Lamblie po raz n-ty...

04.04.06, 11:03
Załóżmy, że wyleczymy, nie będzie ich, co potem? Co zrobić, żeby się
uodpornić? Czy to w ogóle możliwe? Bo nei wierzę, że można się pozbyć
zagrożenia, szczególnie jeśli dziecko chodzi do przedszkola czy żłobka, ma
kontakt z wieloma osobami i zwierzętami. Sigvaris, wiem, że tu zajrzysz wink
Wspominałaś o balsami kapucyńskim... Jak Wy się zabezpieczacie (nie chodzi mi
o porządki, raczej o to, czy jest możliwe zabezpieczenie przewodu pokarmowego
tak, by radziło sobie z wszelkimi pasożytami, bo wielu lekarzy twierdzi,. że
są ludzie odporni, wydalający po prostu pasożyty, które nie czynią szkody w
organizmie). I jeszcze jedno: czy balsam kapucyński (lub coś innego - co?)
warto stosować u nie leczonych osób mających kontakt z dzieckiem? czy nie ma
większego sensu?
    • dziunia_f Re: Lamblie po raz n-ty... 04.04.06, 13:41
      Wiesz, rozmyslalam o tym samym. Na pewno przed kontaktem z lamblia dziecka nie
      da sie ustrzec. Ale przeciez nie mozna trzymac dziecka pod kloszem i ograniczac
      mu kontaktow z rowiesnikami. Mysle sobie, ze po wyleczeniu organizm nabedzie
      jakiejs odpornosci i ewentualny kontakt z lambliami w przyszlosci nie bedzie
      skutkowal choroba. W sumie Martusia Sigvaris na to dowodemsmile Mysle, ze tez
      odpowiednia dieta bedzie pomocna. Jak najmniej slodyczy, kiszonki w diecie,
      czosnek, cebula-tego lamblie nie lubia, tez tluszcze. Mysle, ze mozna rozwazyc
      zastosowanie jakiegos preparatu w ramach profilaktyki np. balsam.
    • sigvaris Re: Lamblie po raz n-ty... 04.04.06, 15:03
      Po tym co napisała Dziunia w zasadzie nic dodać nic ująć.
      Ale dodam coś bardzo osobistego. Kiedy leczyłam Martę i już był prawie koniec,
      powoli zaczęła się pojawiać poprawa - wpadłam w panikę.
      Rany, co teraz?! Ona napewno złapie coś znowu. Jak ją ustrzec?

      Zaczęłam kombinowac jak koń pod górę. Bałam sie strasznie. Przecież te lamblie
      muchy roznoszą! Zaczęłam czytać o różnych specyfikach: Paraprotex, srebro,
      Vernicadis, nalewki takie i owakie. Jednak rozsądek wziął górę. Po pierwsze nic
      nie podałam dziecku na hurra. Po drugie to czytanie o różnych specyfikach nie
      przekonało mnie do końca o ich skuteczności. A potem uświadomiłam sobie, że
      dużo większą krzywdę od samej lamblii może nam wyrządzić strach przed nią.
      Doszłam do wniosku, ze nie pozwolę sobie i dziecku dalej nisczyć życia.
      Moje dziecko bawi się z dziećmi zarażonymi (o których wiem, ze są chore na
      lambioze), moje dziecko bawi się bez ograniczeń.
      Ale fakt nie chodzi do żłobka i przedszkola.
      Pójdze do ogniska chyba od września i wtedy jeszcze raz przemyślę sprawę
      balsamu. Fakt mam nawet jego 2 butelki w domu. Ale wtedy też Marta będzie miała
      2 lata. To też sporo zmieni w naszej sytuacji.
      Pisze Ci więc b. sczerze jak to widzę.
    • tolka3 Re: Lamblie po raz n-ty... 04.04.06, 15:14
      Dzięki dziewczyny. No właśnie, ja też nie zamierzam izolować dziecka od świata,
      we wrześniu idzie do przedszkola, mieszkamy za miastem, więc w ziemi się
      grzebie non stop, mamy w domu zwierzaki. Nawet jakbym na głowie stanęła, to z
      wszelkimi paskudztwami będzie miała kontakt. Zresztą już teraz codziennie ma
      kontakt z młodzieżą szkolną i przedszkolakiem. Sigvaris gdzie kupuje się ten
      balsam?
      Mam jeszcze jedno pytanie, może wiecie: serwowałam ostatnio małej syrop z
      czosnku, taki własnej roboty. Czy zdarza sie coś takiego jak nietolerancja
      czosnku? Bo nawet najmniejsza ilość powoduje u niej wymioty i rozdrażnienie,
      kłopoty ze snem. Reakcja po tym jest natychmiastowa. No i nie wiem, czy to
      nietolerancja, czy tak działa właśnie czosnek? Generalnie ja właśnie za kuracją
      czosnkowo-cebulowo-kiszonkową jestem. A nie chciałam tych świństw gdy mój
      rodzic we mnie wmuszał za młodu wink
      • jagandra Re: Lamblie po raz n-ty... 04.04.06, 15:39
        Moja córa ma alergię na czosnek, ale ona ma chyba alergię niezależnie od
        lambliozy (wykurzonej smile). Może za to jeść cebulę i pora, kapustę kiszoną
        prawie na pewno też smile
Pełna wersja