Dziecku gniją uszy...

10.03.06, 12:48
Może ktoś wie, jak sobie poradzic z takim problemem. Mój dwumiesięczniak ma
nietolerancję mleka krowiego i jajek, ja wykluczyłam to ze swojej diety,
jednak pojawiają się pojedyńcze krostki na twarzy i za uszami. To spowodowało,
że zauszami porobiły się takie jakby wilgotne ranki, tak jakby ktoś mu zdjął
wierzchnią warstwę skóry. One nie krwawią, tylko są takie mokre. Stosowałam na
to od kilku dni Oilatum, ale nie pomaga. Może ktoś wie, co z tym zrobic?
    • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 13:25
      Czy wykluczyłaś melko w wędlinach i chlebie ?
      A gluten ? Pytam, bo u mnie gluten wywołuje takie rany i strupy za uszami oraz
      potworny łupież.......
      Warto także sprawdzić candidę...czy maluch a wzdęcia, kolki, ? A Ty ? Pytam
      dlatego, bo mogłaś przenieść candidę na Niego w ciąży.............
    • sigvaris Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 14:04
      Przy małym dziecku dobrze jest wykluczać wszystko zanim zaczniesz leczyć czy
      używac coś w ciemno.
      Poszukaj dobrego laboratorium od wymazów. Zrób z tych ranek wymaz i poproś o
      wykonanie antybiogramu (wykazu na co to coś jest lub może byc oporne).
      Dowiesz się co to jest i co na to stosować, tak żeby dziecka nie męczyć
      podawaniem czegoś niepotrzebnie.
      Tak na "oko" ciężko stwierdzić, czy te ranki są wynikiem tej nietolerancji
      mleka, czy być może jakimś nadkażeniem okołoporodowym.
      • solcia1 Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 16:53
        Oczywiście, że wykluczyłam wędliny, pieczywo, które mogło miec mleko i wszędzie
        sprawdzam. Na razie staram się odrzucic myśl o nietolerancji glutenu, ale chyba
        wszystko przede mną... Czy do takiego laboratorium na wymaz jedzie się z
        dzieckiem i oni tam to pobierają? Nie wiem jak się do tego zabrac.
        A tak w ogóle to i ja i dziecko mamy wzdęcia, szczególnie on się męczy, kolki
        nie ma, ale wszystkie specyfiki z Simeticonem i Dimeticonem nie pomagają. A o
        czym to świadczy?
        • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 17:38
          Pytałam dlatego, aby wykluczyć kandydozę...........jej pierwszym objawem są
          wzdęcia, gazy..........nie mozna się nia zarazić, ale matka może przenieśc tą
          chorobę na dziecko.........lekarze zwykle bagatelizuja ten problem...wejdź
          koniecznie na forum candida na gazecie.pl
          Na tytułowej stronie jest świetny tekst dr Janusa, który dokladnie opisuje
          problem.......
          W skórcie kandydoza to po prostu przerost drożdżaka, który normalnie żyje w
          organizmie, a pod wpływem antybiotykoterapii, nieodpowiedniej diety czy terapii
          hormonalnej rozrasta sie powodujac szereg różnych dolegliwości typu : astma,
          alergie, częste infekcje dróg moczowych, płciowych i ukladu oddechowego,
          nerwice, depresje, zapalenia uszu, zatok, itp..........chorzy jedzą nadmierne
          ilości słodyczy..........Leczenie jest żmudnym procesem - w tym wypadku nie
          wystarczy wziąść garści tabletek - podstawą leczenia jest dieta : bezcukrowa,
          bezglutenowa, bezmleczna.........wspomagana probiotykami i naturalnymi
          preparatami przeciwgrzybicznymi...........leczenie trwa długo, ale przynosi
          zaskakakujace rezultaty..........podczas tej choroby wystepuje czesto
          nietolerancja glutenu, która mija po jakiś 3 miesiącach...........
          Aby potwierdzić candidę musisz zrobić badanie mykologiczne kału. Najlepiej u
          siebie i Maleństwa.
        • kruffa Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 19:19
          Takie uszy sa akurat charakterystyczne przy alergi - potocznie określa się to
          jako "naderwane uszy". Moja córka miała tam (jako jeden z pierwszych objawów
          alergii plus lekka wysypka) suchą, pękająca skórę, ale wiem że może się właśnie
          zacząc saczyc z takich miejsc.

          Kruffa
    • solcia1 Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 18:48
      Dziękuję bardzo. A czy na rozwój negatywnych candid mogło miec wpływ to, że i w
      ciąży (3 razy) i po porodzie (2 razy) miałam opryszczkę? i ogólne osłabienie?
      Czy mogły się wtedy łatwiej rozwinąc i przenieśc na dziecko? I czy mam nalegac,
      żeby ten kał był trzymany 14 dni w laboratorium?
      • sigvaris Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 19:45
        Opryszczka to nadkażenie bakteryjne. Jeśli trudno się je leczy może być
        dodatkowo zarażone grzybami.
        Warto sprawdzić kilka wątków. Przecież tu na forum nikt nie widzi dziecka.
        Warto sprawdzić i wątek badań kału w kierunku wszystkich pasożytów (no bo kiedy
        Ty sama robiłaś badanie np. w kierunku lamblii?, żeby byc pewną że nie
        zaraziłaś dziecka, tak jak ja?).

        Takie problemy z uszkami mogą byc spowodowane ich ciągnięciem, drapaniem. Wtedy
        można sądzić, ze dziecko ma w ogóle problemy bo coś je swędzi. A drapie się
        tylko tam gdzie potrafi, czyli po główce. Nie podrapie się po nodze, czy po
        pupie. Jest zbyt małe.

        Może to być nadkażenie bakteryjne. Tu musisz szukać laboratorium, kóre robi
        wymazy. Weź książkę telefoniczną, podzwoń. Mozesz też popytać tutaj o jakieś
        polecane laboratorium i od wymazów i od pasożytów - pod postem z nazwą Twojej
        miejscowości.

        Co do "negatywnych candid". To nie chodzi o "negatywne", tylko o ich przerost.
        O to, że niektórych nie powinno być wcale w naszych organizmach. A poza
        wszystkim to grzyby z rodzaju candida, to tylko fragment problemu z grzybami.
        Warto wykluczyć więc wszystkie, bo te inne też mogą byc szkodliwe.

        Zerknij na taki skrót skrótów z informacji o pasożytach, może sie przydać.
        Jeśli nic nie wyjdzie z badań kału lub wymazów, zacznij wtedy drążyć sprawę
        alergii. Ale najpierw wyklucz te najbardziej BANALNE przyczyny.

        3 różne grupy pasożytów ludzkich. Więc na początek trochę przydatnych info.
        Pasożyty przewodu pokarmowego to :

        1. grzyby i pleśnie - żeby je sprawdzić nalezy zrobic osobne badanie kału
        nazywane w kierunku grzybów i pleśni. Powinno przy metodzie hodowlanej trwać
        ok. 14 dni. Niestety laboratoria robią je ok. 4-7 dni, więc nie są w stanie w
        tym czasie sprawdzić większości z badanych rzeczy. Prawidłowo te badania
        przeprowadzają laboratoria przy przychodniach parazytologicznych
        (czyli "pasożytniczych"), mykologicznych (czyli właśnie specjalizujące się w
        mykologii nauce o grzybach), czasami przy szpiatalach zakaźnych. Czasami też
        można uprosić laborantów o owe 14 dni hodowania próbki. Grzyby można leczyć
        dietą. Nawet profilaktycznie bez badań. Taka podstawowa dieta opiera się o 4
        zasady:
        - zero mleka
        - zero słodkiego
        - więcej tłuszczy
        - więcej cebuli, czosnku i kiszonek.

        2. pierwotniaki i ameby. W tej grupie są lamblie, które w Polsce występują
        terytorialnie. Osobne badanie kału trzeba zlecić żeby je znaleźć, nazywa się w
        kierunku lamblii. Z laboratoriami jest źle. Badania nie wychodzą. Trzeba szukać
        laboratoriów, które miewają chorych. Próbka kału MUSI BYĆ ŚWIEŻA, lub
        przynajmniej trzymana w lodówce zanim trafi do badania. Badanie można
        powtarzać, ale odstępy czasu powinny być ok. 5-7 dni, między badaniami.
        Niektórzy lekarze leczą w ciemno na podstawie objawów. Lamblia wydala jak
        pozostałe pasożyty toksyny, to dużo gorsze od 7-10 dniowego leczenia. Jednak
        taką decyzje powinien podjąć lekarz. Leki, które stosuje się przy leczeniu
        lamblii:
        - Furazolidon u dzieci
        - Macmiror - u dorosłych
        - Metronidazol - przy powtórzeniach leczenia lub u dorosłych lub w innych spec.
        warunkach.

        Niektórzy lekarze stosją Tynidazol. Zdania co do niego są podzielone. Nie wolno
        go podawać poniżej 12 roku życia.

        3. robaki - powszechnie to właśnie ich badanie z kału nazywa się "na pasożyty"
        (dlaczego akurat tylko ich, nie wiem). Badanie kału można powtarzać ponieważ
        nie wychodzą baaardzo, baardzo często. Jednak powtórki robimy co ok. 3-5 dni.
        Niektóre z nich np. owsiki skąłdają jaja pozaustrojowo i nawet sanepid poleca
        badać je tzw. badaniem plastrowym, bo wbrew powszechnej opinii ich nie widać w
        kale (tylko w stanach robaczyc totalnych).
        Robaki są ich dwa rodzaje:
        a) obłe - w tej grupie są owsiki, tęgoryjce, włosogłówka, glista ludzka itd.
        Często leczy się je w ciemno po objawach. Stosuje się leki:
        - Pyrantelum u małych dzieci
        - Zentel u starszych dzieci i dorosłych
        - Vermox u starszych dzieci i dorosłych
        Kuracja powinna byc powtarzana 3-krotnie, ponieważ wszystkie te leki działają
        głównie na osobniki dorosłe. A problem w usunięciu robaków polega na wybiciu
        wszystkich lęgów z jaj.
        b) płaskie - tu są tasiemce. Leczy się je jeszcze innymi lekami w zależności od
        kalibru tasiemca. Najlepiej udać sie wtedy do parazytologa (w wielu miastach
        nie ma)lub lekarza chorób zakaźnych.


        Są też pasożyty zwierzęce. Ich zarażenie u ludzi jest bardzo niebezpieczne.
        Nazywa się toksokarozą. Jest wykrywane z badań krwi lub badań okulistycznych
        (toksokaroza oczna). Wykrywa się i bada toksokaroze w przychodniach
        parazytologicznych lub zakaźnych.
        • ana256 Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 19:51
          Tak dla scisłosci opruszczke wywołuje wirus.
          • sigvaris Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 19:58
            Wiesz że popełniłam ten błąd już drugi raz?
            Zajad z opryszczką myli mi się chyba za każdym razem.
            Jednak wymaz przyznasz warto zrobić, przy pęknięciach na skórze, prawda?
            • ana256 Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 20:46
              Nie robiłabym zadnych wymazów. Weryfikacja diety ! To podstawa.
      • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 22:51
        Opryszczka często wystepuje przy kandydzoie........
    • dziunia_f Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 20:19
      U mojego dziecka tez to przerabialam. U nas byl to po prostu nadmiar mazi
      plodowej,uszka az sie odparzyly. Po prostu dokladnie mylam mu ta skorke za
      uszkami. Po kilku dniach przeszlo.
      • solcia1 Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 20:40
        No ale jednak do tego cały czas ma mniej, bądź więcej krostek głównie na twarzy
        i główce, które później przerabiają się w taką skorupę... smaruje cały czas
        Oilatum, ale to nie jest chyba panaceum na wszystko.
        • dziunia_f Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 20:51
          Objawy wskazuja, ze cos wobec tego musi go uczulac badz w pokarmie (musialabys
          pomyslec o jeszcze bardziej restrykcyjnej diecie), badz kosmetyki, proszek do
          prania... Musisz to wszystko przeanalizowac
        • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 22:55
          Dokładnie.....mnie po glutenie tworzy się skorupa...po prostu
          koszmar...........ale ta nietolerancja czy alergia na gluten pojawila mi się
          przy candidzie................
    • ndowson Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 22:47
      to klasyczny objaw alergii - naderwane uszy
      • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 22:55
        Tak, masz rację..tyle, że tę alergię może coś jeszcze powodowac......
        • ndowson Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 23:14
          owszem moze, ale nie musi, a ja odnosze wrazenie ze czytajac to forum, ze
          alergia to inna nazwa choroby odpasozytniczej
          • ana256 Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 23:28
            Swietnie to ujełas. Ja te z mam takie wrażenie.
            Obawiam sie tylko ze skupianie się tylko i wyłacznie na pasozytach i nie branie
            pod uwage innych czynników nie jest najszczęsliwszym rozwiązaniem dla dziecka.


            • sigvaris Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 23:54
              Nikt tego tutaj tak nie zaleca!
              Czy kierowanie matek na badania kału, których nie zalecają lekarze jest ich
              odwracaniem uwagi od alergii?
              Nie!
              Jest tylko jedną z metod diagnostycznych w celu wykluczenia innych podobnych
              dolegliwości. Podobnych co do objawów i wyników otrzymywanych w badań krwi.
              Czy to źle, że kilku z eMam udało się uciec przed alergią, bo skończyło sie na
              kuracji pyrantelum?
              Czy dlatego, że nie jest tak we wszystkich przypadkach należy przestac pisać o
              badaniach kału?

              Czy trzy nieinwazyjne badania kału odwracają uwagę od "innych czynników"?
              Jakich?
              I "nie są najszczęślkiwszym rozwiązaniem dla dziecka"?
              A co jest jest lepsze dla chorego dziecka od diagnostyki?
              Przecież ta zalecana tutaj nie trwa miesiącami!
              I nikt nie sugeruje matkom, że to NIE alergia!
              Porady są banalne: zrób badanie, tylko badanie. To jedyna droga, żeby coś
              sprawdzić.

              Jak jest lepiej? Leczyć alergię latami orzeczoną na oko bez kompletu badań
              przez lekarza?
              Dać się zwieść testom i badaniom krwi? (dodam z autopsji, że moje IgE było ok.
              500 i testy skórne wykazywały silne uczulenia na kilka alergenów).

              Jakie są zalecane przez Was metody?
          • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 10.03.06, 23:39
            Hi,hi,hi.............fajnie to ujęłaś..............ale masz rację.......warto
            byłoby założyć osobny wątek dla nowych mam, które by czytały o
            grzybach/pasożytach i robalach a my, stare forumowiczki pisałybyśmy sobie o
            nowych kremach, masciach i innych problemach już zdiagnozowanych
            alergików........(tak nawiasem mówiąc ciekawe ile ich zostało po tych
            wszystkich badaniach)///////////
            • ana256 Re: Dziecku gniją uszy... 11.03.06, 00:11
              Własnie może wypowiedza się mamy które przeleczyły dzieci i juz nie mają
              żadnych problemów.
              I może jeszcze te ktore wykonały wszystkie badania, przeleczyły i... nadal jest
              problem.
              Czy nie zwróciłyście uwagi na wypowiedzi typu: badania na Candide ujemne,
              lamblie ujemne i pytanie co dalej: czy mam szukac dobrego laboratorium ?
              czy co, do skutku az coś wyjdzie? a jezeli nie wychodzi żadna gadzina to tez
              jest problem. Pojawia sie kolejne pytanie: czy mam leczyc w "ciemno" ? bo chyba
              coś musi byc skoro dziecko choruje.
              Więc nie tylko pasozyty sa przyczyną alergii.

              A dlaczego powiedziałam o nie najszczesliwszym rozwiązaniu dla dziecka?
              Ponieważ istnieje coś takiego jak "marsz alergiczny", ze dzieci rodziców
              alergicznych sa predysponowane do alergii, ze najwazniejszą sprawą jest
              zapobieganie. Dlatego mówię ze nie tylko pasozyty ale jeszcze wiele innych
              czynników.






              • sigvaris Re: Dziecku gniją uszy... 11.03.06, 00:38
                Marsz alergiczny- TAK u nas było to bingo!
                Ja miałam przez 30 lat taki "marsz alergiczny", że było jasne, ze moje dziecko
                też będzie alergikiem.
                30 lat męczyłam sie z nie leczoną lambiozą. I żaden mistrz nie wpadł na badanie
                w tym kierunku. Podobnie w ramach owego "marszu" męczył się mój brat.
                Po tzw. wtedy nazywanej skazie białkowej ma nawet blizny do dnia dzisiejszego i
                pewnie nigdy już nie znikną.
                W ramach owego "marszu" było chore i moje dziecko.
                Na szczęście może dla nas w tym "marszu" doszły objawy neurologiczne.
                I "marsz" się skończył. Bo pojawiła się diagnostyka!

                I nawet dla kilkorga dzieci wyrwanych z tego "marszu" warto pisać o tych
                banalnych badaniach.
                I o tym, że nie wychodza w każdym laboratorium też warto pisać, bo to prawda.

                Nikt nie zabrania pisać Ci o innych czynnikach. Pisz. Wiele osób to robi i
                cudnie. Bo alergia to nie zawsze pasożyty. Ale trzeba pisać o obu stronach
                medalu.
                Kiedy prawie rok temu zaczęłam pisać o swoim "pasożytowym" odkryciu
                u "marszowej" rodziny - TYLKO jedna matka przyznała się, zę jej dziecko było
                badane pod tym kątem.
                Jedna. Z całego forum, największego w Polsce.
                • chalsia Re: Dziecku gniją uszy... 13.03.06, 02:42
                  > Kiedy prawie rok temu zaczęłam pisać o swoim "pasożytowym" odkryciu
                  > u "marszowej" rodziny - TYLKO jedna matka przyznała się, zę jej dziecko było
                  > badane pod tym kątem.

                  Nie Ty pierwsza ten temat poruszałaś, ale jak dotąd nikt nie robił tego z tak
                  dużą dozą przekonywania smile))

                  Akurat moje dziecko było badane zarówno pod kątem grzybicy ukł. pokarmowego jak
                  i pasożytów. Miało wtedy mniej niż rok a pod opieką alergologa jest odkąd
                  skończył 2-3 miesiące. Teraz ma ponad 4 lata.
                  I dodam, że badanie w kierunku grzybicy zrobiłam, bo taką poradę dostałam tu na
                  tym forum.
                  Chalsia
              • dziunia_f Re: Dziecku gniją uszy... 11.03.06, 10:18
                Zapewniam Cie, ze dokladna diagnostyka JEST najlepszym rozwiazaniem dla dziecka.
                Coz znaczy kilka badan wykonanych w stosunkowo krotkim czasie, do czesto lat
                calych zmagan z alergia. Czy nie uwazasz, ze badania, o ktorych pisze Sigvaris
                powinny byc jako pierwsze zalecane przez alergologa? Czy moze lepiej kluc
                dziecko, okreslac poziom przeciwcial, stosowac diete, mascie. Czy na sam
                poczatek, zanim cokolwiek zostanie powiedziane po prostu zrobic proste,
                nieinwazyjne badania, ktore moze rzuca nowe swiatlo "na alergie". Moje
                doswiadczenia podobne sa do doswiadczen Sigvaris-dziecko alergik okropny. A moze
                dlatego alergik, ze od 9 miesiaca jego zycia po raz pierwszy stwierdzone byly
                lamblie, z ktorymi walczymy do dzis dzieki niekompetencji lekarzy mowiac
                brutalnie. Dla mnie wnioski z mojej przygody z lambliami sa proste. Obserwacja
                dziecka w kierunku alergii i diagnostyka w kierunku paozytow powinny byc
                prowadzone jednoczesnie. Tylko tyle i az tyle.
              • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 11.03.06, 12:57
                To może ja się wypowiem.nie wiem, do której grupy mam się zaliczyć ,ale pod
                wpływem odrobaczenia(profilaktycznie pyranthelum) i leczenia candidy kupy
                dziecka wracają do normalności, zniknęły krostki na przedramieniahch (kaszka),
                świsty, bardzo zatkany nos, chrzakanie, kaszel, wzdęcia, bóle brzuszka i kolan,
                ciemieniucha, sucha skóra, sapka (nie wiem czy jest to dobre okreslenie, ale
                mały po prostu sapał jak staruszek)..........Mały jest nadal w trakcie
                leczenia..........
                Ale nie wierzę w cuda...............bo candida może wywoływać alergie ale tez
                powstaje wtedy, kiedy alergicy spozywają uczulające rzeczy......dlatego
                eliminuje potnecjalne alergeny i wprowadzam je do diety stopniowo (poza
                warzywami, które podałam hurtem jak leci)....nie sądzę, żeby syn miał alergię
                (chociaż nie wiadomo - bo teraz, kiedy wprowadzałam mu nowe rzeczy brał cały
                czas noni, a ono zmniejsza alergiczne objawy)ale z pewnoscią syn ma różne
                nietolerancje..........nie wiem czy mu to minie pod wpływem leczenia czy nie -
                zobaczymy......u mnie minęło - też leczę candidę.............no może poza
                glutenem - który od razu wywołuje u mnie łupież, suchą skórę, wzdęcia i
                biegunki........ale mam nadzieję, że to chwilowa nietolerancja glutenu i minie
                za kilka miesięcy............
    • jewgrafka Re: Dziecku gniją uszy... 13.03.06, 12:28
      Przy kazdym watku musi oczywiscie wylonic sie dyskusja robalowa, juz sie chyba
      z tym oswoilam, ale zaniepokoil mnie fakt, ze doswiadczonym forumowiczkom te
      robale tak przyslaniaja oczy, ze zadna nie zauwazyla, iz oilatum nie jest
      szczegolnie dobrym rozwiazaniem na RANY, a wrecz kompletnie sie do tego nie
      nadaje! Na rany moga byc stosowane wylacznie preparaty do tego przeznaczone,
      jest tego sporo: bephanten plus, alantan plus, masci sterydowe (jesli nic
      innego nie pomoze) lub inne (np te do pielegnacji odparzonej, z uszkodzoną
      skorką pupy), warto poczytac ulotki. Nie smaruj ran byle czym, bo raczej
      dziecku szkodzisz.
      • nowajulka Re: Dziecku gniją uszy... 13.03.06, 12:34
        Hi,hi. trafnie to ujęłaś.......ja się znam tylko na grzybach i diagnozowaniu
        alergii............w alergii dopiero raczkuję........także zwykle opisuję co
        nam dolegalo i ewentualnie pomagalo : tz mnie i synkowi................
    • rdorszewska Re: Dziecku gniją uszy... 15.03.06, 23:11
      czesc to moze byc smieszne co powiem, ale zapytam czy jesz jablka?
      moja znajoma,ma corke ktorej tez gnily uszy, krwawily i sie nadrywaly, chodzila
      po lekarzach, mowili ze jest uczulona na gluten i jeszcze inne rzeczy. owszem
      ma skaze bialkowa ale jest tez uczulona na jablka. Znajoma po wykluczeniu
      praktycznie wszystkiego z jadlospisu dziecka dawala jej jablka, a uszy nadal
      ropialy tylko mniej wiec zrezygnowala z jablek i sukces. Moze i ty sprobuj
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja