milezaskoczona
10.04.06, 10:59
Witam wszystkie forumowiczki, mam nadzieję, że będziecie mogły mi pomóc. Moze
na początku przedstawię historię mojej 6,5 mies. dziś córeczki. Od początku
była karmiona piersią na ządanie. Wszystko było ok do momentu aż na buzi na
lewym policzku pojawiły się chrostki które skupiły się w jedną plamkę
powiekszającą się - w koncu miała wielkosc ok 5zł. Bałam sie ze to objawy
skazy - odstawiłam na 3 tyg. mleko i wszystkie przetwory, wędliny, z czasem
nawet chleb z obawy przed dodawaną serwatką. Skóra nie poprawiła się. Wizyta u
pediatry "wyjaśniła" ze nie jst to skaza, ze ona objawia się inaczej - ale
jak nie wiem. Dostałam Dicortineff - antybiotyk w postaci maści do oczu.
Plamka zaczęła znikać po antybiotyku, ale po tygodniu - wciąż smarowałam -
wróciła ponownie. Pojawiły się suche zmiany na szyjce. Wybralismy sie wiec do
dermatologa dziecięcego. Pania ta ofuknęła nas (bylismy prywatnie) ze widac iz
to nasze piewsze dziecko bo to sa zwykle otarcia od ubranek. Zmieniłam wiec
cała garderobę małej, kupiłam mieciutką bawełnę, wszystko bez kołnierzyków,
body z szerkim wykrojem wokół szyi. I zadnej poprawy. W miedzyczasie mała
zachorowała i brała antybiotyki - Zinacef i KLacid.W trakcie wizyty pani
doktor przepisała małej na te buzie Elocom i wobec moich watpliwosci
powiedziała ze w Polsce istnieje fobia wobec masci sterydowych, ze trzeba
małej pomóc w koncu. posmarowałam kilka razy (3 dni 2 X dziennie w
rozcieńczeniu 3 dawki Lipobazy 1 dawka Elocomu. Potem odstawiłam a zmiany
ustąpiły. PO chorobie nie wróciły. Byłam przekonana ze to koniec problemów
ze skóra. Mała wcinała juz deserki, zupki itd. Wciąż na piersi, ja jadłam
nabiał i wszystko ok. Wskutek pewnych stresujacych sytuacji zaczełam tracic
pokarm, za rada pediatry wprowadziłam wiec 1 raz dziennie bebiko 2R. POjawiły
sie liszaje suche na nózkach - udach. Odstawiłam to mleko po dwóch dniach.
Liszaje smarowałam Lipobaza i mascia cholesterolowa i ładnie zeszły. I znów
wszystko bylo ok.W piatek moja mama podała jej kilka łyzeczek zupy jarzynowej
która ugotowała dla siebie. BYła w niej smietana, ale i inne warzywa - papryka
czerwona, groszek, których mała nie jadła wczesniej. Wieczorem juz pojawiła
sie wysypka, a miejsce po plamce na buzi zaogniło sie. na raczkach suche
placki w kolorze różowym. Boje sie ze to skaza. Dzwoniłam wczoraj do pediatry
z krakowa , która poleciła mi kolezanka. Nie moze nas przyjac bo jezdz tylko
na wizyty domowe, a do mnie za daleko. Opowiedziałam jej jednak nasza
historie, powiedziała ze najlepiej bedzie skonczyc karmienie piersia, bo ze
mnie i tak przeciwciała juz dostała do 6 mies, a ja i tak bedac na
rygorystycznej diecie nie dostarcze małej potrzebnych składników. I przejsc
na Nutramigen. Uważnie obserwowac dziecko, kapac 2-3 razy w tyg, zeby nie
wysuszac skóry. NIe uzywac chusteczek nawilzanych, jedynie wode z mydłem.
Stwierdziła, ze najlepszym lekarzem dla dziecka jest własna matka. Poradziła
mi dostac sie do poradni alergologicznej na Strzeleckiej w Krakowie, dzwoniłam
ale termin dopiero na 4 maja. NIe wiem co robic. Znów jestem na diecie.
Wykupic ten Nutramigen i zaczac podawac raz dziennie. CZy myslicie ze to
skaza? Co zrobiłybyscie na moim miejscu? Ręce mi opadają, jak pomysle o
kolejnej wizycie u lekarza. Mam zamiar dzis u rodzinnego poprosic o
skierowanie na posiewy kału i zbadac, czy to nie pasożyty i inne robactwo. Co
jeszcze moge zrobic, zeby byc pewną, ze to skaza lub nie? Odstawic dziecko od
piersi i przejsc na Nutramigen? Pokarmu mam malutko, ale zawsze to cos. z
drugiej strony boje sie ze dziecko nie dojada.Błagam pomóżcie