jaskag
14.04.06, 21:04
dawno nie przeżyłam takiej akcji w sklepie - koszmar!
szukałam dzisiaj gęsi albo kaczki dla małego,
zadzwoniłam do sadyby do sklepu ekologicznego rajski ogród, czy mają coś, pani
odłożyła dla mnie kaczkę,
już w samochodzie coś strasznie śmierdziało, nie wiedziałam co, w domu okazało
się, ze to kaczka - taki zapach, ze myślałam, że zwymiotuję,
wróciłam do sklepu, a tam pani - nie wiem czy kierowniczka, czy właścicielka
(ale taka, co dobrze się czuła za ladą za komuny) napadła na mnie:
- najpierw próbowała mi udowodnić, ze kaczka jest świeża, wyciagała jej
wnętrzności z środka i mówiła, ze kaczka tak pachnie, na dowód wyjęła inną
kaczkę, która śmierdziała tak samo była zielonkawa niemal i miała mdląco
zgniły zapach,
powiedziałam, ze dla mnie ona jest nieświeża i żądam zwrotu pieniędzy,
wtedy pani zmieniła strategię i próbowała wmówić mi, ze woziłam ją w
samochodzie za długo i się zepsuła
- nie dałam za wygraną, a kiedy w końcu zgodziła sie oddać pieniądze,
gadała do innej ekspedientki, ze pewnie to działanie konkurencji i podrzuciłam
im starą kaczkę z innego sklepu,
koszmar,
wyszłam z dużym niesmakiem, dlatego drogie mamy sprawdzajcie mięso z sadyby!!!,
patyska miała rację, ze coś jest nie tak z tym sklepem - ona też miała
przygodę z mięsem!
a mój mały bardzo zareagował na ich cukinię - niby eko,
za kilka dni będę próbowała z innego sklepu - zobaczymy,
i jeszcze jedno - jak zobaczyłam dzisiaj ich marchewki - karotki,
pomarańczowiutki i bez grama ziemi i skazy to zwątpiłam
coś mi nie gra, a ta pani to prawdziwa antyreklama tego sklepu
jaska