Dzieci są jednak mądre :-)))

19.01.06, 11:37
Moje 2,5 -letnie dziecko ma 2 psiapsiółki w swoim wieku i obydwie wszystko-
jedzące.
Nigdy nic u nich nie wzięła, choć wszędzie walają się słodycze, chrupki
czekoladowe i inne.
Wczoraj jedna z nich spytała ją czy chce Mambę. I co odpowiedziało moje
dziecko? - "Nie, bo to świńśtwo". Koleżanka jeszcze raz powtórzyła zapytanie,
ale moje dziecko odmówiło.
Dumna byłam jak paw, ale z drugiej strony widzę, że trzeba będzie poprawcowac
nad odpowiedziami na takie pytania. Moja rodzina, przyjaciele i znajomi już
dawno przyzwyczaili się do mojego określenia "rakotwór", ale dzieci mogą nie
być takie wyrozumiałe smile)

Kruffa
    • nowajulka Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 11:42
      Hi,hi........fajnie masz.moje się wścieka, kiedy ktoś częstuje go
      cukierami........nie umie sobie z tym poradzić...a ja sama juz nie wiem, jak mu
      pomóc..................
    • patyska Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 11:44
      big_grinDD
      a Jeremiego narzeczona wcinajaca ferrero roche jest nauczona zeby nie czestowac wink a Jeremi jak na
      stole sa cukierki to czestuje swoja laske ale sam nie tknie, bo - cytat: "bede jadl jak wyrosne z alergii"
      wink)) ja nie ucze go ze to swinstwa, bo nie chce zeby jakiekolwiek rzeczy byly dla niego swinstwem wink
      • kruffa Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 11:52
        Ale ja je nie uczyłam nigdy. Jedyne co jej mówię, gdy tłumaczę dlaczego nie
        może jesc to dalatego, że może ją od tego skóra swędzieć, może dostac bąbli i
        trzeba będzie jechac do szpitala.
        Faktem jest, ze w domu sporo rozmawiamy, ale między sobą, że to czy tamto to
        sama chemia. Ja sama takich rzezcy do ust nie tykam i ona doskonale o tym wie.
        Wie też, że uważam, że jest to niezdrowe. Nie ma co się oszukiwac - nasze
        dzieci nigdy nie powinny jeść tego rodzaju wynalazków. Może kiedyś od świeta
        tak, ale w nich powinno byc zakodowane, że pewne rzeczy są szkodliwe i nalezy
        ich unikać juz zawsze.

        Kruffa
        • dorismam Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 11:58
          Mója Mati też odmawiał do prawie 4 roku życia. Wtedy pierwszy i ostatni raz
          złapał u znajomych cukierek czekoladowy schował sie za szafę i zaczął jeść. Na
          efekty czekaliśmy 2,5 godz., ale do tej pory je pamieta. Co nie stanowi
          przeszkody, żeby suszył głowę na każdym kroku to o chipsy, to o lizaka itp. Ale
          na szczęście tłumaczenie i rozmowy docieraja i przynozą dobre efekty. Jesteśmy
          skazane na ciągłe uświadamianie naszych dzieci.
        • patyska Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 12:00
          i tu pewnie jest powod - my po prostu przy Jeremim jemy te wszystkie syfy. ja tlumacze mu, ze to
          rzeczy, od ktorych moze sie bardzo ciezko pochorowac, nawet pojechac do szpitala, nie mowiac juz o
          tym, ze bedzie okropna swedzaca wysypka. jest tak zdyscyplinowany, ze nie wezmie do ust NIC zanim
          nie zapyta czy mozna. nawet z tych, ktore je. poza tym tlumacze mu, ze to niezbyt zdrowe, ze na
          przyklad czekolada i slodycze to smrody od ktorych mamusia nawet ma pryszcze. wiec mam synowski
          zakaz na czekolade.. wink))
          • dorismam Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 12:13
            U nas w domciu mój mąż zajada się słodyczmi, ja od jakiegoś czasu dostaję
            wysypki na niektóre "specyfiki". Ale sa dostępne, może nie ogólnod..., ale w
            lodówce, w dużym pokoju za szybą. No i zauważyłam, że dzieci są różne mimo tego
            samego uświadamiania. Jaś raczej ma tendencje do wyciągania rączki po te
            wynalazki, mimo tłumaczenia i ciągłych efektów skórno-brzuszkowo-wziewnych.
    • jagoda2 Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 19.01.06, 12:11
      Też mogę się pochwalić wink.
      Moja 3-letnia obecnie córka też skutecznie odmawia wszelkich poczęstunków
      ciasteczkami, cukierkami itp. "atrakcjami", chociaż czasami widzę, że
      przychodzi jej to z niemałym trudem. Również w przedszkolu bez mrugnięcia okiem
      odpowiada: "ja nie mogę jeść ciasteczek, czekoladki itp., bo mam uczulenie" wink.
      Żeby było weselej - sama wszystkich naokoło bardzo chętnie częstuje słodyczami -
      mam na myśli gości odwiedzających nasz dom. Mówi: "ciociu, odwinę Ci cukierka"
      albo "mamusiu, dam Ci czekoladkę" i do głowy jej nawet nie przyjdzie, by samej
      to zjeść wink.
      Naprawdę bardzo się cieszę, że udało mi się ją tak bezboleśnie "wytresować".
      Moja satysfakcja jest tym większa, że niemal wszyscy naokoło powtarzali mi jak
      mantrę, że to się nie uda, że jak pójdzie do przedszkola to..., że dziecko
      unieszczęśliwiam, że będzie czuło się gorsze itp. bzdury. A jednak można i to
      bez wysiłku wink. Potrzeba tylko i wyłącznie konsekwencji wink.
      Jagoda
      • majamama do jagoda2 20.01.06, 21:59
        hej, napisalam maila na priva. jak masz czas to odpisz prosze smile dzieki dotyczy
        przzdszkolakow-alergikow

        pozdrawiam
    • sigvaris Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 13:12
      Moje 16 msc dwa dni temu wlało w siebie "rakotworka" w postaci actimelu w
      gościach. Zrobiło to tak szybko, że tylko wąs pod nosem zdradził sprawę.
      Dziś dr Albrecht na wizycie pyta mnie: "co alergia wraca"? (pytał ironicznie,
      przecież wie o byłej-lamblii) - poliki wywalone i suche od wtorku... Nic mu
      nie mówiłam, myślałam, że nie zauważy a jednak.
      Wszystko przechodzi. Tylko to mleko! Nijak. A zagrożeń pełno dookoła. Jak
      wytłumaczyć 16 msc dziecku, problem z mlekiem?
      Wszystkie macie chyba starsze dzieci...
      • beciaw2 Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 13:27
        Nie ma żadnego problemu 20 msc dziecko lodówki jeszcze nie otworzysmile
        • zosia888 Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 13:34
          Pewnie znacznie latwiej dziecku, ktore nigdy takich rzeczy nie jadlo, niz starszemu, ktoremu nagle trzeba redukowac diete. Moj Maly nigdy takich rzeczy nie jadl i pewnie dlatego nie ma wiekszych problemow. W dodatku ma starsza siostre, ktora je wszystko, ale nie stanowi to wiekszego problemu. Bardzo lubi rozpakowywac cukierki i karmic ja lub nawet nas. Nie robimy z tego tajemnicy, jemy w jego obecnosci, nie chcielibysmy zeby czul sie wyobcowany. Czasami tylko serce sciska jak zapyta czy moze cos powachac, albo kiedys chwalil sie cioci, ze jak bedzie duzy to tata mu kupi bulke ...sad.
          • kakuja Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 14:51
            moj prawie 3-latek,ma zawsze cos naszykowane dla siebie .jak przychodza
            goscie,czy jego luwiesnicy,lub my idziemy w odwiedziny, zawsze mu cos zabieram z
            domu by nie patrzal jak inni sie zajadaja tym czy owym ,on tez sie zajada ale
            zdrowo.pozdrawiam.
            • sta.ania Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 15:32
              Ja byłam dumna gdy moja Marysia (obecnie lat 9), wówczas pięciolatek na
              urodzinach u kolegi na pytanie co dzieci chcą do picia - odpowiedziała wodę!
              Odpowiedzi wszystkich innych dzieci to oczywiscie - cola! Marysia nie jest
              uczulona nigdy więc nie było problemów z dietą - dziecko wiele widzi - u nas w
              domu do picia tylko woda..
              Natomiast jak jem czekoladę to chowam się przed Jaśkiem...
              • magda-lis Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 15:58
                Dzieci są mądre kiedy mają mądrych rodziców którzy starają się swoje pociechy
                przystosować i zminimalizować ich poniekąd tragedię.
                Jasne ze maluch który nigdy nie próbował czekolady nie odczuwa jej braku na
                codzień - ale nie da się uniknąć wpływu reklam... które tłuką do głowy że
                Aktimel i Milka to samo zdrowie i nieskończona przyjemność. Uważam że powinni
                zakazać takich reklam przed dobranocką - statystycznie co trzecie dzieko jest
                alergikiem!

                Na codzień powalają mnie pytania "a kiedyś będę mógł?" "a czy jak będę
                duży?" "mamusiu czy ja jestem chory że nie mogę?", albo zjada macę i mówi mniam
                mniam to czekoladka...
                • kerstink Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 19.01.06, 16:38
                  Albo 'kiedy bede zdrowy'. Przeciez dzieci sa zdrowe, bo wlasnie swinstwa nie
                  jedza. Zludzenie, ze im pozwole na cole i parowki, jak beda wieksze. Wtedy
                  przeciez beda chore ...
                  K.
                  • patyska Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 09:00
                    a ja nie mam zamiaru uczyc dziecko, ze cos jest swinstwem, tak samo z narkotykami, alkoholem etc.
                    powiem jakie sa strony robienia/jedzenia/uzywania wink roznych rzeczy i do niego bedzie nalezal wybor.
                    to holenderska metoda wychowawcza wink podobno znakomicie sie sprawdza. nie podoba mi sie takie
                    "nastawianie", uwazam to za manipulacje, a tego nienawidze, nawet w slusznej sprawie wink
                    • kruffa Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 09:16
                      Manipulacje? Bez przesady smile))
                      Uświadomienie dziecka, że cos jest niezdrowe to raczej manipulacją nie jest.
                      To jest pewien styl życia, który uważamy za słuszny i taki przekazujemy dziecku.
                      Pewne zasady, które uważamy za słuszne i próbujemy dziecku wpoic. A co z tego
                      wyjdzie.... smile))
                      Nie wyobrazam sobie aby wsuwac samemu rakotwory typu "Monte" i za razem mówic
                      dziecku, ze tego jesc nie powinno, bo to może mu zaszkodzic (chodzi o sytuację
                      alergika, który jeśc może już niemal wszytsko). Jak to mówi mój kolega "albo
                      rybki albo akwarium" smile)
                      A jesli chodzi o narkotyki to owszem uswiadomoc można, ale nigdy nie powiem
                      dziecku że może wybrac, tylko zawsze powiem, że to syf maksymalny i w domu tego
                      tolerowała nie będę i to mi się podobało nigdy nie będzie, pomimo całej miłosci
                      do dziecka. Az taka wyluzowana to ja nie jestem smile)
                      Za dużo się naoglądałam na studiach co mogą zrobic z człowiekiem - ale to juz
                      inna historia.

                      Kruffa
                      • patyska Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 09:49
                        nie zrozumialysmy sie - nie mam zamiaru dawac mu monte lub pozwalac na cpanie wink chodzi mi o
                        wolnosc wyboru: mozesz wciagac smrody i niezle sie na nich przejechac, a mozesz wybrac druga opcje
                        i miec przyjemniej w zyciu wink to nie takie proste jak sie wydaje, ale ta metoda mi sie podoba: nie
                        zabraniac, nie wrzeszczec, nie szalec, nie manipulowac, tylko mowic jak jest uczac tym samym
                        odpowiedzialnoscu za swoje czyny wink))
                        kruffa, jestes w robocie? mam niesoft - chce cie o cos spytac sad
                    • magda-lis Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 10:22
                      Patyska zgadzam się w 100% - nie ma lepszej metody wychowawczej jak zostawić
                      decyzję do podjęcia i nie pomagać.
                      Pewnie raz dziecko moze sie naciąć bo napewno poczuje wolność jaką daje
                      mozliwość samodecydowania, ale kiedy dowie się że ponoszenie konsekwencji
                      której nie można przelać na mamę jest gorzkie, a bycie odpowiedzialnym za samego
                      (ą) siebie obciążające, napewno następnym razem podejdzie z rozwagą.
                      Narzucanie swojej woli, ciągłe mówienie co, jak, kiedy, ile, a potem wyciąganie
                      konsekwencji i mówienie "a nie mówiłam" sciąga ciężar odpowiedzialności i
                      stwarza podstawy do małych oszustw.
                      pozdrawiam
                      • patyska Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 10:41
                        dzieki Magda wink wychowalam sie pod mama-kura, ktora chciala zawsze decydowac i w ogole zawsze
                        chce! wink stad moze te moje "holenderskie" podejscie. jesli chodzi o narkotyki to bede jako rodzic miala
                        latwiej, bo wiem co w trawie piszczy wink i bede mogla zareagowac natychmiast, ale oczywiscie grunt pod
                        ewentualne drugowe wybryki bede przygotowywac wczesniej, jak i pod alkoholowe zreszta. pod
                        kulinarne wybryki juz jest gotowy - dziecko jest zdyscyplinowane pod tym - tylko wink - wzgledem. no i
                        nie chce mu mowic, ze syfy, bo czuje, ze Jeremi moze przez proste rozumowanie (ten kto je syfy to tez
                        syf) miec zbyt duze mniemanie o sobie wink chce go nauczyc tolerancji, chce mu przekazac, ze to, ze
                        ludzie sa rozni sprawia, ze swiat jest piekny. nauczyc szacunku i uchronic przed czestym u jedynakow
                        narcyzmem wink i dlugo by tak jeszcze mozna ale to nie temat na forum o alergiach wink
                        • magda-lis Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 11:11
                          Ja się wychowywałam własnie tak jak opisałam. Wiem jak mnie nieraz bolało kiedy
                          musiałam sama decydować, albo kiedy myślałam że oszukam sama siebie a potem
                          nikt mnie nie pożałował. Oj bolało nieraz, ale faktycznie następnym razem
                          zastanawiałam się dwakroć.
                          Jedyna rzecz taka jak mycie zębów - mama goniła mnie do mycia a ja nie i nie.
                          Kiedy wyjątkowo zapominała ja się cieszyłam myśląc skoro zapomniała.... to jej
                          sprawa, ale kiedy jechałam sama na kolonie myłam zeby codziennie wiedząc że to
                          moja sprawa i nikt o tym za mnie nie pomyśli.
                          Patyska to forum o alergiach - właśnie dlatego powinnysmy się wymieniać
                          równieżinformacjami o tym jak wychować nasze dzici na odpowiedzialnych
                          dorosłych.
                          pozdr
                          • xxxinkaxxx a mi przykro..... 21.01.06, 08:39
                            ....bo moja mala taka madra nie jest sad i dostaje prawdziwej furii, jak nie
                            dostanie tego samego co starszy brat...

                            staram sie tlumaczyc, chowac sie z mala w innym pokoju kiedy brat zjada obiad,
                            ale to niewiele pomaga- wrzask i tyle

                            starszy jest bardzo rozsadny, ale przeciez nie moze jesc wylacznie tego co mala
                            moze

                            do tego, co kiedys wydawalo mi sie uciazliwe juz dawno przywyklam-
                            kombinowanie, testowanie, szukanie, gotowanie itd. ale ta "tesknota" za
                            jedzeniem brata mnie przerasta sad
        • aggula Re: Od kiedy się ta mądrość zaczyna? 20.01.06, 10:33
          Moje dziecię 17 mscy otwiera lodówkę (wspina się, zaczepia paluszkami,
          kombinuje, WRRRRRRRR), wyjmuje coś i mówi "mamy i taty, dzidzi nie" i albo
          oddaje nam albo chowa spowrotem. Generalnie zrozumiała, że moze jeść tylko to co
          dają rodzice lub babcia. Miśka ma bardzo silną alergię, zawsze reaguje
          brzuszkiem a za kilka dni całą sobą - niespokojny sen, rozdrażnienie, myslę też
          że bólami głowy. Pokojarzyła to sobie, tak myślę.
          Jets niezłym łobuziakiem ,z dyscypliną mamy niejakie kłopoty, ale z podjadaniem,
          nie, może jeszcze nie?
    • ndowson Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 10:13
      oj sa madre, sa. Moja mala tez nauczyla sie pytac, czy moze wziac, a jak jej
      mowie, ze jeszcze nie to pyta sie tylko czy smaczne. Staram sie nie oszukiwac,
      mowiac, ze nie jest smaczne, ale wowczas mowi tylko : dorosne to zjemsmile Kochana
      mala
    • esprit3 Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 11:26
      Jasio 24 mies. widząc że Julia (4,5) nie dokończyła swojego banana, wziął go do
      łapki (pamiętał chyba że kiedyś jadł i smakował mu, jak próbowaliśmy czy
      uczula, ale wie że nie może, bo oczywiście wysypało go wtedy), przybiegł do
      mnie i nie umiejąc jeszcze zapytać otworzył buźkę, przybliżył banana do ust i
      wypowiedział hmmm patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
      Kochany, ale mi się złamało serce
    • mamciabb Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 12:14
      To ja dodam cos jeszcze. Wszystko jest piekne gdy nasze dzieci sa małe i siedzą
      w domu z nami lub odpowiedzialna nianią. Ucze angielskiego dzieci w pierwszej i
      drugiej klasie podstawówki w szkole prywatnej w której w czasie przerwy jest
      poczestunek. Ponieważ na poczatku roku pytamy rodziców o alergików wiemy którzy
      nimi są.
      Oczywiscie poza jak to niektórzy mówia rakotworami szkoła serwuje coś z ryżu
      kukurydzy czy suszone owoce a do piciA WODĘ. mYSLICIE ZE ALERGICY TO JEDZĄ.
      MAJA TO GDZIEś. WCINAJĄ WSZYSTKO CO SIĘ DA, A NA MOJE PYTANIA DLACZEGO
      ODPOWIEDAJĄ _ COS MI SIĘ WŁACZYŁO PRZEPRASZAM - że jesli bedzie ich swędziało
      to mama ma ktremik, a jak bedzie sie dusić to mama ma tubę itd itd.
      Pamietam jak niektóre z mam jakiś rok temu mówiły mi ze mimo iż moja Baśka ma
      trzy i pół roku to nie ma nic prostrzego jak wprowadzenie diety i
      przestrzeganie jej nawet w czasie wizyt u znajomych.
      Niestety nie jest to proste. Nawet wtedy gdy dziecko juz wiele rozumie, potrafi
      wybrać miedzy wysypka i lizakiem. trzeba byc dumnym z ich decyzji, ale mysle ze
      trzeba tez wiedzieć, ze nasze dzieci zyja wśród innych dzieci. prędzej czy
      póżniej pójdą do przedszkola czy szkoły i nie będa chciały ciągle być INNE

      Pozdrawiam
      • beciaw2 Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 12:24
        Chyba że rodzice wmówią mu, że inny to lepszy. Na ostatniej wizycie u
        alergologa , który ma gabinet łączony ze stomatologiem usłyszałam jak chłopiec
        ok. 10lat mówil do rowieśnika ktory chciał go poczęstować jakimiś żelkami taki
        tekst: sam to żryj ja tam byle g... nie jem.
      • jagoda2 Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 12:27
        Jak już wyżej napisałam - moja córka chodzi do przedszkola i póki co bardzo
        skutecznie odpiera wszelkie słodyczowe ataki. Efekt tego jest taki, że już
        nawet nikt jej nie częstuje niedozwolonymi rzeczami, a dla niej nie stanowi to
        żadnego problemu. Czasami tylko panie "z podziwem" opowiadają, jak to Ola
        dzielnie tłumaczy, że "jej nie wolno, bo ma uczulenie" wink. Dzieci
        przyzwyczaiły się do tego, że Ola nie jada pewnych rzeczy i nikt nie robi z
        tego żadnego problemu. Czasami wydaje mi się, że największy problem stwarzają
        sami dorośli...
        Jagoda
        • zosia888 Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 12:42
          O Jagoda i tu powiedzialas madra rzecz.
          Najwiekszy problem to dorosli.
          Jak corka zaczela chodzic do przedszkola, balam sie, ze inne dzieci beda jej dokuczac. Na poczatek nie jadla tylko nabialu, czekolady, orzechow. Nic podobnego - wsrod dzieci bylo to normalne, dla niej bylo to normalne. Odpowiadala po prostu - nie moge, bo jestem uczulona. Kiedys bede mogla to bede jadla. Inne dzieci tak samo. Najwiecej problemow stwarzali dorosli:
          Babcia - jak odrobine zje czekolady nic jej nie bedzie (i dawala, do chwili wielkiej awantury)
          Ciocia - przynosi jej biala czekolade - bo przeciez to nie czekolada.
          Panie w przedszkolu - podaja jej na sniadanie kakao - bo to przeciez nie czekolada.
          Wspolspacerowicze, panie w sklepie itp - alez to dziecko biedne, nawet czekoladki nie moze sad.
          Przykladow mozna by mnozyc. Mialam nawet taki, ze Pani w kolejce kupila mojej corce chipsy, po tym jak ja jej odmowilam. Najpierw w/w pani zwrocila sie do swojej wnuczki - poczestuj dziewczynke. Na co ja mowie, ze nie moze. Corka, mamusiu, a kiedy bedziesz mi mogla kupic? Ja, ze jeszcze nie teraz. Na to "uprzejma" Pani podchodzi do lady, kupuje chipsy i wrecza mojemu dziecku ze slowami - jedz na zdrowie dziecko. Co byscie powiedzialy?
          • dorismam Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 13:45
            Kiedyś w kościele Jaś przyglądał się dziewczynce która zajadała paluszki
            (nieźle w kościele, ale przynajmniej była cicho - tak niektórzy rozumują). Więc
            babcia tej dziewczynki przysunęła paczkę, aby Jaś się poczęstował. On wzrok na
            nas, ja pokręciłam głową. To babcia wyjęła kilka i dała Jasiowi do ręki - ten
            zaczął oglądać, powąchał i przynisł do nas. Przeszliśmy do porządku dziennego.
            Ale babcia nie dała za wygraną. Po chwili Jaś przyniósł kolejną porcję
            paluszków. A po kolejnej chwili zostaliśmy "wyrodnymi rodzicami" - już wiem po
            co niektórzy chodza do kościoła (to tak na marginesie)
            • ahaberla Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 14:59
              moja córka ma 20 m-cy, w zasadzie nie ma dla niej problemu jeśli przy śniadaniu
              ona je chlebek z szyneczką czy ukochanym dżemikiem a ja jajecznice. wtedy po
              prostu mówie że to dla mamy i taty a paulinka ma swój chlebek. ona zrozumie ale
              staram sie nie stwarzać takich sytuacji często.mąż swobodnie wcina przy niej
              słodycze i czekolade a ja nie mam sumienia i nie jem w ogóle ... (jedyny plus
              to moja figura smile ) ale jeśli już raz skosztowała, nieuczulało a potem
              zaczęło... oj ciężka sprawa. uwielbia mandarynki i mogła je bezkarnie jeść ale
              pewnego dnia wysypka i plamy... od tej pory nie daje a ona strasznie prosi...bo
              uwielbia (po mnie),chowam je z jej pola widzenia ale u kogoś... żal ściska mi
              serce... mam na dzieje, że wpoje jej mądre zasady i jak bedzie starsza będzie
              wiedziała co jest dla niej dobre.
              • beciaw2 Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 15:12
                W książce "Moje dziecko jest na diecie" jest bardzo mądra rada, żeby nowe
                produkty wprowadzać tak by dziecko się nie zorientowało np warzywa dodać do
                zupki, nabiał też , owoce przemycić w kaszce itp. Właśnie po to by uniknąć
                sytuacji że dziecku coś posmakuje, a potem mu się odmawia. Organizm i tak
                zareaguje, niezależnie od tego czy dziecko wie że mama coś testuje czy nie.
                • kruffa Re: Dzieci są jednak mądre :-))) 20.01.06, 15:55
                  Ja właśnie zawsze tak robię, zeby potem nie było rozczarowania.

                  Kruffa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja