czy można "na oko" stwierdzić....?

15.02.06, 21:59
Byłam z córką u dermatologa. Mała ma AZS i w strasznym stanie rączki. Akurat
miała mocno podrapane. Dermatolog powiedział, że są w bardzo kiepskim stanie.
Zapytałam czy nie powinnam zrobić wymazu, on odpowiedział, że nie ma sensu bo
na oko widać, że tu jest Candida i coś tam jeszcze (ale nie zapamiętałam co).
    • patyska Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 08:36
      mozna - w koncu dermatolog powinien znac sie na rzeczy wink
    • kruffa Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 08:59
      Osobiście uważam, ze "na oko to chłop w szpitalu umarł" smile).
      Można podejrzewac, miec intuicję i dużą wiedzę, ale ja wymaz bym zrobiła, żeby
      dokładnie wiedziec co to jest. A jeśli jest tam coś wiecej? Nigdy nie wiadomo.

      Kruffa
      • patyska Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 09:37
        kruffa, ale po co? czy to taki czy inny grzyb, czy taka, czy inna bakteria i tak masc bedzie taka sama wink
        dopiero gdy nadkazenie nie poddaje sie leczeniu trzeba zrobic wymaz. no, ale tez trzeba trafic na
        dobrego dermatologa wink
        • kruffa Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 10:10
          Ja tem zawsze lubię wiedziec dokłądnie z czym mam do czynienia wink))
          Nie jestem lekarzem, ale od dawna wiadmomo, że jesli np. jest tam jeszcze np.
          jakaś bakteria to zastosowac odpowiedni antybiotyk. Ze zrobieniem wymazu ze
          skóry nie ma naprawdę wiele problemów, a ma się jasnośc sytuacji.
          Nie żyjemy już w czasach gdy dostępny jest tylko jeden antybiotyk, a barketrie i
          inne ustrojstwa stały się o wiele bardziej "wredne" obecnie. smile

          Kruffa
          • patyska Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 10:17
            eeee, a mnie by sie nie chcialo robic wymazow, czekac na wyniki, antybiogram etc. poki by dzialal lek,
            ktory stosuje. ale wlasnie cos jest nie tak z raczkami Jeremiego, wiec chyba bedzie musialo mi sie
            zachciec sad nie wiem co sie dzieje - wszystko ok - raczki masakra. a! chyba pestki slonecznika nie
            przeszly sad((
    • sigvaris Re: prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 10:41
      A ja Wam na to opowiem w skrócie historię jednej z eMam z tego forum, która
      rozegrała się nie tu na forum, tylko na mailach między nami.
      Dziewczyna z córeczką - fatalna skóra dziecka.
      Po podejrzeniach alergii - badania kału w poleconym laboratorium - wyszła
      candida.
      Leczenie candidy w przewodzie pokarmowym- u polecanego lekarza z tego forum -
      dalej nic.
      Wreszcie poleciłam jej Inżynierską: po wymazie i badaniach szczegółowych z
      wymazu:
      - u dziecka grzyb z gronkowcem złocistym (nie do wyleczenia wtedy jest sam
      grzyb!! jeśli jest gronkowiec zł). A gronkowiec w antybiogramie ciężki do
      wyleczenia. Robią autoszczepionkę. Po tym wszystkim mają szansę na szybkiego
      pozbycia się grzyba! Bo żadne maści i metody OGÓLNE nie działały!!!
      - mama nosicielstwo grzyba - opornego na wszystko. Więc wcześniejsze 3 miesiące
      leczenia grzybic do kosza. Wymaz i antybiogram tego grzyba wyraźnie wykluczył
      metody konwencjonalne i mniej konwencjonalne w leczeniu. Dziewczyna próbuje
      inaczej - czeka ją długie leczenie.

      Gdyby nie zrobiła wymazu - pogodziłaby się z alergią, czy AZS, czy czymkolwiek
      co powiedziałby lekarz "na oko".

      Tak po wymazie ma szansę wyleczyć dziecko i siebie. I to całkowicie.
      To nie jest wymyślona historia. Zgadzam sie z Kruffą, "na oko" to chłop w
      szpitalu...
      • patyska Re: prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 10:48
        lomatko laski, czy wy nie umiecie czytac?! jesli moje dziecko ma nadkazone rany, dostaje masc
        bactroban i ta masc pomaga, to na cholere mam robic wymaz?! jesli dostanie masc, ktora nie pomoze,
        wtedy bede rozbic wymaz z antybiogramem. moze wy juz jezdzie na te porodowki bo wam "na oko"
        pada wink))
        • kruffa Re: prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 10:55
          Patrycja, ale to jest przypadek Jeremiego. smile))

          Kruffa
          • patyska Re: prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 10:59
            no oczywiscie, ale sadzac chocby z tego forum wcale nie odosobniony wink
        • sigvaris Re: 2-ga prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 11:08
          Czas na drugą historię. Może mniej na temat skóry, ale jakże nam bliskiego
          kaszlu.....i duszenia się.
          Ostatnie 3 tygodnie moich maili, to m.in. co tydzień jeden przypadek astmy.
          Astmy, która po badaniach (nie orzeczeniu na oko) okazała się być glistnicą.
          Średnio każde z tych dzieci leczono ok. roku na astmę.
          Średnio u każdego z dzieci pojawiały sie okresy polepszenia w czasie leczenia
          na astmę (jakby leki w tym sterydy działały).
          Nie średnio, tylko żadne z tych dzieci nie miało zleconych badań kału. Tzn. że
          każdy przypadek leczenia owej "astmy" był "na oko". Oko lekarza.
          Wszystkie matki zdecydowały się na badania, czytając forum.

          Wiesz po roku glistnicy te dzieciaki (mimo sterydów i wziewów) nie są w super
          kondyncji. I dawki leków, które musza dostać też nie są małe. Ja chrzanię takie
          leczenie "na oko". Nie mówiąc o tym, co już dostały ...
          O własnych doświadczeniach nawet nie będę pisać, bo już to znacie na pamięć.
          Ale ten cholerny onanizm, też był "na oko" Pani Wielkiej Profesor.
          Trzepie mnie NIE termin porodu, tylko taki post o kolejnym lekarzu, co to
          leczy "na oko". Wiesz?

          • patyska Re: 2-ga prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 11:12
            hmmmm... to robili wymaz na gliste? wink sorry sigvaris, ale chyba za dalego od tematu odeszlas wink ja caly
            czas o zmianach skornych i wymazach skornych, a ty o glistach...
            • sigvaris Re: 2-ga prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 11:25
              Ja o leczeniu "na oko", Patysko.
              O tym, że to często nie działa. Czy w przypadku skóry, czy kaszlu, czy innej
              dolegliwości.
              • patyska Re: 2-ga prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 11:26
                no tak, ty o leczeniu "na oko" a ja o diagnozie "na oko" - drobna roznica wink))
                • sigvaris Re: 2-ga prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 11:50
                  Patrycja, przecież jedno jest konsekwencją drugiego. Lekarz najpierw stawia
                  diagnozę na oko, a potem do tej diagnozy leki też więc daje "na oko".
                  Bo jak mu się wydaje na oko, że to AZS, to leki przecież nie są kierunkowe na
                  to co tam faktycznie siedzi na tej skórze, tylko na "oczne AZS". I jedno i
                  drugie jest więc na oko.

                  Nawet w tym moim pierwszym opisanym przypadku, cóż z tego, że "na oko" był
                  stwierdzony grzyb. Fakt był. Ale był też gronkowiec złocisty i leczenie "na
                  oko" znalezionego grzyba nic nie robiło grzybowi z wymazu!! Odrastał
                  natychmiast dzięki skutecznemu wsparciu gronkowca złocistego!
                  W drugim przypadku jakby nie stwierdzili astmy na oko, to by na oko nie
                  przepisali tym dzieciom sterydów i wziewów. Jedno wynika z drugiego.
                  Jak diagnostyka "na oko", to i leczenie "na oko". I wtedy najczesciej do "d-y"!
                  • patyska Re: 2-ga prawdziwa historia nie na "oko" 16.02.06, 12:05
                    oczywiscie, w przypadkach ktore opisujesz zgadzam sie z toba w 100%! pewnych rzeczy nie diagnozuje
                    i nie leczy sie na oko, a inne owszem. wiesz, kiedys Jeremi mial tragiczne kupy, wszyscy mowili: alergia,
                    alergia! ale moj ojciec w koncu sie ostro wkurzyl (wazylam wtedy 43 kilo i bylam na takiej diecie, ze juz
                    raczej nie moglo byc mowy o alergenie via cyc) i zawolal syna swojego znajomego, ktory to syn jest
                    lekarzem i ojcem chyba dwojki alergikow. obejrzal kupe Jeremiego i powiedzial: na posiew. i co? i
                    klebsiella pneumoniae plus candida pojedyncze! Jeremi mial wtedy z 7 miesiecy. walilam w niego
                    lacidofil rowno, kupy oczywiscie przestaly byc alergiczne uncertain nastepny przyklad: dr z. maca i maca
                    bebeszki Jeremiego - nic nie jest powiekszone, ale jednak zleca transaminazy, bo cos ja niepokoi.
                    oczywiscie podwyzszone. wiec dieta dla zapalonych trzustkowcow wink kreon etc. i co? koniec lsniacych
                    kup, koniec wzdec. i cos na zakaske: dr c. mowi - te rany to zakazenie tym, tym, tym i tym wink tu prosze
                    masc. jak nie zadziala, robimy wymaz. zadzialala wink ech, zycie... no, ale wiesz o co mi chodzi wink
                    • sigvaris Re: wiem, wiem 16.02.06, 12:40
                      Dlatego też, że czasami widzę jak jedna porada zamienia sie z całą
                      lawinę "skutków" na tym forum - wolę zachowawczo kierować eMamy na
                      bezpieczniejsze wody. Jedni wyczuwają, że coś można - inni nie.
                      Lepiej więc odradzać leczenie "na oko" przez lekarzy takich chorób jak alergia,
                      astma, AZS, ADHD, autyzm, anemia, onanizm i wielu, wielu innych chorób. Takich,
                      których nawet być może nazwy nie znam osobiście.

                      A liszaje i nawet "drobne sprawy" też lepiej diagnozować jak są małe. Z dużymi
                      u małych dzieci jest potem cholernie ciężko. Ale co ja Ci tu będę ..wiesz sama
                      jak jest.
                      • patyska oj, wiem... n/t 16.02.06, 12:41

          • xxxinkaxxx Droga Sigvarisiu!!!! 16.02.06, 11:34
            ja wiem, ze czasu Ci pewnie nie styka i ze mamy to juz do Ciebie wala na maila,
            bez forum, ale moze warto czasami jakies resume zrobic na forum o co
            ciekawszych przypadkach ????

            jak juz wiemy, nic tak nie uczy jak cudze doswiadczenie....

            a ja na ten przyklad o wymazach ze skory najzwyczajniej nie wiedzialam smile a
            liszaj nam sie hoduje coraz wiekszy....

            pozdr
            • sigvaris Re: Droga Sigvarisiu!!!! 16.02.06, 12:00
              Powiem szczerze, że o tym nieśmiało myślałam. Zwłaszcza ostatnie tygodnie
              wojuję z różnymi sytuacjami. Kiedyś za zgodą jednej z dziewczyn opisałam
              historię grzybicy pochwy leczonej latami, która okazała sie byc owsicą...
              Ale jest właśnie problem taki, ze często to są sprawy trudne, wstydliwe.
              Qrcze Inka, ja też wstydziłam się naszych lamblii i grzybicy i być może owsików
              (?!!!).
              Teraz jednak to pytanie Autora wątku mnie rozjuszyło...i sprowokowało. Kolejny
              lekarz "od oka"!!!

              Ale to opisywanie przypadków to nie łatwa sprawa.
              Wiesz co czuje taka mama z dzieckiem z glista ludzką w środku?
              Nie wiem czasami , czy powinnam o tym pisać na forum.
              To są czasami poza samym leczeniem tak trudne sytuacje dla matek, że tylko ten
              kto to przeszedł może chyba tylko mnie tu poprawić.
              Oczywiście może jednak po jakimś etapie leczenia będę pytać mam, czy mogę to
              jakoś opisać anonimowo choć bardziej szczegółowo na forum.
              To nie jest zły pomysł.
              Żeby mi tylko faktycznie starczyło czasu smile)
              • xxxinkaxxx Re: Droga Sigvarisiu!!!! 16.02.06, 12:22
                rozumiem, a raczej wydaje mi sie, ze rozumiem ze mozna sie czuc, delikatnie
                mowiac, zaklopotana, kiedy okazuje sie, ze w domu sa "robaki", zwlaszcza, ze
                (to juz wiemy) lekarze jeszcze sami zaprzeczaja oczywistej prawdzie, ze robale
                towarzysza ludzkosci, a cywilizacja tego zmienic nie moze....

                ale chodzilo mi zdecydowanie o opisanie absolutnie i calkowicie anonimowe! bez
                podawania szczegolow, kt moglyby zidentyfikowac dana osobe!

                mysle, ze na to wiele mam by sie chyba zgodzilo? nie chodzi przeciez
                o "napawanie" sie cudzym nieszczesciem, ale o to aby pomoc innym dzieciom i ich
                mamom, co wiele mam na tym forum tak skutecznie i calkowicie bezinteresownie
                robi....
                • sigvaris Re: Droga Sigvarisiu!!!! 16.02.06, 12:44
                  Ojj, takie przypadki do opisania ku przetrodze dla takiej osoby są
                  rozpoznawalne. Poza tym , często naprawdę wstydliwe.
                  Ale nie ma co będzie coś - będę pytać. I pisać.
                  O standartach to już nie ma co pisać, same widzicie po forum ile jest mniej
                  więcej przypadków lamblii, grzybów i takich tam. Ale z tym wymazem to
                  faktycznie historia na osobny wątek. Może zapytam tej eMamy, czy sama tego nie
                  opisze?
              • patyska wtrace sie 16.02.06, 12:45
                za pozwoleniem. opisywanie przypadkow moze nic nie dac - ot, jak tytul w Fakcie czy innym
                szmatlawcu. ale: pamietasz Agata nasze rozmowy pijarowca z kopirajterem? wink)) no wlasnie. moze czas
                wrocic do tego. mam kontakt do jednego filmowca - dokumentalisty. moze gdyby znalezc filmowa
                historie, od niej zaczac, kase pozbierac, wydac edukacje... wiem, wiem, gruba rzecz a ty niedlugo
                rodzisz. ale mozna by pomyslec.
                • sigvaris Re: wtrace sie 16.02.06, 13:51
                  Obawiam się, że takie przedsięwzięcie musi poczekać.
                  Ja już powoli zamieniam się w słonia.
                  I nie chce być inaczej. Rosnę i rosnę.
                  I tak to wygląda.
                  Kerstink może potwierdzić...
    • nowajulka Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 10:53
      Mozna..ale ja bym zrobiła wymaz........tyle, że ja zawsze robie badania i nigdy
      nie daje leku w ciemno.............
      Leczenie kandydozy wymaga ie małego trudu..dlatego najpierw zrób badanie kału
      mykologiczne i wymaz...jeżeli wyjdzie dodatkow jakaś bakteria, zmienione
      miejsca możesz bez obawy smarować srebrem kolidalnym.szybciutko zlikwiduje
      wszelkie bakterie i grzyby (oczywiście tylko zewnętrznie0............
      • mamajulitki Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 14:13
        leczylam kiedys odparzenia kilka tygodni u malej, pediatra przepisala to srebro
        i nic nie pomoglo, czy mozna cos wnioskowac? pomoglo odstawienie nutramigenu
        ale to przypuszczenie
        Iwona
    • pasmo30 Re: czy można "na oko" stwierdzić....? 16.02.06, 15:15
      Oj, ale rozgorzała dyskusja.
      Lekarz przepisał maści i kazał przyjść do kontroli po 5 dniach. Było już niemal
      ok ale kazał jeszcze podtrzymać leczenie przez kilka dni w zmniejszonych
      dawkach. Zastanawiał sie nad antybiotykiem (doustnym), ale sie wstrzymał do
      kontroli, a nastepnie z niego zrezygnował. Na razie nie podjął sie dalszego
      leczenia bo w pn idziemy do alergologa i musiałam leki odstawić. Zresztą rączki
      były już ok, choć choba powoli znowu zaczynają się czerwienić.
      Czekam teraz co powie alergolog. Jeśli nic nie znajdzie w kierunku alergii to
      zrobię jej ten wymaz następnym razem (takie nadkażenia to u nas czesto
      wystepuja). Byłam ciekawa czy takie zakażenia są na tyle charakterystyczne, że
      można je rozpoznać beż szczegółowych badań.
      Badania z kału jej robiłam, ale nic nie wyszło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja