anita_bm Jesteśmy po wizycie u nefrologa... 10.08.06, 12:20 Kobieta niemiła, tylko jeszcze bardziej mnie rozdrażniła, chociaż pocieszam się, bo trochę na rzeczy się zna. Wie m.in., że pasożyty mogą być powodem nawracających bakterii w moczu, więc nie zrezygnuję z Niej na razie. Wkurzają mnie lekarze i to tak okrutnie, najchętniej wszystkich bym powybijała. Nie dosyć, że nie słuchała dokładnie tego, co do Niej mówiłam to jeszcze za szczegółowego tego wywiadu to nie zrobiła. Pomimo tego, że Ją o tym uprzedziłam, dała małej antybiotyk, na który wcześniej była uczulona (z tym, że dostawała zastrzyki Zinacef, teraz ma Zinnat). Mała ostatnio znów sie nie da dotykać lekarzom, nawet nam nie zawsze (zrobiła sie ostatnio okropna), więc i rozebrac do badania sie nie chciała. Pani dr troche Ją moim zdaniem (teściowej zresztą też, bo z nami była) za bardzo szarpała zdejmując spodnie. A i tak nie zajrzała Jej porządnie w pitusie. Aaaaaaa.... Szkoda gadać. Ledwo się powstrzymałam od płaczu (z nerwów) po wyjściu stamtąd. Jestem wśiekła na siebie, bo GŁUPIA jeździłam z małą nad jezioro. Wkurzam się, bo ciągle jest cos nie tak. I jeszcze ta (pani dr) mnie dzis dobiła swoim zachowaniem. Jak sie dziś nie poryczę, to będzie sukces. Wkurza mnie też to, że jak tak sobie czytałam o nawracających problemach, to powodem (gdy nie ma żadnych wad) moga być pasożyty, gronkowiec, alergia... No i u nas oczywiście to wszystko jest lub było. No po prostu tylko się załamać. Lamblii mała na razie nie ma. Teraz tez oczywiście robiłam wyniki. Ze 2, czy 3 tyg. temu też. Pani w laboratorium juz dobrze zna nasze nazwisko - tragedia. Pozwoliła mi nawet zapłacić dopiero jutro za wynik (zawsze biorą z góry), bo jak sie sama wyraziła jestem stałą Jej "pacjentką". Dziś dałam szkiełko z wymazem na jaja owsików. Pomimo wykrytych bakteii dałam. A co mi tam... Teraz o tym, co mówiła nefrolog. Najpierw trzeba małą oczywiście wyleczyć. Później zajme się diagnostyką, bo oczywiście do tej pory nie miała robionych żadnych badań, pomimo tego, że próbowałam rozmawiać już jakiś czas temu z pediatrą o cystografii. Jak już bedzie mała zdrowa, nefrolog pewnie da skierowanie na badanie, bo mówiła o tym. Zobaczę, jak Ona będzie podchodzic do tego problemu, gdy załóżmy i oby tak było, żadnych wad u małej nie będzie. Jeżeli wyniki będą dobre, bedę oczywiście drążyła temat pasożytów, jeżeli Ona za bardzo się tym nie zajmie. Teściowa z teściem też są już podłamami tych wszystkim. Dali nam dzisiaj 500zł, żebyśmy spokojnie mogli robić wyniki. Ale mi się ryczec chciało, gdy zobaczyłam te pieniądze, tym bardziej, że nie mają lekko. Na razie kończę, bo sie zaraz poryczę a nie chce, bo właśnie przyjechali moi rodzice. Idę do gości.... Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Jesteśmy po wizycie u nefrologa... 11.08.06, 00:34 Anita, przeżyłam podobny horror, tyle że u nas krócej to trwało. Ale to żadne pocieszenie dla Ciebie. Lekarzy też myślałam że wytłukę. Chciałam skarżyć CZD za "werdykt" na oko i ich wyczyny na moim dziecku... Jeśli zechcesz mogę podać Ci zasady odrobaczenia małej, wg. moich własnych doświadczeń na młodszej wtedy Martusi, także wg. obserwacji z forum. Może szwagierka da Wam recepty? W wątku o odrobaczaniu wkleję link, w którym wyczytasz dokładnie, ze pasożyty mogą dawać także objawy podrażnienia okolic intymnych. Wkleję je tam, bo padło pytanie jeszcze innej eMamy. Powiem Ci szczerze, że jak przeczytałam Twój post, to miałam łzy w oczach. Bardzo chciałabym Ci pomóc. Bardzo. Ale nie wiem jak. Z moją wiedzą i możliwościami - pewnie nie mam specjalnych warunków. Ale jeśli cokolwiek moge Ci radzić - pytaj. Cystografia nie jest przyjemna, ale trwa krótko. Martusia ją miała jak była malutka. Jednak może warto sprawę odrobaczenia rozważyć równolegle? Przemyśl, rozważ. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Muszę wybrać mniejsze zło... 11.08.06, 21:46 Wiem, że mi nie doradzisz, nie zdecydujesz za mnie, ale pisze, bo nie mam z kim pogadać. Mała nie chce brac leku. Nie chce już nic brać, nawet witamin i lacidofilu, z którym nigdy nie było problemów. Dzisiejsza wieczorna dawka pominięta. Jutro spróbuję zacząć dawać Jej Amoksiklav - już jest wykupiony. Jeżeli i tego nie będzie chciała, muszę zdecydować a lbo zastrzyki albo szpital i kurczę nie wiem, co będzie lepsze. Muszę jutro pogadać z siostrą męża, może coś podpowie. Bo leki musi brać przeszło miesiąc. I co, ja ten miesiąc musiałabym z Nią w szpitalu siedzieć?? Wykończy mi się dzieciak psychicznie a ja razem z Nią. Z drugiej jednak strony miesiąc przecież nie będzie kłuta, bo też oszaleje. Rozumiem, że antybiotyk musi w zastrzyku. A później ten podtrzymujący lek. A... Muszę popytać chyba na odpowiednim forum , ale już jutro, bo dziś mam wszystkiego dość. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Muszę wybrać mniejsze zło... 11.08.06, 23:40 Anita musisz próbować. Ja próbowałbym z lekami nawet troche na siłę, troche podstępem. Martusia jest w podobnym wieku, przez 1,5 roku 5 razy dziennie odmawiała jakiegokolwiek jedzenia. Nie dawałam się. Grzecznie lub mniej grzecznie, podstępem lub w zabawie, nawet małym szanteżem karmiliśmy ją... Czyli jadła. Ale uwierz mi to dziecko nie chciało NIC jesć: ani lodów (z innymi dziećmi!), ani ciasta (i innych łakoci!), ani niczego nawet jak wszyscy dookoła jedli. Nie chciała też pić, tygodniami.... Podawanie leków też było koszmarem. Ale podawaliśmy - nawet przez sen... Ojjjj wiem, że to nie łatwe, ale wszystko lepsze od szpitala. Spróbuj z nią tez rozmawiać. U Marty czasami to działa, zwłaszcza ostatnio jak co raz więcej kuma. Jest też ostatnia instancja. Nazywa się "koza". To stary (wyrośnięty) kojec. Jak nic nie działa - Marta ląduje w kozie na min. 3 minuty (tak pisza mądre książki o instancji kozy). To lepsze niż jakiekolwiek kary, czy klapsy. Koza działa, nawet jak się tylko o niej wspomni. O dziwo do niedawna Marta w owej kozie spała w ciągu dnia. Ale jak kojec dostał miano kozy - to jakoś przestał być atrakcją. Wiem, że u chorego dziecka to wydaje się straszne taka koza, ale tak sobie myślę, ze to tez jest lepsze od szpitala. Julka musi wziąć leki. Jeśli pisze Ci banały - sorry, ale myślę o Was. Pisz jak tylko będziesz miała siłę i ochotę. Będę tu zaglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Muszę wybrać mniejsze zło... 12.08.06, 09:32 Niestety i na siłę próbowaliśmy, "strzykawką" od panadolu. Ona po prostu nie chce tego przełknąć. Wypluwa i tyle. Chyba nic więcej nie mogę zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Przeszliśmy na Amoksiklav 13.08.06, 11:26 Niestety tez nie chciała go brać. Wkleje to, co pisałam w innym wątku. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22158&w=46786103&a=46833483 Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 13.08.06, 21:30 Dziś wieczór wzięła bez straszenia - ufff... Ale oczywiście nie wzięła od tak sobie. Obiecałam, że jutro pójdziemy po upatrzony na wystawie motor Rozpuści mi się ta moja dziewczyna przez tę chorobę Cóż... Ciekawa jestem, co powie Nefrolog na to, że zmieniłyśmy leki. Pewnie dostane opierdziel, bo odbyło się to bez Jej wiedzy. Oby tylko za drugim razem ten Amoksiklav był skuteczny. W środę zrobię wyniki, żeby zobaczyc, czy działa. Troche się tego obawiam, bo nadal boli małą przy siusianiu. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 17.08.06, 00:24 I jak? - nie myśl, że zapomniałam. Mam mało czasu, ale zaglądam a jak nic nie piszesz - no to sie upominam. Mam nadzieje, że nie jesteście w szpitalu. Napisz, proszę. Anita, a to pewne, ze to nie gronkowiec w przewodach moczowch ? U mnie właśnie gronkowiec powodował nieustające stany zapalne. W labie w Gdańsku (wtedy tam mieszkałam) wychodziły im różne bakterie, dopiero ten lab z Wa-wy (wtedy to był ojciec Pani Kostrzeńskiej)wykrył gronkowca zł (to były jescze gorsze czasy dla leczenia i diagnostyki). Po wyleczeniu gronkowca od 15 lat mam spkój. Ale męczyłam się z 7 lat. Pisze o tym, bo nie wiem czy Ci to wspomniałam wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 17.08.06, 08:26 Nic nie pisałam, bo nic się nie zmieniło. Mała bierze Amoksiklav. Raz bardziej chętnie, raz mniej, ale bierze. Oczywiście nagrody muszą być. Cieszę się, że nie trzeba Jej straszyć. O gronkowcu pisałaś. Nie wiem Sigvaris. Nigdy nie wyszedł w wyniku. Zawsze to była Escherichia Coli. Ale wiesz co? Następnym razem (żeby go oczywiście nie było) dam mocz do wszystkich laboratoriów, jakie u nas są - a są chyba 3. Ciekawe, jakie będę wyniki. Wiesz, wydaje mi się (odkąd wiem, że mała ma gronkowca), że on też dużo nam bruździ. Jak tylko Julka skończy brać leki, zacznę Jej dawać kropelki homeopatyczne (Lymphomyosot) i aloes. Później wrócę do granulek (też homeopatycznych, na gronkowca), które kiedyś dawałam małej. Jak mała będzie trochę starsza porobię Jej (o ile nie będzie trzeba wcześniej) znów wyniki (wymaz z gardła i posiew kału) i jeżeli cały czas ta cholera będzie, przejadę się do tego "nieszczęsnego" (wybieram się i wybrać nie mogę) Poznania i zrobimy autoszczepionkę. Na razie pediatra nam odradza. Zobaczymy, co będzie dalej. Zobaczę, co w ogóle będzie się działo z małą. Jeżeli nie będzie miała żadnych wad w układzie moczowym i cały czas problemy, przypuszczam, że gdy będzie w lepszej formie, "odrobaczę Ją". Może wpadnie też na to nefrolog i nie będę musiała robic tego sama. Najpóźniej w sobotę będę chciała zrobić małej posiew moczu, żeby zobaczyć, czy ten Amoksaklav w ogóle działa, bo idealnie to nie jest. Apetyt niby lepszy, ale nie do końca. Noce lepsze, ale zdarzają się jeszcze nieciekawe. Cały czas coś Ją boli. Gdyby chciała powiedzieć, co. Niestety nie chce. Czasami popłakuje (przez sen), pytam, co Ją boli a ta ciągle: "Nic". Boli Cię pitusia? "Nie" A brzuszek? "Nie, wszystko nie". I tak w kółko. A może być i jedno i drugie. Pitusia bywa zaczerwieniona. W nocy na pewno Ją szczypie, bo po zrobieniu siku, wierci się i postękuje (popłakuje - raz mniej, raz bardziej). W ciągu dnia niby nie szaleje tak przed zrobieniem siku. Musze zacząć Ją czymś smarować, pomimo tego, że nefrolog nie pozwoliła. Chociaż clotrimazol. Brzuszek przy lekach też może Ją boleć, więc nie wiem, co to może być. Spróbuję zacząć dawać Jej Nystatynę, bo tej niestety nadal nie bierze. Może wtedy będzie lepiej. Już jestem zmęczona tym wszystkim, tymi Jej problemami. Wczoraj np. po ataku histerii całkiem siły ze mnie opadły. Znów miałam dół. Nie wiem, dlaczego tak się zachowywała (darła się, wyrywała, rzucała, sama nie wiedziała, gdzie chce iśc i czego chce). Koszmar, po prostu koszmar. Wczoraj w południe nie zasnęła mi, gdy była zmęczona (koło 14.00) i padła dopiero przed 17.00. Próbowałam nie dopuścić do zaśnięcia tak późno, ale się nie udało. Po 18.00 delikatnie Ją wybudziłam, żeby nie spała do niewiadomo której. Nie podobało Jej sie to bardzo. Przeniosłam Ją do innego pokoju, włączyłam bajkę, żeby się rozbudziła a ta po jakimś czasie tak zaczęłą płakać... Mam nadzieję, że tylko dlatego, że była niewyspana. W nocy bywało identycznie, gdy np. obudziła się po 1,5 godziny snu. Ale w ciągu dnia pierwszy raz tak się zachowywała. Jakoś to będzie. Oby jak najszybciej wszystko się skończyło. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Przeszliśmy na Amoksiklav 17.08.06, 10:10 Anita, nie wiem czy Cię pocieszę, ale Marta (chyba rówieśniczka Julki, ur. 19.09.04) zachowuje się też "wściekle". To chyba bunt dwulatka. Marta zdrowa jest jak koń w tej chwili, ale też dzisiaj już tak dała mi w kość, że mam dość. Płacze o byle co, cały czas co s chce, i wiecznie mówi: "boli". Wszysko ją "boli"... Jeśli u Julki dochodzi faktycznie jakiś dyskomfort i ból - to Wam współczuję obu, bo to ledwie można znieść ze zdrowym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Jest dokładnie tak, jak piszesz:) 17.08.06, 12:18 Lekki bunt + choroba. Ja jeszcze cierpliwości nie tracę, ale mój mąż i owszem. Wczoraj był już u granic wytrzymałości, gdy zaczęła po spacerze wszystko (zabawki, które powynosiliśmy) z piwnicy znosić do domu Mówiłam Mu wcześniej, oczywiście, żeby pochował te kartony. Nie zrobił tego, więc teraz ma Tłumaczę Mu, że Ona w tym momencie nie zachowuje się źle. Skoro widzi zabawki, to normalne, że bierze i przynosi. Po chorobie znów wszystko powynosimy (na pewno zapomni o większości w międzyczasie, bo już połowę pochowałam do pudła), ale tym razem trzeba będzie lepiej przed Nią te kartony ukryć Od wczoraj mała jest wyjątkowo marudna. Dziś, jak zobaczyła teściową, powiedziała, żeby poszła sobie do domu Wczoraj też nie przywitała Jej z uśmiechem. Wyszły jednak teraz na dwór i mam chwilę na sprzątanie i dla siebie Jeszcze niedługo zaczną Jej zeby wychodzić (już chyba zaczyna Jej coś przeszkadzać), to już w ogóle będzie kosmos Oby mi tej cierpliwości wystarczyło. Julka jest troche starsza od Martusi - jest z 30.06.04 Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Jest dokładnie tak, jak piszesz:) 19.08.06, 01:06 Nie daj się i bierz się za gronkowca! Może być, że inaczej nie dojdziesz z tym do ładu. Cieszę się, ze jesteście w domu, a nie w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Pytanie o balsam kapucyński 11.09.06, 22:00 Witaj! Przymierzam się do jego kupna. Powiedz mi Sigvaris, bo gdzieś czytałam (nie wiem, może się mylę), że Ty chyba też będziesz chciała go dać małej. Napisz mi, jeżeli wiesz, jak go dawkować dwulatkom. Starsze dzieci 2 x dziennie po 15 kropelek a nasze maluchy...? Zadałam pytanie dziuni_f, ale coś nie odpowiada. Może Ty będziesz mogła mi pomóc. Ile buteleczek kupić dla całej rodzinki, tzn. dla męża, dla mnie i dla małej? Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Pytanie o balsam kapucyński 14.09.06, 01:18 Anitko, nie wiem na dziś. Marcie nie dawałam jeszcze balsamu. Ale zamierzam. Dopytam i jeszcze się tu zgłoszę. Buteleczek do kuracji .. cóż dla całej rodziny pewnie wystarczą Ci 2 szt na początek. Butelka jest wielkości 3 x coś w rodzaju cebionu, więc spora. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Pytanie o balsam kapucyński 20.09.06, 22:47 Anita nie było mi łatwo sie coś dowiedzieć, ale wszystko na to wskazuje, że u dziecka pow. 10 kg można przyjąc dawkowanie: 2 x 15 kropli. Przepraszam, ze tak późno, ale nie bardzo miałam kogo zapytać, a u "źródła" nie mogłam się połączyć. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Grzybica 21.09.06, 09:27 Dzięki bardzo Sigvaris. Czekam na wyniki kału (będą 27.09) i jeżeli małej wyjdą lamblie (oby nie), najpierw spróbuję z balsamem. Wygląda na to, że ich nie będzie, ale sprawdzić trzeba. Wszystko wskazuje na to, że u małej w tej chwili dolegliwości są związane raczej z długim braniem antybiotyku i grzybicą z tego powodu. Po 3 dniach podawania Flumyconu zaczęło wszystko (kupki, apetyt, sen, ból brzuszka) wracać do normy. Mam zamiar podawać go 10 do 14 dni (daję mało, bo 3,5mlx1). Lacidofil dostaje 2 razy dziennie po kapsułce. Mała je b. dużo ogórków kiszonych. Słodyczy i nabiału nie jada w tej chwili w ogóle. Polubiła też biały barszcz na kwasie z kapusty, więc myślę, że jakoś damy radę z tą grzybicą. Powiedz mi Sigvaris, co Ty byś jeszcze zrobiła z grzybem? Wiem, że Flumycon ma różne opinie, ale widze, że pomaga, więc nie wyobrażam sobie go w tej chwili nie podawać. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Grzybica 22.09.06, 01:05 Wiesz, ze nie jestem orędownikiem konwencjonalnych leków przeciwgrzybicznych, ale u Was to chyba nie ma wyjscia. Po takiej baterii antybiotyków - nie macie wyjścia. I chyba na Twoim miejscu - podałabym Flumycon... Z tym, ze wiedz że on nie zadziała na wciąż. Chyba musisz dalej trzymac dietę (nie piszesz o tłuszczach - dawaj oliwy, oleje grzyby ich nie lubią!). Może też okwaszaj małą kąpielami : soda oczyszczona przelicz proporcje na odpowiednią wielkość Waszej wanny - ja miałam zalecenie od dr M dawać 1 łyżkę stołową na wanienke dziecięcą (jak Marta miała 6,5 msc). Kąp ją np w soli bocheńskiej na zmianę z tą sodą. Po zakonczeniu Flumyconu może podawaj małej Cebion - wit. C wbrew pozorom ma silne działanie odkwaszające! A grzyby rozrastają sie właśnie dzięki kwaśnemu środowisku. Ja daję małemu (4 msc) 3 krople dziennie - miał jakiś biały nalot na języku. Miał - bo po cebionie zeszło! Marcie co jakiś czas profilaktycznie- 15 kropli. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Grzybica 22.09.06, 09:19 Dzięki Sigvaris! Z dietą to u nas różnie jest. Julka do niedawna piła prawie sam Nutramigen. Ona dopiero zaczyna lepiej jeść, więc nie mogę za bardzo kombinować, żeby Jej nie zniechęcić. Daję Jej po prostu to, co lubi. Wycofałam na razie danonki. Całe szczęście, że się o nie nie upomina. Za słodyczami nie przepada i chwała Jej za to. W sklepie woła, ale później nie je. Wczoraj kupiony lizak do dziś jest opakowany. Zreszta, gdyby nawet nie byl, polizalaby ze dwa razy i tyle. Co do tluszczy... Jedynie do zup mogę dodawać trochę oleju. Poza tym nie mam do czego. Zacznę Ją kąpać w sodzie. Cebion dostaje (2x10kropli) ze względu na bakterie w moczu i może dlatego z tą grzybicą nie jest aż tak źle. Obawiam się tylko jednego. 3.10 mamy wizytę u alergologa. Potrzebne nam zaświadczenie, że mała cały czas musi pić Nutramigen. Mam nadzieję, że dostaniemy je, bo jeżeli nie... Uważam, że jeżeli nawet nie musi już go pić, powinna, chociażby ze względu na wcześniejsze lamblie i teraz problemy z grzybem. Mam nadzieję, że nie będzie musiała nagle, przy nie najlepszym zdrowiu, zacząć pić innego mleka. No nic, zobaczymy, co na to wszystko powie nasza alergolog. Teraz się okaże na ile dobrym jest lekarzem - pani ordynator z dzieciecego. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Do sigvaris 12.12.06, 22:11 Witam! Dawno mnie tu nie było Ciekawa jestem, Sigvaris, co sądzisz o Tynidazolu.(???) Nie wiem, czy czasami Julka nie będzie musiała być znów przeleczona na lamblie. Niby w wynikach Jej nie wychodzą (będę jeszcze powtarzać), ale pani dr, u której wczoraj byłam mówi, że mała może mieć ciągle z nimi problem i radzi przeleczyć w ciemno. A Julki problem jest taki, że od drugiej połowy września boli Ją brzuch. Zaczęło się od bólu w trakcie jedzenia albo po jedzeniu rano a teraz jest już różnie - przed, po, rano, w ciągu dnia, przed snem, w nocy. Nie narzeka cały czas i nie aż tak bardzo, ale coraz częściej. najgorzej jest w nocy - niespokojnie śpi. Zrobiłam Jej wszystkie możliwe wyniki i nic. Wszystko w porządku a brzuch boli. Ja byłabym za tym, że to albo grzybica albo pasożyty. Zobaczymy. Mam nadzieję, że niebawem wszystko się wyjaśni, że jeżeli jest w Niej jakieś świństwo, w końcu wyjdzie w wynikach. Pani dr twierdzi jednak, że przy pasożytach, bóle byłyby raczej w okolicy jelit (dół brzucha) a nie tak, jak u Julki - okolice żołądka, nad pępkiem (nigdy niżej). Ostatnio mojej siostrzenicy wyszła w badaniu kału glista. Może moja też ma to dziadostwo. Jak po przeleczeniu na lamblie cały czas będzie małą bolał brzuch, pogadam, żeby może przeleczyć też profilaktycznie pod katem pasożytów. Ja też będę robiła sobie wyniki, bo znów boli mnie żołądek - ostatnio przy lambliach bolał mnie. A... Szkoda gadać. Czy to się kiedys skończy? Niby jest lepiej niż było. Mała ostatnio nieźle przybrała na wadze, nie choruje, z apetytem jest różnie, bywało jednak duuużo gorzej - raczej zjada to, co się Jej daje. Już sama nie wiem. Pani dr sugeruje, że to może tez być refluks i badania też trzeba będzie zrobić. Nie wydaje mi się, żeby to było to, bo mała nigdy nie ulewała, gdy wszystko było z Nią w porządku. Ciekawa jestem, co jest tej mojej małej. Oby jak najszybciej się to wyjaśniło. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Do sigvaris 13.12.06, 01:00 Anitko! Z jednej strony cieszyłam się, że się nie oddzywasz, bo posty tu oznaczają raczej problemy u Was. Z drugiej wspominałam Was.. Anita o Tynidazolu nie tyle ja, co słynna M. (bo sie jej pytałam o ten lek) nie ma dobrego zdania. Lek jest de facto zalecany od 12 roku życia. Jest długo na rynku i wiele osób ma szczepy lamblii już na niego oporne. Anitko qrcze strach przy Waszych problemach. Anita - przy tej baterii leków którą dostała mała - nie radzę zwłaszcza Wam do podawania Tynidazolu w ciemno. Zaraz coś poszukam i wyślę Ci odrębnym postem. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Do sigvaris 13.12.06, 01:08 Anita, prosz Cię rozważ badani wysyłkowe. Jeśłi nie do Wa-wy, wyślij kał małej do Gdańska jest tam Pani mgr Bawor z Jaśkowej Doliny 7 (to w Gdańsku Wrzeszczu), która znajduje niesłychanie rzadkie rzeczy w kale (także lamblie), podejrzewam, że to pewnie parazytolog, który pracował w Instytucie Chorób Tropikalnych ma więc wiedzę o różnych świństwach... Zobacz ten wątek, gdzie proszę o telefon myśląc o Was. Nie wiem jakie są koszty, ale to też ustalimy. Zerknij: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=51007037&a=53853075 Odpowiedz Link Zgłoś
zonka9 Re: Do sigvaris 13.12.06, 12:29 Koszt badan to 48 zł. Za trzy probki kalu + badanie ogolne . A jesli chodzi o grzyby to jesli cos widzi to mowi, zeby dac tam gdzie zajmuja sie grzybami bo Ona jest od robali Odpowiedz Link Zgłoś
zonka9 Re: Do sigvaris 13.12.06, 12:31 Tel - 058 3412929 mgr Bawor Dopiero sie zorientowalam, ze to o to chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Dzięki dziewczyny... 13.12.06, 16:28 Hmmm... Nie wiem, w takim razie, co robić. Na pewno zamówię w końcu balsam, bo do tej pory głupia tego nie zrobiłam, bo małej nie wychodziły lamblie w wynikach. Może spróbuję najpierw z tym. Jutro zadzwonię i zamówię. W Tynidazolu pocieszające jest to, że to tylko (tak mówiła pani dr) jedna dawka. Metronidazol bałabym się zaserwować małej. Boję się grzybicy i Jej ewentualnego złego stanu po kolejnym antybiotyku, tym bardziej, że mała jest cały czas na jakichś tam lekach - aktualnie bierze Urotrim. Zobaczę, co wyjdzie Jej albo mi tym razem. Dzisiaj oddałyśmy kał do badania na lamblie i pasożyty. Jeśli nic nie wyjdzie pewnie wyślę wyniki dalej. Jeżeli jeszcze chodzi o ból, to myślę, że małą tak, jak mnie boli żołądek, ale to tylko moje przypuszczenia. I to pewnie przez te cholery - lamblie, które sie panoszą. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia, jak nas chronić przed lambliami. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Anitko! 14.12.06, 11:07 Kochana, nie daj się zwieść, że ten Tynidazol daje się krótko. To silny lek a jego krótki podawanie wcale nie jest dobre do walki z lamblią. Lamblie muszą być wybijane właśnie dłużej - to też jeden z powodów dla którego naprawdę odradzam Ci Tynidazol. A balsam? Podawałaś już? Tylko tu jedna moja obserwacja po kuracji u Martusi. Balsam też ma silne działanie. Nie dawaj w tym czasie nic innego Julci. Po kuracji 3-tygodniowej chyba dobrze jest zrobić przerwę 3 tygodnie i wtedy podziałac bardzo delikatną dietą i probiotykami. Tak to u nas wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Anitko! 14.12.06, 12:04 > Balsam też ma silne działanie. Nie dawaj w tym czasie nic innego Julci. To nie jest niestety możliwe, bo Ona cały czas jest na lekach przepisywanych od nefrologa i tego przerwać nie mogę, żeby nie dopuścić do ponownego zakażenia. A bakterie mogą szybko dostać się do pęcherza, bo ma je cały czas w przedsionku pochwy - jest problem z wybiciem. Chcę zacząć podawać małej Uro-vaxom (nie wiem, jak się to dokładnie pisze). Przez najbliższy czas na pewno będzie coś brała. W tej chwili w ciągu dnia dostaje tak: 2 x Lactulosum (syrop na zaparcia), aloes (1 lyżeczkę), 2 x Lacidofil, 1 x Urotrim (2,5ml) i witaminy. To chyba wszystko. Dopóki nie odbiorę wyników, Lactulosum będę Jej podawać. Aloesu nie chcę na razie przestać Jej podawać. O dziwo nie wyszedł nam w posiewie z kału gronkowiec zł., którego zawsze mała miała - to pewnie dzieki niemu. I w tamtym roku, jak odstawiłam aloes, od razu zachorowała na anginę a do świąt i w ich trakcie musimy być zdrowe - chcę jechać do rodziców. Myślę, że dzięki aloesowi jakos się Julka trzyma i nie przeziębia a dookoła nas dużo kaszlących i z katarem osób. Urotrim musi brać. Nie mogę nic teraz odstawić. Czyli co, w takim wypadku balsam też sobie darować??? Już sama nie wiem, co robić. Jak wyjdą lamblie u krórejś z nas, umówię się jeszcze na wizytę do gastroenterolog. Zobaczę, co Ona na to wszystko powie. A co Ty o tym wszystkim myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Anitko! 14.12.06, 22:47 Ja się boję przy tej baterii radzić Ci coś. Łomatko ile ta Julcia się jeszcze nacierpi?! Anita, prosze napisz jak wychodzą wyniki. Jaki mogą być jeszce przyczyny bóli brzucha? Brałaś jeszcze coś pod uwagę? Podawałaś wcześniej balsam? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Anitko! 15.12.06, 12:54 Ja też się boję!!! Nie chcę Jej dawać teraz antybiotyków! Ale co zrobić? Jak coś wyjdzie, trzeba będzie. Wczoraj często narzekała w ciągu dnia, ale lepiej spała w nocy - może dlatego, że dostała przed snem no-spę. Balsamu nie dawałam jeszcze. Miałam kupić i nie kupiłam. Byłam przekonana, że problemy małej są raczej związane z grzybicą, tym bardziej, że wyniki na pasożyty i lamblie (nieraz powtarzane) były dobre. Wszystko (zaparcia i ból brzucha) zaczęło się po leczeniu bakterii w moczu. Brzuch jednak bolał Julkę rzadko - zazwyczaj tylko rano przy lub po śniadaniu i narzekała tak, jak teraz. Dopiero glista wykryta u siostrzenicy, moje problemy i coraz częstszy Jej ból i gorsze noce spowodowały, że znów się za to wszystko biorę. Do wizyty u lekarza stawiałam raczej na grzybicę albo na glistę, ale lekarka mówi co innego. Że to albo lamblie albo refluks ukł. pokarmowego. Z drugiej strony. Mała bierze od czerwca cały czas jakieś leki, więc i od nich może Ją boleć brzuch. Sama nie wiem. Ale przecież tyle dzieci bierze non stop leki i nie mają takich dolegliwości. A ze mną zaczęło się tak. Trochę to obrzydliwe, ale napiszę, bo to też może być przez lamblie. Jakiś miesiąc temu miałam taki oto jednodniowy epizod. Nie bolał mnie brzuch, nie miałam rozwolnienia a jednak coś dziwnego się działo - leciała przez cały dzień ze mnie (z odbytu) dziwna tłusta, pomarańczowa mazia. Nawet początkowo nie czułam tego, nie byłam tego świadoma. W jakim szoku byłam, gdy poszłam w pracy do ubikacji i zobaczyłam na wkładce to coś. Całe szczęście, że byłam zaopatrzona we wkładki i miałam ciemne spodnie, bo inaczej nie wiem, jak by się to skończyło. Gazy (napiszę fachowo), wiadomo "szły" i zawsze wtedy leciało ze mnie, nie mówiąc już o tym, jak leciało, gdy byłam się załatwić (siku). O zapachu tego w ogóle nie wspomnę. Wystraszyłam się porządnie. Oczywiście zaraz, jak tylko przyszłam do domu, przejrzałam "Zdrowie kobiety" - taką płytę, którą mam i znalazłam, że to może być od trzustki. Zadzwoniłam do mojego lekarza - szwagierki. Powiedziała, żeby na razie wziąć lacidofil. A później zobaczymy. Na szczęście przeszło i to bardzo szybko po wzięciu lacidofilu. A od jakichś 2 tyg. boli mnie żołądek. Myslę, że to mogą być lamblie - ta trzustka i żoładek. Zobaczymy! Dopiero w przyszłą środę będę miała wyniki. Dziś jak mi się uda, może odbiorę pasożyty. To by było na razie tyle! Jest ładna pogoda, mam urlop, idę na spacer z małą Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Anitko! 15.12.06, 13:14 Na glistę obydwie mamy wynik ujemny - właśnie dzwoniłam. Odpowiedz Link Zgłoś
kerstink Re: Do sigvaris 13.12.06, 07:33 Bole brzucha w okolice pepka sa mi znane od mojej corki, u ktorej rok temu wykryto lamblie, ktora jednak nie byla leczona lekami konwencjonalnymi. Nie wiem, czy to wlasnie przez lamblie, czy to inne robactwo. Obserwowalam, ze nie narzeka na bole brzucha gdy daje balsam kapucynski. K. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Anitko, 16.12.06, 22:02 mnie bardziej o lamblie chodzi? Kiedy masz wyniki? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Anitko, 17.12.06, 19:54 Pisałam, w środę. Dam znać, jak tylko będę je znała. Dziś mała spała bardzo dobrze, ale wczoraj wręcz przeciwnie. Wydaje mi się jednak, że lepiej spi od kiedy zaczęłam dawać Lactulosum. Zobaczymy, jak to będzie dalej się rozwijać. W ciemno na pewno Jej nie przeleczę. Na pewno jeszcze do jakiegos lekarza z Nią pojade. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Anitko, 17.12.06, 22:17 przy tym podejrzeniu refluxu (rozumiem żołądkowego) podnieśliście jej łóżeczko? Wiesz grube tomiska pod nogi od strony główki. Pod pupę można zrolować kocyk, żeby się nie zsuwała. Spróbuj z taką pochylnią. Nic nie boli. Nic nie zaszkodzisz dziecku, a już po kilku nocach wyrobisz sobie pogląd i opinię na temat refluxu. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Znam już nasze wyniki 20.12.06, 16:20 Witam! U Julki nic nie wyszło. Ja niestety lamblie mam. Wiem, że powinnam Ją też przeleczyć, tym bardziej, że gdy ostatnio je miałam, tylko ja brałam leki, ale, kurczę, nie wiem, co robić. Teraz może już nie, ale po świętach pojadę na pewno do jakiegoś lekarza, albo do naszej gastroenterolog albo do nowego polecanego chyba też gastroenterologa. Co do refluksu to Julka podniesiony materac miała odkąd skończyła 5 miesięcy do czasu kupienia kanapy jakiś miesiąc temu. Mimo wszystko źle spała. Pani dr zasugerowała nam, że przy refluksie problem najbardziej widać nocą, gdy dziecko śpi. Kiepskie noce nie zaczęły sie odkąd śpi na kanapie, więc refluks raczej wykluczam, tym bardziej, że nigdy nie ulewało Jej się, gdy była zdrowa. Działo się tak, owszem, ale tylko wtedy, gdy coś było nie tak (bakterie w moczu, lamblie). Cholercia, nie wiem, co robić z tymi moimi lambliami. Czy poczekać na wizyte u lekarza po świętach, czy na razie się przeleczyć a Julka swoją drogą i w razie czego, ja jeszcze raz cos wezmę. Nie wiem. Nie mam pojęcia, jak się zabezpieczyć, skąd to świństwo sie bierze. Nie pójdę na razie do pani dr, która mówiła o Tynidazolu. Masz rację jednorazowa dawka na lamblie to nieporozumienie. Tak w ogóle, to Julka odkąd dostaje syrop na zaparcia, lepiej śpi. Na brzuch narzeka, ale śpi lepiej. Dziś było kiepsko, ale 2 poprzednie noce w miarę dobre. Ze zrobieniem kupki ma mniejsze problemy. Brzuch Ją rzadziej boli, ale to pewnie dzięki no-spie, która czasami dostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Znam już nasze wyniki 20.12.06, 18:24 Anniiiitaaa (chciałam tak proooosząco, żeby to zabrzmiało) prosze, przemyśl balsam kapucyński. Proszę. I Julce możesz podać, i sobie, i mężowi. Zastanów się nad tym. Was już szkoda na leki konwencjonalne. Widać nie tędy droga. Odpuść sobie kolejnego lekarza. Zobacz Dziunia_f wygrzybała Tymona z podobnej do Was historii. Leczyła całą rodzinę balsamem - nikomu nie zaszkodził. Tymowi pomógł. Anitko, kochana nie bierzcie już metronidazolu. Co do refluxu żołądkowego. On wcale nie musi objawiać się ulewaniem. Marta miała całą diagnostykę w tym kierunku i rozmawiałam wtedy z lekarzami tu na Akademii Medycznej, dużo mi wtedy powiedzieli i nawet dali coś do poczytania. Ale jeśli nie ma związku z pochylnią lub jej brakiem - nie ma co. Drugi wniosek jest taki, że jeśłi nospa pomaga to muszą to byc bóle skórczowe - te zaś często powoduje własnie lamblia, do tego są one napadowe. Znów nasuwa mi się jedno: balsam? Mimo innych leków? Tylko tu może przegadałabyś tę jedną sprawę ... ze szwagierką? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 10:29 Sigvaris, ze szwagierką to ja nie mam o czym rozmawiać. To nie jest dobry lekarz, w sensie doradzania. Ona swoje wie i koniec. Balsam z pewnością, gdybym o nim wspomniała, wyśmieje. Sigvaris, ja już byłam zdecydowana na telefon do kapucynów i zamawianie balsamu, ale pisałaś, że przy lekach sama nie wiesz. Mała przejdzie teraz na Furaginum,w ięc może to dobry pomysł, żeby teraz balsam. Spróbować nie zaszkodzi. Ja zacznę już brać Metronidazol, zacznę, bo coraz gorzej się czuję a wiadomo na balsam będę musiała czekać i najwyżej później razem z małą i mężem zastosuję jeszcze balsam. Zaraz będę próbowała dzwonić i zamówić. Nie wiesz, po jakim czasie u Dziuni_f były efekty. Głównie chodzi mi o małą. Kiedy można się ich spodziewać. Na pewno sama będę próbowała skontaktować się z dziunią_f, a może tu się odezwie, ale może wiesz, dlatego pytam też Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziunia_f Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 15:01 Anito! Wspolczuje ciaglych zmagan z "obcymi". W zasadzie jeszcze niedawno bylam w podobnej sytuacji. Po kolejnych nieskutecznych probach leczenia lamblii u syna pozostal mi juz tylko metronidazol w odwodzie. Nie zdecydowalam sie na ten lek. Tymka jelita i watroba przy dlugotrwalej lambliozie na pewno byly mocno obciazone, nie chcialam wiec dokladac dodatkowej porcji chemii. Podalam balsam. Pod koniec trzytygodniowej kuracji zaliczylismy pogorszenie, tzn. Tymek mial objawy skorne, duze zaostrzenie wysypki, moj tata natomiast z toalety nie wychodzil, ale poswiecil sie dla wnuka Potem jeszcze dosc dlugo Mlody dochodzil do siebie, chyba okolo miesiaca trwalo zanim skorka zaczela wygladac normalnie. Do tego czasu denerwowalam sie bardzo, nie bylam pewna skutecznosci terapii, kombinowalam z dieta, bo myslalam, ze to zmiany alergiczne jednak. Po tym czasie, po drugiej kuracji, Tymo doszedl do siebie calkowicie, skorka piekna i gladziutka jak nigdy wczesniej, lepszy apetyt, kupki tez ok, zniknela nerwowosc i nocne krecenie sie. Teraz jestesmy swiezo po kolejnej kuracji, bo Tymo od wrzesnia do przedszkola chodzi i chyba chyba jakies "zycie wewnetrzne" znow sie pojawilo u niego. Nawet nie robilam badan, bo objawy juz widze golym okiem u niego, zaserwowalam mu trzytygodniowa kuracje, chyba uzasadniona, bo znow skorne pogorszenie zaliczylismy pod koniec kuracji. A teraz mamy trzytygodniowa przerwe przed kolejna kuracja, ale skorka juz jest piekna. Potem jednak bede balsam podawac profilaktycznie raz w tygodniu. To byl moj blad, ze nie zrobilam tego po pierwszej kuracji. Mysle, ze w Waszym przypadku naprawde warto ten balsam podac. Tym bardziej, ze Twoja Mala rzeczywiscie troche tych lekow przyjmuje... Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 16:51 Dziękuję Kochane! Gdyby nie Wy, Ty Sigvaris... Pewnie do tej pory nie wiedziałabym, co to lamblie. I w ogóle nie miałabym pojęcia o wielu sprawach. Trochę więcej (o Julce) napiszę, jak moja żaba pójdzie spać. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 10:42 To jeszcze raz ja. Zadzwoniłam, zamówiłam, na początek 2 buteleczki, w ciągu tygodnia powinny dojść. Także pewnie po świętach zacznę małą "testować". Jak nie będzie pomagał, w styczniu do lekarza. Myślę, że tyle mogę poczekać. Ja myślę Sigvaris, że to na pewno jakieś robaki, lamblie, glista. Jakoś do końca lamblie mnie nie przekonują, chociaż boli Ją w okolicy żołądka, bo nigdy nie bolał Ją tak brzch w nocy przy lambliach. Ale w sumie tyle leków bierze, że te dolegliwości juz z racji tego mogą być większe. A może to glista, siostrzenica miała i wcale nie bolały Ją jelita (w dole brzucha), tylko też żołądek. Dostawała, zanim zaczęło się leczenie glisty, ranigast i no-spę i to Jej pomagało. Sama nie wiem, zobaczymy, oby balsam zdziałam cuda, bo tego właśnie potrzebuję. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Znam już nasze wyniki 21.12.06, 11:39 Dokładnie jak u Dziuni było nie pamiętam, ale generalnie dziewczyny pisały, że po 1-wszej kuracji 3-tygodniowej następowało... pogorszenie. Po odczekaniu 2 tygodni podawały dalej i wtedy następowała poprawa. Po 2-giej kuracji, po badaniach było czysto. Anita ten wątek ma już ponad rok. Ja też licze na jakiś mały cud u Was. Możesz mi napisac coś więcej o Julce? Ile waży, ile mierzy? Jak się rozwija? Pytam, bo te Wasze przejścia mnie martwią i to bardzo. Metronidazol u Ciebie... Jeśli tak decydujesz- OK. Tylko po nim weź baterię probiotyków. Balsam też ma silne działanie, musisz czyms "wyłagodzić" jelita. Jedz tylko rzeczy gotowane. Zrób sobie tez kąpiele w soli bocheńskiej. Sądzę, że też jesteś już tym wszystkim mocno wymęczona. A ze szwagierką to faktycznie był kiepski pomysł, chociaż liczyłam, że czegoś się nauczyła choćby patrząc na Twój przypadek... Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Julka 21.12.06, 23:28 A więc tak. Po wyleczeniu bakterii w moczu w sierpniu apetyt zaczął Jej wracać i mimo pojawiającego się sporadycznie bólu brzucha bardzo ładnie jadła. Byłam w szoku, gdy po zjedzeniu swojego śniadania brała się za moje. Jak moje serducho się cieszyło. Między 13.09 a 27.11 przybrała na wadze prawie kilogram. Ostatnia Jej waga (ta sprzed miesiąca) to 13,2kg w rajstopkach i bluzeczce. Apetyt zaczął tak na dobre się psuć w listopadzie i od tego momentu jest coraz gorzej, ale nie aż tak tragicznie... Dzisiaj np. bardzo ładnie zjadła śniadanie (prawie 2 berlinki, 2 małe ogórki i trochę bułki z margaryną). Mleko (Nutramigen) pije w miarę ładnie (210-240), chociaż coraz częściej nie dopija. Nie zjadła dziś obiadu, nie chciała. Apetyt z rana gdzieś wsiąkł. Zazwyczaj jest tak, że jak rano ładnie je, później jest gorzej i odwrotnie. Na owoce apetyt ma coraz mniejszy. Na głupoty typu chipsy, pizza (brzegi), paluszki (wszystko to dostaje naprawdę sporadycznie, gdy jakieś inne dziecko z rodziny je) apetyt ma ogromny. Stopniowo, powolutku ten apetyt słabnie, ale bywało znacznie gorzej. Julka jest wysoka, mierzy ok. 95cm (sprzed miesiąca). Z Jej alergią po wyleczeniu lamblii w styczniu jest duuuuużo lepiej. Praktycznie nas nie dotyczy. Ostatnio nawet próbowałam z pomarańczą i nic nie było. Danonki, jogurty też mogła jeść w ograniczonej ilości. Miała tylko i to zawsze wysypkę po białym serze. A tak poza tym było duzo lepiej, niż przed leczeniem. Teraz (od października) mała nie je w ogóle nabiału - zalecenie alergolog. W styczniu będzie próbowała zmieniać mleko. Troche się tego obawiam, ale zobaczę, co powie na te problemy z brzuchem. Może odłoży to na jakiś czas. Sama jestem ciekawa. A jak się rozwija? Rewelacyjnie. Naprawdę. Jest bardzo mądrą, bystrą, pogodną, rozgadaną i wogóle dziewczynką. Pod tym względem jest naprawdę świetnym dzieckiem. Chociaż to jest pocieszające, bo sporo z Nią jest problemów. Lamblie to nie jedyna nasza zmora. Ostatnio (miesiąc temu) było z Nią troche problemów, bo stała się bardziej strachliwa, płaczliwa, nie mogłam od Niej odejść na krok, ale powodem było moje pójście do pracy. Wszystko jednak wraca do normy. Przyzwyczaiła się już i zaakceptowała nową sytuację. Jaka ulga Bywa (gdy np. będąc w domu na urlopie nie poświęcam Jej czasu, bo sprzątam), że każe mi iśc do pracy i chce, żeby przyszła babcia A jeżeli chodzi o mnie to tak. Na razie Metronidazolu nie zaczęłam brać. Wczoraj źle się czułam, miałam okrutne mdłości, ale dzisiaj było nieźle, więc na razie sobie daruję. Może zacznę od balsamu razem z całą rodzinką. Jeszcze nie wiem. Kąpieli, cholercia, sobie nie zrobię, bo głupia zrobiłam remont w łazience i nie mam już wanny A wymęczona jestem momentami bardzo. Dość mam ciągłych problemów, chodzenia po lekarzach. Staram się na co dzień nie mysleć o tym wszystkim, bo jeszcze gorzej bym się czuła niż czuję. Sigvaris, ja na forum jestem od roku z kawałkiem, ale problemy z mała mam prakycznie odkąd skończyła 5 miesięcy - to już 2 lata. Ciągle coś. Jak nie urok, to sr..... Koszmar. Już Ci kiedyś pisałam, po ilu lekarzach chodzę. Systematycznie nefrolog, endokrynolog, ostatnio alergolog. A byłam jeszcze u paru i czekają mnie wizyty jeszcze u dwóch nowych specjalistów - ortopeda i ortodonta. Biedna jest ta moja Julka, naprawdę. Od stóp po głowę coś jest nie tak, nie jest idealnie. A, szkoda gadać. Jeszcze do tego martwię się tym, co będzie z pracą. Nie jest ona stała, pewna. W styczniu zajdą wielkie zmiany w moich obowiązkach. I m.in. od tego, jak sobie poradę, będzie zależało to, czy uda sie zostac tam, czy nie. A w samym styczniu czekają mnie 3 wizyty u lekarzy. Jak tak będę ciągle latac z małą a to tu a to tam, na pewno mi w końcu podziękują. Poza tym nieprzespane noce dają o sobie znać, bywają dni, że zanim w pracy (wstaję o 5:30, często wcześniej) dojdę do siebie, zacznę jakoś funkcjonować, wybudze się, troche to trwa a mózg będzie mi musiał pracować od stycznia, jak nigdy do tej pory, na pełnych albo i jeszcze większych obrotach. Boje się tego wszystkiego, ale jakoś to będzie. Jeszcze słówko o szwagierce. Niby lekarz, ale wcale Jej nie jest żal tego dziecka i nas i nic kompletnie nie mówi na temat tego, co się dzieje i co moglibysmy zrobić. Gdy mówiliśmy Jej dziś (byli u nas - cała ich rodzinka), że Julka tak się dzis rzucała po łóżku (dziś źle spała, bo Ją brzuch bolał), że aż 2 razy z niego spadła, pomimo zabiezpieczeń, z uśmiechem powiedziała, że Ich syn tez nieraz spadł. A na słowa męża, że źle śpi i ja sie umęczę, powiedziała tylko: "Nasz Mateusz też źle spał". Zawsze tak było. Nie warto w ogóle zaczynać rozmowy na temat Julki, bo od razu zaczyna się licytacja, które dziecko miało gorzej, jest, czy było bardziej chore. Dodam jeszcze, że Ona niczego nigdy się nie nauczy. Ze swoim synem ma też ciągle problemy i sobie nie może poradzić. Też od małego miał problemy z brzuchem. Teraz ma prawie 8 lat i ciągle też coś jest nie tak. A to gardło, a to brzuch a to wysypka okrutna na buzi. Ale się rozpisałam. Idę spać, bo pewnie moja mała niedługo zacznie się wiercić - śpi od 1,5 godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Julka 22.12.06, 11:47 Julka jest starsza od Martusi o 3 miesiące. Jest wyższa o prawie 8 cm! i waży więcej o ok. 1,5 kg. Musiałam Ci to napisać, żebyś wiedziała, że jest OK. A Marta przecież od 1,5 roku lamblii nie ma. Znów badaliśmy się całą rodziną + kot. Wszyscy wyniki ujemne (także młody, który już ma 7 msc!). Z tego co piszesz powoli ale jednak wychodzicie na prostą. Najważniejsze, że wiesz czego szukać, że nie działasz po omacku. Anita wierzę, że balsam Wam pomoże. Jeśli nawet to nie lamblia w tej chwili męczy Julkę, to rozprawi sie ewentualnie z jakimiś obłymi i nie wykluczone, że pomoże zwalczyć te ciągłe nadkażenia bakteryjne. Mam też nadzieję, że pomoże Tobie ostatecznie się z lambliozą uporać. Nie wiem jak balsam będzie się miał do tego, co mogą Ci zaordynować lekarze u których masz wizyty w styczniu. Ale wiem, że będziesz ostrożna. Po Twoich przejściach masz już tyle wiedzy, że pewnie będziesz wiedziała co robić. Anitko, składam Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt i Nowego Roku. Niech ten czas przyniesie Wam odpoczynek od trosk. Niech Nowy Rok przyniesie Wam radość i zdrowie. Także satysfakcję z wyjścia na prostą, a Tobie siłę do pracy. Oby wszystkie Twoje obawy zniknęły. Serdecznie Was ściskam. I jeśli coś Cię zaniepokoi - wiedz, że na ile tylko potrafię będę Was tu wspierać ) Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Dziękuję 22.12.06, 13:37 Dzięki Sigvaris, dzięki za wszystko. Nieraz to pisałam i jeszcze pewnie napiszę. Przy dwójce dzieci masz mnóstwo obowiązków a zawsze starasz się znaleźć czas na to forum. Również chciałabym złożyć Tobie i całej Twojej rodzinie życzenia: "Świąt wypełnionych radością i miłością, niosących spokój i odpoczynek. Nowego Roku spełniającego wszelkie marzenia, pełnego optymizmu, wiary, szczęścia i powodzenia." I jeszcze taki ładny wierszyk, na który trafiłam: "Jesteśmy daleko od siebie, ale pamiętaj ja w to głęboko wierzę, jeśli jest nawet jedna osoba, która tylko myślami chce przyciągnąć do Ciebie to co najlepsze, to na pewno wszechświat zawróci, aby spełnić Twoje pragnienia." Jeszcze raz za wszystko dziękuję! Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Balsam kapucyński 27.12.06, 19:20 Witam po świętach! Sigvaris, powiedz mi, jak mam dawkowac ten balsam u małej i z czym to Jej podawać? Ja zaczęłam brać go dziś. Przez pierwsze 2, 3 dni będę brała 3x dziennie po 40 kropli, później zwiększę do 50. Ale teraz tak... Samego Julka pewnie nie będzie chciała brać (ohyda), na cukier też nie naleję tych kropelek, bo od razu wypluje. Wiem, że nie można go z niczym mieszać, ale chyba będę musiała, bo inaczej nici z podawania. I oczywiście mam nadzieję, że nie wystąpi uczulenie. Myślałam, że może podam go z witaminami (m. in. cebion) i doleje odrobinę soczku. Może wtedy jakoś będzie. Co Ty na to? I ile Jej dać 2x15 kropli, czy może na początek 2x10. Pozdrawiam! Anita Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Balsam kapucyński 27.12.06, 22:57 Kochana a zrobisz tak, jak Ci radzę? Prosze Cię. Tam wyraźnie pisze NIE ROZCIEŃCZAĆ. Ja robiłam tak. Odbyłam z moją 2-latką poważną rozmowę. O lekach o bólu brzuszka, o tym, że można wziąć "bbeeee" ale jedną łyżeczkę, albo dużo łyżeczek innego "be". Że lepiej wziąć tę jedną, bo to dla brzuszka jest OK. I że ja wiem, ze to niesmaczne (wcale nie udawałam, że jest smaczne), że ja ją podziwiam za to jaka jest mądra, jaka odważna.... Powiem Ci szczerze, że Marta widząc mój zachwyt nad jej zachowaniem, że jest taka duża, taka mądra, taka dzielna - piła łyżeczkę bez żadnych uników (2 x dziennie po 15 kropli, 3 tygodnie). Mówiła "nedobre" i dostawała PO wypiciu żelka (takiego jak haribo, tyle że z ekosklepu, a przepada za nimi). Dawałam jej go z 2 powodów: - za odwagęi męstwo - na zabicie tego smaku po wypiciu. Uznałam, że im krócej czuje ten smak, tym lepiej dla całej kuracji... A nie łamałam tym zasady nie-rozcieńczania. Powiedz Julce, że to może spowodować, że inne "bee" leki pójdą w odstawkę, że brzunio nie będzie bolał, że mama i tata i Jula będą wreszcie zdrowi. Pij z nią razem (ja nie mogłam, bo karmiłam młodego!) - to wręcz mobilizuje dzieci. Niech widzi jak pije mąż. Dzieci sa mądre - jeśli trafisz na taki argument, który dziecko przekona - zobaczysz będzie pić bez problemów. Przecież wiesz, że Marta też sporo przeszła (kroplówki, zastrzyki, tabletki, 3 msc szpitala). I nie wciskam Ci tu kitów. Na prawdę - piła. Wracając do dawek 15 kropli to poza tym mało. Jak rozcieńczysz tylko zwiększysz ilość tego "niesmacznego" do połknięcia. Co do próby. Może też ze względu na "oswojenie" smaku zacząć od np. 5 kropli? i w ciągu kilku dni zwiększyć do 15-stu? Jeśli nie będzie reakcji na miód i propolis.. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Balsam kapucyński 04.01.07, 23:15 Witam! Piszę, bo może ciekawa jesteś, co u nas. Od tygodnia bierzemy wszyscy balsam. Zaczynałam dawać małej krople z witaminami, ale teraz daję same. Julka oczywiście nie chce ich brać. Kombinujemy, jak tylko się da. Jest coraz gorzej, ale mysle, że jakoś sie uda. Póki co uczulenia nie ma. Jednego dnia pojawiły się krostki na brzuchu, ale już ich nie ma i nowe nie wychodzą. Co do samopoczucia... Mąż - boli go po nim głowa, ale cały czas bierze. Myślę, że ten ból to raczej sprawa psychiki, bo niechętnie go bierze i zazwyczaj bezpośrednio po narzeka na ból. Raz chyba narzekał na mdłości. Poza tym nic innego się nie dzieje. Żadnych zmian. Ja - chyba przez pierwsze 3 dni bolał mnie żołądek (a był już czas, że mnie nie bolał) i doszła zgaga. Ze 3 dni temu objawy ustąpiły, ale od wczoraj znów mam zgagę. Jakoś to przeżyję. Apetyt, który zaczęłam tracić wraca. Poza tym nic się nie dzieje. I teraz najważniejsza osóbka - Julia - apetyt początkowo (chyba z 5 pierwszych dni) kiepski, nawet mleko zaczęła gorzej pić. Od wczoraj apetyt lepszy, ale mleko jeszcze zostawia w butelce. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Trzeba też wziąć na Nią teraz poprawkę, bo "idą" Jej 5-tki. Najbardziej jednak cieszę się z tego, że lepiej śpi (to na pewno zawdzięczam balsamowi) i nie narzeka na ból brzucha. Już w święta mniej narzekała. Syrop, który wcześniej piła też Jej pomógł. Tylko, kurczę, cały czas ma problemy z kupkami. Dzisiaj bidulka nie mogła zrobić a męczyło Ją od rana, wczoraj też nie robiła. Mam nadzieję, że jutro rano w końcu się uda, bo to będą już 3 dni, jak nie robiła kupki. To niestety jeszcze się nie poprawia - łagodniejsze wypróżnianie. U mnie sie poprawiło (tez zaczynałam mieć z tym problem). Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Nawet ze względu na to, że u męża w rodzinie trochę marudzą, zwłaszcza teściowa, że testuję na dziecku jakieś internetowe specyfiki. Źle jest nastawiona do mojej "internetowej wiedzy", oczywiście za sprawą szwagierki, która nie akceptuje tego, że opieram się na internecie. Tylko, kurczę, na czym mam się opierać? Na Jej wcześniejszym stwierdzeniu, że może brzuch boli Ją z nerwów? Albo na lekarzach, którzy na moje słowa: "Od 2 miesięcy dziecko boli brzuch", nic nie robili. Zaryzykowałam i mam nadzieję, że opłaci się to ryzyko. Dam znać niebawem, co u nas. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Balsam kapucyński 05.01.07, 00:45 Jakbyś zgadła. Intensywnie myślałam o Was jakiś 2 dni temu. Sama nie wiem dlaczego. Mąż ma typowe objawy strucia (ból głowy). Nie zatrucia, ale strucia. On i Julka - spacery. Powinni dużo chodzić. To świetnie pomaga na oczyszczenie organizmu i wspomoże działanie balsamu. Ruch tez pomoże dziecku z zaparciami. Kiedy się ruszamy wspomagamy perystaltyke jelit. Jeśli znajdziesz jakąś miednicę zafunduj Julce moczenie się w tej sodzie oczyszczonej (jak Ci już pisałam) - takie odkwaszenie organizmu dobrze robi też na zaparcia. Sama to ćwiczyłam.. Tobie też by się taka kąpiel przydała..., ale jak nie da rady - też spaceruj. Postarajcie sie więcej ruszać. Zwłąszcza teraz. Co do balsamu. I netu. Balsam zaczęto wytwarzać w XVI/ XVII wieku - zapewnij teściową, że wtedy nie z netu ludzie się nim leczyli ))))) To oczywiście żart, ale oparty na faktach Serdecznie ściskam. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Balsam kapucyński 07.01.07, 21:56 Obawiam się, że za wcześnie się cieszyłam. Od piątku jest gorzej. Tego dnia myślałam, że brak apetytu jest spowodowany bólem brzucha, tym, że ma problemy ze zrobieniem kupki (tego dnia było nieciekawie, męczyła się bardzo cały dzień). I od tamtego dnia nie jest dobrze. Nie chce jeść. Dziś np. od godz. 14.00 do ok. 20.30 zjadła tylko kawałek suchej bułki, nie tknęła w ogóle obiadu. Wczoraj też niezbyt chętnie jadła. Mleka coraz mniej pije. Znów zaczął Ją brzuch boleć. Znów gorzej śpi. I to raczej nie jest wina wychodzącego zęba, bo jak dotykam dziąseł nie bolą Jej nic a nic. W środę czeka nas wizyta u alegologa. Pani dr będzie przymierzała się do zmiany mleka. Nie wiem, czy mówić, co daję małej. Gdyby wszystko było dobrze na pewno bym to zrobiła, ale jak dobrze nie jest, na pewno z aprobatą się nie spotkam. Chociaż, znając siebie, na pewno niczego ukrywać nie będę. Być może i ten balsam pomoże, ale wolałabym na efekty czekać krócej, tym bardziej, że troche wizyt u lekarzy nas czeka. Nefrolog, do której niedługo też idziemy spyta, czy byłam z małą u gastroenterologa. Ostatnio na wizycie kazała mi się zająć robakami u małej. Gdy powiem, że nie byłam, na pewno nie będzie miła. Zła jestem dzisiaj, bo nie wiem, co się dzieje. Ja czuję się lepiej, ale mała... A co do Twoich rad. W sodzie kapie Julkę a ze spaceami jest niestety kiepsko; raz, że pogoda nieciekawa a dwa... Julka nie chce teściowej wychodzić na dwór. To nie pierwszy raz, gdy się opiera. Musi cos się z Nią dziać, skoro nie chce. Tak zawsze było. Jak tylko było, albo miało byc gorzej, mała traciła ochote na wyjścia. Ciekawa jestem, jak to wszystko dalej będzie wyglądało. Na pewno pociągnę to "leczenie" do końca, ale jakoś czarno to wszystko widzę. I coś czuję, że niebawem wszyscy (lekarze, rodzina męża i moja w końcu też) tak mnie opierdzielą za ten balsam, za to, że jeszcze nie byłam z małą u gastro, za to, że sama się nie leczę i narażam dziecko. Oby to było tylko chwilowe typowe pogorszenie. Oby... Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Balsam kapucyński 08.01.07, 00:01 Jeśli dobrze policzyłam - jesteście dzisiaj 10 dni na balsamie. Julka, bo Ty zaczęłaś kilka dni wcześniej. To może być pogorszenie. Przy wybijaniu robaków - często u dzieci jest utrata apetytu. Gorszy sen. Anita, o balsamie możesz powiedzieć, przecież i tak mialaś zalecenie wybijania robaków. Balsam produkowany jest właśnie w tym celu przez Zakonników od kilku wieków. A jedno pewne, że gdyby nie byłl skuteczny ludzie nie kupowaliby go od tak dawna. A gdyby Zakon nie miał sprzedaży - nie produkowałby balsamu! Mogłas podjąć taką decyzję przecież gastroenterolog dałby Ci Pyrantelum.. o ile dałby, a było zalecenie nefrologa! Jeśli będziesz mówić wszystko powiedz Pani dr, że leczysz solidarnie wszystkich, że jesteś przygotowana do porządków, że przeprowadzasz to choc na własną rękę, ale będąc bardzo przygotowana merytorycznie i bardzo poważnie podchodzisz do sprawy. Przecież u Julci nie wystąpiły żadne odczyny nietolerancji balsamu... Więc coż alergolog może Ci zarzucić? Że próbujesz metodą naturalną? Że wolałaś balsam, bo on wielu pomógł też na ostateczne wybicie lamblii? Przy takiej reakcji jak piszesz - nie wiem czy dasz radę- poobserwuj jeszcze z 5-7 dni, tak żeby być za półmetkiem kuracji. Może to się wykluje w jakąś ze stron? Przecież poza "niejadztwem" i niepokojnym snem - nie ma chyba żadnych innych efektów, prawda? Daj znac jak Ci poszła wizyta. Proszę. Od którego dnia Ty się czujesz lepiej? Zmieniasz już piżamy, pościele i takie tam (porządkowe sprawy) robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Balsam kapucyński 08.01.07, 17:11 Wiesz, Sigvaris, mnie u Julki nie martwi aż tak utrata apetytu (z tym się liczyłam) i gorszy sen (i tak śpi lepiej, niż do tej pory a dziś spała znów bardzo dobrze, przez całą noc nie wydała z siebie żadnego dźwięku). Martwi mnie to, że znów narzeka na ból brzucha. Te same okolice (żołądek). Teściowa mówiła, że znów zaczyna naciskać sobie na brzuszek. I doszło jeszcze coś. Dziś jest cała w krostach (na brzuchu, na plecach). Krosty pojawiły się wczoraj wieczorem. Dziś jest ich więcej. Mam nadzieję, że to tylko potówki. Mogły Jej wyjść, bo chodziła wczoraj po domu jakiś czas w kurtce, szaliku, czapce, rękawiczkach. Ostatnio ciągle się ubiera i rozbiera. Ale... dziś jest ich więcej a Julka śpi lekko ubrana i odkryta, więc może to jednak uczulenie. Zobaczę, jak to się będzie zmieniać. *** Balsam bierzemy wszyscy od 27.12 (wieczorem zaczęliśmy). Dopiero wtedy go dostałam i od wtedy bierzemy, czyli dziś jest 13 dzień. Za porządki jeszcze się nie brałam. To jest na razie fizycznie niemożliwe. Większe, pierwsze, pranie będę robić w ten weekend. Nasza pościel, koce, narzuty, pluszaki małej. Julka ma tak często pranie robione i zmienianą pościel i piżamę, że już częściej się nie da. Ile dam radę, tyle zrobię w najbliższą sobotę i niedzielę. Czekam aż przyjadą moi rodzice, wtedy zajmą się małą a ja będę mogła wziąć się za generalne porządki w domu. Jeszcze dodam na koniec, że ja lepiej czuję się od (powiedzmy) zeszłego piątku - 05.01. Tak w ogóle to już w święta, zanim zaczęła sie kuracja, czułam się dobrze. Zaczęłam brać 27.12 Pierwsze 3 dni (28-30.12) ból żołądka i zgaga, później spokój i znów (03-04.01) zgaga, ale od 05.01 spokój. Jak dalej będzie.. któż to wie. Żołądek, gdy już mnie bolał, to zawsze i tylko i wyłącznie z głodu. Teraz jestem potwornie głodna (muszę w końcu wziąc się za obiad, zamiast siedziec przy kompie) i bólu nie ma, więc jest ok. Odezwę się po wizycie u alergologa. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Po wizycie u alergologa 10.01.07, 13:40 Jest tak, jak się spodziewałam. Prowokacja mlekiem odłożona z powodu wysypki. Krostek jest więcej. Doszły jeszcze na rękach. I to z całą pewnością jest uczulenie a nie (niestety) potówki. Tylko nie jestem w stanie stwierdzić, że to na pewno od balsamu, chociaż na 90% tak. I co teraz Sigvaris??? Mam go odstawić do czasu ustąpienia krostek? Czy dawać cały czas? Czy nie dawać Jej na razie nic, co mogłoby Ją uczulić a balsam dawać. Ostatnio trochę tego było, chociaż nie były to rzeczy, których nie dostawałaby wcześniej - typu kawałek pomarańcza, troszeńkę chipsów, sok z m.in. cytryny. Wychodzą Jej zęby. Organizm może też różnie reagować. Nie mam pojęcia, co robić. Bardzo bym tego nie chciała, ale boję się, że to przez balsam. Sprawa jest taka, że nie mogę czekać na zrobienie tej tzw. prowokacji mlekiem, bo nie mam już ważnego zaświadczenia, że mała ma pić Nutramigen. Jak skończą się zapasy (są na około miesiąc; czekałam na ostatnią chwilę, żeby wziąć recepty; udało się, że dała i pediatra i alergolog), nie będę miała juz zniżki. A do następnej wizyty (08.02) muszę wiedzieć, czy mała toleruje jogurty naturalne i nowe mleko. Jak minie uczulenie mam zacząć stopniowo dawać jogurt, jak będzie po nim dobrze, mam kupić jakieś "normalne" modyfikowane mleko dla dzieci i spróbować dawać małej. Wydaje mi się, że powinnam na razie balsam i wszystko, co może uczulić odstawić. Od dziś doszły nowe rzeczy, typu Zyrtec, Calcium. Ile Ona może tego naraz brać? Jeszcze trochę i się tak mała zniechęci, że przestanie brać witaminy, które lubi. Chociaż z grugiej strony prowokacja mlekiem i tak się pewnie nie powiedzie, jeżeli mała ma lamblie albo inne robactwo, więc powinna balsam wybrać do końca, tym bardziej, że został do pierwszej "serii" tylko tydzień. Jeesssuu, jakie to wszystko skomplikowane. Kuracja balsamem wymaga czasu a ja tego czasu nie mam tyle. A może po prostu nie mysleć w tej chwili o Nutramigenie i zaświadczeniu. Nawet, gdybym go nie dostała, nie stracę aż tak wiele. Najwyżej będę kupowała za pełną kwotę. Miesięcznie to ok. 40-50zł więcej ("normalne" mleko tez kosztuje koło 20zł) a w końcu dobro dziecka jest najważniejsze. Co Ty na to wszystko Sigvaris??? Odpowiedz Link Zgłoś
dziunia_f Re: Po wizycie u alergologa 10.01.07, 14:14 Anito, pozwole sobie zabrac glos w sprawie tego nabialu. Ja bym w ogole mysl o jakichkolwiek prowokacjach mlecznych odlozyla na jakis czas. Wiesz, ze trawienie mleka wymaga zdrowych kosmkow jelitowych, a lamblie je niszcza, wiec zdrowe na pewno jelita Twojej Julki nie sa. Wiec takia prowokacja i tak zapewne sie nie powiedzie. Nie da rady jakos z lekarzem dogadac sie w sprawie tego Nutramigenu? Kurcze, ja nigdy nie mialam tych problemow, po prostu dzwonie do przychodni jak konczy mi sie mleko, na nastepny dzien mam recepte, a Mlody moj ma juz 3,5 roku. Co do krostek. To widze dwie mozliwosci. Pierwsza-pogorszenie przy leczeniu, usuwanie toksyn pasozytow, druga-uczulenie na balsam. Prawda jest taka, ze bardzo trudno uznac co jest naprawde czym. U mojego Tymka przy kuracji balsamem tez bylo w koncowce kuracji duze pogorszenie stanu skory-krostki, swiad, Maly sie drapal i az strupki mu sie robily. Uznalam to jednak za pogorszenie. Nie przerwalam kuracji. Potem rzeczywiscie wszystko zaczelo wracac do normy. Uwazaj teraz tez z dieta, nie podawaj zadnych nowosci, ciezkostrawnych rzeczy. Daj jelitom sie wygoic po lambliozie. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Po wizycie u alergologa 11.01.07, 10:43 Nie wiem. Nie wiem co Ci radzić. Przeczytaj może, jak było u nas - może wyciągniesz jakieś wnioski dla Was. U Marty w ostatniej fazie (ostatni tydzień balsamu z 3 tygodni) były bardzo luźne kupy. Przetrzymałam to, choć mój maż nie był do końca przekonany. Dookończyliśmy kurację. Potem, po dwóch tygodniach była 3-dniówka - biegunki. Nie mogłam podac 2-giej serii. Odczekałam w sumie kilka tygodni - nie podałam drugiej dawki - kupy nadal były i są luźne. Zrobiłam posiew kału. Piszę tu po raz pierwszy o tym - wyszedł gronkowiec złocisty, średnioliczny. Podejrzewam, że balsam go "rozdrażnił". Nie wiem, czy gronkowiec jest skutkiem lambliozy - podejrzewam że tak. Do zniszczonych jelit mogło się przypałętać coś, z czym normalnie organizm by sobie poradził. Jestem na etapie dodiagnozowywania całej rodziny. Badamy się z mężem. Badamy najmłodszego Miśka. U dzieci chcę dodatkowo zrobić wymazy z nosa (młody), gardła (Marta). Chcę ustalić lokalizację tego gronkowca, czy na pewno jelita? Czy nie jest to efekt reakcji na przeziębienia z przedszkola (gardło), bo wtedy tez on będzie w kale, ale może problem leży jednak gdzie indziej. Wydaje mi się, że balsam może dawać nie tylko efekt "pogorszenia" przy wybijaniu, czy oczyszczaniu organizmu, ale też "sygnały" o innych problemach. W końcu ma działanie silnie oczyszczające. Cały czas zastanawiam się czy robić jego powtórkę. Chcę jednak poczekac na wszystkie wyniki rodziny, żeby potem mieć punkt odniesienia (po badaniach kontrolnych). Uważam, że dobrze że zakończyłam rozpoczętą kurację. Być może to tez powód, że ilości tego gronkowca są małe. Cały czas trzymam dietę u Marty. Poza kupami, delikatną obręcza wokół odbytu i zbyt białą buzią - nie widzę żadnych zmian. Badania krwi wyszły OK. - też robiłam ( w tym żelazo). Przy tym wyniku gronkowca, są śladowe ilości candidy, więc znaczy że na razie trzymamy go w ryzach. Dlatego spokojnie chcę poczekać do pełnej wiedzy o pozostałych członkach rodziny i wtedy dopiero podjąć jakiś kierunek lecznia. Jaki? jeszcze nie wiem. Ale już szukam, pytam. Nic na hurra. Będę na pewno drażyć sprawę balsamu i jego działania na gronkowca zł. - skoro go "pokazał", nie wykluczam, że ma też działanie przeciwbakteryjne. Od Twojego postu minęło dalsze dwa dni. Jak na dziś wygladają sprawy? Dajesz balsam, czy doszłaś do wniosku, że to reakcja na np. propolis? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Po 2 tyg. brania balsamu. 12.01.07, 21:08 Minęło już 16 dni. Balsam cały czas daję. Chcę dokończyć chociaż tę pierwszą serię, tym bardziej, że jest coraz lepiej. Mała, pomimo wychodzących zębów, o wiele lepiej śpi. Od 2 lat nie spała tak dobrze. Na ostatnich 16 nocy tylko 2 były kiepskie, idealnych aż 8, reszta też w miarę dobra. Wszystko skrupulatnie notuję Nie narzeka żaba moja mała na brzuch tak, jak narzekała. Od wczoraj (odpukać) ma dosyć dobry apetyt. Jest jeszcze duży problem z kupami. Od wczoraj rana biedna się męczyła i zrobiła dopiero dziś wieczorem, ale myślę, że i to się w końcu poprawi. Oby tylko nie było gorzej. Krosty są, ale mimo wszystko po 2 tygodniach przerwy, o ile nic się nie będzie działo, znów spróbuję z balsamem. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Balsam - cd. (trzytygodniowa przerwa) 22.01.07, 18:24 Witam! U nas oczywiście, jak już kiedyś zauważyłaś, nie może być cały czas dobrze. Sinusoida to dobre określenie tego, co dzieje się z małą. Było lepiej, jest gorzej. Mała traci apetyt i to w takim tępie... Szkoda gadać. A nie bierzemy kropelek dopiero 5 dni. Nie wiem, mam nadzieję, że to chwilowe pogorszenie albo zęby, chociaż to drugie na razie nie jest prawdopodobne, bo gdy dotykam dziąseł, nie narzeka na ból. Chociaż zanim wyszła pierwsza 5-tka też nigdy nie powiedziała, gdy dotykałam, że boli. Problemy z kupkami są cały czas, po 2, 3 dniach nierobienia męczy się biedna bardzo. Nie jest tak jednak codziennie. Na brzuch póki co nie narzeka, ale pojawiło się coś nowego. Od paru dni często łapie się za pitusię. Nie wiem, dlaczego. Jakiegoś większego zaczerwienienia nie widać, na oko na pewno nie jest gorzej, niż było do tej pory. Bywało gorzej a nigdy nie łapała się. Bakterie na pewno cały czas są, bo mała ma lekkie upławy. Był nawet jeden dzień w trakcie brania balsamu, kiedy się nasiliły. Po posmarowaniu pimafucortem zmniejszyły się. Na pewno coś Jej tam przeszkadza (niestety uparcie twierdzi, że nic się nie dzieje), bo gdy wycieram Ją wacikiem, raczej nie pozwala mi tego robić. Jest też problem, że zmianą majtek, gdy zrobi kupę (niestety mały upaciuch nie robi tego na nocnik). Dzisiaj podobno bardzo płakała teściowej i nie pozwoliła wytrzeć tyłeczka. Ostatnio coraz częściej tak jest. W weekend było to samo. Nie wiem, czy boi się, że zaraz włoży się Jej czopek (baaaaardzo tego nie lubi a ostatnio parę razy miała włożony), czy coś Ją boli. Ostatnio dupcia po zrobieniu chyba 3-dniówki nieciekawie wyglądała. Nie mogę się z Nią w ogóle dogadać. Twierdzi, że nic Jej nie jest, że nic Ją nie boli, nie szczypie itp. Za mała jest, żeby zrozumieć, że to dla Jej dobra. I pewnie za mała, żeby dokładnie określić, co Jej jest, co boli. Chyba boi się powiedzieć, że coś jest nie tak. Dzisiaj jedynie powiedziała, że nie ma apetytu, bo brzuch Ją boli, ale nie wiem, czy wierzyć w to, co mówi, bo przyzwyczaiła się za bardzo do tego tekstu. Jak czegoś nie chce zjeść, mówi, że Ją brzuch boli. Już sama nie wiem. Na pewno coś Jej jest, ale jeszcze nie wiem co. Mam nadzieję, że na pozostałe zęby nie będziemy długo czekać i że po ich wyrżnięciu coś się wyjaśni, bo do tej pory każdy lekarz zrzuci wszystko na zęby. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Balsam - cd. (trzytygodniowa przerwa) 23.01.07, 11:40 Anita a wymaz z przedsionka pochwy? W dobrym labie dostaniesz wymazówką sama - nie musisz targać Julki ze sobą. Są tzw. wymazówki transportowe, dobrze ją umyjesz i sama możesz pobrać wymaz. U nas tak robi Kostrzeńska - daje takie wymazówki - ja sama pobierałam dzieciom właśnie wymazy z nosa i gardła. Żeby ich nie sresowac specjalnie robiłam to wieczorem, kiedy są przyzwyczajone do róznych zabiegów pielęgnacyjnych i już trochę senne. Dajesz małej siemie lniane? Próbuj uregulować to wypróżnianie. Przy złym funkcjonowaniu tego układu - może własnie to daje spadek apetytu? Dziecko boi się jeść, bo boi sie wypróżniać? Jest też taka metoda na podawanie łyżeczką (na czczo, przed posiłkami 1/2 h) wody spod ogórków kiszonych lub kapusty kiszonej. Raz że pobudza apetyt (słowo przerobiłam to z Martą), dwa poprawia trawienie i wypróżnianie. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Balsam - cd. (trzytygodniowa przerwa) 23.01.07, 18:26 Wymaz z przedsionka pochwy robię od dawna sama. Ostatnio wyszła Jej Escherichia coli i Pseudomonas aeruginosa. Myślę, że w tej kwestii nic się nie zmieniło i nie ma sensu robić wyników kolejny raz. Transportówki zawsze w domu mam. Po "leczeniu" balsamem planowałam zrobic wyniki, ale nie warto, bo na pewno się nie zmieniły. Nasza nafrolog powiedziała, gdy wspomniłam o szczepionce Uro-vaxom na escherichię, że Julka jest jeszcze za mała, ale może wiosną, latem będzie można zacząć Jej dawać. Z escherichią w pochwie męczymy się od maja 2005 i jak do tej pory nic nie pomogło. Mam nadzieję, że zmieni to szczepionka, bo żadna maść nie okazała się skuteczna na tyle, żeby problem zniknął. Nasiadówki też robiłam (z rumianku, kory debu) i nic. Wiesz, w pewnym momencie też zaczęłam łączyć brak apetytu z zaparciami. Może rzeczywiście coś w tym jest. Nie dalej, jak wczoraj mówiłam teściowej, że zauważyłam pewną, nie stałą, ale prawidłowość. Zawsze po problemach z kupą, apetyt ma gorszy. Jakis czas temu tak ładnie jadła. Jadła, nie robiła kupy i tak minęły 3 dni. Jak tylko kupa się pojawiła, apetyt spadł. Z tym apetytem u Niej jest bardzo różnie. 2 ostatnie dni za bardzo nie chciała jeśc, ale dziś jest lepiej. Może spróbuję z tym siemieniem. Ale najpierw póki mam słoik ogórków kiszonych w domu, będę dawać małej wodę od ogórków. Tylko ile tego Ona ma na czczo wypić? Parę łyżeczek (tyle, ile uda się dać) wystarczy, czy jest jakaś określona ilość? A to siemię. Jak to się przyrządza i jak podaje? Wiem, że moja mama kiedyś sobie coś robiła, ale nie pamiętam, jak i czy tak samo można przyrządzić dziecku. Oj Sigvaris, co ja bym bez Ciebie zrobiła? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Siemię lniane 23.01.07, 19:37 Mąż kupił zmielone siemię, więc nie będę miała problemów z przyrządzeniem. Jest tam napisane, żeby łyżeczkę zalać połową szklanki gorącej wody i to podawać 2-3 razy dziennie z "czymkolwiek". Ja będę dodawać do mleka. Podzielę taką porcję na dwie i dam na noc i rano. Będę dawać tylko jedną taka porcję. Jak nic się nie będzie poprawiać, zwiększe dawkę. Zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Siemię lniane 23.01.07, 23:58 Co do wody spod ogórków - wystarczy łyżeczka od herbaty, max 2. Co do siemienia lnianego. Jest taka metoda na podawanie większej ilości siemienia lub "ukrycie" go w jedzeniu jak wolisz. Otóż do przygotowania używasz więcej wody. Wodę spod siemienia odlewasz i robisz na niej np. mleko, albo gotujesz warzywa. Resztę, czyli nasiona mielisz blenderem i dodajesz w postaci zmielonej papki do past warzywnych, kasz. Wtedy to siemię może przejdzie bez "uwagi" ze strony Julki, co? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Zaparcia 26.01.07, 18:33 Przeczytaj to, proszę... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=52070933&a=56226997 Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zaparcia 27.01.07, 21:36 Czytam i tam. Można się załamać. Nic nie wiem o chorobie Hirschprunga. Muszę gdzieś poczytać. Właściwie Julii objawy znam prawie na bieżąco. Więc musze poszperać co oni piszą o objawach towarzyszących. Ale to aż niewiarygodne by było, gdyby było jeszcze "coś" u Was. Aż wolę nie myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Zaparcia 27.01.07, 22:47 Ja już sama nie wiem, co o tym myśleć. Zaparcia nawykowe - to jest najbardziej prawdopodobne. Takie już mam nerwy na tę mają pannę, że aż się nie da opisać. Chce Jej się kupę a żaba wstrzymuje, jak może. Aż w końcu doprowadzi się do poważnej choroby. Teściowa tak się boi tego, co się może dziać. Od tego wczorajszego wydarzenia dzwoniła chyba z 6 razy. I biedna panikuje już przed poniedziałkiem. Boi się, że znów będą z Julią problemy a Ona będzie z Nią sama. A ja przecież nie mogę teraz rzucić pracy, bo mała nie chce robić kupy. Załamać się można. Obiecałam Julce już "złote góry", żeby tylko zrobiła kupę a ta dalej się zapiera. Do tego wszystkiego nie chce za bardzo jeść, mało pije. Koszmar. Od jutra spróbuję dać balsam. Jak nie będzie się po nim nic poprawiać, umówię się do lekarza i niech robią, co chcą, bo tak dłużej być nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Grzybica, zaparcia cd. 06.03.07, 18:29 Witam! Jejku, tak dawno się nie odzywałam. Trochę się u nas przez ten czas działo. Na szczeście na dzień dzisiejszy jest dobrze, jest lepiej i to duuużo lepiej. Taka super poprawa jest od 25.02, kiedy to zaczęłam dawać małej Flumycon. Ale zacznę od początku. Było z małą nieciekawie. Bolał Ją brzuch, nie chciała robić kupy, siku, nie chciała za bardzo jeśc i pić, ale o tym chyba już pisałam. Parę razy musiała mieć robioną lewatywę, bo inaczej nie dało rady. Porobiłam Jej wyniki i w kale wyszedł grzyb (candida albicans) na jeden plusik. Pojechałyśmy ze wszystkimi wynikami do polecanego gastroenterologa. Ten skupił się tylko i wyłącznie na zaparciach, na samym skutku, nie na przyczynie a mówiłam Mu, że wg mnie te zaparcia są przez grzybicę. Ale nic, dobry, polecany, więc zrobiłam, jak kazał. Przepisał małej Duphalac i lacidofil. Powiedział, że jeżeli w ciągu 2 tyg. nie będzie poprawy, weźmie małą do szpitala na przeczyszczenie i diagnozę. Pierwsze 3 dni nie były złe, mała robiła bardzo rzadkie kupy, więc nie było mowy o wstrzymywaniu. Jednak po tych 3 dniach znów było gorzej i z każdym dniem coraz gorzej. Straciła kompletnie apetyt, noce były znów koszmarne (rzucała się po łóżku), kupy znów co 3 dni. Byłam wściekła, bo wiedziałam, że lekarz nie zabrał się do tego tak, jak powinien. Słodki Duphalac, gdy mała ma grzybicę!!! Przerwałam kurację. Zrobiłam małej lewatywę, żeby oczyścić Ją (nie robiła 3 dni kupy i strasznie bolał już Ją brzuch)i zaczęłam dawać Flumycon, bo sama dieta niewiele działała. I Sigvaris, już od następnego dnia była poprawa. Od tej soboty, kiedy to była ostatnia lewatywa i pierwsza dawka Flumyconu (24.02) mała ładnie je, znów dosyć duzo pije, dobrze śpi, nie narzeka na brzuch i co najważniejsze robi sama kupy i to o dziwo na nocnik Jest zupełnie inaczej niż było. I oby było tak dalej. Jest w miarę odporna. Mnie od przeszło tygodnia męczy przeziębienie a Ona miała temperaturę tylko 2 dni i już jest super. Obawiam się trochę tego, co będzie po odstawieniu Flumyconu, ale może będzie dobrze. W piątek jadę na kontrolę do tego samego lekarza. Powiem Mu o wszystkim. Ciekawa jestem, co powie na to, że sama, bez Jego wiedzy, leczę dziecko. Mam nadzieję, że przemyśli wszystko i doradzi coś, żeby to wszystko nie wróciło. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 06.03.07, 23:29 Anita czy podałaś balsam? napisz prosze. Druga sprawa to flumycon. Próbowałam znależć jego ulotkę w necie, ale nie dałam rady. Zastanawia mnie jego spectrum działania. Możesz wpisac co podaje ulotka, proszę. Powiem Ci, że candida na 1+ nie jest objawem do leczenia. Więc zadziwia mnie ta reakcja na flumycon. Dlatego ważne tu będą info z ulotki. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 08.03.07, 20:09 Balsam dawałam za drugim razem 2 tygodnie. Odstawiłam wszystko przed leczeniem zaleconym przez pana doktora. Co do candidy to wiem, że na jeden plusik to mało, że u większości dzieci sama dieta wystarcza. Tylko mi sie wydaje, że ten wynik nie jest za bardzo wiarygodny. A to dlaczego... Do tej pory nieraz robiłam małej posiew kału i nigdy nie wyszły Jej grzyby a miała z nimi do czynienia na pewno już wcześniej, tzn. z ich przerostem oczywiście. Język biały ma praktycznie od zawsze. Zdarzało Jej się po antybiotykach (różnych), że swędział Ją mocno język. Kiedyś przez 3 miesiące męczyłam się z odparzeniem pupy. Teraz jestem pewna, że to był grzyb. Zatwardzenia zaczęły się we wrześniu tamtego roku też po kuracji antybiotykami a nigdy do tej pory nic nie wyszło. I teraz ja. Z grzybicą pochwy męczę się od lat, dokładnie od 11 lat, język (paskudny wygląd) mam ciągle biały, często robią mi się zajady, afty, gdy karmiłam brodawki miałam w grzybie (nie z zaniedbania), mała pleśniawki miała od mojego mleka. Po odstawieniu cyca po pleśniawkach ani śladu, bez leków. Ogólnie cały mój organizm od lat zagrzybiony. A co ciekawe, grzybek wychodzi mi tylko w wymazie z pochwy, bo tam tego od groma. W wymazie z gardła i posiewie kału czyściutko. Nigdy nic nie wyszło. A grzyb jest. Na pewno jest. Dlatego nie wierzę za bardzo w te wyniki. Myślę, że jest go o wiele więcej, więcej niż pokazuje to wynik. Co do Flumyconu - to syntetyczny lek przeciwgrzybiczy; zaburza biosyntezę ergosterolu, podstawowego składnika błony komórkowej, co prowadzi do obumierania komórek wrażliwych grzybów. Aktywny wobec: ... (wymienione są tu grzyby). Wskazania: drożdżyca pochwy, jamy ustnej, nosa, gardła, przełyku, dróg mocz., otrzewnej, drożdż. układowa, grzybica skóry, itd. Jutro mam kontrolną wizytę u gastroenterologa. Zobaczymy, co on na to powie. Faktem jest, że jest lepiej a było źle. Mała od kiedy daje Jej Flumycon robi codziennie bez problemu kupę, nie narzeka na ból brzucha. Lepiej je i śpi. Zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 12.03.07, 23:32 Anita a przy balsamie nic sie nie działo z Julką? Z tego co piszesz za ulotką to faktycznie uderzyłas w grzyby. Jak jest teraz, po kilku dniach? Co powiedział lekarz? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 15.03.07, 20:07 Problem jest w tym, Sigvaris, że Julka nie brała tylko balsamu i nie wiem, czy te wszystkie dolegliwości, które miała były tylko po lactulozie, czy może też po balsamie. Tego nie wiem i nie będę wiedziała. Poważniejsze problemy zaczęły się w przerwie "balsamowej". A głupia nie zapisywałam dokładnie, co i kiedy brała i co się wtedy działo a dziś już nie pamiętam (za dużo się działo). Wiem tylko, że przyspieszyłam drugą serię balsamu. Zaczęłam dawać po 10 dniach a nie po 2 2 tygodniach. I chyba on Jej nie szkodził, ale wtedy już było źle, dlatego postanowiłam po pierwszej wizycie u lekarza odstawić wszystko, co brała i co mogło Jej szkodzić. Na pewno dzięki niemu przestał boleć Ją brzuch. W drugiej serii też wystapiła wysypka, podobnie jak w trakcie pierwszej serii. Po wizycie u lekarza nie wiem niestety więcej, niż przed wizytą. Powiedziałam Mu, co się działo, co zaczęłam Jej dawać. Zdziwiony był trochę reakcją na Duphalac i Lactulozę. Mówił, że nie powinno się tak dziać (mówiłam Mu, że mam wrażenie, że te syropy nasilają objawy "grzybicze"). Wysłuchał mnie, powiedział, że mam do 14 dni (nie dłużej) pociągnąć leczenie grzybicy i w sumie na tym koniec. Nie powiedział, co dalej robić, żeby nie było nawrotu. Jedynie kazał 2 miesiące dawać lacidofil i nic poza tym. I znów muszę sama poczytać, co dalej z ta moją maludą robić. A, kurczę, nie mam czasu na prześledzenie forum Candida. Nie mam jednak innego wyjścia. Będę siedzieć po nocach i czytać, czytać, czytać Minęły już dwa dni, jak Julka nie bierze Flumyconu i już zaczynają się problemy. Jeszcze nic złego się nie dzieje, ale już nie może za bardzo zrobić kupy. Bardzo mała i twarda dzisiaj była. Ciekawa jestem, co będzie dalej się działo. Nie wiem, czy nie zacząć dawać Jej balsamu chociaż z raz w tygodniu profilaktycznie. Chyba tak właśnie zrobię, ale jeszcze się waham. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 16.03.07, 00:22 Anita, przy balsamie zawsze jak coś jest na rzeczy są pogorszenia. Głównie skórne. Ale też kaszle i wymioty i biegunki i odparzenia. I inne. Gdybys prześledziła watki o balsamie zanlazłabyś multum info o pogorszeniach. Leki współczesne działają szybko i na już. Ale większość z nich "zalecza". Ale do modelu działania z szybką poprawą jesteśmy już przyzwyczajeni. Jak coś nie działa od razu, zniechęcamy się. I wiem to po swoim doświadczeniu. Działanie leków przeciwpasożytniczych jest inne. One niszczą pasożyty i nie ma siły, gdzieś organizm musi wydalić to, co go truło. Wydala jak sie da: przez skórę, odflegmianie (kaszel), wymioty, obrzydliwe, odparzające stolce, itd. Zawsze pisałam, że grzyby sa sprawą wtórną. Ze czysty organizm je zwalcza sam. One u Was są pewnie sporym problemem, bo na to wskazuje zbawienny wpływ Flumyconu, ale nie sa głównym problemem. Coś powoduje, że one są. Na forum candida wyczytasz wiele rzeczy. Ja polecam Ci zaledwie dwie: - albo balsam, albo - bez alkoholu zioła ojca Grzegorza na pasożyty. Tak sie nazywają, są do kupienia w większych kościołach, mozna pytać. Parzysz je na wrzątku. Podajesz dziecku w wieku Julki 3 łyżeczki do herbaty rano, 3 w południe, 3 wieczorem - oczywiście na ile sie da na czczo. Sposob parzenia dla dzieci(proporcje ziół do ilości wody) masz na opakowaniu. Spróbuj konsekwetnie coś wdrożyć. Zioła o. Grzegorza na pasożyty podaje się 2 tygodnie, 2 tyg. przerwy i znów 2 tygodnie podawania. U nas przy powtórnej lambliozie zastosowałąm te zioła. Nie sądzą, zeby była to tylko lamblioza. Po tym co znalazłam w kale... Czarne, obrzydliwe coś co ździerałam chusteczkami z pupy dziecka. U młodszego kupy zielono-czarne ze śluzem. Efekt jest. Minęły katary, dzieci zaczęły jeść, bo znów był okres "przestoju", ustąpiły infekcje. Zmienił sie im kolor skóry: Marta nie jest blada, a Michał nie jest żółty (a był). Nie sądzę, żebym już wygrała tę walkę (ponowną), ale widzę jej efekty. Jutro koniec pierwszej tury ziół. W przerwie zrobię badania. Mimo pogorszenia skóry w trakcie kuracji u obu dzieci, zdecyduję się na pewno na powtórkę ziół. Jedno wiem, pasożyty nie jest łatwo zwalczyć. A grzyby są tylko "towarzyszem w podrózy" w 80% przypadków. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 17.03.07, 10:49 Zgadzam się oczywiście z tym, co piszesz. Myślę, że w Julce cały czas coś "siedzi". Od dwóch dni znów zaczyna łapać się za brzuch, chociaż nie narzeka na ból a dziś w nocy przez chwilę zachowywała się tak, jak wtedy, gdy źle sypiała. Znów coś Ją bolało. A wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze. Chodzę od wczoraj zła i szykuję się na powoli na rozmowę z teściową. Tylko nie wiem, jak z Nią rozmawiać, żeby w końcu do Niej coś dotarło. Z moją mamą inaczej bym to załatwiła, ale to teściowa. Otóż... Od dłuższego czasu teściowa źle się czuje. Mówię kobicie, że to na sto procent lamblie albo jakies inne świństwo. Udało mi się Ją jakiś czas temu namówić na zrobienie wyników i na nasze nieszczeście miała je dobre i teraz nie chce się przeleczyć. A objawy ma takie, jak ja. Ból żołądka i zgaga. Początkowo miała zgagę po nabiale, teraz po wielu rzeczach. Ale nic z tym babsko nie robi, bo "przecież dwa razy miała robione wyniki i nic nie wyszło"-to jej słowa. To nic, że źle się czuje. Najważniejsze, że wyniki ma dobre. Mówię Ci, jaka jestem na Nią wściekła, tym bardziej, że z małą nie do końca jest dobrze Właśnie dzwoniła teściowa, wstępnie powiedziałam Jej, co i jak. Taka durna z Niej baba, że mówię Ci. Nie powinnam tak mówić, ale nie mam już na Nią sił. Dziś wyjeżdżamy, będę się z Nią widziała w środę i znów z Nią porozmawiam. Powiedz mi, co to za zioła, o których piszesz. Jak je można dostać? Można zamówić? Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 17.03.07, 22:01 W Wa-wie do kupienia w kościele św. Anny. Jak jest z zamówieniami, nie wiem. Może i w Waszej okolicy są jakieś kościoły w których je sprzedają? Może zapytasz w jakimś kościele lub klasztorze? Z niektórymi osobami nie poradzisz. Woli cierpieć niż się leczyć. Ale może na takie zioła parzone na wodzie ją namówisz, przecież są do kupienia w kościele, może to będzie jakiś ważący argument? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Grzybica, zaparcia cd. 18.03.07, 13:01 Powiedz mi jeszcze Sigvaris, które zioła dawałaś? Te na pasożyty? Wyczytałam, że są też na układ pokarmowy. Może najpierw te na pasożyty zaserwować a później te na uklad pokarmowy? Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Grzybica, zaparcia cd. 18.03.07, 13:51 Powoli. Najpierw pasożyty. Nic na zapas. Ta kuracja potrwa 2 tygodnie, 2 przerwy i znów 2 tygodnie. Zobaczysz co sie będzie działo za 6 tygodni. Odradzam decyzje na zapas. Anita sama na własnej skórze przekonuję się, że leczenie pasożytów nie jest łatwe. Trzeba cierpliwości i rozwagi. Trzeba dziecko obserwować. Nic na zapas nie kombinuję sama, czekam na efekt, obserwuje jakiś czas i wtedy decyduję. Jeszcze nigdy żaden plan na zapas mi sie nie udał. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Zioła Ojca Grzegorza 20.03.07, 19:41 Powiedz mi jeszcze Sigvaris, ile tych ziół zamówić dla 4 osób? Jedno opakowanie wystarczy, czy od razu więcej zamówić? Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza 20.03.07, 20:33 Jeśli 3 z tego są dorosłe, to 2 opakowania. Powinno wystarczyć na 2 kuracje 2 tygodniowe, z 2 tygodniową przerwą w środku. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza 21.03.07, 16:34 Dzięki Ci nieoceniona Sigvaris Co ja bym bez Ciebie zrobiła. Jeszcze raz dzięki! Teściową udało mi się namówić - ufff... Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza 21.03.07, 22:59 Daj spokój - Wasza sytyacja jest momentami tak nieodgadniona, że sama nie wiem czasami co Ci radzić. A z teściową - BINGO. Może jak się przekona, że synowa nie ustępuje córce- lekarce- twoje akcje wzrosną )) Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 19:23 Ziółka już mam, dzisiaj zacznę podawać małej. Zobaczymy. Powiedz mi jeszcze Sigvaris, jak z dawkowaniem u dorosłych. Małej 3 x dziennie po 3 łyżeczki. A my? Całą szklankę podzielić na cały dzień, czy jak? Będę się starała pisać na bieżąco, co u nas. Jak na razie chyba znów wraca bół brzucha. Dziś w nocy też narzekała - to już 4 taka noc w ciągu 1,5 tygodnia. Mówi też, że bolą Ją plecy. Kiedyś też tak było - gdy zaczynały się problemy. Sigvaris, czytasz dużo postów, czy spotkałaś się z czymś takim - ból pleców przy ew. pasożytach? Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 19:39 Jeszcze pytanie odnośnie dzieci i wypijanej ilości naparu. 3 x dzienie po 3 łyżeczki, tak? Tylko, jakie łyżeczki? Czy chodzi o łyżeczkę 5ml i dziecko w sumie ma wypić dziennie 15ml? Może to śmieszne pytanie, ale ważne, bo ja mam w domu małe łyżeczki + jedną większą. I 15ml u nas to 3 większe albo 6 małych. Stąd moje pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 22:07 Pisz, pisz jak u Was. Będę czekała. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Zioła Ojca Grzegorza c.d. 29.03.07, 16:47 Witam! Sigvaris, powiedz mi po jakim czasie przy podawaniu ziół zauważyłaś u dzieci zmiany? Dobre lub złe reakcje. Pytam z ciekawości. Jak na razie (mamy za sobą 5 dni) u nas nic się nie dzieje. W czasie brania balsamu było zupełnie inaczej. Może Julka 2 ostatnie noce miała spokojniejsze, ale myślę, że poprzednie (chociaż Ona nic nie mówiła) były niespokojne w związku z wychodzeniem kolejnej 5-tki. Zauważyłam u Julki jeszcze (ale tak jest od jakiegoś czasu), że znów bardziej wychodzą Jej włosy. I wiesz? Myślę, że u Niej ma to związek z grzybem. Pamiętam, jak w tamtym roku byłam u pediatry i mówiłam, że podejrzewam grzybicę (po antybiotykach) a wtedy strasznie wychodziły Jej włosy. Później przez jakiś czas był spokój i teraz znów a z grzybicą sobie na pewno jeszcze nie poradziłyśmy, bo język bialutki. Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza c.d. 29.03.07, 17:36 Raczej w po połowie (czyli ok 10 dnia). U mnie włosy zawsze wychodzą jak mam lamblie. Teraz znów je mam... Jesteśmy wszyscy po badaniach kontrolnych, więc nie ma złudzeń. Wychodzą mi włosy na maxa. Łamią mi sie też paznokcie, a właściwie rozdzielają na 17 (?) warstw. Mam jakby "zapalenie spojówek" i źle śpię. Złapałam lamblie od Marty - tym razem. Martusię udało sie wyleczyć (zioła chińskie od M + zioła ojca Grzegorza), męża też (macmiror). Ja (macmiror tym razem nie pomógł)i Młody (zioła nie pomogły) - jesteśmy w trakcie leczenia... To nie jest proste leczenie Anita. Zaczynam dochodzić do takich wniosków... Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza c.d. 31.03.07, 14:13 Aż się boję, żeby u nas nie było gorzej. Jak na razie mała lepiej śpi, nie narzeka na ból brzucha, ale traci trochę apetyt i okrutnie wychodzą Jej włosy. Jeszcze nigdy nie miałam tylu na grzebieniu, ile dziś i obawiam się, że w najbliższym czasie lepiej nie będzie. Chciałabym jak najszybciej uporać się z tymi naszymi problemami, bo od września mam zamiar dać małą do przedszkola. Niby jeszcze pół roku, ale już się boję, co to będzie. Powiedz mi jeszcze Sigvaris. Gdy mama zamawiała mi zioła, przysłali Jej też krople na pasożyty. Czy słyszałaś coś o nich? Czy mamy też dają maluchom te krople, czy tylko parzą mieszankę ziołową. Te krople są typowo na pasożyty a zioła tylko wspomagają leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza c.d. 31.03.07, 14:22 Dodam jeszcze, że mnie zaczyna boleć brzuch w lewym boku. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Zioła Ojca Grzegorza c.d. 03.04.07, 19:08 Dziś jest 10 dzień. Julka nie ma apetytu. W niedzielę miała temperaturę 38,1C -gardło trochę czerwone. Ciekawa jestem, co będzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Zioła Ojca Grzegorza - przerwa 18.04.07, 17:34 Witaj Sigvaris! Napiszę o tym, co się u nas dzieje, bo wydaje mi się, że może to mieć związek z ziołami. Mała ma właściwie problemy, nie jakieś wielkie, ale ma ze wszystkim, co do tej pory Ją gnębiło. Ma powiększone migdały, zapchany nos i temp. 37,2C. Raz 2 dni temu miała 38,1, ale spadła po panadolu i już jej nie ma. Dwa tygodnie temu też miała jednego dnia 38C. Poza tym znów ma bakterie w moczu. Nie jest ich dużo, bo 10 do 4 (badanie ogólne w normie), ale są a nie było w ogóle. No i nasiliły się upławy. W moczu i w posiewie z przedsionka pochwy ta sama bakteria (proteus vulgaris). Trochę też pobolewa Ją brzuch. Przy przeziębieniu narzeka na plecy i kolana (nie pierwszy raz zresztą). Od soboty druga seria ziółek. Wydaje mi się, że to wszystko jest wynikiem wybijania ewentualnych robali - typowe pogorszenie, którego do tej pory nie miała. A co u Ciebie? Poradziliście sobie z lambliami, czy cały czas jest "walka"? Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza - przerwa 18.04.07, 23:38 Anita prosze Cię NIE zbijaj dziecku temperatury NIGDy poza dwoma przypadkami: 1. temperatura jest wyższa niż 38,7 C - 39 C (ja wytrzymuję do 39 C i czekam, mierzę co chwilę, ale czekam) 2. wysoka temperatura (nie stan podgorączkowy) utrzymuje się dłużej niż dobę lub dwie. Jedynym mechanizmem obronnym organizmu przed atakiem bakterii jest gorączka właśnie. Organizm tylko w ten sposób może je sam bez pomocy leków wybić (większośc z nich nie lubi zbyt wysokich temperatur)... Jeśli podajesz leki przeciwgorączkowe w innym przypadku niż pkt 1,2 - zaburzasz mechanizmy obronne samego organizmu. Wprowadzasz go w błąd. Nie dziw się więc, że organizm nie walczy z bakteriami w pochwie i przewodach moczowych.... Jak ma z nimi walczyc, jak "wyłączasz" jego jedyną broń? Zioła nie tylko walczą z pasożytami, ale właśnie pobudzają go do walki. Pozwól Julce "odchorować" to co ma do odchorowania. Jedyną drogą widać jest pozwolić organizmowi pokonać to co go męczy i z czym leki sobie nie radzą. Tak to widzę (cały czas mając na uwadze pkt.1 i 2).. U nas walka trwa. Marta zdrowa - i to widać. Mąż też. Ja i Młody wojujemy. Zobaczymy co dalej. Napisze o wszystkim jak będę wiedziała w jakim punkcie jesteśmy. U mnie macmiror już nie pomógł. Brałam tynidazol, ale 6 dni nie 1 jak zaleca ulotka. Poza tym oczyszczałam organizm Body Pure (bardzo straszne przeżycie). Biorę tez teraz zioła. U młodego furazolidon nie zadziałał raczej. Jesteśmy na homeopatii i czekam na jego jutrzejszą wizytę u M. po dalsze wytyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Zioła Ojca Grzegorza - przerwa 19.04.07, 19:17 Masz oczywiście rację odnośnie gorączki i tego, czemu ma służyć. Chociaż ja nie czekam (nie czekałam) nigdy do 39 C. Myślę jednak, że każde dziecko jest inne i inaczej przy każdym dziecku do tej sprawy powinno się podchodzić. Julce temp. zawsze bardzo szybko rośnie, pomijając to, że Jej nie zmierzę tak dokładnie temp., jak sobie. Po naszych doświadczeniach z temp. nie czekam do momentu aż mała będzie miała wyższą niż 38,7, czy więcej. Jak ma powyżej 38, podaję coś. Już raz przeczekałam wzrastającą temperaturę, czekałam aż będzie miała powyżej "książkowego" 38,5 i później się o Nią bałam, bo nie było wesoło. I teraz po prostu się boję. Byłyśmy dziś u nefrologa i dostałyśmy bactrim na bakterie w moczu. Później ma dostawać Urotrim. Gdy zasugerowałam, że to pewnie walka z pasożytami, pani dr pokręciła nosem. Mi się jednak wydaje, że to może być to. Ty to potwierdziłaś, więc pewnie tak jest. Najgorsze jest to, że Julka znów fatalnie śpi. Rzuca się po łóżku. Już prawie 2 tygodnie (cała przerwa w piciu ziółek), jak nie śpimy po nocach. Nie mogę się już doczekać do soboty - wtedy znów zaczynamy z ziółkami. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Ew. pasożyty, zioła a ból pleców 22.04.07, 09:47 Sigvaris, czytasz dużo postów, dlatego najpierw pytam Ciebie, ale może z czystej ciekawości założę wątek. Jeszcze jakieś 2 tygodnie temu bardzo bolały mnie plecy. W sumie to większy problem z plecami mam od pary miesięcy. Pomijając, że wszystko zaczęło się, gdy urodziła się mała. Takie typowe bóle pleców kobiety, która ma małe dziecko. Raz większe, raz mniejsze. Zawsze zwalałam ten ból na niedosypianie (nie mam kiedy porządnie wypocząć), spanie z małą (okrutnie niewygodnie) i wszystkie inne czynności, od których plecy mogą boleć. Kiedyś jeszcze było tak, że gdy mąż porządnie mi wymasował plecy i posmarować fastum, parę dni miałam spokój, ale ostatnio już to nie pomagało, nawet kupione plastry nic nie dawały. Było coraz gorzej. Bolały mnie już całe plecy. Jak nie w jednym miejscu, to w drugim, drętwiała mi prawa ręka od bólu przy łapatce. A to dopadła mnie rwa. Najgorszy był jednak ból przy wstawaniu rano. Ledwo mogłam się ruszyć. I teraz ciekawostka. W ciągu ostatniego tygodnie prawie w ogóle mnie nie bolały, dopiero wczoraj, dlatego zaczęłam tak intensywnie się nad tym wszystkim zastanawiać. Żadnej rehabilitacji nie przeszłam, mąż w tym tygodniu mnie w ogóle nie smarował. Zmęczona, niewyspana jestem tak samo, jak byłam. Nic kompletnie się nie zmieniło, co by mogło odciążyć trochę plecy. Czy te bóle mogły mieć związek z ew. pasożytami? To typowe bóle od kręgosłupa. Spotkałaś się z czymś takim? Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Ew. pasożyty, zioła a ból pleców 23.04.07, 22:00 Bóle mięśniowe, bóle stawów (czasami wręcz zapalenie stawów) może być spowodowane pasożytami - jak zwykle pośrednio. Toksyny odkładają się wszędzie, także w tkankach mięśni. Nie wykluczałabym, że nagła poprawa po ziołach odrobaczających była zauważalna właśnie z takiego powodu. Spotkałam się zosobą, u której po wieloletnim leczeniu stawów (stany zapalne) właśnie po odrobaczaniu nastąpiło "wyleczenie" i bóle stawów i okołomięśniowe ustąpiły. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Re: Ew. pasożyty, zioła a ból pleców 24.04.07, 19:16 To raczej nie bóle mięśniowe, ale faktem jest (mam nadzieję, że tak już zostanie) plecy bolą mnie mniej. Ciekawa jestem, co będzie dalej. Co do stawów, to mam z nimi problemy od kilku ładnych lat. Zwłaszcza pobolewa mnie prawe kolano i nadragstki. Julka też ostatnio narzeka na ból kolan. Zobaczymy. Może tu też są winne toksyny. Julia niestety musi brać Bactrim, później przez jakiś czas Urotrim, więc spodziewam się problemów z grzybicą, ale jakoś damy radę. Odpowiedz Link Zgłoś
anita_bm Parę słów po długiej przerwie 16.07.07, 23:21 Witam! Postanowiłam w końcu napisać parę słów o tym, co u nas. Ciekawa też jestem tego, jak Wy się macie. Jak dzieci. Poradziliście sobie już z robalami? Z małą po tych wszystkich kuracjach balsamem, ziołami (po ziołach o. Grzegorza podałam też jakiś czas temu serię balsamu, bo on w naszym przypadku jest skuteczniejszy) jest o niebo lepiej. Nie jest idealnie, bo jak się obawiałam po lekach, które ostatnio Julka brała nasiliła się grzybica i bolał Ją brzuch. Dlatego podałam znów balsam. Trudno mi tym razem wytępić grzyba, bo z dietką coś kiepsko u nas. Staram się ograniczać słodycze i nabiał, ale nie jest łatwo. Za duży ma kontakt z dziećmi, z ludźmi, którzy przepadają za słodkim. I ja coraz mniej stanowcza jestem. Nie potrafię zawsze odmówić Jej, gdy wszyscy dookoła się opychają. Biedna patrzy i płacze. Stopniowo jednak coraz mniej dostaje. Czasami też posłucha i sama zrezygnuje. Poza tym bólem brzuszka od czasu do czasu w nocy jest dobrze. Apetyt niezły. Bardzo ładnie wygląda. Przytyła, waży 15kg - jakiś czas temu Ją ważyłam. Nie choruje (odpukać). Jest naprawdę nieźle. W wynikach póki co nic, poza grzybicą u mnie (++), za którą w końcu też muszę się wziąć, bo dość często dokuczają mi wzdęcia, nic nie stwierdzono. Mam nadzieję, że już tak będzie, że gdy Julka pójdzie do przedszkola nie zacznie się wszystko od nowa. Tam z pewnością coś złapie. Ale teraz wiem, co robić. Od czasu do czasu balsam i jakoś będzie. Dzięki za wszystko! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Zioła Ojca Grzegorza - dawkowanie 24.03.07, 22:06 Szklanka rano, jeśli na opakowaniu nie ma innego zalecenia. Spotkałam się wielokrotnie z problemem nerek i układu moczowego przy pasożytach. Obawiam sie, że ten ból pleców to może być to. Ale nie pędź na razie do nefrologa - podawaj zioła i daj sobie kilka dni. Co do łyżeczki - chodzi o taką typową do herbaty. Inaczej Ci nie umiem odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
luty71 Re: Balsam kapucyński 27.12.06, 23:06 witam, wtrącę się w temacie balsamu. Kończymy właśnie pierwszą serię podawania balsamu mojemu synkowi (3 latka), u którego walczymy z glistą. Podaję mu 15 kropelek rano (staram się na czczo) i 15 wieczorem. bardzo bałam sie reakcji Wojtusia na miód zawarty w balsamie ( raz już wylądowaliśmy w szpitalu po zjedzeniu białego sera, więc wiem jak alergicznie potrafi reagować mój synek)i dlatego zaczęłam od 1 kropelki i codziennie zwiększałam ilość o jedną, jak doszłam do 8 zdecydowałam, że jest ok i zaczęłam kurację właściwą czyli 15 kropelek. Jeśli chodzi o sposób podawania to ja podaję na cukrze - początki były trudne, pluł balsamem po całym pokoju (dlatego podaję go małemu w wannieale teraz sam przypomina mi o kolejnej dawce. Postaraj się (zastosuj może nawet mały szantażyk - jakaś miła nagroda za śliczne połknięcie)nie mieszać balsamu z niczym, bo osłabia się jego dzialanie. Pozdrawiam i życzę powodzenia. PS U nas balsam daje piękne efekty (odpukać!!!!) Odpowiedz Link Zgłoś
sigvaris Re: Anitko!! 17.07.07, 12:58 To chyba najdłuższy wątek forum. Widzę, że pomału już pora go kończyć. Masz już swoje doświadczenia w leczeniu Julki. Sama na własnej skórze przekonałaś się, że pasożyty są przyczyną wielu dolegliwości... Nie daj się zwieść na leczenie bakterii - jeśli jest środowisko dla nich, wtedy one będą. Jeśli nie - nie ma problemów. U nas po 2-gim leczeniu lamblii zniknęło środowisko (czyli nadmiar śluzu, który zawsze powodują pasożyty poprzez swoją obecność w ciele człowieka) i tym samym zniknęły katary (czytaj bakterie) i inne problemy. Dzieci zdrowe. Nie wiem jak Marty gronkowiec złocisty w przewodzie pokarmowym, ale badanie chcę zrobić po 2 serii 3 tygodni balsamu. Pewnie więc zrobię je dopiero we wrześniu. Trzymam dietę u dzieci. Bardzo rzadko pozwalam im na słodkie. To ciężka sytuacja, bo wszędzie wszyscy dają dzieci jak nie danonki, to czekolady albo ciasteczka. Ale negocjuję z nimi. Szukam ekwiwalentów - danonki nie - jogurty kozie tak, cukierki nie- żelki ze sklepu eko tak, ciastka, tort nie- babeczki bezglutenowe ze sklepu eko tak. Marta często pyta już czy może coś jeść jak jest częstowana przez sąsiadów. To mój wielki powód do dumy, czasami leci z drugiego końca placu zabaw i się pyta. Nie weźmie nic sama. Do walki z grzybicą warto: - zerknąć czy nie masz amalgamatów w zębach, - odciąć sie na jakiś czas od glutenu (myślę o Tobie) - całkowicie odciąć się od słodkiego (też o Tobie) - na czczo pić soki z marchwi lub spod kiszonej kapusty (no teraz bardziej sezon na marchew). Dodatkowo tez te kąpiele w sodzie oczyszczonej, co u Was może być ciężkie do przeprowadzenia.. Ale może gdzieś byś sie wprosiła z tymi kąpielami. Jest też takie coś jak olej z rokitnika - polecam do przemywania nim okolic intymnych. Julka jest cięższa od Marty o jakieś 2 kilo. Więc nie masz absolutnie powodów do zmartwień. Oby tak dalej. Mam nadzieję, ze czasami dasz znać czy wszytko dobrze. Przedszkola sie nie bój - wystarczy czujność i Twoja wiedza. A może trafisz na ludzi, co uwierzą, przebadają dzieci? Masz wiele własnych doświadczeń, możesz pomóc innym. Serdecznie Was pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś