się jeszcze nieciekawe. Cały czas coś
                      Ją boli. Gdyby chciała powiedzieć, co. Niestety nie chce. Czasami popłakuje
                      (przez sen), pytam, co Ją boli a ta ciągle: "Nic". Boli Cię pitusia? "Nie" A
                      brzuszek? "Nie, wszystko nie". I tak w kółko. A może być i jedno i drugie.
                      Pitusia bywa zaczerwieniona. W nocy na pewno Ją szczypie, bo po zrobieniu siku,
                      wierci się i postękuje (popłakuje - raz mniej, raz bardziej). W ciągu dnia niby
                      nie szaleje tak przed zrobieniem siku. Musze zacząć Ją czymś smarować, pomimo
                      tego, że nefrolog nie pozwoliła. Chociaż clotrimazol. Brzuszek przy lekach też
                      może Ją boleć, więc nie wiem, co to może być. Spróbuję zacząć dawać Jej
                      Nystatynę, bo tej niestety nadal nie bierze. Może wtedy będzie lepiej.

                      Już jestem zmęczona tym wszystkim, tymi Jej problemami. Wczoraj np. po ataku
                      histerii całkiem siły ze mnie opadły. Znów miałam dół. Nie wiem, dlaczego tak
                      się zachowywała (darła się, wyrywała, rzucała, sama nie wiedziała, gdzie chce
                      iśc i czego chce). Koszmar, po prostu koszmar. Wczoraj w południe nie zasnęła
                      mi, gdy była zmęczona (koło 14.00) i padła dopiero przed 17.00. Próbowałam nie
                      dopuścić do zaśnięcia tak późno, ale się nie udało. Po 18.00 delikatnie Ją
                      wybudziłam, żeby nie spała do niewiadomo której. Nie podobało Jej sie to
                      bardzo. Przeniosłam Ją do innego pokoju, włączyłam bajkę, żeby się rozbudziła a
                      ta po jakimś czasie tak zaczęłą płakać... Mam nadzieję, że tylko dlatego, że
                      była niewyspana. W nocy bywało identycznie, gdy np. obudziła się po 1,5 godziny
                      snu. Ale w ciągu dnia pierwszy raz tak się zachowywała.

                      Jakoś to będzie. Oby jak najszybciej wszystko się skończyło.
                      • sigvaris Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 17.08.06, 10:10
                        Anita, nie wiem czy Cię pocieszę, ale Marta (chyba rówieśniczka Julki, ur.
                        19.09.04) zachowuje się też "wściekle". To chyba bunt dwulatka. Marta zdrowa
                        jest jak koń w tej chwili, ale też dzisiaj już tak dała mi w kość, że mam dość.
                        Płacze o byle co, cały czas co s chce, i wiecznie mówi: "boli". Wszysko
                        ją "boli"...
                        Jeśli u Julki dochodzi faktycznie jakiś dyskomfort i ból - to Wam współczuję
                        obu, bo to ledwie można znieść ze zdrowym dzieckiem.
                        • anita_bm Jest dokładnie tak, jak piszesz:) 17.08.06, 12:18
                          Lekki bunt + choroba. Ja jeszcze cierpliwości nie tracę, ale mój mążsmile i
                          owszem. Wczoraj był już u granic wytrzymałości, gdy zaczęła po spacerze
                          wszystko (zabawki, które powynosiliśmy) z piwnicy znosić do domusmile Mówiłam Mu
                          wcześniej, oczywiście, żeby pochował te kartony. Nie zrobił tego, więc teraz
                          masmile Tłumaczę Mu, że Ona w tym momencie nie zachowuje się źle. Skoro widzi
                          zabawki, to normalne, że bierze i przynosi. Po chorobie znów wszystko
                          powynosimy (na pewno zapomni o większości w międzyczasie, bo już połowę
                          pochowałam do pudła), ale tym razem trzeba będzie lepiej przed Nią te kartony
                          ukryćsmile

                          Od wczoraj mała jest wyjątkowo marudna. Dziś, jak zobaczyła teściową,
                          powiedziała, żeby poszła sobie do domusmile Wczoraj też nie przywitała Jej z
                          uśmiechem. Wyszły jednak teraz na dwór i mam chwilę na sprzątanie i dla siebiesmile


                          Jeszcze niedługo zaczną Jej zeby wychodzić (już chyba zaczyna Jej coś
                          przeszkadzać), to już w ogóle będzie kosmossmile

                          Oby mi tej cierpliwości wystarczyło.

                          Julka jest troche starsza od Martusi - jest z 30.06.04
                          • sigvaris Re: Jest dokładnie tak, jak piszesz:) 19.08.06, 01:06
                            Nie daj się i bierz się za gronkowca! Może być, że inaczej nie dojdziesz z tym
                            do ładu. Cieszę się, ze jesteście w domu, a nie w szpitalu.
    • anita_bm Pytanie o balsam kapucyński 11.09.06, 22:00
      Witaj!

      Przymierzam się do jego kupna. Powiedz mi Sigvaris, bo gdzieś czytałam (nie
      wiem, może się mylę), że Ty chyba też będziesz chciała go dać małej. Napisz mi,
      jeżeli wiesz, jak go dawkować dwulatkom. Starsze dzieci 2 x dziennie po 15
      kropelek a nasze maluchy...? Zadałam pytanie dziuni_f, ale coś nie odpowiada.
      Może Ty będziesz mogła mi pomóc. Ile buteleczek kupić dla całej rodzinki, tzn.
      dla męża, dla mnie i dla małej?
      • sigvaris Re: Pytanie o balsam kapucyński 14.09.06, 01:18
        Anitko, nie wiem na dziś. Marcie nie dawałam jeszcze balsamu. Ale zamierzam.
        Dopytam i jeszcze się tu zgłoszę.
        Buteleczek do kuracji .. cóż dla całej rodziny pewnie wystarczą Ci 2 szt na
        początek. Butelka jest wielkości 3 x coś w rodzaju cebionu, więc spora.
      • sigvaris Re: Pytanie o balsam kapucyński 20.09.06, 22:47
        Anita nie było mi łatwo sie coś dowiedzieć, ale wszystko na to wskazuje, że u
        dziecka pow. 10 kg można przyjąc dawkowanie: 2 x 15 kropli.
        Przepraszam, ze tak późno, ale nie bardzo miałam kogo zapytać, a u "źródła" nie
        mogłam się połączyć.
        • anita_bm Grzybica 21.09.06, 09:27
          Dzięki bardzo Sigvaris. Czekam na wyniki kału (będą 27.09) i jeżeli małej wyjdą
          lamblie (oby nie), najpierw spróbuję z balsamem. Wygląda na to, że ich nie
          będzie, ale sprawdzić trzeba. Wszystko wskazuje na to, że u małej w tej chwili
          dolegliwości są związane raczej z długim braniem antybiotyku i grzybicą z tego
          powodu. Po 3 dniach podawania Flumyconu zaczęło wszystko (kupki, apetyt, sen,
          ból brzuszka) wracać do normy. Mam zamiar podawać go 10 do 14 dni (daję mało,
          bo 3,5mlx1). Lacidofil dostaje 2 razy dziennie po kapsułce. Mała je b. dużo
          ogórków kiszonych. Słodyczy i nabiału nie jada w tej chwili w ogóle. Polubiła
          też biały barszcz na kwasie z kapusty, więc myślę, że jakoś damy radę z tą
          grzybicą. Powiedz mi Sigvaris, co Ty byś jeszcze zrobiła z grzybem? Wiem, że
          Flumycon ma różne opinie, ale widze, że pomaga, więc nie wyobrażam sobie go w
          tej chwili nie podawać.
          • sigvaris Re: Grzybica 22.09.06, 01:05
            Wiesz, ze nie jestem orędownikiem konwencjonalnych leków przeciwgrzybicznych,
            ale u Was to chyba nie ma wyjscia.
            Po takiej baterii antybiotyków - nie macie wyjścia. I chyba na Twoim miejscu -
            podałabym Flumycon... Z tym, ze wiedz że on nie zadziała na wciąż. Chyba musisz
            dalej trzymac dietę (nie piszesz o tłuszczach - dawaj oliwy, oleje grzyby ich
            nie lubią!). Może też okwaszaj małą kąpielami : soda oczyszczona przelicz
            proporcje na odpowiednią wielkość Waszej wanny - ja miałam zalecenie od dr M
            dawać 1 łyżkę stołową na wanienke dziecięcą (jak Marta miała 6,5 msc). Kąp ją
            np w soli bocheńskiej na zmianę z tą sodą.
            Po zakonczeniu Flumyconu może podawaj małej Cebion - wit. C wbrew pozorom ma
            silne działanie odkwaszające! A grzyby rozrastają sie właśnie dzięki kwaśnemu
            środowisku. Ja daję małemu (4 msc) 3 krople dziennie - miał jakiś biały nalot
            na języku. Miał - bo po cebionie zeszło! Marcie co jakiś czas profilaktycznie-
            15 kropli.
            • anita_bm Re: Grzybica 22.09.06, 09:19
              Dzięki Sigvaris!

              Z dietą to u nas różnie jest. Julka do niedawna piła prawie sam Nutramigen.
              Ona dopiero zaczyna lepiej jeść, więc nie mogę za bardzo kombinować, żeby Jej
              nie zniechęcić. Daję Jej po prostu to, co lubi. Wycofałam na razie danonki.
              Całe szczęście, że się o nie nie upomina. Za słodyczami nie przepada i chwała
              Jej za to. W sklepie woła, ale później nie je. Wczoraj kupiony lizak do dziś
              jest opakowany. Zreszta, gdyby nawet nie byl, polizalaby ze dwa razy i tyle. Co
              do tluszczy... Jedynie do zup mogę dodawać trochę oleju. Poza tym nie mam do
              czego. Zacznę Ją kąpać w sodzie. Cebion dostaje (2x10kropli) ze względu na
              bakterie w moczu i może dlatego z tą grzybicą nie jest aż tak źle. Obawiam się
              tylko jednego. 3.10 mamy wizytę u alergologa. Potrzebne nam zaświadczenie, że
              mała cały czas musi pić Nutramigen. Mam nadzieję, że dostaniemy je, bo jeżeli
              nie... Uważam, że jeżeli nawet nie musi już go pić, powinna, chociażby ze
              względu na wcześniejsze lamblie i teraz problemy z grzybem. Mam nadzieję, że
              nie będzie musiała nagle, przy nie najlepszym zdrowiu, zacząć pić innego mleka.
              No nic, zobaczymy, co na to wszystko powie nasza alergolog. Teraz się okaże na
              ile dobrym jest lekarzem - pani ordynator z dzieciecego.
    • anita_bm Re: Do sigvaris 12.12.06, 22:11
      Witam!

      Dawno mnie tu nie byłosmile

      Ciekawa jestem, Sigvaris, co sądzisz o Tynidazolu.(???) Nie wiem, czy czasami
      Julka nie będzie musiała być znów przeleczona na lamblie. Niby w wynikach Jej
      nie wychodzą (będę jeszcze powtarzać), ale pani dr, u której wczoraj byłam mówi,
      że mała może mieć ciągle z nimi problem i radzi przeleczyć w ciemno. A Julki
      problem jest taki, że od drugiej połowy września boli Ją brzuch. Zaczęło się od
      bólu w trakcie jedzenia albo po jedzeniu rano a teraz jest już różnie - przed,
      po, rano, w ciągu dnia, przed snem, w nocy. Nie narzeka cały czas i nie aż tak
      bardzo, ale coraz częściej. najgorzej jest w nocy - niespokojnie śpi. Zrobiłam
      Jej wszystkie możliwe wyniki i nic. Wszystko w porządku a brzuch boli. Ja
      byłabym za tym, że to albo grzybica albo pasożyty. Zobaczymy. Mam nadzieję, że
      niebawem wszystko się wyjaśni, że jeżeli jest w Niej jakieś świństwo, w końcu
      wyjdzie w wynikach. Pani dr twierdzi jednak, że przy pasożytach, bóle byłyby
      raczej w okolicy jelit (dół brzucha) a nie tak, jak u Julki - okolice żołądka,
      nad pępkiem (nigdy niżej).

      Ostatnio mojej siostrzenicy wyszła w badaniu kału glista. Może moja też ma to
      dziadostwo. Jak po przeleczeniu na lamblie cały czas będzie małą bolał brzuch,
      pogadam, żeby może przeleczyć też profilaktycznie pod katem pasożytów.

      Ja też będę robiła sobie wyniki, bo znów boli mnie żołądek - ostatnio przy
      lambliach bolał mnie.

      A... Szkoda gadać. Czy to się kiedys skończy? Niby jest lepiej niż było. Mała
      ostatnio nieźle przybrała na wadze, nie choruje, z apetytem jest różnie, bywało
      jednak duuużo gorzej - raczej zjada to, co się Jej daje. Już sama nie wiem. Pani
      dr sugeruje, że to może tez być refluks i badania też trzeba będzie zrobić. Nie
      wydaje mi się, żeby to było to, bo mała nigdy nie ulewała, gdy wszystko było z
      Nią w porządku.



      Ciekawa jestem, co jest tej mojej małej. Oby jak najszybciej się to wyjaśniło.
      • sigvaris Re: Do sigvaris 13.12.06, 01:00
        Anitko!
        Z jednej strony cieszyłam się, że się nie oddzywasz, bo posty tu oznaczają
        raczej problemy u Was. Z drugiej wspominałam Was..
        Anita o Tynidazolu nie tyle ja, co słynna M. (bo sie jej pytałam o ten lek) nie
        ma dobrego zdania. Lek jest de facto zalecany od 12 roku życia. Jest długo na
        rynku i wiele osób ma szczepy lamblii już na niego oporne.
        Anitko qrcze strach przy Waszych problemach.

        Anita - przy tej baterii leków którą dostała mała - nie radzę zwłaszcza Wam do
        podawania Tynidazolu w ciemno. Zaraz coś poszukam i wyślę Ci odrębnym postem.
        • sigvaris Re: Do sigvaris 13.12.06, 01:08
          Anita, prosz Cię rozważ badani wysyłkowe.
          Jeśłi nie do Wa-wy, wyślij kał małej do Gdańska jest tam Pani mgr Bawor z
          Jaśkowej Doliny 7 (to w Gdańsku Wrzeszczu), która znajduje niesłychanie rzadkie
          rzeczy w kale (także lamblie), podejrzewam, że to pewnie parazytolog, który
          pracował w Instytucie Chorób Tropikalnych ma więc wiedzę o różnych świństwach...
          Zobacz ten wątek, gdzie proszę o telefon myśląc o Was. Nie wiem jakie są
          koszty, ale to też ustalimy.
          Zerknij:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=51007037&a=53853075
          • zonka9 Re: Do sigvaris 13.12.06, 12:29
            Koszt badan to 48 zł. Za trzy probki kalu + badanie ogolne . A jesli chodzi o
            grzyby to jesli cos widzi to mowi, zeby dac tam gdzie zajmuja sie grzybami bo
            Ona jest od robalismile
            • zonka9 Re: Do sigvaris 13.12.06, 12:31
              Tel - 058 3412929 mgr Bawor

              Dopiero sie zorientowalam, ze to o to chodzismile
          • anita_bm Dzięki dziewczyny... 13.12.06, 16:28
            Hmmm... Nie wiem, w takim razie, co robić. Na pewno zamówię w końcu balsam, bo
            do tej pory głupia tego nie zrobiłam, bo małej nie wychodziły lamblie w
            wynikach. Może spróbuję najpierw z tym. Jutro zadzwonię i zamówię.

            W Tynidazolu pocieszające jest to, że to tylko (tak mówiła pani dr) jedna dawka.
            Metronidazol bałabym się zaserwować małej. Boję się grzybicy i Jej ewentualnego
            złego stanu po kolejnym antybiotyku, tym bardziej, że mała jest cały czas na
            jakichś tam lekach - aktualnie bierze Urotrim.

            Zobaczę, co wyjdzie Jej albo mi tym razem. Dzisiaj oddałyśmy kał do badania na
            lamblie i pasożyty. Jeśli nic nie wyjdzie pewnie wyślę wyniki dalej.

            Jeżeli jeszcze chodzi o ból, to myślę, że małą tak, jak mnie boli żołądek, ale
            to tylko moje przypuszczenia. I to pewnie przez te cholery - lamblie, które sie
            panoszą.

            Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia, jak nas chronić przed
            lambliami.
            • sigvaris Re: Anitko! 14.12.06, 11:07
              Kochana, nie daj się zwieść, że ten Tynidazol daje się krótko. To silny lek a
              jego krótki podawanie wcale nie jest dobre do walki z lamblią. Lamblie muszą
              być wybijane właśnie dłużej - to też jeden z powodów dla którego naprawdę
              odradzam Ci Tynidazol.

              A balsam? Podawałaś już? Tylko tu jedna moja obserwacja po kuracji u Martusi.
              Balsam też ma silne działanie. Nie dawaj w tym czasie nic innego Julci. Po
              kuracji 3-tygodniowej chyba dobrze jest zrobić przerwę 3 tygodnie i wtedy
              podziałac bardzo delikatną dietą i probiotykami. Tak to u nas wychodzi.
              • anita_bm Re: Anitko! 14.12.06, 12:04
                > Balsam też ma silne działanie. Nie dawaj w tym czasie nic innego Julci.

                To nie jest niestety możliwe, bo Ona cały czas jest na lekach przepisywanych od
                nefrologa i tego przerwać nie mogę, żeby nie dopuścić do ponownego zakażenia. A
                bakterie mogą szybko dostać się do pęcherza, bo ma je cały czas w przedsionku
                pochwy - jest problem z wybiciem. Chcę zacząć podawać małej Uro-vaxom (nie wiem,
                jak się to dokładnie pisze). Przez najbliższy czas na pewno będzie coś brała. W
                tej chwili w ciągu dnia dostaje tak: 2 x Lactulosum (syrop na zaparcia), aloes
                (1 lyżeczkę), 2 x Lacidofil, 1 x Urotrim (2,5ml) i witaminy. To chyba wszystko.
                Dopóki nie odbiorę wyników, Lactulosum będę Jej podawać. Aloesu nie chcę na
                razie przestać Jej podawać. O dziwo nie wyszedł nam w posiewie z kału gronkowiec
                zł., którego zawsze mała miała - to pewnie dzieki niemu. I w tamtym roku, jak
                odstawiłam aloes, od razu zachorowała na anginę a do świąt i w ich trakcie
                musimy być zdrowe - chcę jechać do rodziców. Myślę, że dzięki aloesowi jakos się
                Julka trzyma i nie przeziębia a dookoła nas dużo kaszlących i z katarem osób.
                Urotrim musi brać. Nie mogę nic teraz odstawić. Czyli co, w takim wypadku balsam
                też sobie darować??? Już sama nie wiem, co robić. Jak wyjdą lamblie u krórejś z
                nas, umówię się jeszcze na wizytę do gastroenterolog. Zobaczę, co Ona na to
                wszystko powie.

                A co Ty o tym wszystkim myślisz?
                • sigvaris Re: Anitko! 14.12.06, 22:47
                  Ja się boję przy tej baterii radzić Ci coś. Łomatko ile ta Julcia się jeszcze
                  nacierpi?!
                  Anita, prosze napisz jak wychodzą wyniki.
                  Jaki mogą być jeszce przyczyny bóli brzucha? Brałaś jeszcze coś pod uwagę?
                  Podawałaś wcześniej balsam?
                  • anita_bm Re: Anitko! 15.12.06, 12:54
                    Ja też się boję!!! Nie chcę Jej dawać teraz antybiotyków! Ale co zrobić? Jak coś
                    wyjdzie, trzeba będzie. Wczoraj często narzekała w ciągu dnia, ale lepiej spała
                    w nocy - może dlatego, że dostała przed snem no-spę.

                    Balsamu nie dawałam jeszcze. Miałam kupić i nie kupiłam. Byłam przekonana, że
                    problemy małej są raczej związane z grzybicą, tym bardziej, że wyniki na
                    pasożyty i lamblie (nieraz powtarzane) były dobre. Wszystko (zaparcia i ból
                    brzucha) zaczęło się po leczeniu bakterii w moczu. Brzuch jednak bolał Julkę
                    rzadko - zazwyczaj tylko rano przy lub po śniadaniu i narzekała tak, jak teraz.
                    Dopiero glista wykryta u siostrzenicy, moje problemy i coraz częstszy Jej ból i
                    gorsze noce spowodowały, że znów się za to wszystko biorę. Do wizyty u lekarza
                    stawiałam raczej na grzybicę albo na glistę, ale lekarka mówi co innego. Że to
                    albo lamblie albo refluks ukł. pokarmowego. Z drugiej strony. Mała bierze od
                    czerwca cały czas jakieś leki, więc i od nich może Ją boleć brzuch. Sama nie
                    wiem. Ale przecież tyle dzieci bierze non stop leki i nie mają takich dolegliwości.

                    A ze mną zaczęło się tak. Trochę to obrzydliwe, ale napiszę, bo to też może być
                    przez lamblie. Jakiś miesiąc temu miałam taki oto jednodniowy epizod. Nie bolał
                    mnie brzuch, nie miałam rozwolnienia a jednak coś dziwnego się działo - leciała
                    przez cały dzień ze mnie (z odbytu) dziwna tłusta, pomarańczowa mazia. Nawet
                    początkowo nie czułam tego, nie byłam tego świadoma. W jakim szoku byłam, gdy
                    poszłam w pracy do ubikacji i zobaczyłam na wkładce to coś. Całe szczęście, że
                    byłam zaopatrzona we wkładki i miałam ciemne spodnie, bo inaczej nie wiem, jak
                    by się to skończyło. Gazy (napiszę fachowosmile), wiadomo "szły" i zawsze wtedy
                    leciało ze mnie, nie mówiąc już o tym, jak leciało, gdy byłam się załatwić
                    (siku). O zapachu tego w ogóle nie wspomnę. Wystraszyłam się porządnie.
                    Oczywiście zaraz, jak tylko przyszłam do domu, przejrzałam "Zdrowie kobiety" -
                    taką płytę, którą mam i znalazłam, że to może być od trzustki. Zadzwoniłam do
                    mojego lekarza - szwagierki. Powiedziała, żeby na razie wziąć lacidofil. A
                    później zobaczymy. Na szczęście przeszło i to bardzo szybko po wzięciu
                    lacidofilu. A od jakichś 2 tyg. boli mnie żołądek. Myslę, że to mogą być lamblie
                    - ta trzustka i żoładek. Zobaczymy!

                    Dopiero w przyszłą środę będę miała wyniki. Dziś jak mi się uda, może odbiorę
                    pasożyty.

                    To by było na razie tyle! Jest ładna pogoda, mam urlop, idę na spacer z małąsmile
                    • anita_bm Re: Anitko! 15.12.06, 13:14
                      Na glistę obydwie mamy wynik ujemny - właśnie dzwoniłam.
      • kerstink Re: Do sigvaris 13.12.06, 07:33
        Bole brzucha w okolice pepka sa mi znane od mojej corki, u ktorej rok temu
        wykryto lamblie, ktora jednak nie byla leczona lekami konwencjonalnymi. Nie
        wiem, czy to wlasnie przez lamblie, czy to inne robactwo.
        Obserwowalam, ze nie narzeka na bole brzucha gdy daje balsam kapucynski.

        K.
        • sigvaris Re: Anitko, 16.12.06, 22:02
          mnie bardziej o lamblie chodzi? Kiedy masz wyniki?
          • anita_bm Re: Anitko, 17.12.06, 19:54
            Pisałamsmile, w środę. Dam znać, jak tylko będę je znała.

            Dziś mała spała bardzo dobrze, ale wczoraj wręcz przeciwnie. Wydaje mi się
            jednak, że lepiej spi od kiedy zaczęłam dawać Lactulosum. Zobaczymy, jak to
            będzie dalej się rozwijać. W ciemno na pewno Jej nie przeleczę. Na pewno jeszcze
            do jakiegos lekarza z Nią pojade.
            • sigvaris Re: Anitko, 17.12.06, 22:17
              przy tym podejrzeniu refluxu (rozumiem żołądkowego) podnieśliście jej
              łóżeczko? Wiesz grube tomiska pod nogi od strony główki. Pod pupę można
              zrolować kocyk, żeby się nie zsuwała. Spróbuj z taką pochylnią. Nic nie boli.
              Nic nie zaszkodzisz dziecku, a już po kilku nocach wyrobisz sobie pogląd i
              opinię na temat refluxu.
              • anita_bm Znam już nasze wyniki 20.12.06, 16:20
                Witam!

                U Julki nic nie wyszło. Ja niestety lamblie mam. Wiem, że powinnam Ją też
                przeleczyć, tym bardziej, że gdy ostatnio je miałam, tylko ja brałam leki, ale,
                kurczę, nie wiem, co robić. Teraz może już nie, ale po świętach pojadę na pewno
                do jakiegoś lekarza, albo do naszej gastroenterolog albo do nowego polecanego
                chyba też gastroenterologa.

                Co do refluksu to Julka podniesiony materac miała odkąd skończyła 5 miesięcy do
                czasu kupienia kanapy jakiś miesiąc temu. Mimo wszystko źle spała. Pani dr
                zasugerowała nam, że przy refluksie problem najbardziej widać nocą, gdy dziecko
                śpi. Kiepskie noce nie zaczęły sie odkąd śpi na kanapie, więc refluks raczej
                wykluczam, tym bardziej, że nigdy nie ulewało Jej się, gdy była zdrowa. Działo
                się tak, owszem, ale tylko wtedy, gdy coś było nie tak (bakterie w moczu,
                lamblie).


                Cholercia, nie wiem, co robić z tymi moimi lambliami. Czy poczekać na wizyte u
                lekarza po świętach, czy na razie się przeleczyć a Julka swoją drogą i w razie
                czego, ja jeszcze raz cos wezmę. Nie wiem. Nie mam pojęcia, jak się
                zabezpieczyć, skąd to świństwo sie bierze. Nie pójdę na razie do pani dr, która
                mówiła o Tynidazolu. Masz rację jednorazowa dawka na lamblie to nieporozumienie.


                Tak w ogóle, to Julka odkąd dostaje syrop na zaparcia, lepiej śpi. Na brzuch
                narzeka, ale śpi lepiej. Dziś było kiepsko, ale 2 poprzednie noce w miarę
                dobre. Ze zrobieniem kupki ma mniejsze problemy. Brzuch Ją rzadziej boli, ale
                to pewnie dzięki no-spie, która czasami dostanie.
                • sigvaris Re: Znam już nasze wyniki 20.12.06, 18:24
                  Anniiiitaaa (chciałam tak proooosząco, żeby to zabrzmiało) prosze, przemyśl
                  balsam kapucyński. Proszę. I Julce możesz podać, i sobie, i mężowi.
                  Zastanów się nad tym. Was już szkoda na leki konwencjonalne. Widać nie tędy
                  droga. Odpuść sobie kolejnego lekarza.
                  Zobacz Dziunia_f wygrzybała Tymona z podobnej do Was historii. Leczyła całą
                  rodzinę balsamem - nikomu nie zaszkodził. Tymowi pomógł.
                  Anitko, kochana nie bierzcie już metronidazolu.

                  Co do refluxu żołądkowego. On wcale nie musi objawiać się ulewaniem. Marta
                  miała całą diagnostykę w tym kierunku i rozmawiałam wtedy z lekarzami tu na
                  Akademii Medycznej, dużo mi wtedy powiedzieli i nawet dali coś do poczytania.
                  Ale jeśli nie ma związku z pochylnią lub jej brakiem - nie ma co.
                  Drugi wniosek jest taki, że jeśłi nospa pomaga to muszą to byc bóle skórczowe -
                  te zaś często powoduje własnie lamblia, do tego są one napadowe. Znów nasuwa mi
                  się jedno: balsam? Mimo innych leków? Tylko tu może przegadałabyś tę jedną
                  sprawę ... ze szwagierką?
                  • anita_bm Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 10:29
                    Sigvaris, ze szwagierką to ja nie mam o czym rozmawiać. To nie jest dobry
                    lekarz, w sensie doradzania. Ona swoje wie i koniec. Balsam z pewnością, gdybym
                    o nim wspomniała, wyśmieje.


                    Sigvaris, ja już byłam zdecydowana na telefon do kapucynów i zamawianie balsamu,
                    ale pisałaś, że przy lekach sama nie wiesz. Mała przejdzie teraz na Furaginum,w
                    ięc może to dobry pomysł, żeby teraz balsam. Spróbować nie zaszkodzi.
                    Ja zacznę już brać Metronidazol, zacznę, bo coraz gorzej się czuję a wiadomo na
                    balsam będę musiała czekać i najwyżej później razem z małą i mężem zastosuję
                    jeszcze balsam.

                    Zaraz będę próbowała dzwonić i zamówić.

                    Nie wiesz, po jakim czasie u Dziuni_f były efekty. Głównie chodzi mi o małą.
                    Kiedy można się ich spodziewać. Na pewno sama będę próbowała skontaktować się z
                    dziunią_f, a może tu się odezwie, ale może wiesz, dlatego pytam też Ciebie.
                    • dziunia_f Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 15:01
                      Anito! Wspolczuje ciaglych zmagan z "obcymi". W zasadzie jeszcze niedawno bylam
                      w podobnej sytuacji. Po kolejnych nieskutecznych probach leczenia lamblii u syna
                      pozostal mi juz tylko metronidazol w odwodzie. Nie zdecydowalam sie na ten lek.
                      Tymka jelita i watroba przy dlugotrwalej lambliozie na pewno byly mocno
                      obciazone, nie chcialam wiec dokladac dodatkowej porcji chemii. Podalam balsam.
                      Pod koniec trzytygodniowej kuracji zaliczylismy pogorszenie, tzn. Tymek mial
                      objawy skorne, duze zaostrzenie wysypki, moj tata natomiast z toalety nie
                      wychodzil, ale poswiecil sie dla wnukasmile Potem jeszcze dosc dlugo Mlody
                      dochodzil do siebie, chyba okolo miesiaca trwalo zanim skorka zaczela wygladac
                      normalnie. Do tego czasu denerwowalam sie bardzo, nie bylam pewna skutecznosci
                      terapii, kombinowalam z dieta, bo myslalam, ze to zmiany alergiczne jednak. Po
                      tym czasie, po drugiej kuracji, Tymo doszedl do siebie calkowicie, skorka piekna
                      i gladziutka jak nigdy wczesniej, lepszy apetyt, kupki tez ok, zniknela
                      nerwowosc i nocne krecenie sie. Teraz jestesmy swiezo po kolejnej kuracji, bo
                      Tymo od wrzesnia do przedszkola chodzi i chyba chyba jakies "zycie wewnetrzne"
                      znow sie pojawilo u niego. Nawet nie robilam badan, bo objawy juz widze golym
                      okiem u niego, zaserwowalam mu trzytygodniowa kuracje, chyba uzasadniona, bo
                      znow skorne pogorszenie zaliczylismy pod koniec kuracji. A teraz mamy
                      trzytygodniowa przerwe przed kolejna kuracja, ale skorka juz jest piekna. Potem
                      jednak bede balsam podawac profilaktycznie raz w tygodniu. To byl moj blad, ze
                      nie zrobilam tego po pierwszej kuracji.
                      Mysle, ze w Waszym przypadku naprawde warto ten balsam podac. Tym bardziej, ze
                      Twoja Mala rzeczywiscie troche tych lekow przyjmuje...
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • anita_bm Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 16:51
                        Dziękuję Kochane! Gdyby nie Wy, Ty Sigvaris... Pewnie do tej pory nie
                        wiedziałabym, co to lamblie. I w ogóle nie miałabym pojęcia o wielu sprawach.
                        Trochę więcej (o Julce) napiszę, jak moja żaba pójdzie spać.
                  • anita_bm Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 10:42
                    To jeszcze raz ja.

                    Zadzwoniłam, zamówiłam, na początek 2 buteleczki, w ciągu tygodnia powinny
                    dojść. Także pewnie po świętach zacznę małą "testować". Jak nie będzie pomagał,
                    w styczniu do lekarza. Myślę, że tyle mogę poczekać.

                    Ja myślę Sigvaris, że to na pewno jakieś robaki, lamblie, glista. Jakoś do końca
                    lamblie mnie nie przekonują, chociaż boli Ją w okolicy żołądka, bo nigdy nie
                    bolał Ją tak brzch w nocy przy lambliach. Ale w sumie tyle leków bierze, że te
                    dolegliwości juz z racji tego mogą być większe. A może to glista, siostrzenica
                    miała i wcale nie bolały Ją jelita (w dole brzucha), tylko też żołądek.
                    Dostawała, zanim zaczęło się leczenie glisty, ranigast i no-spę i to Jej pomagało.

                    Sama nie wiem, zobaczymy, oby balsam zdziałam cuda, bo tego właśnie potrzebuję.
                    • sigvaris Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 11:39
                      Dokładnie jak u Dziuni było nie pamiętam, ale generalnie dziewczyny pisały, że
                      po 1-wszej kuracji 3-tygodniowej następowało... pogorszenie. Po odczekaniu 2
                      tygodni podawały dalej i wtedy następowała poprawa. Po 2-giej kuracji, po
                      badaniach było czysto.
                      Anita ten wątek ma już ponad rok. Ja też licze na jakiś mały cud u Was.
                      Możesz mi napisac coś więcej o Julce? Ile waży, ile mierzy? Jak się rozwija?
                      Pytam, bo te Wasze przejścia mnie martwią i to bardzo.

                      Metronidazol u Ciebie... Jeśli tak decydujesz- OK. Tylko po nim weź baterię
                      probiotyków. Balsam też ma silne działanie, musisz czyms "wyłagodzić" jelita.
                      Jedz tylko rzeczy gotowane. Zrób sobie tez kąpiele w soli bocheńskiej. Sądzę,
                      że też jesteś już tym wszystkim mocno wymęczona. A ze szwagierką to faktycznie
                      był kiepski pomysł, chociaż liczyłam, że czegoś się nauczyła choćby patrząc na
                      Twój przypadek...
                      • anita_bm Julka 21.12.06, 23:28
                        A więc tak. Po wyleczeniu bakterii w moczu w sierpniu apetyt zaczął Jej wracać
                        i mimo pojawiającego się sporadycznie bólu brzucha bardzo ładnie jadła. Byłam w
                        szoku, gdy po zjedzeniu swojego śniadania brała się za mojesmile. Jak moje
                        serducho się cieszyło. Między 13.09 a 27.11 przybrała na wadze prawie kilogram.
                        Ostatnia Jej waga (ta sprzed miesiąca) to 13,2kg w rajstopkach i bluzeczcesmile.
                        Apetyt zaczął tak na dobre się psuć w listopadzie i od tego momentu jest coraz
                        gorzej, ale nie aż tak tragicznie... Dzisiaj np. bardzo ładnie zjadła śniadanie
                        (prawie 2 berlinki, 2 małe ogórki i trochę bułki z margaryną). Mleko
                        (Nutramigen) pije w miarę ładnie (210-240), chociaż coraz częściej nie dopija.
                        Nie zjadła dziś obiadu, nie chciała. Apetyt z rana gdzieś wsiąkł. Zazwyczaj
                        jest tak, że jak rano ładnie je, później jest gorzej i odwrotnie. Na owoce
                        apetyt ma coraz mniejszy. Na głupoty typu chipsy, pizza (brzegi), paluszki
                        (wszystko to dostaje naprawdę sporadycznie, gdy jakieś inne dziecko z rodziny
                        je) apetyt ma ogromny.
                        Stopniowo, powolutku ten apetyt słabnie, ale bywało znacznie gorzej.
                        Julka jest wysoka, mierzy ok. 95cm (sprzed miesiąca).
                        Z Jej alergią po wyleczeniu lamblii w styczniu jest duuuuużo lepiej.
                        Praktycznie nas nie dotyczy. Ostatnio nawet próbowałam z pomarańczą i nic nie
                        było. Danonki, jogurty też mogła jeść w ograniczonej ilości. Miała tylko i to
                        zawsze wysypkę po białym serze. A tak poza tym było duzo lepiej, niż przed
                        leczeniem.

                        Teraz (od października) mała nie je w ogóle nabiału - zalecenie alergolog. W
                        styczniu będzie próbowała zmieniać mleko. Troche się tego obawiam, ale zobaczę,
                        co powie na te problemy z brzuchem. Może odłoży to na jakiś czas. Sama jestem
                        ciekawa.

                        A jak się rozwija? Rewelacyjniesmile. Naprawdę. Jest bardzo mądrą, bystrą,
                        pogodną, rozgadaną i wogólesmile dziewczynką. Pod tym względem jest naprawdę
                        świetnym dzieckiem. Chociaż to jest pocieszające, bo sporo z Nią jest
                        problemów. Lamblie to nie jedyna nasza zmora.

                        Ostatnio (miesiąc temu) było z Nią troche problemów, bo stała się bardziej
                        strachliwa, płaczliwa, nie mogłam od Niej odejść na krok, ale powodem było moje
                        pójście do pracy. Wszystko jednak wraca do normy. Przyzwyczaiła się już i
                        zaakceptowała nową sytuację. Jaka ulgasmile Bywa (gdy np. będąc w domu na urlopie
                        nie poświęcam Jej czasu, bo sprzątam), że każe mi iśc do pracy i chce, żeby
                        przyszła babciasmile

                        A jeżeli chodzi o mnie to tak. Na razie Metronidazolu nie zaczęłam brać.
                        Wczoraj źle się czułam, miałam okrutne mdłości, ale dzisiaj było nieźle, więc
                        na razie sobie daruję. Może zacznę od balsamu razem z całą rodzinką. Jeszcze
                        nie wiem. Kąpieli, cholercia, sobie nie zrobię, bo głupia zrobiłam remont w
                        łazience i nie mam już wannysmile sad
                        A wymęczona jestem momentami bardzo. Dość mam ciągłych problemów, chodzenia po
                        lekarzach. Staram się na co dzień nie mysleć o tym wszystkim, bo jeszcze gorzej
                        bym się czuła niż czuję. Sigvaris, ja na forum jestem od roku z kawałkiem, ale
                        problemy z mała mam prakycznie odkąd skończyła 5 miesięcy - to już 2 lata.
                        Ciągle coś. Jak nie urok, to sr..... Koszmar. Już Ci kiedyś pisałam, po ilu
                        lekarzach chodzę. Systematycznie nefrolog, endokrynolog, ostatnio alergolog. A
                        byłam jeszcze u paru i czekają mnie wizyty jeszcze u dwóch nowych specjalistów -
                        ortopeda i ortodonta. Biedna jest ta moja Julka, naprawdę. Od stóp po głowę
                        coś jest nie tak, nie jest idealnie. A, szkoda gadać. Jeszcze do tego martwię
                        się tym, co będzie z pracą. Nie jest ona stała, pewna. W styczniu zajdą wielkie
                        zmiany w moich obowiązkach. I m.in. od tego, jak sobie poradę, będzie zależało
                        to, czy uda sie zostac tam, czy nie. A w samym styczniu czekają mnie 3 wizyty u
                        lekarzy. Jak tak będę ciągle latac z małą a to tu a to tam, na pewno mi w końcu
                        podziękują. Poza tym nieprzespane noce dają o sobie znać, bywają dni, że zanim
                        w pracy (wstaję o 5:30, często wcześniej) dojdę do siebie, zacznę jakoś
                        funkcjonować, wybudze się, troche to trwa a mózg będzie mi musiał pracować od
                        stycznia, jak nigdy do tej pory, na pełnych albo i jeszcze większych obrotach.
                        Boje się tego wszystkiego, ale jakoś to będzie.

                        Jeszcze słówko o szwagierce. Niby lekarz, ale wcale Jej nie jest żal tego
                        dziecka i nas i nic kompletnie nie mówi na temat tego, co się dzieje i co
                        moglibysmy zrobić. Gdy mówiliśmy Jej dziś (byli u nas - cała ich rodzinka), że
                        Julka tak się dzis rzucała po łóżku (dziś źle spała, bo Ją brzuch bolał), że aż
                        2 razy z niego spadła, pomimo zabiezpieczeń, z uśmiechem powiedziała, że Ich
                        syn tez nieraz spadł. A na słowa męża, że źle śpi i ja sie umęczę, powiedziała
                        tylko: "Nasz Mateusz też źle spał". Zawsze tak było. Nie warto w ogóle zaczynać
                        rozmowy na temat Julki, bo od razu zaczyna się licytacja, które dziecko miało
                        gorzej, jest, czy było bardziej chore. Dodam jeszcze, że Ona niczego nigdy się
                        nie nauczy. Ze swoim synem ma też ciągle problemy i sobie nie może poradzić.
                        Też od małego miał problemy z brzuchem. Teraz ma prawie 8 lat i ciągle też coś
                        jest nie tak. A to gardło, a to brzuch a to wysypka okrutna na buzi.

                        Ale się rozpisałam. Idę spać, bo pewnie moja mała niedługo zacznie się wiercić -
                        śpi od 1,5 godziny.
                        • sigvaris Re: Julka 22.12.06, 11:47
                          Julka jest starsza od Martusi o 3 miesiące. Jest wyższa o prawie 8 cm! i waży
                          więcej o ok. 1,5 kg. Musiałam Ci to napisać, żebyś wiedziała, że jest OK.
                          A Marta przecież od 1,5 roku lamblii nie ma. Znów badaliśmy się całą rodziną +
                          kot. Wszyscy wyniki ujemne (także młody, który już ma 7 msc!).
                          Z tego co piszesz powoli ale jednak wychodzicie na prostą. Najważniejsze, że
                          wiesz czego szukać, że nie działasz po omacku.
                          Anita wierzę, że balsam Wam pomoże.
                          Jeśli nawet to nie lamblia w tej chwili męczy Julkę, to rozprawi sie
                          ewentualnie z jakimiś obłymi i nie wykluczone, że pomoże zwalczyć te ciągłe
                          nadkażenia bakteryjne.
                          Mam też nadzieję, że pomoże Tobie ostatecznie się z lambliozą uporać.

                          Nie wiem jak balsam będzie się miał do tego, co mogą Ci zaordynować lekarze u
                          których masz wizyty w styczniu. Ale wiem, że będziesz ostrożna. Po Twoich
                          przejściach masz już tyle wiedzy, że pewnie będziesz wiedziała co robić.

                          Anitko, składam Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt i Nowego Roku.
                          Niech ten czas przyniesie Wam odpoczynek od trosk. Niech Nowy Rok przyniesie
                          Wam radość i zdrowie. Także satysfakcję z wyjścia na prostą, a Tobie siłę do
                          pracy. Oby wszystkie Twoje obawy zniknęły.
                          Serdecznie Was ściskam.
                          I jeśli coś Cię zaniepokoi - wiedz, że na ile tylko potrafię będę Was tu
                          wspierać smile)
                          • anita_bm Dziękuję 22.12.06, 13:37
                            Dzięki Sigvaris, dzięki za wszystko. Nieraz to pisałam i jeszcze pewnie napiszę.
                            Przy dwójce dzieci masz mnóstwo obowiązków a zawsze starasz się
                            znaleźć czas na to forum.

                            Również chciałabym złożyć Tobie i całej Twojej rodzinie życzenia:

                            "Świąt wypełnionych radością i miłością,
                            niosących spokój i odpoczynek.
                            Nowego Roku spełniającego wszelkie marzenia,
                            pełnego optymizmu, wiary, szczęścia i powodzenia."

                            I jeszcze taki ładny wierszyk, na który trafiłam:

                            "Jesteśmy daleko od siebie,
                            ale pamiętaj ja w to głęboko wierzę,
                            jeśli jest nawet jedna osoba,
                            która tylko myślami
                            chce przyciągnąć do Ciebie to co najlepsze,
                            to na pewno wszechświat zawróci,
                            aby spełnić Twoje pragnienia."


                            Jeszcze raz za wszystko dziękuję!
    • anita_bm Balsam kapucyński 27.12.06, 19:20
      Witam po świętach!

      Sigvaris, powiedz mi, jak mam dawkowac ten balsam u małej i z czym to Jej
      podawać? Ja zaczęłam brać go dziś. Przez pierwsze 2, 3 dni będę brała 3x
      dziennie po 40 kropli, później zwiększę do 50. Ale teraz tak... Samego Julka
      pewnie nie będzie chciała brać (ohyda), na cukier też nie naleję tych kropelek,
      bo od razu wypluje. Wiem, że nie można go z niczym mieszać, ale chyba będę
      musiała, bo inaczej nici z podawania. I oczywiście mam nadzieję, że nie wystąpi
      uczulenie. Myślałam, że może podam go z witaminami (m. in. cebion) i doleje
      odrobinę soczku. Może wtedy jakoś będzie. Co Ty na to? I ile Jej dać 2x15
      kropli, czy może na początek 2x10.

      Pozdrawiam!
      Anita
      • sigvaris Re: Balsam kapucyński 27.12.06, 22:57
        Kochana a zrobisz tak, jak Ci radzę?
        Prosze Cię.
        Tam wyraźnie pisze NIE ROZCIEŃCZAĆ.

        Ja robiłam tak. Odbyłam z moją 2-latką poważną rozmowę. O lekach o bólu
        brzuszka, o tym, że można wziąć "bbeeee" ale jedną łyżeczkę, albo dużo łyżeczek
        innego "be". Że lepiej wziąć tę jedną, bo to dla brzuszka jest OK.
        I że ja wiem, ze to niesmaczne (wcale nie udawałam, że jest smaczne), że ja ją
        podziwiam za to jaka jest mądra, jaka odważna....
        Powiem Ci szczerze, że Marta widząc mój zachwyt nad jej zachowaniem, że jest
        taka duża, taka mądra, taka dzielna - piła łyżeczkę bez żadnych uników (2 x
        dziennie po 15 kropli, 3 tygodnie). Mówiła "nedobre" i dostawała PO wypiciu
        żelka (takiego jak haribo, tyle że z ekosklepu, a przepada za nimi). Dawałam
        jej go z 2 powodów:
        - za odwagęi męstwo
        - na zabicie tego smaku po wypiciu. Uznałam, że im krócej czuje ten smak, tym
        lepiej dla całej kuracji... A nie łamałam tym zasady nie-rozcieńczania.

        Powiedz Julce, że to może spowodować, że inne "bee" leki pójdą w odstawkę, że
        brzunio nie będzie bolał, że mama i tata i Jula będą wreszcie zdrowi. Pij z nią
        razem (ja nie mogłam, bo karmiłam młodego!) - to wręcz mobilizuje dzieci. Niech
        widzi jak pije mąż. Dzieci sa mądre - jeśli trafisz na taki argument, który
        dziecko przekona - zobaczysz będzie pić bez problemów.

        Przecież wiesz, że Marta też sporo przeszła (kroplówki, zastrzyki, tabletki, 3
        msc szpitala). I nie wciskam Ci tu kitów. Na prawdę - piła. Wracając do dawek
        15 kropli to poza tym mało. Jak rozcieńczysz tylko zwiększysz ilość
        tego "niesmacznego" do połknięcia.

        Co do próby. Może też ze względu na "oswojenie" smaku zacząć od np. 5 kropli? i
        w ciągu kilku dni zwiększyć do 15-stu? Jeśli nie będzie reakcji na miód i
        propolis..
        • anita_bm Re: Balsam kapucyński 04.01.07, 23:15
          Witam!

          Piszę, bo może ciekawa jesteś, co u nas. Od tygodnia bierzemy wszyscy balsam.
          Zaczynałam dawać małej krople z witaminami, ale teraz daję same. Julka
          oczywiście nie chce ich brać. Kombinujemy, jak tylko się da. Jest coraz gorzej,
          ale mysle, że jakoś sie uda. Póki co uczulenia nie ma. Jednego dnia pojawiły się
          krostki na brzuchu, ale już ich nie ma i nowe nie wychodzą.

          Co do samopoczucia...

          Mąż - boli go po nim głowa, ale cały czas bierze. Myślę, że ten ból to raczej
          sprawa psychiki, bo niechętnie go bierze i zazwyczaj bezpośrednio po narzeka na
          ból. Raz chyba narzekał na mdłości. Poza tym nic innego się nie dzieje. Żadnych
          zmian.

          Ja - chyba przez pierwsze 3 dni bolał mnie żołądek (a był już czas, że mnie nie
          bolał) i doszła zgaga. Ze 3 dni temu objawy ustąpiły, ale od wczoraj znów mam
          zgagę. Jakoś to przeżyję. Apetyt, który zaczęłam tracić wraca. Poza tym nic się
          nie dzieje.

          I teraz najważniejsza osóbka - Julia - apetyt początkowo (chyba z 5 pierwszych
          dni) kiepski, nawet mleko zaczęła gorzej pić. Od wczoraj apetyt lepszy, ale
          mleko jeszcze zostawia w butelce. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz
          lepiej. Trzeba też wziąć na Nią teraz poprawkę, bo "idą" Jej 5-tki. Najbardziej
          jednak cieszę się z tego, że lepiej śpi (to na pewno zawdzięczam balsamowi) i
          nie narzeka na ból brzucha. Już w święta mniej narzekała. Syrop, który wcześniej
          piła też Jej pomógł. Tylko, kurczę, cały czas ma problemy z kupkami. Dzisiaj
          bidulka nie mogła zrobić a męczyło Ją od rana, wczoraj też nie robiła. Mam
          nadzieję, że jutro rano w końcu się uda, bo to będą już 3 dni, jak nie robiła
          kupki. To niestety jeszcze się nie poprawia - łagodniejsze wypróżnianie. U mnie
          sie poprawiło (tez zaczynałam mieć z tym problem).


          Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Nawet ze względu na to, że u męża w
          rodzinie trochę marudzą, zwłaszcza teściowa, że testuję na dziecku jakieś
          internetowe specyfiki. Źle jest nastawiona do mojej "internetowej wiedzy",
          oczywiście za sprawą szwagierkismile, która nie akceptuje tego, że opieram się na
          internecie. Tylko, kurczę, na czym mam się opierać? Na Jej wcześniejszym
          stwierdzeniu, że może brzuch boli Ją z nerwów? Albo na lekarzach, którzy na moje
          słowa: "Od 2 miesięcy dziecko boli brzuch", nic nie robili.

          Zaryzykowałam i mam nadzieję, że opłaci się to ryzyko. Dam znać niebawem, co u nas.

          Pozdrawiam!
          • sigvaris Re: Balsam kapucyński 05.01.07, 00:45
            Jakbyś zgadła. Intensywnie myślałam o Was jakiś 2 dni temu. Sama nie wiem
            dlaczego.
            Mąż ma typowe objawy strucia (ból głowy). Nie zatrucia, ale strucia. On i
            Julka - spacery. Powinni dużo chodzić. To świetnie pomaga na oczyszczenie
            organizmu i wspomoże działanie balsamu. Ruch tez pomoże dziecku z zaparciami.
            Kiedy się ruszamy wspomagamy perystaltyke jelit.
            Jeśli znajdziesz jakąś miednicę zafunduj Julce moczenie się w tej sodzie
            oczyszczonej (jak Ci już pisałam) - takie odkwaszenie organizmu dobrze robi też
            na zaparcia. Sama to ćwiczyłam.. Tobie też by się taka kąpiel przydała..., ale
            jak nie da rady - też spaceruj. Postarajcie sie więcej ruszać. Zwłąszcza teraz.

            Co do balsamu. I netu. Balsam zaczęto wytwarzać w XVI/ XVII wieku - zapewnij
            teściową, że wtedy nie z netu ludzie się nim leczyli smile)))))
            To oczywiście żart, ale oparty na faktach smile
            Serdecznie ściskam.
            • anita_bm Re: Balsam kapucyński 07.01.07, 21:56
              Obawiam się, że za wcześnie się cieszyłam. Od piątku jest gorzej. Tego dnia
              myślałam, że brak apetytu jest spowodowany bólem brzucha, tym, że ma problemy ze
              zrobieniem kupki (tego dnia było nieciekawie, męczyła się bardzo cały dzień). I
              od tamtego dnia nie jest dobrze. Nie chce jeść. Dziś np. od godz. 14.00 do ok.
              20.30 zjadła tylko kawałek suchej bułki, nie tknęła w ogóle obiadu. Wczoraj też
              niezbyt chętnie jadła. Mleka coraz mniej pije. Znów zaczął Ją brzuch boleć. Znów
              gorzej śpi. I to raczej nie jest wina wychodzącego zęba, bo jak dotykam dziąseł
              nie bolą Jej nic a nic.

              W środę czeka nas wizyta u alegologa. Pani dr będzie przymierzała się do zmiany
              mleka. Nie wiem, czy mówić, co daję małej. Gdyby wszystko było dobrze na pewno
              bym to zrobiła, ale jak dobrze nie jest, na pewno z aprobatą się nie spotkam.
              Chociaż, znając siebie, na pewno niczego ukrywać nie będę.

              Być może i ten balsam pomoże, ale wolałabym na efekty czekać krócej, tym
              bardziej, że troche wizyt u lekarzy nas czeka. Nefrolog, do której niedługo też
              idziemy spyta, czy byłam z małą u gastroenterologa. Ostatnio na wizycie kazała
              mi się zająć robakami u małej. Gdy powiem, że nie byłam, na pewno nie będzie miła.

              Zła jestem dzisiaj, bo nie wiem, co się dzieje. Ja czuję się lepiej, ale mała...

              A co do Twoich rad. W sodzie kapie Julkę a ze spaceami jest niestety kiepsko;
              raz, że pogoda nieciekawa a dwa... Julka nie chce teściowej wychodzić na dwór.
              To nie pierwszy raz, gdy się opiera. Musi cos się z Nią dziać, skoro nie chce.
              Tak zawsze było. Jak tylko było, albo miało byc gorzej, mała traciła ochote na
              wyjścia.

              Ciekawa jestem, jak to wszystko dalej będzie wyglądało. Na pewno pociągnę to
              "leczenie" do końca, ale jakoś czarno to wszystko widzę. I coś czuję, że
              niebawem wszyscy (lekarze, rodzina męża i moja w końcu też) tak mnie opierdzielą
              za ten balsam, za to, że jeszcze nie byłam z małą u gastro, za to, że sama się
              nie leczę i narażam dziecko.


              Oby to było tylko chwilowe typowe pogorszenie. Oby...
              • sigvaris Re: Balsam kapucyński 08.01.07, 00:01
                Jeśli dobrze policzyłam - jesteście dzisiaj 10 dni na balsamie. Julka, bo Ty
                zaczęłaś kilka dni wcześniej. To może być pogorszenie.
                Przy wybijaniu robaków - często u dzieci jest utrata apetytu. Gorszy sen.

                Anita, o balsamie możesz powiedzieć, przecież i tak mialaś zalecenie wybijania
                robaków. Balsam produkowany jest właśnie w tym celu przez Zakonników od kilku
                wieków. A jedno pewne, że gdyby nie byłl skuteczny ludzie nie kupowaliby go od
                tak dawna. A gdyby Zakon nie miał sprzedaży - nie produkowałby balsamu!
                Mogłas podjąć taką decyzję przecież gastroenterolog dałby Ci Pyrantelum.. o ile
                dałby, a było zalecenie nefrologa!
                Jeśli będziesz mówić wszystko powiedz Pani dr, że leczysz solidarnie
                wszystkich, że jesteś przygotowana do porządków, że przeprowadzasz to choc na
                własną rękę, ale będąc bardzo przygotowana merytorycznie i bardzo poważnie
                podchodzisz do sprawy. Przecież u Julci nie wystąpiły żadne odczyny
                nietolerancji balsamu... Więc coż alergolog może Ci zarzucić? Że próbujesz
                metodą naturalną? Że wolałaś balsam, bo on wielu pomógł też na ostateczne
                wybicie lamblii?

                Przy takiej reakcji jak piszesz - nie wiem czy dasz radę- poobserwuj jeszcze z
                5-7 dni, tak żeby być za półmetkiem kuracji. Może to się wykluje w jakąś ze
                stron? Przecież poza "niejadztwem" i niepokojnym snem - nie ma chyba żadnych
                innych efektów, prawda?
                Daj znac jak Ci poszła wizyta. Proszę.

                Od którego dnia Ty się czujesz lepiej?
                Zmieniasz już piżamy, pościele i takie tam (porządkowe sprawy) robisz?
                • anita_bm Re: Balsam kapucyński 08.01.07, 17:11
                  Wiesz, Sigvaris, mnie u Julki nie martwi aż tak utrata apetytu (z tym się
                  liczyłam) i gorszy sen (i tak śpi lepiej, niż do tej pory a dziś spała znów
                  bardzo dobrze, przez całą noc nie wydała z siebie żadnego dźwiękusmile). Martwi
                  mnie to, że znów narzeka na ból brzucha. Te same okolice (żołądek). Teściowa
                  mówiła, że znów zaczyna naciskać sobie na brzuszek.

                  I doszło jeszcze coś. Dziś jest cała w krostach (na brzuchu, na plecach). Krosty
                  pojawiły się wczoraj wieczorem. Dziś jest ich więcej. Mam nadzieję, że to tylko
                  potówki. Mogły Jej wyjść, bo chodziła wczoraj po domu jakiś czas w kurtce,
                  szaliku, czapce, rękawiczkach. Ostatnio ciągle się ubiera i rozbierasmile. Ale...
                  dziś jest ich więcej a Julka śpi lekko ubrana i odkryta, więc może to jednak
                  uczulenie. Zobaczę, jak to się będzie zmieniać.

                  ***

                  Balsam bierzemy wszyscy od 27.12 (wieczorem zaczęliśmy). Dopiero wtedy go
                  dostałam i od wtedy bierzemy, czyli dziś jest 13 dzień.

                  Za porządki jeszcze się nie brałam. To jest na razie fizycznie niemożliwe.
                  Większe, pierwsze, pranie będę robić w ten weekend. Nasza pościel, koce,
                  narzuty, pluszaki małej. Julka ma tak często pranie robione i zmienianą pościel
                  i piżamę, że już częściej się nie da. Ile dam radę, tyle zrobię w najbliższą
                  sobotę i niedzielę. Czekam aż przyjadą moi rodzice, wtedy zajmą się małą a ja
                  będę mogła wziąć się za generalne porządki w domu.

                  Jeszcze dodam na koniec, że ja lepiej czuję się od (powiedzmy) zeszłego piątku -
                  05.01. Tak w ogóle to już w święta, zanim zaczęła sie kuracja, czułam się
                  dobrze. Zaczęłam brać 27.12 Pierwsze 3 dni (28-30.12) ból żołądka i zgaga,
                  później spokój i znów (03-04.01) zgaga, ale od 05.01 spokój. Jak dalej będzie..
                  któż to wie. Żołądek, gdy już mnie bolał, to zawsze i tylko i wyłącznie z głodu.
                  Teraz jestem potwornie głodna (muszę w końcu wziąc się za obiad, zamiast
                  siedziec przy kompiesmile) i bólu nie ma, więc jest ok.

                  Odezwę się po wizycie u alergologa.
                  • anita_bm Po wizycie u alergologa 10.01.07, 13:40
                    Jest tak, jak się spodziewałam. Prowokacja mlekiem odłożona z powodu wysypki.
                    Krostek jest więcej. Doszły jeszcze na rękach. I to z całą pewnością jest
                    uczulenie a nie (niestety) potówki. Tylko nie jestem w stanie stwierdzić, że to
                    na pewno od balsamu, chociaż na 90% tak. I co teraz Sigvaris??? Mam go odstawić
                    do czasu ustąpienia krostek? Czy dawać cały czas? Czy nie dawać Jej na razie
                    nic, co mogłoby Ją uczulić a balsam dawać. Ostatnio trochę tego było, chociaż
                    nie były to rzeczy, których nie dostawałaby wcześniej - typu kawałek pomarańcza,
                    troszeńkę chipsów, sok z m.in. cytryny. Wychodzą Jej zęby. Organizm może też
                    różnie reagować. Nie mam pojęcia, co robić. Bardzo bym tego nie chciała, ale
                    boję się, że to przez balsam.

                    Sprawa jest taka, że nie mogę czekać na zrobienie tej tzw. prowokacji mlekiem,
                    bo nie mam już ważnego zaświadczenia, że mała ma pić Nutramigen. Jak skończą się
                    zapasy (są na około miesiąc; czekałam na ostatnią chwilę, żeby wziąć recepty;
                    udało się, że dała i pediatra i alergolog), nie będę miała juz zniżki. A do
                    następnej wizyty (08.02) muszę wiedzieć, czy mała toleruje jogurty naturalne i
                    nowe mleko. Jak minie uczulenie mam zacząć stopniowo dawać jogurt, jak będzie po
                    nim dobrze, mam kupić jakieś "normalne" modyfikowane mleko dla dzieci i
                    spróbować dawać małej.

                    Wydaje mi się, że powinnam na razie balsam i wszystko, co może uczulić odstawić.
                    Od dziś doszły nowe rzeczy, typu Zyrtec, Calcium. Ile Ona może tego naraz brać?
                    Jeszcze trochę i się tak mała zniechęci, że przestanie brać witaminy, które
                    lubi. Chociaż z grugiej strony prowokacja mlekiem i tak się pewnie nie
                    powiedzie, jeżeli mała ma lamblie albo inne robactwo, więc powinna balsam wybrać
                    do końca, tym bardziej, że został do pierwszej "serii" tylko tydzień.

                    Jeesssuu, jakie to wszystko skomplikowanesmile. Kuracja balsamem wymaga czasu a ja
                    tego czasu nie mam tyle.

                    A może po prostu nie mysleć w tej chwili o Nutramigenie i zaświadczeniu. Nawet,
                    gdybym go nie dostała, nie stracę aż tak wiele. Najwyżej będę kupowała za pełną
                    kwotę. Miesięcznie to ok. 40-50zł więcej ("normalne" mleko tez kosztuje koło
                    20zł) a w końcu dobro dziecka jest najważniejsze.


                    Co Ty na to wszystko Sigvaris???
                    • dziunia_f Re: Po wizycie u alergologa 10.01.07, 14:14
                      Anito, pozwole sobie zabrac glos w sprawie tego nabialu. Ja bym w ogole mysl o
                      jakichkolwiek prowokacjach mlecznych odlozyla na jakis czas. Wiesz, ze trawienie
                      mleka wymaga zdrowych kosmkow jelitowych, a lamblie je niszcza, wiec zdrowe na
                      pewno jelita Twojej Julki nie sa. Wiec takia prowokacja i tak zapewne sie nie
                      powiedzie. Nie da rady jakos z lekarzem dogadac sie w sprawie tego Nutramigenu?
                      Kurcze, ja nigdy nie mialam tych problemow, po prostu dzwonie do przychodni jak
                      konczy mi sie mleko, na nastepny dzien mam recepte, a Mlody moj ma juz 3,5 roku.

                      Co do krostek. To widze dwie mozliwosci. Pierwsza-pogorszenie przy leczeniu,
                      usuwanie toksyn pasozytow, druga-uczulenie na balsam. Prawda jest taka, ze
                      bardzo trudno uznac co jest naprawde czym. U mojego Tymka przy kuracji balsamem
                      tez bylo w koncowce kuracji duze pogorszenie stanu skory-krostki, swiad, Maly
                      sie drapal i az strupki mu sie robily. Uznalam to jednak za pogorszenie. Nie
                      przerwalam kuracji. Potem rzeczywiscie wszystko zaczelo wracac do normy.

                      Uwazaj teraz tez z dieta, nie podawaj zadnych nowosci, ciezkostrawnych rzeczy.
                      Daj jelitom sie wygoic po lambliozie.
                    • sigvaris Re: Po wizycie u alergologa 11.01.07, 10:43
                      Nie wiem. Nie wiem co Ci radzić.
                      Przeczytaj może, jak było u nas - może wyciągniesz jakieś wnioski dla Was. U
                      Marty w ostatniej fazie (ostatni tydzień balsamu z 3 tygodni) były bardzo luźne
                      kupy. Przetrzymałam to, choć mój maż nie był do końca przekonany.
                      Dookończyliśmy kurację. Potem, po dwóch tygodniach była 3-dniówka - biegunki.
                      Nie mogłam podac 2-giej serii. Odczekałam w sumie kilka tygodni - nie podałam
                      drugiej dawki - kupy nadal były i są luźne. Zrobiłam posiew kału. Piszę tu po
                      raz pierwszy o tym - wyszedł gronkowiec złocisty, średnioliczny.
                      Podejrzewam, że balsam go "rozdrażnił".
                      Nie wiem, czy gronkowiec jest skutkiem lambliozy - podejrzewam że tak. Do
                      zniszczonych jelit mogło się przypałętać coś, z czym normalnie organizm by
                      sobie poradził. Jestem na etapie dodiagnozowywania całej rodziny.
                      Badamy się z mężem. Badamy najmłodszego Miśka. U dzieci chcę dodatkowo zrobić
                      wymazy z nosa (młody), gardła (Marta). Chcę ustalić lokalizację tego gronkowca,
                      czy na pewno jelita? Czy nie jest to efekt reakcji na przeziębienia z
                      przedszkola (gardło), bo wtedy tez on będzie w kale, ale może problem leży
                      jednak gdzie indziej.

                      Wydaje mi się, że balsam może dawać nie tylko efekt "pogorszenia" przy
                      wybijaniu, czy oczyszczaniu organizmu, ale też "sygnały" o innych problemach. W
                      końcu ma działanie silnie oczyszczające. Cały czas zastanawiam się czy robić
                      jego powtórkę. Chcę jednak poczekac na wszystkie wyniki rodziny, żeby potem
                      mieć punkt odniesienia (po badaniach kontrolnych).
                      Uważam, że dobrze że zakończyłam rozpoczętą kurację. Być może to tez powód, że
                      ilości tego gronkowca są małe. Cały czas trzymam dietę u Marty. Poza kupami,
                      delikatną obręcza wokół odbytu i zbyt białą buzią - nie widzę żadnych zmian.
                      Badania krwi wyszły OK. - też robiłam ( w tym żelazo). Przy tym wyniku
                      gronkowca, są śladowe ilości candidy, więc znaczy że na razie trzymamy go w
                      ryzach. Dlatego spokojnie chcę poczekać do pełnej wiedzy o pozostałych
                      członkach rodziny i wtedy dopiero podjąć jakiś kierunek lecznia. Jaki? jeszcze
                      nie wiem. Ale już szukam, pytam. Nic na hurra. Będę na pewno drażyć sprawę
                      balsamu i jego działania na gronkowca zł. - skoro go "pokazał", nie wykluczam,
                      że ma też działanie przeciwbakteryjne.

                      Od Twojego postu minęło dalsze dwa dni. Jak na dziś wygladają sprawy? Dajesz
                      balsam, czy doszłaś do wniosku, że to reakcja na np. propolis?
                      • anita_bm Po 2 tyg. brania balsamu. 12.01.07, 21:08
                        Minęło już 16 dni. Balsam cały czas daję. Chcę dokończyć chociaż tę pierwszą
                        serię, tym bardziej, że jest coraz lepiej. Mała, pomimo wychodzących zębów, o
                        wiele lepiej śpi. Od 2 lat nie spała tak dobrze. Na ostatnich 16 nocy tylko 2
                        były kiepskie, idealnych aż 8, reszta też w miarę dobra. Wszystko skrupulatnie
                        notujęsmile Nie narzeka żaba moja mała na brzuch tak, jak narzekała. Od wczoraj
                        (odpukać) ma dosyć dobry apetyt. Jest jeszcze duży problem z kupami. Od wczoraj
                        rana biedna się męczyła i zrobiła dopiero dziś wieczorem, ale myślę, że i to się
                        w końcu poprawi. Oby tylko nie było gorzej.

                        Krosty są, ale mimo wszystko po 2 tygodniach przerwy, o ile nic się nie będzie
                        działo, znów spróbuję z balsamem.


                        Pozdrawiam!
                        • anita_bm Balsam - cd. (trzytygodniowa przerwa) 22.01.07, 18:24
                          Witam!

                          U nas oczywiście, jak już kiedyś zauważyłaś, nie może być cały czas dobrze.
                          Sinusoida to dobre określenie tego, co dzieje się z małą.

                          Było lepiej, jest gorzej. Mała traci apetyt i to w takim tępie... Szkoda gadać.
                          A nie bierzemy kropelek dopiero 5 dni. Nie wiem, mam nadzieję, że to chwilowe
                          pogorszenie albo zęby, chociaż to drugie na razie nie jest prawdopodobne, bo gdy
                          dotykam dziąseł, nie narzeka na ból. Chociaż zanim wyszła pierwsza 5-tka też
                          nigdy nie powiedziała, gdy dotykałam, że boli.

                          Problemy z kupkami są cały czas, po 2, 3 dniach nierobienia męczy się biedna
                          bardzo. Nie jest tak jednak codziennie.

                          Na brzuch póki co nie narzeka, ale pojawiło się coś nowego. Od paru dni często
                          łapie się za pitusię. Nie wiem, dlaczego. Jakiegoś większego zaczerwienienia nie
                          widać, na oko na pewno nie jest gorzej, niż było do tej pory. Bywało gorzej a
                          nigdy nie łapała się. Bakterie na pewno cały czas są, bo mała ma lekkie upławy.
                          Był nawet jeden dzień w trakcie brania balsamu, kiedy się nasiliły. Po
                          posmarowaniu pimafucortem zmniejszyły się. Na pewno coś Jej tam przeszkadza
                          (niestety uparcie twierdzi, że nic się nie dzieje), bo gdy wycieram Ją wacikiem,
                          raczej nie pozwala mi tego robić.
                          Jest też problem, że zmianą majtek, gdy zrobi kupę (niestety mały upaciuch nie
                          robi tego na nocnik). Dzisiaj podobno bardzo płakała teściowej i nie pozwoliła
                          wytrzeć tyłeczka. Ostatnio coraz częściej tak jest. W weekend było to samo.

                          Nie wiem, czy boi się, że zaraz włoży się Jej czopek (baaaaardzo tego nie lubi a
                          ostatnio parę razy miała włożony), czy coś Ją boli. Ostatnio dupcia po zrobieniu
                          chyba 3-dniówki nieciekawie wyglądała.

                          Nie mogę się z Nią w ogóle dogadać. Twierdzi, że nic Jej nie jest, że nic Ją nie
                          boli, nie szczypie itp. Za mała jest, żeby zrozumieć, że to dla Jej dobra. I
                          pewnie za mała, żeby dokładnie określić, co Jej jest, co boli. Chyba boi się
                          powiedzieć, że coś jest nie tak. Dzisiaj jedynie powiedziała, że nie ma apetytu,
                          bo brzuch Ją boli, ale nie wiem, czy wierzyć w to, co mówi, bo przyzwyczaiła się
                          za bardzo do tego tekstu. Jak czegoś nie chce zjeść, mówi, że Ją brzuch boli.

                          Już sama nie wiem. Na pewno coś Jej jest, ale jeszcze nie wiem co. Mam nadzieję,
                          że na pozostałe zęby nie będziemy długo czekać i że po ich wyrżnięciu coś się
                          wyjaśni, bo do tej pory każdy lekarz zrzuci wszystko na zęby.
                          • sigvaris Re: Balsam - cd. (trzytygodniowa przerwa) 23.01.07, 11:40
                            Anita a wymaz z przedsionka pochwy? W dobrym labie dostaniesz wymazówką sama -
                            nie musisz targać Julki ze sobą. Są tzw. wymazówki transportowe, dobrze ją
                            umyjesz i sama możesz pobrać wymaz. U nas tak robi Kostrzeńska - daje takie
                            wymazówki - ja sama pobierałam dzieciom właśnie wymazy z nosa i gardła. Żeby
                            ich nie sresowac specjalnie robiłam to wieczorem, kiedy są przyzwyczajone do
                            róznych zabiegów pielęgnacyjnych i już trochę senne.

                            Dajesz małej siemie lniane? Próbuj uregulować to wypróżnianie. Przy złym
                            funkcjonowaniu tego układu - może własnie to daje spadek apetytu? Dziecko boi
                            się jeść, bo boi sie wypróżniać? Jest też taka metoda na podawanie łyżeczką (na
                            czczo, przed posiłkami 1/2 h) wody spod ogórków kiszonych lub kapusty kiszonej.
                            Raz że pobudza apetyt (słowo przerobiłam to z Martą), dwa poprawia trawienie i
                            wypróżnianie.
                            • anita_bm Re: Balsam - cd. (trzytygodniowa przerwa) 23.01.07, 18:26
                              Wymaz z przedsionka pochwy robię od dawna sama. Ostatnio wyszła Jej Escherichia
                              coli i Pseudomonas aeruginosa. Myślę, że w tej kwestii nic się nie zmieniło i
                              nie ma sensu robić wyników kolejny raz. Transportówki zawsze w domu mam. Po
                              "leczeniu" balsamem planowałam zrobic wyniki, ale nie warto, bo na pewno się nie
                              zmieniły. Nasza nafrolog powiedziała, gdy wspomniłam o szczepionce Uro-vaxom na
                              escherichię, że Julka jest jeszcze za mała, ale może wiosną, latem będzie można
                              zacząć Jej dawać. Z escherichią w pochwie męczymy się od maja 2005 i jak do tej
                              pory nic nie pomogło. Mam nadzieję, że zmieni to szczepionka, bo żadna maść nie
                              okazała się skuteczna na tyle, żeby problem zniknął. Nasiadówki też robiłam (z
                              rumianku, kory debu) i nic.


                              Wiesz, w pewnym momencie też zaczęłam łączyć brak apetytu z zaparciami. Może
                              rzeczywiście coś w tym jest. Nie dalej, jak wczoraj mówiłam teściowej, że
                              zauważyłam pewną, nie stałą, ale prawidłowość. Zawsze po problemach z kupą,
                              apetyt ma gorszy. Jakis czas temu tak ładnie jadła. Jadła, nie robiła kupy i tak
                              minęły 3 dni. Jak tylko kupa się pojawiła, apetyt spadł. Z tym apetytem u Niej
                              jest bardzo różnie. 2 ostatnie dni za bardzo nie chciała jeśc, ale dziś jest
                              lepiej. Może spróbuję z tym siemieniem. Ale najpierw póki mam słoik ogórków
                              kiszonych w domu, będę dawać małej wodę od ogórków. Tylko ile tego Ona ma na
                              czczo wypić? Parę łyżeczek (tyle, ile uda się dać) wystarczy, czy jest jakaś
                              określona ilość?

                              A to siemię. Jak to się przyrządza i jak podaje? Wiem, że moja mama kiedyś sobie
                              coś robiła, ale nie pamiętam, jak i czy tak samo można przyrządzić dziecku.

                              Oj Sigvaris, co ja bym bez Ciebie zrobiła?smile
                              • anita_bm Siemię lniane 23.01.07, 19:37
                                Mąż kupił zmielone siemię, więc nie będę miała problemów z przyrządzeniem.

                                Jest tam napisane, żeby łyżeczkę zalać połową szklanki gorącej wody i to podawać
                                2-3 razy dziennie z "czymkolwiek". Ja będę dodawać do mleka. Podzielę taką
                                porcję na dwie i dam na noc i rano. Będę dawać tylko jedną taka porcję. Jak nic
                                się nie będzie poprawiać, zwiększe dawkę. Zobaczymy.
                                • sigvaris Re: Siemię lniane 23.01.07, 23:58
                                  Co do wody spod ogórków - wystarczy łyżeczka od herbaty, max 2.
                                  Co do siemienia lnianego.
                                  Jest taka metoda na podawanie większej ilości siemienia lub "ukrycie" go w
                                  jedzeniu jak wolisz.
                                  Otóż do przygotowania używasz więcej wody. Wodę spod siemienia odlewasz i
                                  robisz na niej np. mleko, albo gotujesz warzywa. Resztę, czyli nasiona mielisz
                                  blenderem i dodajesz w postaci zmielonej papki do past warzywnych, kasz. Wtedy
                                  to siemię może przejdzie bez "uwagi" ze strony Julki, co?
                                  • anita_bm Zaparcia 26.01.07, 18:33
                                    Przeczytaj to, proszę...

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=52070933&a=56226997
                                    • sigvaris Re: Zaparcia 27.01.07, 21:36
                                      Czytam i tam. Można się załamać. Nic nie wiem o chorobie Hirschprunga. Muszę
                                      gdzieś poczytać. Właściwie Julii objawy znam prawie na bieżąco. Więc musze
                                      poszperać co oni piszą o objawach towarzyszących.
                                      Ale to aż niewiarygodne by było, gdyby było jeszcze "coś" u Was. Aż wolę nie
                                      myśleć.
                                      • anita_bm Re: Zaparcia 27.01.07, 22:47
                                        Ja już sama nie wiem, co o tym myśleć. Zaparcia nawykowe - to jest najbardziej
                                        prawdopodobne. Takie już mam nerwy na tę mają pannę, że aż się nie da opisać.
                                        Chce Jej się kupę a żaba wstrzymuje, jak może. Aż w końcu doprowadzi się do
                                        poważnej choroby. Teściowa tak się boi tego, co się może dziać. Od tego
                                        wczorajszego wydarzenia dzwoniła chyba z 6 razy. I biedna panikuje już przed
                                        poniedziałkiem. Boi się, że znów będą z Julią problemy a Ona będzie z Nią sama.
                                        A ja przecież nie mogę teraz rzucić pracy, bo mała nie chce robić kupy. Załamać
                                        się można. Obiecałam Julce już "złote góry", żeby tylko zrobiła kupę a ta dalej
                                        się zapiera.

                                        Do tego wszystkiego nie chce za bardzo jeść, mało pije. Koszmar. Od jutra
                                        spróbuję dać balsam. Jak nie będzie się po nim nic poprawiać, umówię się do
                                        lekarza i niech robią, co chcą, bo tak dłużej być nie może.
                                        • anita_bm Grzybica, zaparcia cd. 06.03.07, 18:29
                                          Witam!

                                          Jejku, tak dawno się nie odzywałam. Trochę się u nas przez ten czas działo. Na
                                          szczeście na dzień dzisiejszy jest dobrze, jest lepiej i to duuużo lepiej. Taka
                                          super poprawa jest od 25.02, kiedy to zaczęłam dawać małej Flumycon.
                                          Ale zacznę od początku. Było z małą nieciekawie. Bolał Ją brzuch, nie chciała
                                          robić kupy, siku, nie chciała za bardzo jeśc i pić, ale o tym chyba już pisałam.
                                          Parę razy musiała mieć robioną lewatywę, bo inaczej nie dało rady. Porobiłam Jej
                                          wyniki i w kale wyszedł grzyb (candida albicans) na jeden plusik. Pojechałyśmy
                                          ze wszystkimi wynikami do polecanego gastroenterologa. Ten skupił się tylko i
                                          wyłącznie na zaparciach, na samym skutku, nie na przyczynie a mówiłam Mu, że wg
                                          mnie te zaparcia są przez grzybicę. Ale nic, dobry, polecany, więc zrobiłam, jak
                                          kazał. Przepisał małej Duphalac i lacidofil. Powiedział, że jeżeli w ciągu 2
                                          tyg. nie będzie poprawy, weźmie małą do szpitala na przeczyszczenie i diagnozę.
                                          Pierwsze 3 dni nie były złe, mała robiła bardzo rzadkie kupy, więc nie było mowy
                                          o wstrzymywaniu. Jednak po tych 3 dniach znów było gorzej i z każdym dniem coraz
                                          gorzej. Straciła kompletnie apetyt, noce były znów koszmarne (rzucała się po
                                          łóżku), kupy znów co 3 dni. Byłam wściekła, bo wiedziałam, że lekarz nie zabrał
                                          się do tego tak, jak powinien. Słodki Duphalac, gdy mała ma grzybicę!!!
                                          Przerwałam kurację. Zrobiłam małej lewatywę, żeby oczyścić Ją (nie robiła 3 dni
                                          kupy i strasznie bolał już Ją brzuch)i zaczęłam dawać Flumycon, bo sama dieta
                                          niewiele działała. I Sigvaris, już od następnego dnia była poprawa. Od tej
                                          soboty, kiedy to była ostatnia lewatywa i pierwsza dawka Flumyconu (24.02) mała
                                          ładnie je, znów dosyć duzo pije, dobrze śpi, nie narzeka na brzuch i co
                                          najważniejsze robi sama kupy i to o dziwo na nocniksmile Jest zupełnie inaczej niż
                                          było. I oby było tak dalej. Jest w miarę odporna. Mnie od przeszło tygodnia
                                          męczy przeziębienie a Ona miała temperaturę tylko 2 dni i już jest super.

                                          Obawiam się trochę tego, co będzie po odstawieniu Flumyconu, ale może będzie
                                          dobrze. W piątek jadę na kontrolę do tego samego lekarza. Powiem Mu o wszystkim.
                                          Ciekawa jestem, co powie na to, że sama, bez Jego wiedzy, leczę dziecko. Mam
                                          nadzieję, że przemyśli wszystko i doradzi coś, żeby to wszystko nie wróciło.
                                          • sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 06.03.07, 23:29
                                            Anita czy podałaś balsam? napisz prosze.

                                            Druga sprawa to flumycon. Próbowałam znależć jego ulotkę w necie, ale nie dałam
                                            rady. Zastanawia mnie jego spectrum działania. Możesz wpisac co podaje ulotka,
                                            proszę.

                                            Powiem Ci, że candida na 1+ nie jest objawem do leczenia. Więc zadziwia mnie ta
                                            reakcja na flumycon. Dlatego ważne tu będą info z ulotki.
                                            • anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 08.03.07, 20:09
                                              Balsam dawałam za drugim razem 2 tygodnie. Odstawiłam wszystko przed leczeniem
                                              zaleconym przez pana doktora.

                                              Co do candidy to wiem, że na jeden plusik to mało, że u większości dzieci sama
                                              dieta wystarcza. Tylko mi sie wydaje, że ten wynik nie jest za bardzo
                                              wiarygodny. A to dlaczego... Do tej pory nieraz robiłam małej posiew kału i
                                              nigdy nie wyszły Jej grzyby a miała z nimi do czynienia na pewno już wcześniej,
                                              tzn. z ich przerostem oczywiście. Język biały ma praktycznie od zawsze. Zdarzało
                                              Jej się po antybiotykach (różnych), że swędział Ją mocno język. Kiedyś przez 3
                                              miesiące męczyłam się z odparzeniem pupy. Teraz jestem pewna, że to był grzyb.
                                              Zatwardzenia zaczęły się we wrześniu tamtego roku też po kuracji antybiotykami a
                                              nigdy do tej pory nic nie wyszło. I teraz ja. Z grzybicą pochwy męczę się od
                                              lat, dokładnie od 11 lat, język (paskudny wygląd) mam ciągle biały, często robią
                                              mi się zajady, afty, gdy karmiłam brodawki miałam w grzybie (nie z zaniedbania),
                                              mała pleśniawki miała od mojego mleka. Po odstawieniu cyca po pleśniawkach ani
                                              śladu, bez leków. Ogólnie cały mój organizm od lat zagrzybiony. A co ciekawe,
                                              grzybek wychodzi mi tylko w wymazie z pochwy, bo tam tego od groma. W wymazie z
                                              gardła i posiewie kału czyściutko. Nigdy nic nie wyszło. A grzyb jest. Na pewno
                                              jest. Dlatego nie wierzę za bardzo w te wyniki. Myślę, że jest go o wiele
                                              więcej, więcej niż pokazuje to wynik.

                                              Co do Flumyconu - to syntetyczny lek przeciwgrzybiczy; zaburza biosyntezę
                                              ergosterolu, podstawowego składnika błony komórkowej, co prowadzi do obumierania
                                              komórek wrażliwych grzybów. Aktywny wobec: ... (wymienione są tu grzyby).
                                              Wskazania: drożdżyca pochwy, jamy ustnej, nosa, gardła, przełyku, dróg mocz.,
                                              otrzewnej, drożdż. układowa, grzybica skóry, itd.

                                              Jutro mam kontrolną wizytę u gastroenterologa. Zobaczymy, co on na to powie.
                                              Faktem jest, że jest lepiej a było źle. Mała od kiedy daje Jej Flumycon robi
                                              codziennie bez problemu kupę, nie narzeka na ból brzucha. Lepiej je i śpi.
                                              Zobaczymy...
                                              • sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 12.03.07, 23:32
                                                Anita a przy balsamie nic sie nie działo z Julką?

                                                Z tego co piszesz za ulotką to faktycznie uderzyłas w grzyby. Jak jest teraz,
                                                po kilku dniach? Co powiedział lekarz?
                                                • anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 15.03.07, 20:07
                                                  Problem jest w tym, Sigvaris, że Julka nie brała tylko balsamu i nie wiem, czy
                                                  te wszystkie dolegliwości, które miała były tylko po lactulozie, czy może też po
                                                  balsamie. Tego nie wiem i nie będę wiedziała. Poważniejsze problemy zaczęły się
                                                  w przerwie "balsamowej". A głupia nie zapisywałam dokładnie, co i kiedy brała i
                                                  co się wtedy działo a dziś już nie pamiętam (za dużo się działo). Wiem tylko, że
                                                  przyspieszyłam drugą serię balsamu. Zaczęłam dawać po 10 dniach a nie po 2 2
                                                  tygodniach. I chyba on Jej nie szkodził, ale wtedy już było źle, dlatego
                                                  postanowiłam po pierwszej wizycie u lekarza odstawić wszystko, co brała i co
                                                  mogło Jej szkodzić. Na pewno dzięki niemu przestał boleć Ją brzuch. W drugiej
                                                  serii też wystapiła wysypka, podobnie jak w trakcie pierwszej serii.


                                                  Po wizycie u lekarza nie wiem niestety więcej, niż przed wizytą. Powiedziałam
                                                  Mu, co się działo, co zaczęłam Jej dawać. Zdziwiony był trochę reakcją na
                                                  Duphalac i Lactulozę. Mówił, że nie powinno się tak dziać (mówiłam Mu, że mam
                                                  wrażenie, że te syropy nasilają objawy "grzybicze"). Wysłuchał mnie, powiedział,
                                                  że mam do 14 dni (nie dłużej) pociągnąć leczenie grzybicy i w sumie na tym
                                                  koniec. Nie powiedział, co dalej robić, żeby nie było nawrotu. Jedynie kazał 2
                                                  miesiące dawać lacidofil i nic poza tym. I znów muszę sama poczytać, co dalej z
                                                  ta moją maludą robić. A, kurczę, nie mam czasu na prześledzenie forum Candida.
                                                  Nie mam jednak innego wyjścia. Będę siedzieć po nocach i czytać, czytać, czytaćsmile

                                                  Minęły już dwa dni, jak Julka nie bierze Flumyconu i już zaczynają się problemy.
                                                  Jeszcze nic złego się nie dzieje, ale już nie może za bardzo zrobić kupy. Bardzo
                                                  mała i twarda dzisiaj była. Ciekawa jestem, co będzie dalej się działo. Nie
                                                  wiem, czy nie zacząć dawać Jej balsamu chociaż z raz w tygodniu profilaktycznie.
                                                  Chyba tak właśnie zrobię, ale jeszcze się waham.
                                                  • sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 16.03.07, 00:22
                                                    Anita, przy balsamie zawsze jak coś jest na rzeczy są pogorszenia. Głównie
                                                    skórne. Ale też kaszle i wymioty i biegunki i odparzenia. I inne. Gdybys
                                                    prześledziła watki o balsamie zanlazłabyś multum info o pogorszeniach.

                                                    Leki współczesne działają szybko i na już. Ale większość z nich "zalecza". Ale
                                                    do modelu działania z szybką poprawą jesteśmy już przyzwyczajeni. Jak coś nie
                                                    działa od razu, zniechęcamy się. I wiem to po swoim doświadczeniu. Działanie
                                                    leków przeciwpasożytniczych jest inne. One niszczą pasożyty i nie ma siły,
                                                    gdzieś organizm musi wydalić to, co go truło. Wydala jak sie da: przez skórę,
                                                    odflegmianie (kaszel), wymioty, obrzydliwe, odparzające stolce, itd.

                                                    Zawsze pisałam, że grzyby sa sprawą wtórną. Ze czysty organizm je zwalcza sam.
                                                    One u Was są pewnie sporym problemem, bo na to wskazuje zbawienny wpływ
                                                    Flumyconu, ale nie sa głównym problemem. Coś powoduje, że one są.

                                                    Na forum candida wyczytasz wiele rzeczy. Ja polecam Ci zaledwie dwie:
                                                    - albo balsam, albo
                                                    - bez alkoholu zioła ojca Grzegorza na pasożyty. Tak sie nazywają, są do
                                                    kupienia w większych kościołach, mozna pytać. Parzysz je na wrzątku. Podajesz
                                                    dziecku w wieku Julki 3 łyżeczki do herbaty rano, 3 w południe, 3 wieczorem -
                                                    oczywiście na ile sie da na czczo. Sposob parzenia dla dzieci(proporcje ziół
                                                    do ilości wody) masz na opakowaniu.
                                                    Spróbuj konsekwetnie coś wdrożyć. Zioła o. Grzegorza na pasożyty podaje się 2
                                                    tygodnie, 2 tyg. przerwy i znów 2 tygodnie podawania.

                                                    U nas przy powtórnej lambliozie zastosowałąm te zioła. Nie sądzą, zeby była to
                                                    tylko lamblioza. Po tym co znalazłam w kale... Czarne, obrzydliwe coś co
                                                    ździerałam chusteczkami z pupy dziecka. U młodszego kupy zielono-czarne ze
                                                    śluzem. Efekt jest. Minęły katary, dzieci zaczęły jeść, bo znów był
                                                    okres "przestoju", ustąpiły infekcje. Zmienił sie im kolor skóry: Marta nie
                                                    jest blada, a Michał nie jest żółty (a był).
                                                    Nie sądzę, żebym już wygrała tę walkę (ponowną), ale widzę jej efekty. Jutro
                                                    koniec pierwszej tury ziół. W przerwie zrobię badania. Mimo pogorszenia skóry w
                                                    trakcie kuracji u obu dzieci, zdecyduję się na pewno na powtórkę ziół.
                                                    Jedno wiem, pasożyty nie jest łatwo zwalczyć.
                                                    A grzyby są tylko "towarzyszem w podrózy" w 80% przypadków.
                                                  • anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 17.03.07, 10:49
                                                    Zgadzam się oczywiście z tym, co piszesz. Myślę, że w Julce cały czas coś
                                                    "siedzi". Od dwóch dni znów zaczyna łapać się za brzuch, chociaż nie narzeka na
                                                    ból a dziś w nocy przez chwilę zachowywała się tak, jak wtedy, gdy źle sypiała.
                                                    Znów coś Ją bolało.

                                                    A wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze. Chodzę od wczoraj zła i szykuję się
                                                    na powoli na rozmowę z teściową. Tylko nie wiem, jak z Nią rozmawiać, żeby w
                                                    końcu do Niej coś dotarło. Z moją mamą inaczej bym to załatwiła, ale to
                                                    teściowa. Otóż... Od dłuższego czasu teściowa źle się czuje. Mówię kobicie, że
                                                    to na sto procent lamblie albo jakies inne świństwo. Udało mi się Ją jakiś czas
                                                    temu namówić na zrobienie wyników i na nasze nieszczeście miała je dobre i teraz
                                                    nie chce się przeleczyć. A objawy ma takie, jak ja. Ból żołądka i zgaga.
                                                    Początkowo miała zgagę po nabiale, teraz po wielu rzeczach. Ale nic z tym babsko
                                                    nie robi, bo "przecież dwa razy miała robione wyniki i nic nie wyszło"-to jej
                                                    słowa. To nic, że źle się czuje. Najważniejsze, że wyniki ma dobre. Mówię Ci,
                                                    jaka jestem na Nią wściekła, tym bardziej, że z małą nie do końca jest dobrze

                                                    Właśnie dzwoniła teściowa, wstępnie powiedziałam Jej, co i jak. Taka durna z
                                                    Niej baba, że mówię Ci. Nie powinnam tak mówić, ale nie mam już na Nią sił. Dziś
                                                    wyjeżdżamy, będę się z Nią widziała w środę i znów z Nią porozmawiam.

                                                    Powiedz mi, co to za zioła, o których piszesz. Jak je można dostać? Można zamówić?
                                                  • sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 17.03.07, 22:01
                                                    W Wa-wie do kupienia w kościele św. Anny.
                                                    Jak jest z zamówieniami, nie wiem.
                                                    Może i w Waszej okolicy są jakieś kościoły w których je sprzedają? Może
                                                    zapytasz w jakimś kościele lub klasztorze?

                                                    Z niektórymi osobami nie poradzisz. Woli cierpieć niż się leczyć. Ale może na
                                                    takie zioła parzone na wodzie ją namówisz, przecież są do kupienia w kościele,
                                                    może to będzie jakiś ważący argument?
                                                  • anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 18.03.07, 13:01
                                                    Powiedz mi jeszcze Sigvaris, które zioła dawałaś? Te na pasożyty? Wyczytałam, że
                                                    są też na układ pokarmowy. Może najpierw te na pasożyty zaserwować a później te
                                                    na uklad pokarmowy?
                                                  • sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 18.03.07, 13:51
                                                    Powoli. Najpierw pasożyty. Nic na zapas. Ta kuracja potrwa 2 tygodnie, 2
                                                    przerwy i znów 2 tygodnie. Zobaczysz co sie będzie działo za 6 tygodni.
                                                    Odradzam decyzje na zapas. Anita sama na własnej skórze przekonuję się, że
                                                    leczenie pasożytów nie jest łatwe. Trzeba cierpliwości i rozwagi. Trzeba
                                                    dziecko obserwować. Nic na zapas nie kombinuję sama, czekam na efekt, obserwuje
                                                    jakiś czas i wtedy decyduję. Jeszcze nigdy żaden plan na zapas mi sie nie udał.
                                                  • anita_bm Zioła Ojca Grzegorza 20.03.07, 19:41
                                                    Powiedz mi jeszcze Sigvaris, ile tych ziół zamówić dla 4 osób? Jedno opakowanie
                                                    wystarczy, czy od razu więcej zamówić?
                                                  • sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza 20.03.07, 20:33
                                                    Jeśli 3 z tego są dorosłe, to 2 opakowania. Powinno wystarczyć na 2 kuracje 2
                                                    tygodniowe, z 2 tygodniową przerwą w środku.
                                                  • anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza 21.03.07, 16:34
                                                    Dzięki Ci nieoceniona Sigvarissmile Co ja bym bez Ciebie zrobiła. Jeszcze raz dzięki!

                                                    Teściową udało mi się namówić - ufff...
                                                  • sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza 21.03.07, 22:59
                                                    Daj spokój - Wasza sytyacja jest momentami tak nieodgadniona, że sama nie wiem
                                                    czasami co Ci radzić.
                                                    A z teściową - BINGO. Może jak się przekona, że synowa nie ustępuje córce-
                                                    lekarce- twoje akcje wzrosną smile))
                                                  • anita_bm Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 19:23
                                                    Ziółka już mam, dzisiaj zacznę podawać małej. Zobaczymy. Powiedz mi jeszcze
                                                    Sigvaris, jak z dawkowaniem u dorosłych.

                                                    Małej 3 x dziennie po 3 łyżeczki. A my? Całą szklankę podzielić na cały dzień,
                                                    czy jak?

                                                    Będę się starała pisać na bieżąco, co u nas.

                                                    Jak na razie chyba znów wraca bół brzucha. Dziś w nocy też narzekała - to już 4
                                                    taka noc w ciągu 1,5 tygodnia. Mówi też, że bolą Ją plecy. Kiedyś też tak było -
                                                    gdy zaczynały się problemy. Sigvaris, czytasz dużo postów, czy spotkałaś się z
                                                    czymś takim - ból pleców przy ew. pasożytach?
                                                  • anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 19:39
                                                    Jeszcze pytanie odnośnie dzieci i wypijanej ilości naparu. 3 x dzienie po 3
                                                    łyżeczki, tak? Tylko, jakie łyżeczki? Czy chodzi o łyżeczkę 5ml i dziecko w
                                                    sumie ma wypić dziennie 15ml? Może to śmieszne pytanie, ale ważne, bo ja mam w
                                                    domu małe łyżeczki + jedną większą. I 15ml u nas to 3 większe albo 6 małych.
                                                    Stąd moje pytaniesmile
                                                  • sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 22:07
                                                    Pisz, pisz jak u Was. Będę czekała.
                                                  • anita_bm Zioła Ojca Grzegorza c.d. 29.03.07, 16:47
                                                    Witam!

                                                    Sigvaris, powiedz mi po jakim czasie przy podawaniu ziół zauważyłaś u dzieci
                                                    zmiany? Dobre lub złe reakcje. Pytam z ciekawości. Jak na razie (mamy za sobą 5
                                                    dni) u nas nic się nie dzieje. W czasie brania balsamu było zupełnie inaczej.
                                                    Może Julka 2 ostatnie noce miała spokojniejsze, ale myślę, że poprzednie
                                                    (chociaż Ona nic nie mówiła) były niespokojne w związku z wychodzeniem kolejnej
                                                    5-tki.

                                                    Zauważyłam u Julki jeszcze (ale tak jest od jakiegoś czasu), że znów bardziej
                                                    wychodzą Jej włosy. I wiesz? Myślę, że u Niej ma to związek z grzybem. Pamiętam,
                                                    jak w tamtym roku byłam u pediatry i mówiłam, że podejrzewam grzybicę (po
                                                    antybiotykach) a wtedy strasznie wychodziły Jej włosy. Później przez jakiś czas
                                                    był spokój i teraz znów a z grzybicą sobie na pewno jeszcze nie poradziłyśmy, bo
                                                    język bialutki.
                                                  • sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza c.d. 29.03.07, 17:36
                                                    Raczej w po połowie (czyli ok 10 dnia). U mnie włosy zawsze wychodzą jak mam
                                                    lamblie. Teraz znów je mam... Jesteśmy wszyscy po badaniach kontrolnych, więc
                                                    nie ma złudzeń. Wychodzą mi włosy na maxa. Łamią mi sie też paznokcie, a
                                                    właściwie rozdzielają na 17 (?) warstw. Mam jakby "zapalenie spojówek" i źle
                                                    śpię. Złapałam lamblie od Marty - tym razem. Martusię udało sie wyleczyć (zioła
                                                    chińskie od M + zioła ojca Grzegorza), męża też (macmiror). Ja (macmiror tym
                                                    razem nie pomógł)i Młody (zioła nie pomogły) - jesteśmy w trakcie leczenia...
                                                    To nie jest proste leczenie Anita. Zaczynam dochodzić do takich wniosków...
                                                  • anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza c.d. 31.03.07, 14:13
                                                    Aż się boję, żeby u nas nie było gorzej. Jak na razie mała lepiej śpi, nie
                                                    narzeka na ból brzucha, ale traci trochę apetyt i okrutnie wychodzą Jej włosy.
                                                    Jeszcze nigdy nie miałam tylu na grzebieniu, ile dziś i obawiam się, że w
                                                    najbliższym czasie lepiej nie będzie.

                                                    Chciałabym jak najszybciej uporać się z tymi naszymi problemami, bo od września
                                                    mam zamiar dać małą do przedszkola. Niby jeszcze pół roku, ale już się boję, co
                                                    to będzie.

                                                    Powiedz mi jeszcze Sigvaris. Gdy mama zamawiała mi zioła, przysłali Jej też
                                                    krople na pasożyty. Czy słyszałaś coś o nich? Czy mamy też dają maluchom te
                                                    krople, czy tylko parzą mieszankę ziołową. Te krople są typowo na pasożyty a
                                                    zioła tylko wspomagają leczenie.
                                                  • anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza c.d. 31.03.07, 14:22
                                                    Dodam jeszcze, że mnie zaczyna boleć brzuch w lewym boku.
                                                  • anita_bm Zioła Ojca Grzegorza c.d. 03.04.07, 19:08
                                                    Dziś jest 10 dzień. Julka nie ma apetytu. W niedzielę miała temperaturę 38,1C
                                                    -gardło trochę czerwone.

                                                    Ciekawa jestem, co będzie dalej.
                                                  • anita_bm Zioła Ojca Grzegorza - przerwa 18.04.07, 17:34
                                                    Witaj Sigvaris!

                                                    Napiszę o tym, co się u nas dzieje, bo wydaje mi się, że może to mieć związek z
                                                    ziołami.

                                                    Mała ma właściwie problemy, nie jakieś wielkie, ale ma ze wszystkim, co do tej
                                                    pory Ją gnębiło. Ma powiększone migdały, zapchany nos i temp. 37,2C. Raz 2 dni
                                                    temu miała 38,1, ale spadła po panadolu i już jej nie ma. Dwa tygodnie temu też
                                                    miała jednego dnia 38C. Poza tym znów ma bakterie w moczu. Nie jest ich dużo, bo
                                                    10 do 4 (badanie ogólne w normie), ale są a nie było w ogóle. No i nasiliły się
                                                    upławy. W moczu i w posiewie z przedsionka pochwy ta sama bakteria (proteus
                                                    vulgaris). Trochę też pobolewa Ją brzuch. Przy przeziębieniu narzeka na plecy i
                                                    kolana (nie pierwszy raz zresztą). Od soboty druga seria ziółek.

                                                    Wydaje mi się, że to wszystko jest wynikiem wybijania ewentualnych robali -
                                                    typowe pogorszenie, którego do tej pory nie miała.


                                                    A co u Ciebie? Poradziliście sobie z lambliami, czy cały czas jest "walka"?

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza - przerwa 18.04.07, 23:38
                                                    Anita prosze Cię NIE zbijaj dziecku temperatury NIGDy poza dwoma przypadkami:
                                                    1. temperatura jest wyższa niż 38,7 C - 39 C (ja wytrzymuję do 39 C i czekam,
                                                    mierzę co chwilę, ale czekam)
                                                    2. wysoka temperatura (nie stan podgorączkowy) utrzymuje się dłużej niż dobę
                                                    lub dwie.

                                                    Jedynym mechanizmem obronnym organizmu przed atakiem bakterii jest gorączka
                                                    właśnie. Organizm tylko w ten sposób może je sam bez pomocy leków wybić
                                                    (większośc z nich nie lubi zbyt wysokich temperatur)... Jeśli podajesz leki
                                                    przeciwgorączkowe w innym przypadku niż pkt 1,2 - zaburzasz mechanizmy obronne
                                                    samego organizmu. Wprowadzasz go w błąd.
                                                    Nie dziw się więc, że organizm nie walczy z bakteriami w pochwie i przewodach
                                                    moczowych.... Jak ma z nimi walczyc, jak "wyłączasz" jego jedyną broń?
                                                    Zioła nie tylko walczą z pasożytami, ale właśnie pobudzają go do walki. Pozwól
                                                    Julce "odchorować" to co ma do odchorowania. Jedyną drogą widać jest pozwolić
                                                    organizmowi pokonać to co go męczy i z czym leki sobie nie radzą. Tak to widzę
                                                    (cały czas mając na uwadze pkt.1 i 2)..

                                                    U nas walka trwa. Marta zdrowa - i to widać. Mąż też. Ja i Młody wojujemy.
                                                    Zobaczymy co dalej. Napisze o wszystkim jak będę wiedziała w jakim punkcie
                                                    jesteśmy.
                                                    U mnie macmiror już nie pomógł. Brałam tynidazol, ale 6 dni nie 1 jak zaleca
                                                    ulotka. Poza tym oczyszczałam organizm Body Pure (bardzo straszne przeżycie).
                                                    Biorę tez teraz zioła. U młodego furazolidon nie zadziałał raczej. Jesteśmy na
                                                    homeopatii i czekam na jego jutrzejszą wizytę u M. po dalsze wytyczne.
                                                  • anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza - przerwa 19.04.07, 19:17
                                                    Masz oczywiście rację odnośnie gorączki i tego, czemu ma służyć. Chociaż ja nie
                                                    czekam (nie czekałam) nigdy do 39 C. Myślę jednak, że każde dziecko jest inne i
                                                    inaczej przy każdym dziecku do tej sprawy powinno się podchodzić. Julce temp.
                                                    zawsze bardzo szybko rośnie, pomijając to, że Jej nie zmierzę tak dokładnie
                                                    temp., jak sobie. Po naszych doświadczeniach z temp. nie czekam do momentu aż
                                                    mała będzie miała wyższą niż 38,7, czy więcej. Jak ma powyżej 38, podaję coś.
                                                    Już raz przeczekałam wzrastającą temperaturę, czekałam aż będzie miała powyżej
                                                    "książkowego" 38,5 i później się o Nią bałam, bo nie było wesoło. I teraz po
                                                    prostu się boję.

                                                    Byłyśmy dziś u nefrologa i dostałyśmy bactrim na bakterie w moczu. Później ma
                                                    dostawać Urotrim. Gdy zasugerowałam, że to pewnie walka z pasożytami, pani dr
                                                    pokręciła nosem. Mi się jednak wydaje, że to może być to. Ty to potwierdziłaś,
                                                    więc pewnie tak jest. Najgorsze jest to, że Julka znów fatalnie śpi. Rzuca się
                                                    po łóżku. Już prawie 2 tygodnie (cała przerwa w piciu ziółek), jak nie śpimy po
                                                    nocach. Nie mogę się już doczekać do soboty - wtedy znów zaczynamy z ziółkami.
                                                  • anita_bm Ew. pasożyty, zioła a ból pleców 22.04.07, 09:47
                                                    Sigvaris, czytasz dużo postów, dlatego najpierw pytam Ciebie, ale może z czystej
                                                    ciekawości założę wątek. Jeszcze jakieś 2 tygodnie temu bardzo bolały mnie
                                                    plecy. W sumie to większy problem z plecami mam od pary miesięcy. Pomijając, że
                                                    wszystko zaczęło się, gdy urodziła się mała. Takie typowe bóle pleców kobiety,
                                                    która ma małe dziecko. Raz większe, raz mniejsze.

                                                    Zawsze zwalałam ten ból na niedosypianie (nie mam kiedy porządnie wypocząć),
                                                    spanie z małą (okrutnie niewygodnie) i wszystkie inne czynności, od których
                                                    plecy mogą boleć. Kiedyś jeszcze było tak, że gdy mąż porządnie mi wymasował
                                                    plecy i posmarować fastum, parę dni miałam spokój, ale ostatnio już to nie
                                                    pomagało, nawet kupione plastry nic nie dawały. Było coraz gorzej. Bolały mnie
                                                    już całe plecy. Jak nie w jednym miejscu, to w drugim, drętwiała mi prawa ręka
                                                    od bólu przy łapatce. A to dopadła mnie rwa. Najgorszy był jednak ból przy
                                                    wstawaniu rano. Ledwo mogłam się ruszyć.

                                                    I teraz ciekawostka. W ciągu ostatniego tygodnie prawie w ogóle mnie nie bolały,
                                                    dopiero wczoraj, dlatego zaczęłam tak intensywnie się nad tym wszystkim
                                                    zastanawiać. Żadnej rehabilitacji nie przeszłam, mąż w tym tygodniu mnie w ogóle
                                                    nie smarował. Zmęczona, niewyspana jestem tak samo, jak byłam. Nic kompletnie
                                                    się nie zmieniło, co by mogło odciążyć trochę plecy.

                                                    Czy te bóle mogły mieć związek z ew. pasożytami? To typowe bóle od kręgosłupa.
                                                    Spotkałaś się z czymś takim?
                                                  • sigvaris Re: Ew. pasożyty, zioła a ból pleców 23.04.07, 22:00
                                                    Bóle mięśniowe, bóle stawów (czasami wręcz zapalenie stawów) może być
                                                    spowodowane pasożytami - jak zwykle pośrednio. Toksyny odkładają się wszędzie,
                                                    także w tkankach mięśni. Nie wykluczałabym, że nagła poprawa po ziołach
                                                    odrobaczających była zauważalna właśnie z takiego powodu.
                                                    Spotkałam się zosobą, u której po wieloletnim leczeniu stawów (stany zapalne)
                                                    właśnie po odrobaczaniu nastąpiło "wyleczenie" i bóle stawów i okołomięśniowe
                                                    ustąpiły.
                                                  • anita_bm Re: Ew. pasożyty, zioła a ból pleców 24.04.07, 19:16
                                                    To raczej nie bóle mięśniowe, ale faktem jest (mam nadzieję, że tak już
                                                    zostanie) plecy bolą mnie mniej. Ciekawa jestem, co będzie dalej. Co do stawów,
                                                    to mam z nimi problemy od kilku ładnych lat. Zwłaszcza pobolewa mnie prawe
                                                    kolano i nadragstki. Julka też ostatnio narzeka na ból kolan. Zobaczymy. Może tu
                                                    też są winne toksyny.

                                                    Julia niestety musi brać Bactrim, później przez jakiś czas Urotrim, więc
                                                    spodziewam się problemów z grzybicą, ale jakoś damy radę.
                                                  • anita_bm Parę słów po długiej przerwie 16.07.07, 23:21
                                                    Witam!


                                                    Postanowiłam w końcu napisać parę słów o tym, co u nas. Ciekawa też jestem tego, jak Wy się macie. Jak dzieci. Poradziliście sobie już z robalami?

                                                    Z małą po tych wszystkich kuracjach balsamem, ziołami (po ziołach o. Grzegorza podałam też jakiś czas temu serię balsamu, bo on w naszym przypadku jest skuteczniejszy) jest o niebo lepiej. Nie jest idealnie, bo jak się obawiałam po lekach, które ostatnio Julka brała nasiliła się grzybica i bolał Ją brzuch. Dlatego podałam znów balsam. Trudno mi tym razem wytępić grzyba, bo z dietką coś kiepsko u nas. Staram się ograniczać słodycze i nabiał, ale nie jest łatwo. Za duży ma kontakt z dziećmi, z ludźmi, którzy przepadają za słodkim. I ja coraz mniej stanowcza jestem. Nie potrafię zawsze odmówić Jej, gdy wszyscy dookoła się opychają. Biedna patrzy i płacze. Stopniowo jednak coraz mniej dostaje. Czasami też posłucha i sama zrezygnuje.

                                                    Poza tym bólem brzuszka od czasu do czasu w nocy jest dobrze. Apetyt niezły. Bardzo ładnie wygląda. Przytyła, waży 15kg - jakiś czas temu Ją ważyłam. Nie choruje (odpukać). Jest naprawdę nieźle. W wynikach póki co nic, poza grzybicą u mnie (++), za którą w końcu też muszę się wziąć, bo dość często dokuczają mi wzdęcia, nic nie stwierdzono.

                                                    Mam nadzieję, że już tak będzie, że gdy Julka pójdzie do przedszkola nie zacznie się wszystko od nowa. Tam z pewnością coś złapie. Ale teraz wiem, co robić. Od czasu do czasu balsam i jakoś będzie.

                                                    Dzięki za wszystko!
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 22:06
                                                    Szklanka rano, jeśli na opakowaniu nie ma innego zalecenia.

                                                    Spotkałam się wielokrotnie z problemem nerek i układu moczowego przy
                                                    pasożytach. Obawiam sie, że ten ból pleców to może być to.
                                                    Ale nie pędź na razie do nefrologa - podawaj zioła i daj sobie kilka dni.

                                                    Co do łyżeczki - chodzi o taką typową do herbaty. Inaczej Ci nie umiem
                                                    odpowiedzieć.

      • luty71 Re: Balsam kapucyński 27.12.06, 23:06
        witam, wtrącę się w temacie balsamu. Kończymy właśnie pierwszą serię podawania
        balsamu mojemu synkowi (3 latka), u którego walczymy z glistą. Podaję mu 15
        kropelek rano (staram się na czczo) i 15 wieczorem. bardzo bałam sie reakcji
        Wojtusia na miód zawarty w balsamie ( raz już wylądowaliśmy w szpitalu po
        zjedzeniu białego sera, więc wiem jak alergicznie potrafi reagować mój synek)i
        dlatego zaczęłam od 1 kropelki i codziennie zwiększałam ilość o jedną, jak
        doszłam do 8 zdecydowałam, że jest ok i zaczęłam kurację właściwą czyli 15
        kropelek.
        Jeśli chodzi o sposób podawania to ja podaję na cukrze - początki były trudne,
        pluł balsamem po całym pokoju (dlatego podaję go małemu w wanniesmileale teraz sam
        przypomina mi o kolejnej dawce. Postaraj się (zastosuj może nawet mały
        szantażyk - jakaś miła nagroda za śliczne połknięcie)nie mieszać balsamu z
        niczym, bo osłabia się jego dzialanie. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
        PS U nas balsam daje piękne efekty (odpukać!!!!)
    • sigvaris Re: Anitko!! 17.07.07, 12:58
      To chyba najdłuższy wątek forum. Widzę, że pomału już pora go kończyć. Masz już
      swoje doświadczenia w leczeniu Julki. Sama na własnej skórze przekonałaś się, że
      pasożyty są przyczyną wielu dolegliwości...
      Nie daj się zwieść na leczenie bakterii - jeśli jest środowisko dla nich, wtedy
      one będą. Jeśli nie - nie ma problemów.
      U nas po 2-gim leczeniu lamblii zniknęło środowisko (czyli nadmiar śluzu, który
      zawsze powodują pasożyty poprzez swoją obecność w ciele człowieka) i tym samym
      zniknęły katary (czytaj bakterie) i inne problemy. Dzieci zdrowe.
      Nie wiem jak Marty gronkowiec złocisty w przewodzie pokarmowym, ale badanie chcę
      zrobić po 2 serii 3 tygodni balsamu. Pewnie więc zrobię je dopiero we wrześniu.
      Trzymam dietę u dzieci. Bardzo rzadko pozwalam im na słodkie. To ciężka
      sytuacja, bo wszędzie wszyscy dają dzieci jak nie danonki, to czekolady albo
      ciasteczka. Ale negocjuję z nimi. Szukam ekwiwalentów - danonki nie - jogurty
      kozie tak, cukierki nie- żelki ze sklepu eko tak, ciastka, tort nie- babeczki
      bezglutenowe ze sklepu eko tak.

      Marta często pyta już czy może coś jeść jak jest częstowana przez sąsiadów. To
      mój wielki powód do dumy, czasami leci z drugiego końca placu zabaw i się pyta.
      Nie weźmie nic sama.

      Do walki z grzybicą warto:
      - zerknąć czy nie masz amalgamatów w zębach,
      - odciąć sie na jakiś czas od glutenu (myślę o Tobie)
      - całkowicie odciąć się od słodkiego (też o Tobie)
      - na czczo pić soki z marchwi lub spod kiszonej kapusty (no teraz bardziej sezon
      na marchew).

      Dodatkowo tez te kąpiele w sodzie oczyszczonej, co u Was może być ciężkie do
      przeprowadzenia.. Ale może gdzieś byś sie wprosiła z tymi kąpielami. Jest też
      takie coś jak olej z rokitnika - polecam do przemywania nim okolic intymnych.

      Julka jest cięższa od Marty o jakieś 2 kilo. Więc nie masz absolutnie powodów
      do zmartwień. Oby tak dalej.
      Mam nadzieję, ze czasami dasz znać czy wszytko dobrze.
      Przedszkola sie nie bój - wystarczy czujność i Twoja wiedza. A może trafisz na
      ludzi, co uwierzą, przebadają dzieci? Masz wiele własnych doświadczeń, możesz
      pomóc innym.
      Serdecznie Was pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja