Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie...

30.03.06, 08:43
Historia chorób moich córeczke już się tu pojawiła - i za Waszą radą zrobiłam
komplet badań.
U mojej starszej córeczki (4 lata) wyszła lamblia, a u młodszej (9 m-cy) nie -
będę powtarzać wyniki badań(jutro wyniki). Pasożyty nie wyszły - ale ona ma
tyle z opisanych tu objawów, że mam wrażenie, że poza lambią jest coś jeszcze.
Wymaz z gardła wykazał streptococuus pneumoniae++, ale dwóch lekarzy pediatrów
powiedziało, że oni nie będą tego leczyć, bo to ma każdy. A laborantka
powiedziała, że jak na takie małe dziecko to jest tych bakterii za dużo. Jutro
będziemy mieli nasze wymazy z gardła i małej.
W związku z tym wszystkim chciałabym najpierw zrobić odrobaczenie wszystkich.
I tu pytanie - czy mogę odrobaczać takie małe dzieko - jakby na wszelki
wypadek (ona też bardzo choruje) i czy mogę leczyć siebie i nie przestać
karmić przy tych robalach, bo przy leczeniu lamblii wiem, że karmienie odpada.
Zroumiałam, że muszę ją zabrać z przedszkola - ale ona tak tęskni do dzieci,
że serce mi się kraje (mieszkamy tu sami, bez rodziny). Muszę ją zabrać już w
trakcie leczenia prawda i zapisanie do innego przedszkola dopóki nie wyleczę
lambii nie wchodzi w grę prawda?
Potem po tym miesiącu chcę się zająć lamblią - i znowu czy leczyć 9więcio
miesięczne dziecko na lambię, jeśli nie zostanie wykryta?
Strasznie mi szkoda tego karmienia - boję się, że jej się pogorszy na innym
mleku (myślę o nutramigenie), ale leczenie trzeba zacząć jak najszybciej, bo
strasza czuje się coraz gorzej, że robienie badań po kilka razy wydaje mi się
stratą czasu. a znowu nie będę jej mogła karmić sama poddając się leczeniu.
Poza tym, jeśli chodzi o oskrzela to mała gorzej reaguje, bo od razu ma świsty
(dostała już 4 antybiotyki po pogorszeniu stanu - na infekcję), a starsza nie
ma tych świstów i wystraczają jej inhalacje. ALe jeśli chodzi o objawy
dodatkowe - marudzenie, senność, płacz podczas snu, słodycze, sińce pod
oczami, wymioty, zmienne nastroje, biegunki itp - to ze starszą jest dużo
gorzej niż z mała, która jeśli nie ząbkuje i nie choruje dobrze wygląda, jest
wesoła, nie wymiotuje itp. NIe wiem co o tym myśleć.
Acha, na koniec chciałabym wziąć te antybiotyki potrzebne do wybicia tego
pierwotniaka, a potem zaszczepić na pneumokoki. Potem uodparnianie ( ja
starszą cały czas uodparniam, ale młodszą nie wiem czym - lekarze i aptekarki
nie mają pomysłu)
Przepraszam, że tak chaotycznie, ale nie spałam prawie całą noc, bo starsza
włanie miała gorszy czas,a chcę jak najszybciej zacząć leczenie.
A może skoro na pewno u straszej jest lambia, a nie wiadomo czy pasożyty, to
przeleczyć wszystkich na lambię, i dalej badać pasożyty i jak wyjdą to wtedy
dopiero się za nie wziąć? Normalnie gubię się w tych domysłach co lepiej
zrobić... - szkoda mi zwłaszcza tej małej leczyć niepotrzebnie, a znowu jak
nie przeleczymy to może się okazać, że coś było i będzie jeszcze gorzej, skoro
najpierw trzeba wyleczyć pasożyty, a potem dopiero lambię.
Pomóżcie - proszę...
Pozdrawiam ciepło
konwalijka
    • kerstink Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 30.03.06, 08:54
      Nie ma sensu leczyc tylko jedna osobe, trzeba wszystkich przeleczyc, dzieci,
      ciebie, najblizsza rodzine, w tym samym czasie. Skad ty jestes ?

      Podczas odrobaczania moje dzieci normalnie chodzily do przedszkola, rowniez
      corka z lamblia.

      K.
      • sebastianek6 Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 30.03.06, 13:43
        I nie zaraziła się powtórnie? Ja mam taki sam problem.
        • kerstink Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 30.03.06, 13:51
          Lekarka brala pod uwage, ze moze sie ponownie zarazic. Dlatego mam dawac raz w
          tygodniu balsam kapucynksi, by zmniejszyc te szanse. Corka nie byla leczona
          mocnymi lekami, natomiast odrobaczana Pyranthelum, Vermoxem, Vernicadisem,
          ziolami. Poza tym leczylismy grzyba, ktory wdlg. lekarki mial obnizyc odpornosc
          i dlatego mala miala lamblie.
          Nie wiem, czy ma. Jesli mam byc szczera, to jak patrze na dzieci z grupy to
          polowa chodzi ze strasznie podkrazonymi oczami i buzie sa blade jak nie wiem.
          Mysle, ze to problem KAZDEGO przedszkola. I mam z tego powodu dziecko nie puscic
          do przedszkola ? Musialaby przeciez zrobic przerwe przynajmniej 2 miesiace.
          K.
    • sigvaris Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 30.03.06, 14:15
      Powiem szczerze, ze Twój post czytam już po raz trzeci. I po raz trzeci
      zastanawiam się co napisać.

      Zacznę od odpowiedzi na kilka pytań, które stawiasz.
      1. przy leczeniu robaków tez trzeba odstawić dziecko od piersi.Leki dla
      dorosłych nie nadają się dla niemowlakó, a leki dla dzieci brane przez karmiącą
      mogły "potęgować" dawkę przewidzianą dla dziecka - to niebezpieczne.
      2. na czas leczenia dobrze jest odstawić dziecko z przedszkola. Nie ma co
      porównywac Waszej sytuacji do sytuacji Kerstink, Kerstink jest prowadzona przez
      lekarza, co leczy od 20 lat lamblie i robaki i wie, ze dziecko chodzi do
      przedszkola. Zestaw, który oni dostają jest majstersztykiem obliczonym na TO
      DZIECKO, na TĄ SYTUACJĘ i na WSZYSTKIE OKOLICZNOŚCI poboczne. Lekarz widział
      dziecko, zna historię choroby a poza tym jest chyba najlepszy w kraju do zabaw
      z pasożytami wogóle (wszystkimi i grzybami i lambliami i robakami). Nie ma co
      porównywać. Zapisanie do innego przedszkola to jak w tym "zamienił stryjek
      siekierkę na kijek".
      3. Leczenie robaków przed lambliami jest jak najbardziej uzasadnione. I jest
      jedna i wystarczająca przesłanka do leczenia nawet w ciemno. Jedno z dzieci
      chodzi do przedszkola. Koniec tematu.

      A teraz wątpliwości.
      1. Przeprowadzenie operacji pod kryptonimem
      A. odrobaczenie
      B. wybicie lamblii
      Wniosek: To poważna sprawa. Bez lekarza choćby odrobinę znającego sie na rzeczy
      kiepsko to widzę przez internet. A w zasadzie prawie wcale.

      2. Wiek najmłodszej. Wracamy do wniosku z pkt.1
      9 msc. to już sporo jak na leczenie. Mamy tu na forum dzieci napradę maluteńkie
      (3,5 msc z lambiozą i przeleczane robalowo też), ale to i tak mało - to 9 msc.


      Czy możesz to teraz jakoś rozważyć na spokojnie?
      Będę czekała na Twoje dalsze przemyślenia co do spraw tu poruszonych.
      Może zastanowisz sie, czy masz lekarza, któremu można przedstawić taki plan
      leczenia (ramowy, ogólny) i on byłby skłonny wziąc go pod uwagę? I Was pod
      swoją opiekę w czasie leczenia?
      Może wizyta u dr M, ale to tylko w Wa-wie? I z obiema córeczkami?

    • sigvaris Re: Co do wymazów .. 30.03.06, 16:23
      To też norma. Gronkowce, których się nie leczy. Gronkowiec w gardle nie stanowi
      naturalnej flory bakteryjnej. No nie i już.
      Ale pisze się, że się nie leczy.
      Tak jak z grzybami, ilu to lekrzy mówi matkom: grzyby? tego sie nie leczy.
      Candida albicans - to naturalna flora w żołądku (prawda, ale połowiczna).
      Piszesz o tym gronkowcu i o jeszcze innych bakteriach - one też są w gardle,
      jakie to bakterie?
      I chcę dopytać - to u najmłodszej, czy starszej córki były te wymazy?
      Czy poza gardłem jeszcze gdzieś pobieraliście wymaz?
      • konwalijka1 Re: Co do wymazów .. 30.03.06, 22:30
        Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
        Faktycznie potrzebuję się trochę uspokoić - nagła rezygnacja z karmienia (byłam
        nastawiona na jeszcze dłuższe karmienie niż u pierwszej córeczki ze względu na
        alergię właśnie, poza tym nie wiadomo, czy ona nie zareguje bardzo "alergicznie"
        na zmianę), odizolowanie starszej od przedszkola, kiedy ona tylko patrzy za
        dziećmi... - muszę to przetrawić sad
        Z drugiej strony, może (rany - jakie to byłoby wspaniałe) może w końcu będą
        zdrowe?!!!

        Zobaczymy - na razie czekam na jutrzejsze wyniki, i rano umawiam się na wizytę W
        Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej dokąd dziś skierowała nas nasza
        rodzinna. Nie miałam nawet zamiaru leczyć nas sama, ale nie mam też zamiaru
        zgodzić się na inne leki niż tu podajecie - jakoś Wam ufam smile Ciekawa jestem
        jakie leczenie nam tam zaproponują i modlę się, żeby nie mieli zbyt odległych
        terminów wizyt. Dam znać jak się coś zadzieje.

        Do Sigvaris - Jestem Ci niesłychanie wdzięczna za pomocsmile
        Wymazy robiliśmy na razie tylko z gardła.
        Myślałam, że ta bakteria w gardle to paciorkowiec, chociaż nie wiem czy to coś
        zmienia, na dobrą sprawę.

        Pozdrawiam ciepło
        konwalijka
    • sigvaris Re: Małe co nie co na wizytę 30.03.06, 22:48
      Zerknij jeszcze na wykaz leków przy lamblii i robakach. Wklejam Ci to ponieważ
      niedawno jakaś moja oponentka powołała się na opinię lekarza z tego Instytutu
      (który z resztą b.cenię). Niestety opinia ta była porażająca. Rzekomo lekarz
      ten odradzał leczenie całej rodziny przy lambiozie...Co jest sprzeczne, ze
      wszystkim co czytałam o tych pierwotniakch. Dlatego dla pewności, żebyś miała
      takie minimum rozeznania (zawsze coś może się przydać):

      1. pierwotniaki i ameby. W tej grupie są lamblie, które w Polsce występują
      terytorialnie. Osobne badanie kału trzeba zlecić żeby je znaleźć, nazywa się w
      kierunku lamblii. Z laboratoriami jest źle. Badania nie wychodzą. Trzeba szukać
      laboratoriów, które miewają chorych. Próbka kału MUSI BYĆ ŚWIEŻA, lub
      przynajmniej trzymana w lodówce zanim trafi do badania. Badanie można
      powtarzać, ale odstępy czasu powinny być ok. 5-7 dni, między badaniami.
      Niektórzy lekarze leczą w ciemno na podstawie objawów. Lamblia wydala jak
      pozostałe pasożyty toksyny, to dużo gorsze od 7-10 dniowego leczenia. Jednak
      taką decyzje powinien podjąć lekarz. Leki, które stosuje się przy leczeniu
      lamblii:
      - Furazolidon u dzieci
      - Macmiror - u dorosłych (łagodniejszy od metronidazolu, uwaga lekarze używają
      tak starych spisów leków, że nie wiedzą, ze ten lek istnieje!)
      - Metronidazol - przy powtórzeniach leczenia lub u dorosłych lub w innych spec.
      warunkach.Lepiej zostawić go w "zapasie".

      Niektórzy lekarze stosją Tynidazol. Zdania co do niego są podzielone. Nie wolno
      go podawać poniżej 12 roku życia.

      2. robaki - powszechnie to właśnie ich badanie z kału nazywa się "na pasożyty"
      (dlaczego akurat tylko ich, nie wiem). Badanie kału można powtarzać ponieważ
      nie wychodzą baaardzo, baardzo często. Jednak powtórki robimy co ok. 3-5 dni.
      Niektóre z nich np. owsiki składają jaja pozaustrojowo i nawet sanepid poleca
      badać je tzw. badaniem plastrowym, bo wbrew powszechnej opinii ich nie widać w
      kale (tylko w stanach robaczyc totalnych).
      Robaki są ich dwa rodzaje:
      a) obłe - w tej grupie są owsiki, tęgoryjce, włosogłówka, glista ludzka itd.
      Często leczy się je w ciemno po objawach. Stosuje się leki:
      - Pyrantelum u małych dzieci
      - Zentel u starszych dzieci i dorosłych
      - Vermox u starszych dzieci i dorosłych
      Kuracja powinna byc powtarzana 3-krotnie, ponieważ wszystkie te leki działają
      głównie na osobniki dorosłe. A problem w usunięciu robaków polega na wybiciu
      wszystkich lęgów z jaj.
      b) płaskie - tu są tasiemce. Leczy się je jeszcze innymi lekami w zależności od
      kalibru tasiemca. Najlepiej udać sie wtedy do parazytologa (w wielu miastach
      nie ma)lub lekarza chorób zakaźnych.

    • sigvaris Re: I jeszcze skrót co do zasad leczenia. 30.03.06, 22:50
      Na wszelki wypadek, żebyś miała w jednym miejscu - skrót info:

      Generalnie pasożyty, ale zwłaszcza robaki i lamblie trzeba leczyć wg. trzech
      zasad. Tylko wtedy leczenie jest skuteczne i nie dochodzi do zarażeń wtórnych.
      Np. zarażenie wtórne lamblią, to zarażenie tym samym szczepem tego
      pierwotniaka, który jest już oporny na wcześniej podany lek. Trzeba wtedy
      stosować silniejszy a wybór jest prawie żaden.

      1 zasada. Podawanie leku zawsze zaczynamy wszyscy tego samego dnia.

      2 zasada. Leki dostają wszystkie osoby mieszkające np. w jednym mieszkaniu, czy
      domu. W przypadku dziecka leczy się też osoby ściśle mające kontakt z
      dzieckiem: nianie, dziadków. Oczywiście dzieci dostają inne leki niż dorosli.

      3 zasada. Zawsze w końcówce podawania leków trzeba robić generalne porządki w
      otoczeniu zarażonego. Zwłaszcza pościel, ręczniki, bielizna. U dzieci mycie i
      przelewanie zabawek wrzątkiem. Solidne mycie pawlaczy na pościel i łóżek.
      Odkurzanie. Trzepanie dywanów i materacy.
      Lamblia jest chlorooporna więc większość preparatów typu domestos jest
      nieskuteczna. Spirytus też jest uważany za mało skuteczny najlepsze jest
      spłukiwanie wszystkiego.
      Owsiki lubią kurz i wilgoć więc w ich przypadku odkurzanie i trzepanie!
      Wymiatanie ciemnych kątów.
      Wszystkie jaja robaków i cysty lamblii są odporne na mróz. Więc mrożenie nic
      nie daje..

      Spełnienie tych trzech zasad daje szanse na pozbycie się problemu. To tak jak
      leczenie wszy- nie da rady smarować tylko grzywki i leczyć jednego chorego.
      Oczywiście to tylko obrazowy przykład bez dalekich analogii.

    • sigvaris Re: streptococcus pneumoniae 31.03.06, 15:45
      przed chwilą szukając info o gronkwowcu złocistym znalazłam info o tym, rzekomo
      gronkowcu "nie do leczenia". Otóż jego powszechna nazwa brzmi "pneumokok" i
      może powodowac pneumokokowe zapalenie płuc! I inne poważne choroby. Przy jego
      wykryciu lekarz powinien zabezpieczyć "drogi" jego rozprzestrzeniania. I leczyć
      chorego.
    • gan33 Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 31.03.06, 18:04
      Jestem mikrobiologiem ze specjalizacją i chcę sprostować stwierdzenie,iż
      pneumococcus = Staphylococcus aureus.Są to dwa zupełnie różne drobnoustroje.
      S.aureus to inaczej gronkowiec złocisty, natomiast pneumococcus to
      Streptococcus pneumoniae(paciorkowiec). Ten drugi rzeczywiście bardzo często
      kolonizuje gardło dzieci żłobkowych i przedszkolnych, zwykle nie powodując
      zakażeń objawowych, dlatego uważa się ,że jego eliminacja jest bezcelowa-
      zwykle są to szczepy bezotoczkowe a to otoczka warunkuje silną zjadliwość tej
      bakterii. Pozdrawiam.
      • sigvaris Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 31.03.06, 23:19
        Świetnie mamy kolejnego mikrobiologa na forum!
        Widze, że nowego forumowicza w ogóle bo to chyba pierwszy post.

        Co do sprostowania. Nie rozumiem co prostujesz. Pisząc, że szukałam info o S.
        aureus nie pisałam, że to to samo co pneumokok. Raczej chodziło mi o to, że
        posługiwałam sie książką na temat bakterii. I chyba nic dziwnego, ze tam
        natknęłam się na informacje o S.pneumoniae. Nie napisałam fakt, że nos mam w
        książce o bakteriach, ale to i tak nie zmienia faktu, że wyraźnie zaznaczyłam,
        że szukając jednego natrafiłam na info o drugim.
        Więc co prostujesz? Coś czego nie ma w moim poście?

        W książce natomiast związanej z leczeniem ludzi, nie z info i nauce o
        bakteriach, NIE znalazłam info, żeby pozostawić pacjentów (dzieci) z wykrytą
        bakterią bez leczenia. Słowa "zwykle są bezotoczkowe" ani razu nie pojawiają
        się w zaleceniach i opisie klinicznych objawów. Wręcz przeciwnie.
        Cytuję:
        "Do najczęściej występujących postaci klinicznych (przyp. postać kliniczna, to
        chyba taka do leczenia, prawda?) należą:
        - kolonizacja górnych dróg oddechowych, przebiegająca bez objawów klinicznych
        lub pod postacią lekkiej choroby przeziębieniowej, zapalenie zatok, zapalenie
        ucha środkowego i spastyczne zapalenie oskrzeli, zwłaszcza nawracające
        zakażenia u dzieci z przewlekłymi zapaleniami migdałków w okresie zaostrzenia".

        str.498 "Zakażenia i Zarażenia Człowieka, Wydawnictwo Lekarskie,PZWL

        Jak rozumiem z tego fragmentu postać bez objawów klinicznych i lekka choroba
        przeziębieniowa jest stawiana na równi z zapaleniami migdałków i zapaleniem
        spastycznym oskrzeli jako postać DO LECZENIA właśnie. Inaczej nie było by
        informacji o postaci bezobjawowej w jednym zdaniu z poważnymi dolegliwościami,
        prawda?

        Dodam, że dalej do leczenia, cytowana książka zaleca i inne objawy, jak
        zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie kości, zapalenie
        wsierdzia - powodowane tym paciorkowcem właśnie.
        Czy należy czekać aż "zwykle bezotoczkowa" okaże sie otoczkową, by leczyć? Mimo
        także tego co jest napisane w książkach medycznych?

        Nie chcę by brzmiało to złośliwie. Ale jeśli faktycznie są wyraźne przesłanki
        do NIE leczenia - OK - nie jestem mikrobiologiem, ba lekarzem, ani nawet
        pielęgniarką. Jeśli jednak te przesłanki opierają się na słowie "zwykle", to
        powiem szczerze, że nie zostawiłam bym swojego dziecka na łasce lub
        niełasce "zwykle" kapryśnego losu.
      • dziunia_f Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 31.03.06, 23:45
        Streptococcus pneumoniae(paciorkowiec). Ten drugi rzeczywiście bardzo często
        > kolonizuje gardło dzieci żłobkowych i przedszkolnych, zwykle nie powodując
        > zakażeń objawowych, dlatego uważa się ,że jego eliminacja jest bezcelowa.

        No coz, czy na pewno chodzi o Streptococcus pneumoniae a nie paciorkowce
        zieleniejace (grupa viridans)?. Bo z nosicielstwem nie zawsze kwalifikujacym sie
        do leczenia zgodze sie w przypadku paciorkowcow zieleniejacych. S. pneumoniae to
        bardzo grozna bakteria, przypomnijmy sobie chocby ostatnia medialna akcje pod
        tytulem "stop pneumokokom", szereg szczepionek dostepnych na rynku chyba tez
        swiadczy o groznym obliczu tej bakterii.
        www.mediweb.pl/children/wyswietl.php?id=1009
        • sigvaris Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 01.04.06, 09:51
          Myślę, że faktyczny stan dziecka wobec "posiadania" tej bakterii może ocenić
          ktoś kto dziecko zobaczy i zrobi wywiad. Jedno jest pewne dziecko ma osłabioną
          odpornośc ma lambioze. Choruje! Matka nie pisze tu sobie z nami towarzysko,
          przecież.
          Nie znam lekarza, który mógłby Wam pomóc i faktycznie ocenić co robić w tej
          sytuacji. ALe jest taki wykaz laboratoriów bardzo polecanych w takich
          sytuacjach, zerknij, może któryś jest w zasięgu choćby konsultacji z nimi:
          "A tu wykaz labów od posiewów i wymazów (oni nie zadają pytań skąd brać wymaz,
          wiedzą to bo tam pracują bakteriolodzy z wielkim doświadczeniem). Cenę i inne
          szczegóły trzeba ustalić przez telefon.
          Te laboratoria robią też autoszczepionki na swoje znaleziska (w tym gronkowce,
          paciorkowce), często to jedyne wyjście, ponieważ antybiotykoterapia nie zawsze
          sobie z nimi radzi:
          - Kraków Instytut Mikrobiologii przy UJ, ul.. Czysta (naprzeciwko AGH, róg al.
          Mickiewicza).
          - Laboratorium "ALAB" we Wrocławiu przy szpitalu klinicznym. Trzeba mieć
          skierowanie od lekarza. Wrocław ul. Chałbińskiego 4 ( Akademia Medyczna ) -
          ZAMKNIĘTY LAB - chyba na korzyśc Instytutu od fag.
          - Liliana Jeżowa, Poznań, ul. Włodkowiaka 34-mikrobiolog. Specjalistyczny
          Gabinet Mikrobilogi Pediatrycznej ul. Włodkowica 34 60-334 Poznań tel (0 61)
          867-33-89
          - Dorota Kostrzeńska, gabinet- Warszawa, ul. Inżynierska 1/17, naprzeciwko
          studia TVp, tel.0226192394-bakteriolog
          - Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej Akademii Medycznej im Prof.
          Feliksa Skubiszewskiego, Lublin, ul. Chodźki 1 tel.0817405839-zajmują się
          leczeniem przewlekłych zakażeń gronkowcowych i paciorkowcowych, wykonują
          autoszczepionki.
          - Pracownia Mikrobiologii Sl. Akademii Medycznej ul. Medyków, Katowice-
          Ligota".

          A tu wyjaśnienie pojęcia autoszczepionka, które pada w tym zestawieniu:

          www.cbm.com.pl/autoszczepionki_opis.html
          • sigvaris Re: zapomniałam napisać: 01.04.06, 10:00
            że to co napisałam powyżej odnosi sie do Twojego planu zaszczepienia dzieci na
            pneumokoki. Nie wiem, czy dziecko, które ma pneumokoka można szczepić. Wczoraj
            wyczytałam, że szczepi się osoby z grupy tzw. ryzyka zarażenia, ale nic nie
            było nt. szczepienia nosicieli czy chorych. Dlatego podałam Ci te laby, tam na
            pewno albo sami udzielą Ci konsultacji (nawet telefonicznie, a na pewno P.
            Kostrzeńska, jest b. życzliwa), albo będa znali nazwisko lekarza z Twojego
            terenu do którego będzie warto sie zgłosić. Warto z nimi pogadać. A nóż będzie
            jakiś konkret.
            • konwalijka1 Wizyta 01.04.06, 13:45
              Drugie badanie na lambię u malutkiej znowu minusowe,
              i pierwsze badanie u mnie i męża też minusowe.
              Pewnie będą kłopoty z lekami i dawkami, bo w tym instytucie
              (udało mi się wyprosić wizytę na 04.04.06) osoba rejestrująca nie
              za bardzo była w temacie, powiedziała, że nie będą przecież leczyć tych co mają
              ujemne wyniki, a jakby co to się potem przeleczy pozostałych... - źle to wróży.
              Ale może lekarz będzie bardziej zorientowany - mam wielką nadzieję.

              Jeśli chodzi o tego paciorkowca, to pani laborantka, jeszcze nie wiedząc, że na
              to chorują moje dzieci, powiedziała, że jak na tak małe dziecko to jest tych
              bakterii za dużo i że mogą one powodować choroby dolnych i górnych dróg
              oddechowych, czyli to co mamy od dłuższego czasu. Oczywiście to nie ten
              paciorkowiec musi być tego przyczyną, ale jeśli po wyleczeniu lambii (jeśli uda
              nam się ją wyleczyć...) nie będzie poprawy to na pewno weźmiemy się za niego.

              Wyniki na pasożyty i gardło w poniedziałek - nie mogę się już doczekać smile

              Pozdrawiam ciepło
              konwalijka
              • konwalijka1 Inhalacje a leczenie lambi 02.04.06, 14:56
                • konwalijka1 Re: Inhalacje a leczenie lambi 02.04.06, 15:00
                  Słuchajcie, a co z inhalacjami na czas leczenia? (berodual, budesonicforte) Obie
                  małe reagują strasznymi atakami na zmiejszanie dawki, w związku z czym myślę, że
                  odstawienie leków wogóle nie wchodzi w grę... - mam nadzieję, że można
                  inhalowaćpodczas leczenia.

                  I jeszcze jedno pytanie - sporo czytałam o jakich kąpielach, ale nie na tym
                  forum, czy to znaczy, że to są bajki? Może dla niektórych jest to oczywiste, ale
                  wiadomo tonący brzytwy się chwyta...

                  Pozdrawiam ciepło
                  konwalijka
                  • sigvaris Re: Inhalacje a leczenie lambi 02.04.06, 22:06
                    Niestety ja nie wiem jak z inhalacjami, ale sądzę, że nie możesz ich zaprzestać.
                    Pasożyty powinno się leczyć zazwyczaj tak, jakby była alergia. Po usunięciu
                    pasożytów można próbować czy coś się polepszyło.

                    Natomiast o tych inhalacjach. Zastanawiam sie, czy to nie jest powód że u
                    młodszej córki badania nie wyszły negatywnie. Powiedz o tym lekarzowi.
                    Antybiotyki i sterydy i często inne leki mają taki dar w działaniu, że badania
                    przy ich zażywaniu - nie wychodzą. Bardzo często przy lamblii właśnie.

                    Kąpiele. Daj spokój. Masz zlokalizowanego wroga: lamblia i pneumokok. Działaj w
                    tym kierunku, żeby najpierw załatwić jedno, potem drugie. Kąpiele Ci raczej w
                    tym nie pomogą. Nie przy lamblii, nie przy pneumokokach.
    • gan33 Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 16:18
      Do sigvaris: Ja również nie chcę,żeby moje słowa zabrzmiały nieodpowiednio ale
      w ciągu 10 lat mojej pracy w zawodzie nie spotkałam się ze stwierdzeniem,
      jakoby pneumococci powodowały "lekką chorobę przeziębieniową" natomiast brałam
      udział w badaniach przesiewowch wymazów z gardła dzieci przedszkolnych- 92% z
      nich miało kolonizację tymi bakteriami. Sama mam dziecko przedszkolne, które ma
      S.pneumoniae w wymazie z nosa i często choruje-ale na infekcje wirusowe.To
      dobrze, że czytasz książki medyczne,jednak nie odważyłabym się na tej podstawie
      udzielać porad na tym forum (na pewno mnie nieźle objedziesz). Jest taka stara
      zasada obowiązująca w moim zawodzie: pozbycie się bakterii zasiedlającej
      dowolna niszę (np. nabłonek gardła, j.grubego, przedsionek nosa itd.) powoduje,
      iż to miejsce niemalże natychmiast zasiedla inna bakteria, niestety często
      bardziej zjadliwa. Uwież mi, naprawdę są szczepy otoczkowe- wiele serotypów (to
      tylko na te działa szczepionka p. pneumococcom, której bez szczególnych wskazań
      o których wspomniałaś w życiu nie podałabym swojemu dziecku). Jeśli chcesz
      pogadać na tematy związane z moim zawodem, zapraszam ,ale nie neguj mojej
      wiedzy zdobytej i ciagle pogłębianej tylko dlatego że masz w posiadaniu
      książkę, którą zresztą również posiadam jak i wiele innych(ale to
      nieważne).Żadna książka ani publikacja nie da ci odpowiedzi na wszystkie
      pytania a w mikrobiologii wiele rzeczy się zmienia, zmieniają się też
      zalecenia .Ciekawi mnie również skąd masz tę listę "polecanch" lab.- przez kogo
      są polecane? Co do postu autorki wątku, osobiście przychyliłabym się do opinii
      lekarzy i nie wkroczyłabym z antybiotykiem.
      • kerstink Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 17:12
        Bardzo sie ciesze, ze pisze ktos z doswiadczeniem zawodowym.

        Po wglebieniu w forum musisz przyznac, ze forum rowniez wypelni luke, ktora
        czesto zostawiaja lekarzy. Tez jedna Sigvaris nie potrafi tej luki wypelnic, z
        czego ona zdaje sobie sprawe, wiec kazda rada jest mile widziana. Ona zbiera
        czesc doswiadczen forumowych i probuje je uporzadkowac. Kazda forumowa mama musi
        pamietac, ze Sigvaris nie jest lekarzem, sama to podkresla.

        Jesli moge miec pytanie, dlaczego nie podalabys tej szczepionki, skoro jest tak
        rozreklamowana ? Uwazam, ze reklama dziala mocno, przynajmniej na moje dzieci,
        ktore sie bardzo przejmuja opowiescia dziewczynki.
        A moze mozesz ogolnie cos powiedziec na temat szczepien - takie pytanie czesto
        sie pojawia.

        K.
        • gan33 Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 17:59
          Mam właśnie dyżur w pracy, więc mogę odpisać bo w domu jeszcze nie mam internetu
          (przeprowadzka). Obecnie wiele szczepionek jest wprowadzanych na świecie ale o
          wartości danej szczepionki możemy mówić dopiero po ok.10 latach jej stosowania.
          Dobra szczepionka, to taka, która pozostawia max. i długą odpowiedź na dany
          drobnoustrój,żadnych powikłań, nie wymaga doszczepiania , jest dodtępna, tania
          itd. Szczepinka p. pneumococcom jest 7-walentna, czyli warunkuje pewną
          odpowiedź na 7 typów tej bakterii. jest to szczepionka produkowana pod typy
          USA, więc naszym w Polsce odpowiada najwyżej w 70-ciu procentach.Natomiast
          badania prowadzone w USA są dopiero 5 lat,więc dośwaidczenie niewielkie.
          Amerykanie sami twierdzą, że najlepiej podać ją w przypadku ścisłych zaleceń a
          nie profilaktycznie. Wyprodukowano ja dla dzieci do 2 rż u tych powyżej 3 lat (
          a moje dziecko ma ponad 4 lata)nie daje zadowalających efektów (tzn. nie
          przyczyniła się do spadku zachorowań na zakażenia dolnych dróg oddechowych).
          Dla dzieci starszych i dla dorosłych jest szzcepionka 9, lub 23- walentna,
          niestety mogąca powodować jeszcze więcej skutków ubocznych niż 7-walentna.Jeśli
          są wskazania do zastosowania tej szczepionki(7-walentnej) to należy się na nią
          zdecydować pomimo wysokiej ceny, tzn. częste zap.płuc,ucha,zap.op.m-r,
          posocznice u małych dzieci,niedobory odporności (chociaż w tej grupie odporność
          poszczepienna będzie zwylke też niska). Można też zaszczepić dziecko trochę
          starsze- przedszkolne w przypadku gdy w rodzinie jest niemowlę , tutaj chodzi
          głównie o ochronę dziecka młodszego. Jeśli chodzi o inne rodzaje szczepień to
          polecana jest szczepionka na Hib, która ( tu walka lekarzy i immunologów)mam
          nadzieję, że niedługo będzie powszechna i bezpłatna w Polsce- na razie jest w
          obowiazującym kalendarzu dla dzieci z domów dziecka i dla rodzin wielodzietnych
          ale tylko powyżej 3-ego dziecka.A reklamy ,wiadomo są napędzane przez lobby
          farmaceutyczne. Nie neguję szczepień wogóle- są niewątpliwym dobrodziejstwem
          tak jak i antybiotyki ale jako mikrobiolog, podobnie jak moje koleżanki i
          koledzy z zawodu jestem za bardzo ostrożnym i uzasadnionym stosowaniem jednych
          jak i drugich.Pozdrawiam.
          • kerstink Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 21:04
            Jak to jest z innymi obowiazkowymi szczepieniami, pojawia sie sporo informacji o
            tym, ze to niekoniecznie one spowodowaly spadek wystapienia niektorych chorob, a
            sa efekty uboczne u czesci dzieci. Rowniez masa szczepien podczas pierwszych lat
            zycia dziecka wcale nie jest takie korzystne. Sa to rzeczy, o ktorych czytalam
            na roznych stronach w WWW, przypuszczam, ze na rynku polskim ksiazka
            'Szczepienia - ukryte fakty' daje dobry obraz problemu. Co ty o tym sadzisz ?

            K.
            • gan33 Re: kersting 03.04.06, 21:36
              Faktycznie, wiele z obowiązujących szczepień jest już mało przydatnych a mimo
              skutków ubocznych nadal stosowanych. Dzieje się tak dlatego,aby doprowadzić do
              całkowitego uwolnienia od części groźnych patogenów. Są to programy europejskie
              i pomimo braku w Polsce od kilku lat dzikiego szczepu(nieszczepionkowego)wirusa
              polio nadal szczepi się dzieci. Obecnie dąży się do eliminacji wirusa odry- ta
              choroba jest jeszcze w naszym kraju chociaż dość rzadko, ale częsta jest
              jeszcze w państwach bloku wschodniego,gdzie szczepienia wprowadzono później.
              Już wiadomo, że nie przyniosły oczekiwanych skutków szczepionki p.krztuśćcowi
              (pojawiły się szczepy zmutowane, których szczepionki nie obejmują)i p. gruźlicy-
              brak zabezpieczenia przed postacią płucną (chociaż po szczepieniach do minimum
              zmalały najgroźniejsze postacie choroby-układowe,prosówkowe.)Niedługo pojawi
              się na rynku szczepionka p.rotawirusom- mam nadzieję że bez skutków
              ubocznych,bo badania są obiecujące- szczepienieu niemowląt w kilku
              dawkach.Najbardziej obciążające dla organizmu a zarazem mogące mieć efekty
              uboczne są tzw.szczepionki żywe-m.in.odra, różyczka,świnka.Książki o której
              mówisz nie czytałam , chociaż słyszałam. Nie jestem entuzjastą szczepień,
              zwłaszcza w nadmiarze ale też nikogo nie namawiam do rezygnacji, są kraje
              rozwinięte,z o wiele uboższym kalendarzem szczepień niż Polska.Między innymi
              nadmierną sztuczną immunizację(czyli szczepienia) obarcza się za wzrost
              alergii.Pozdrawiam.
              • kerstink Re: kersting 04.04.06, 08:11
                Dla mnie to absurd, ze te szczepienia sa obowiazkowe. Rozumiem, ze celem tych
                szczepien mialo byc uwolnienie sie od chorob, przynajmniej statystycznie. Ale
                jesli wiadomo, ze szczepienie moze powodowac powazne uszkodzenie ukladu
                nerwowego mojego dziecka, i jesli ja ponosze odpowiedzialnosc i konsekwencje, to
                musze miec wybor. Nawet pediatra nie wytlumaczy mi wszystki za i przeciw takiego
                szczepienia, wiele osob jest nieswiadomych co do mozliwych skutkow ubocznych,
                mysle, ze temat alergii to w porownaniu z tym to pestka.
                Ja sie tylko ciesze, ze te szczepienia bede miala za chwile za soba. Do tej pory
                bylam bardzo nieswiadoma, nie musialam sie glowic nad tym. Mimo to nie wiem, czy
                przypadkiem problemy u mojego syna nie sa czesciowo wlasnie spowodowane
                szczepieniami. Juz odkryto, tak jak piszesz, zwiazek pomiedzy szczepieniami i
                alergia; mysle jednak, ze to tylko czesc calej prawdy. Mowi sie rowniez o tym,
                ze przechodzenie pewnych chorob w dziecinstwie uodparnia na cale zycie -
                szczepienia tak nie uodparniaja, wrecz wystepuja choroby dzieciece u doroslych z
                komplikacjami. Uklad imun. nie dojrzewa tak jak trzeba. Oczywiscie na ten temat
                jest malo badan naukowych, kto mialby je sfinansowac, chyba nie przemysl
                farmaceutyczny.
                Wiec niech wyprodukuja szczepienia, ale niech kazdemu zostawia wybor, czy sie
                szczepic, czy nie.
                K.
              • kerstink Re: kersting 05.04.06, 16:04
                Cytuje, bo wlasnie czytam (tlumaczenie dosc luzne):

                'FDA (Food and Drug Administration) musialo w latach 1994 do 1998 wycofac 172
                nowych produktow, m.i. szczepionke przeciw rotawirusom, ktora wywolala ciezkie
                efekty uboczne i ktorej sprzedaz zaniechano w 1999 r. po smierci przynajmniej
                dwoch dzieci. Podczas skandalu wyszlo na jaw, ze liczni czlonkowie FDA i CDC
                (Centers for Disease Control), ktore wydaly zalecenia w USA, aktionariusze
                przemyslu farmaceutycznego, dzialaja jako doradzcy przemyslu produkujacego
                szczepionki lub maja prawa patentowe do szczepionek. W przypadku szczepionki na
                rotawirusa przynajmniej 6 z 10iu decydujacych osob mialo kontakty finansowe do
                producentow szczepionek.'

                To tylko jeden cytat z ksiazki, ktora czytam na temat szczepien.

                K.
      • sigvaris Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 18:13
        W ciągu 10 lat pracy nie spotkałaś się z stwierdzeniem przy
        pneumokokach "lekka choroba przeziębieniowa", a piszsz że książkę masz? Widac
        wystarczy ją otworzyć, żeby sie spotkać. A ponieważ się nie spotkałaś to
        polemizować możesz z autorami tego fragmentu: Janusz Jeliaszewicz, Jadwiga
        Meszaros. Ja tylko zacytowałam fragment tych autorów, co wyraźnie zaznaczyłam
        interpunkcyjnie. Więc co próbujesz osiągnąć, pisząc tę polemikę do mnie?

        Z czytaniem książek więc dobrze jest jak czyta je nie tylko laik, taki jak ja.
        A w mikrobiologii wiele rzeczy się zmienia. Faktycznie, wiem po sobie.
        I chyba tylko przez czytanie możemy się o tym przekonać.

        Co do porady podania antybiotyku na pneumokoka, to też nie wiem gdzie taki
        fragment znalazłaś, bo nikt tu nie wspominał o antybiotyku. A co do labów - to
        wystarczy poza książkami poczytać trochę tego co ludzie piszą i na takich jak
        to forach. Skoro sama stałaś się świeżym użytkownikiem, to chyba nie dlatego,
        że nie masz zaufania do tego co tu piszą inne matki, prawda? Więc ja te adresy
        zebrałam własnie z doświadczeń innych matek, ludzi chorych i ludzi leczonych
        latami własnie antybiotykami lub co gorsza nie leczonych latami.

        I dodam, że sama 15 lat temu byłam diagnozowana i leczona autoszczepionką (a o
        tym tu była mowa, nie o antybiotyku) na gronkowca złocistego w przewodach
        moczowych, który wobec tamtejszej wiedzy nie nadawał się do leczenia. Zanim
        dotarłam jednak szczęśliwie do tego laboratorium (jednego z tej listy) przez
        kilka lat leczono mnie nie działającymi antybiotykami (w czasie stanów
        zapalnych li tylko), podtrzymywano na furaginie i walczono z postępującą
        chorobą w kierunku miedniczek nerkowych i nerek. Byłam wielokrotnie
        hospitalizowana, wiecznie na jakichs lekach - po autoszczepionce to jedynie
        mgliste wspomnienie.
        I moja porada dla tej eMAmy nie bierze się TYLKO z książek a jak widać z
        autopsji, więc Twój kolejny "zarzut" wynika raczej z teorii których sama jesteś
        autorem. A moja porada sensu stricto w tej części tego postu dotyczy -
        kontaktu i konsultacją z jednym z owych labów.

        Możesz robić i pisać co chcesz (także ze swoim dzieckiem). Zasłaniać się nawet
        50 latami pracy w bliżej nie zidentyfikowanym zawodzie ("mikrobiologa ze
        specjalizacją", notabene jaką specjalizacją?) - nie robi to na mnie wrażenia.
        Wrażenie robi na mnie dobra diagnostyka i oparte na niej porady zmierzające do
        wyleczenia chorych dzieci.
        Porada (jak u mnie: "Pani zostawi tego gronkowca" - sprzed 15 lat) - to nie
        jest metoda dla wielu matek, które nie chcą sie pogodzić ze stanem wiecznej
        choroby u swoich dzieci. A Ty chyba zbytnio skupiasz sie na postach moich w tym
        wątku, a nie Autorki, która walczy z chorobami dwójki swoich dzieci.

        Mając 10-letnie doswiadczenie skup się na tym jak możesz Jej pomóc. Będzie to o
        wiele bardziej pouczające niż wytykanie laikowi czegoś czego nie napisał.
        Sama wtedy z prawdziwą przyjemnośćią dowiem się pewnie znów czegoś ważnego z
        forum, które bardzo poważnie traktuje jako źródło wiedzy teoretycznej i
        wypadkowej wielu doświadczeń praktycznych i prawdziwych.



      • dziunia_f Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 21:07
        "Sama mam dziecko przedszkolne, które ma S.pneumoniae w wymazie z nosa i często
        choruje-ale na infekcje wirusowe."

        A nie wiazesz tych czestych chorob u swojego dziecka, nawet wirusowych, z
        kolonizacja S.pneumoniae? Z immunosupresja zwiazana a obecnoscia tej bakterii? Z
        moich obserwacji wynika,ze o ile czesto u doroslych mozemy mowic o bezobjawowym
        nosicielstwie jakiejs bakterii, o tyle u dziecka z racji niedojrzalosci ukl.
        immunologicznego sprawa wyglada duzo bardziej skomplikowanie. I to rzekome
        "bezobjawowe" nosicielstwo wcale "bezobjawowym" nie jest. Nigdy nie wiadomo w
        jakim momencie taka bakteria pokaze swe "prawdziwe oblicze", a konsekwencje moga
        byc grozne....

        "Jest taka stara zasada obowiązująca w moim zawodzie: pozbycie się bakterii
        zasiedlającej dowolna niszę (np. nabłonek gardła, j.grubego, przedsionek nosa
        itd.) powoduje, iż to miejsce niemalże natychmiast zasiedla inna bakteria,
        niestety często bardziej zjadliwa."

        Upraszczasz strasznie piszac powyzsze slowa. Jesli wkroczy sie w przypadku
        kolonizacji jakiejs bakterii z antybiotykiem o szerokim spektrum dzialania, to
        mozna rzeczywiscie troche namieszac. Dla mnie antybiotykoterapia to
        ostatecznosc, a jesli juz to tylko antybiotykoterapia celowa. Ale
        autoszczepionka ma te przewage nad antybiotykoterapia, ze antygenowo jest
        identyczna z bakteria zasiedlajaca organizm, stymuluje wiec organizm do walki z
        tym patogenem. Niesie ze soba efekt terapeutyczny na chwile obecna(pobudza
        zarowno odpornosc komorkowa, jak i humoralna - wiec sily obronne gospodarza sa
        mobilizowane do walki z intruzem) a takze w przyszlosci pozwala uniknac
        zakazenia ta sama bakteria. I o tyle o ile w przypadku szczepionek fabrycznych
        na pneumokoki rzeczywiscie znajduje sie w nich ograniczona liczba serotypow
        bakterii, o tyle w autoszczepionce znajduje sie ten jeden konkretny serotyp,
        ktory w danym przypadku jest odpowiedzialny za zakazenie. Wiec terapia jest
        wycelowana TYLKO I WYLACZNIE w okreslony patogen. Dlatego byla tu mowa o
        autoszczepionkach a nie o antybiotykoterapii.
    • gan33 Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 18:05
      Jeszcze jedno- niewątpliwie najlepszym specjalistą od szczepionek w Polsce albo
      przynajmniej jednym z najlepszych jest dr Grzesiowski z Narodowego Inst.
      Zdrowia Publicznego, jego publikacje mogę spokojnie polecić, sama też chętnie
      chodzę na wykłady czy sympozja z jego udziałem. W googlach pewnie trochę
      artykułów będzie ale nie wiem czy też o pneumococcach.
      • dziunia_f Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 21:24
        Wypowiedzi dr Grzesiowskiego wielokrotnie czytalam, a nawet cytowalam tu na forumsmile
        Tylko czy nie jest on oponentem stosowania autoszczepionek?
        "Dr Paweł Grzesiowski uważa, że autoszczepionka nie ma żadnych właściwości
        ochronnych. Równie skuteczne byłoby postawienie baniek lub zastosowanie
        dostępnych bez recepty leków ziołowych, mających pobudzać odporność organizmu.
        Jego zdaniem, jeśli komuś nie pomógł antybiotyk, to znaczy, że został źle
        dobrany, nie dotarł do miejsca zakażenia albo pacjent ma zaburzenia układu
        odporności."

        I jesli chodzi o szczepienia na pneumokoki to byl on ich oddanym oredownikiem:
        www.um.kielce.pl/archiwum_aktualnosci/luty_2006/pneumokoki/
        • gan33 Re: dziunia-f 03.04.06, 21:44
          Dla mnie sprawa autoszczepionek jest na tyle niejasna co ciekawa. Niestety nic
          nie poradzisz na bardzo mizerne poparcie dowodami naukowymi na ich działanie.
          Chociaż znam kilka osób, którym pomogły ale i tyle samo osób, które się na nich
          zawiodły.Zobaczymy, co się okaże w przyszłości, na razie dowody naukowe są
          niepewne.
          • dziunia_f Re: dziunia-f 03.04.06, 22:07
            Bardzo mizerne poparcie dowodami naukowymi to raczej nie, bo sporo publikacji
            czytalam na ten temat. Aczkolwiek niewatpliwie metoda ma tyle samo zwolennikow,
            co i przeciwnikow. I tak sie sklada, ze do przeciwnikow nalezy w duzej mierze
            srodowisko lekarskie. No i silne lobby farmaceutyczne..Trudno sie temu dziwic w
            zasadzie. A jesli spojrzec w historie medycyny to wszystko co nowe, bylo
            odsadzane od "czci i wiary". Wiec sprawa z autoszczepionkami to tylko powtorka z
            historii. Na skutecznosc terapii za pomoca autoszczepionek sklada sie caly
            szereg elementow, ktore czasami sa pomijane przez niektore osrodki, stad czasem
            mizerne skutki leczenia. Ale oczywiscie, jak w kazdej terapii, czasem uda sie
            lepiej, czasem gorzej. Tak sie sklada, ze mam przyjemnosc wspolpracowac z
            osrodkiem zajmujacym sie leczeniem pacjenow przy pomocy autoszczepionek, sama
            rowniez w swych badaniach sie autoszczepionkami zajmuje i efekty terapeutyczne
            sa obiecujacesmile
            • gan33 Re: dziunia-f 03.04.06, 22:21
              Jeśli możesz mi podać dostęp do wartościowych publikacji na temat
              autoszczepionek, to chętnie skorzystam, póki co pozostanę nadal sceptykiem tej
              metody, jak i wielu innych zresztą.Domniemam, ze jesteś z branży, można
              wiedzieć z jakiego miasta, bo ja z W-wy.Odnośnie dr Grzesiowskiego, to na
              konferencji lekarzy i bakteriologów podał tylko kilka wskazań odnośnie
              szczepienia p .pneumococcom, natomiast na stronie którą podałaś jest ich b.dużo-
              właściwie to chyba czysta reklama- najwyraźniej pieniądz robi swoje.
              • dziunia_f Re: dziunia-f 03.04.06, 22:55
                www.cbm.com.pl/literatura.html
                Tutaj znajdziesz kilka ciekawych publikacji, szczegolnie polecam "Zasadnosc
                stosowania autoszczepionek" prof. Halasy. Prof. wlasciwie byl pionierem
                stosowania tego rodzaju terapii w moim miescie (Szczecin) i ma na swym koncie
                mnostwo sukcesow w tej dziedzinie.
    • gan33 Re: Bardzo proszę o radę - lambia, karmienie... 03.04.06, 19:12
      Możesz sobie mnie obrażać do woli, mało to mnie obchodzi,nie zamierzam więcej z
      tobą dyskutować. Moja uwaga do antybiotyków nie była do ciebie,po prostu moja
      rada jakich tu wiele od innych użytkowników forum.Specjalizację mam z
      mikrobiologii lekarskiej ela tobie to i tak nic nie powie.Na temat
      autoszczepionek się nie wypowiadałam i nie interesuje mnie twoja historia
      choroby. To forum jest dla mnie też źródłem wiedzy w wielu kwestiach bo nie mam
      monopolu na wiedzę a już na pewno na doświadczenie.Życzę dużo sukcesów w
      udzielaniu "porad".
      • konwalijka1 Leczenie 05.04.06, 10:34
        No, więc byliśmy wczoraj na wizycie - faktycznie pan doktor chciał leczyć tylko
        starszą i metronidazolem, ale był bardzo miły i zgodził się przepisać dla małych
        furazolidon, a dla nas i niani macmiror. Teraz, czy dobre mamy dawki:
        3 razy dziennie po 20 ml dla starszej (około 20kg)
        3 razy dziennie po 10 ml dla młodszej (około 9 kg)
        dla dorosłych
        3 razy dziennie po 2 tabletki

        Czy to jest w porządku?

        W związku z tym, że te pasożyty jakoś się nikomu nie pokazują w badaniach nie
        będę robić leczenia profilaktycznie - starsza naprawdę jest bardziej chora
        ostatnio i po prostu szkoda jest mi przetrzymywać ją jeszcze miesiąc z lambią w
        brzuszku...

        Może to będzie zła decyzja, ale wtedy pasożyty przeleczymy później.

        Bardzo się boję tego leczenia, a głównie pogorszenia, które może się na początku
        pojawić - ich "normalne ataki" są ostre, a pogorszenie?

        Zaczynamy w weekend, żebym mogła być w domu.

        Pozdrawiam ciepło i dziękuję za wszystkie rady smile
        konwalijka
        • alicja.76 Re: Leczenie 05.04.06, 20:09
          Nie wiem czym się kierował lekarz ustalając takie dawki?
          Wg zaleceń z ulotki są to dawki za duże (5 mg/ kg masy ciała). Ba, nawet wg
          zaleceń z książki, z której pewnie korzystał lekarz są za duże (8 mg/ kg masy
          ciała). Moja pediatra też żle obliczyła dawki tylko, że w drugą stronę - dużo za
          małe. Po przeanalizowaniu ulotki i samodzielnym przeliczeniu, odkryłam błąd i
          poszłam korygować.
          Przeliczę Ci dawkowanie. Powinno być 5 mg na kg masy ciała, czyli dla Twojej
          córki 5mg x 20= 100mg/ na dobę. Teraz przeliczamy na ml. 17mg jest w 5ml, to
          1oomg jest w 29,4 ml!!!! - i to jest dobowa dawka dla Twojej córki!!!! Która
          powinna być podzielona na 4 (7,35ml) i te 7,35ml podajesz 4 razy na dobę.
          Dla młodszej - 3,3 ml 4 razy na dobę.
          Czysta matematyka. I brak słów.
          Pozdrawiam!
          A.
          • alicja.76 Re: Leczenie 05.04.06, 20:42
            Zapomniałam dopisać, żebyś koniecznie skonsultowała się z lekarzem, nie traktuj
            moich wyliczeń jako zalecanych dawek i nie dawkuj sama. Koniecznie dowiedz się
            dlaczego lekarz ustalił takie dawkowanie.
            Pozdrawiam,
            A.
        • kerstink Re: Leczenie 06.04.06, 09:36
          Nie napisalas, ile dni macie brac leki. Macmiror bierze sie 7 dni, Furazolidon
          10 dni, nie krocej.
          K.
        • kerstink Re: Leczenie 06.04.06, 09:36
          I porzadki od 6 dnia !
          K.
          • konwalijka1 Re: Leczenie 06.04.06, 10:40
            Hej, hej..
            Kazał wszystko zażywać 10 dni, macmiror też. Wolałbym 7, nawet ze względu na
            to, że nie wiem czy mi wystarczy ściągniętego mleka na 10 dni. Ale dlaczego ten
            macmiror wystarczy tylko 7 dni?

            Pozdrawiam ciepło
            konwalijka

            • kerstink Re: Leczenie 06.04.06, 12:54
              Konwalijko, rozmawialam z Sigvaris, wdlg. niej 7 dni Macmiror u doroslych
              powinno wystarczyc.
              K.
              • konwalijka1 Reakcja na leczenie 13.04.06, 22:08
                Hej, hej...
                Leczymy się wszyscy od soboty (przynajmniej mam nadzieję, że niania uczciwie
                podeszła do sprawy - też kupiliśmy jej macmiror), ale nie wiem czy jest dobrze.
                Otóż, poza zwiększoną potrzebą snu u malutkiej i mnie nie ma żadnej reakcji. To
                może mogłoby mnie cieszyć, bo bardzo się obawiałam tej reakcji, ale nie wiem czy
                leczenie działa. Mieliśmy problem z dawkami - bo lekarz zapisał jakby podwójne,
                liczył przy nas dwa razy, żebyśmy go sprawdzali czy dobrze to oblicza,
                zaokrąglał w górę (z aptekarką i ulotką wyszło nam coś innego, co pokrywało się
                z tutejszymi dawkami) ale może daliśmy za małe jednak dawki? Starszej, u której
                na pewno są lambie po półtora dnia zwiększyliśmy dawkę (początkowo dostała 12ml
                3*dziennie, a później 15 ml 3*dziennie) Dalej bez reakcji - nie wiem czy nie
                miało na to wpływu to, że przyjęła przez dwa dni Ecomer, który jest przecież z
                ryb, a tych w trakcie leczenia nie wolno jeść. Myślicie, że całe leczenie może
                pójść na marne? Jestem podłamana tą niepewnością i brakiem spostrzegawczości...
                Co o tym myślicie?

                Pozdrawiam ciepło
                konwalijka
                • sigvaris Re: Reakcja na leczenie 13.04.06, 22:30
                  U dorosłych rzadko się zdarzają spektakularne efekty przy leczeniu.
                  U dzieci różnie bywa. Czasami (jak u nas) "pogorszenie" jest PO leczeniu.
                  Lekarz liczył wg. spisu leków - tam jest błąd drukarski. Ulotka podaje właściwe
                  dawki. Tych leków nie można przedawkować. Nie martw się.
                  Obserwuj, spokojnie.
                  • konwalijka1 Re: Reakcja na leczenie 13.04.06, 22:49
                    Sigvaris - dziękuję za wsparcie smile
                    Martwi mnie też to, że ja pracuję w takiej placówce, gdzie przychodzą dzieci z
                    rodzin patologicznych, na pewno zarobaczone (czyszczę im na przykład głowy) i ja
                    będąc tam przecież na ubraniu zbieram różne różności. Przebieram się w domu od
                    razu teraz, polewam tam przegotowaną wodą naczynia na których jem (z tego co
                    wiem, panie w kuchni nie wyparzają naczyń), ale zastanawiam się czy całkowicie
                    nie zrezygnować z jedzenia tam. Ja mam silny organizm i pomimo ciąż smile,
                    karmienia, diety choruję najmniej z naszej czwórki, prawie wcale, więc nie
                    myślałam o tym, że mogę coś mieć(nie wiem czy mam - na razie badania nie
                    wykazały), nie chorować, tylko zarazić moje córeczki na przykład przez wspólną
                    wannę sad

                    Poza tym przygotowując się do tego generalnego sprzątania, które nota bene
                    wypada nam akurat w lany poniedziałek smile, patrzę na przykład na książeczki,
                    puzzle, układanki itp - i jestem załamana - nie sposób tego wszystkiego umyć!
                    Bardzo boję się, że malutkie po leczeniu znowu "to" złapią, albo inaczej "to"
                    złapie je ...

                    Pozdrawiam ciepło
                    konwalijka
                    • sigvaris Re: Reakcja na leczenie 16.04.06, 00:11
                      Nie możemy niestety raz na całe życie uodpornić się na lamblie czy robaki. A
                      szkoda. Wrzuć w wyszukiwarkę hasło: balsam kapucyński. Ja sama zastanawiam się
                      nad "profilaktyką".
                      Poza tym teraz Ty wiedząc o tym jak łatwo pewne rzeczy przenieść, będziesz
                      bardziej czujna. A poza tym zobacz, jak wiele osób jest chorych na lambioze czy
                      robaczyce - do ich złapania nie trzeba pracy jak Twoja - więc nie martw sie na
                      zapas. Będzie dobrze. Jesteś w takiej samej sytuacji jak my wszyscy. Wiele
                      zależy od farta...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja