kajaa27
27.02.06, 15:31
Proszę was o pomoc, bo już nie wiem co robić. Wizytę u alergologa mamy dopero
6-go marca. Mały ma 17-miesięcy, jest po silnym azs (piszę po, bo obecnie
skóra prawie idealna). Udało sie nam nawet wprowadzić pieczywo pszenne,
myślałm, ze to już po....i no własnie w grudniu zaplenie gardła-antybioty, w
styczniu zaplenie oskrzeli-antybiotyk, w lutym zaplenie gardła, migdłaki
-antybiotyk. Schemat prawie zawsze identyczny, zaczyna sie prawie bez kaszlu i
katru, no może jakieś 37,5, ale za to strasznie charczenie w klatce
piersiowej. Przy obecnej infekcji, nawet mi do głowy nie przyszło że coś sie
infekcyjnego zaczyna-zadnych objawów, tylko wieczorem charczenie, w nocy
problemy z oddychaniem, wiercenie, chrapanie jak dorosły. Rano do lekarza, a
tu już zapalenie gardła. Tym razem do antybiotyku dostał też flixotide 2x 1
psiknięciu.Dziś trzeci dzień jak bierze leki i znacznie mniej charczy, zaczał
znowu za to kaszleć trochę. Jadę za tydzień do alergologa i mam kilka pytań do
was:
1. O co prosić lekarza, co polecacie moze jakieś inhalacje(bo boję sie że za
tydzien dwa znowu coś bedzie i pediatrzy mi dziecko antybiotykiem wykończą)
2. Czy to możliwe aby dziecko które ma charczenie i problemy z oddychanieniem
przez te świsty, ale nie ma za to prawie kaszlu miało astmę oskrzelową?
Dodam ze w czerwcu ub. roku panel wziewny był czysty i pasozytów nie mieliśmy.
A swoją drogą ciekawe jak "zatrzymać" infekcję na etapie kaszlu czy katru
skoro go praktycznie nie ma, tylko od razu charczenie w klatce.