dorismam
09.02.06, 13:27
Moje wczesniejsze obawy co do ospy nie były przesadzone - nie ma jak kobieca
intuicja. Starszy odchorował strasznie - wysypany wszędzie łącznie z
genitaliami, odbytem, jama ustną i językiem. Wymiotował i rozwolnienie też
się pojawiło. Od pierwszej krostki dostał Heviran i Groprinosinum - nie
działały - w trzeciej dobie poediatra skierowała nas do szpitala zakaźnego na
Wolskiej i chcieli zostawiś go w Szpitalu, by podać silniejsze leki dożylnie -
nie wyraziłam zgody. Pani Doktor stwierdziła, że alergicy to się często
zdarzają i tak dobrze,że dostał te leki. Nasza Pediatra na wizycie domowej
powiedziała, że nawet nie chce sobie wyobrażać co by mogło być gdyby nie
dostał leków. Wysypywało go przez 7 dni - horror - był cały fioletowy od
Gencjany - a największa porażka to Pudroderm - swędzi jak ch..... i nie można
sobie dać z dzieckiem rady. Lekarze z Działdowskiej rozważali podanie Jasiowi
(młodszemu) immunoglobulin, ale okazało się,że trzeba to zrobić w ciągu 72
godz od kontaktu(ale liczy się dwa dni przed wysypaniem)-czyli od pierwszej
krostki jest na to 24 godz. Jaś dostał Heviran w b. dużej dawce przez 8 dni i
czekamy na wyrok. Wysypka może pojawić się pomiędzy 9, a 21 dobą po
kontakcie - do wtorku 14 lutego mam duszę na ramieniu. Jak tylko zobaczę
pierwsze krostki kładziemy się do zakaźnego. Myślcie o nas pozytywnie - może
leki zadziałają i Jaśka ominie.