Dodaj do ulubionych

biorezonans magnetyczny

18.05.06, 12:32
Powiedzcie, jeśli wiecie, czy biorezonans magnetyczny aparatem Bicom jest
dobrą metodą określania alergii. Dzięki za odpowiedzi!
Obserwuj wątek
    • maladorotka Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 13:20
      wedlug mnie to pic na wode, kiedys sie skusilam, jak synek byl maly i nie moglam
      zrobic mu testow skornych, ale zaraz po tym bylam zazenowana, i sposobem,
      wynikiem i i cala otoczka. Dla mnie to czary mary i szkoda kasy
    • maladorotka Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 13:37
      dlatego tez takim lekarzom jak pewna pani, ktorej imienia nie wolno na tym forum
      wymieniac powinna miec zakaz wykonywania zawodu, ale co tam, ciemnogrod w XXI
      wieku niczym sie nie rozni od tego w XII, tylko przyjal inna forme.
      • mavva Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 16:20
        Nie przesadzaj. Tak się składa, że jestem jedną z osób, która na tym forum dość
        sceptycznie odnosi się do pani dr i jej niektórych metod, włączając w to
        leczenie biorezonansem, a także jej "wizjonerstwo".
        Ale niestety kij ma 2 końce. Poza nią nie spotkałam żadnego lekarza, który
        umiałby leczyć pasożyty. I to jest dramat. Dlatego ta pani mimo swojej
        kontrowersyjnej postawy, jest specjalistką w tej dziedzinie. Dla mnie tylko w
        tej i jak trzeba to skorzystam z jej rad, ale tylko w leczeniu robaków.
        Nie byłoby problemu z wyborem, gdyby inni lekarze zajęli się robalami. Powinien
        to wiedzieć każdy pediatra w rejonie, a każde laboratorium powinno być
        przeszkolone. Tymczasem w tej kwestii panuje ogólnie bryndza.

        Dlatego uważam, że nie ma się co tak podniecać panią dr, bo każdy kto
        przestudiuje forum znajdzie także uwagi krytyczne i przestrzegające.
    • dagu75 Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 20:36
      A ja bylam, mam dobrego lekarza, ordynator noworodków, homeopata, ufam mu. U
      nas potwierdzily sie testy, u mojej szwagierki dalo się dzieci odczulić,
      jeszcze kilkoro dzieci znajomych też wyciszyło alergię. Zanim odrzucicie coś,
      może trzeba sobie uzmysłowić, że nie chodzi o aparat, ale o lekarza, który to
      obsługuje. Ja chodzę do mojego, przeklinam kolejki, płacę i cieszę się, że moje
      dzieci nie znają antybiotyków. Skoro wierzycie w noni i alveo, czemu nie w
      bicom? Bo nie rozumiemy do końca na jakiej zasadzie działa? Same, sami wiecie,
      że zdesperowani rodzice alergików szukają alternatywnych roZwiązań.
      • dasw1271 Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 20:56
        > Bo nie rozumiemy do końca na jakiej zasadzie działa?

        Chodzi o to, że zasada działania bicomu to quasinaukowy bełkot. Że w organiźmie
        istnieją jakieś fale, które odpowiadają za prawidłowe funcjonowanie? Kto te fale
        widział? Kto je pomierzył? Co to za fale? Jakiej długości? Każdy, kto uczył się
        choć trochę fizyki i słyszał o falach tudzież rezonansie, nie wierzy w te
        bzdury. NIE MA FIZYCZYNYCH PODSTAW DO DZIAłANIA TAKIEGO APARATU. Ja wierzę memu
        "szkiełku i oku", a nie w zabobony. Równie skuteczne jest odprawianie czarów. W
        sumie nie dziwi mnie, że są to praktyki zakazane przez Kościół Katolicki
        (podobnie jak homeopatia z resztą).
        Ja rozumiem, że w desperacji sięga się po różne środki. Nie mniej jednak warto
        na chwilę otrząsnąć się z emocji i na sprawę spojrzeć krytycznie, a nie
        emocjonalnie.

        D.
      • ana256 Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 21:06
        Czyli co to oznacza ? Jak to "nie chodzi o aparat tylko o lekarza ktory go
        obsługuje"?
        Czyli równie dobrze jest prowadzić leczenie bez aparatu , bo w takim razie po
        co go uzywac jezeli wynik zależy od osoby obsługującej?
        Czyli wynik zalezy od umiejetnosci czy od woli obsuługującego?
        • monia_z1 Re: biorezonans magnetyczny 18.05.06, 22:11
          Słuchajcie, nie naskakujcie tak na mnie bo idąc do pani doktor byłam święcie
          przekonana, że ta metoda jest w porządku. Co osoba to inne zdanie na ten temat.
          Nie jestem zdesperowana więc wezmę pod uwagę Wasze zdanie. Pani doktor jest
          alergologiem więc uznałam, że wie co robi. Pozdrawiam!
        • dagu75 Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 17:54
          tak, od umiejętności obsługującego. od woli zdecydowanie nie.Bo lekarz musi to
          kontrolować. Wie, że np. trzeba wspomagać wątrobę ( homeopatyki), co innego
          jednocześnie sprawdzić. Nie mam porównania z innymi lekarzami obsługującymi
          bocom, ja mojemu ufam i choć sam bicom nam nie pomógł ( a może za krótko
          chodziłam "trzymać kulki, bo to trzeba powtarzać)( ale potwierdził i
          doprecyzował testy), mam pod ręką przypadki, którym pomógł. Dodam, że mój
          lekarz leczy też akupunkturą, ale jak trzeba poda antybiotyk lub inny
          konwencjonalny lek.
          Do daswW
          >>sumie nie dziwi mnie, że są to praktyki zakazane przez Kościół Katolicki
          (podobnie jak homeopatia z resztą).<<
          Przepraszam cie bardzo, ale kościół katolicki opiera się na bardzo solidnych
          argumentach, prawda? Wszystko jest naukowo wytłumaczone, co? Nikt nie ma
          zastrzeżeń?
          A akupunktura, akupresura,medycyna tybetańska, chińska?Na szczęście nie
          odrzucamy wszystkiego, czego nie rozumiemy.
          Ja piszę o SWOIM doświadczeniu.Odpowiadam za to, co piszę.
    • kerstink Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 08:33
      Wiele razy bylo o tym na forum, mozna tam rowniez znalezc moja opinie, wiec nie
      chce sie powtarzac na temat biorezonansu.

      Natomiast co mnie dziwi, to bezwzgledna wiara niektorych z was w 'nieomylna'
      nauke i w nieomylne prace naukowe! I wiara, ze nauka juz wszystko potrafi
      zbadac, a jesli nie moze zbadac to znaczy ze tego nie ma. To dopiero szok!
      Ludzie, obudzcie sie. Nauka to wspaniala rzecz, ale jest jeszcze wiele
      niezbadanych rzeczy. I co z tego, ze fizyka nie mozna zbadac tych fal
      biorezonansu - logicznie myslac to jedynie mozna twierdzic, ze nie wiemy, czy
      one sa - i tyle.
      I co z tego, ze jak we wspomnianym linku pisza, 110 prac naukowych nie moze
      potwierdzic dzialania homeopatii. Czy nie pytacie sie, na jakiej podstawie w
      tych badaniach sie tak twierdzi ? A moze to badania statystyczne na za malej
      probce ? Gdzie znajdziesz dwoch ludzi z identycznym trybem zycia i podobnymi
      dolegliwosciami - nie mowiac o duzej grupie. A takie sa podstawowe warunki badan
      statystycznych. Innych metod w tej materii nie ma. Takie badania statystyczne sa
      obarczone duzym bledem.

      I co jeszcze mnie dziwi: wiele osob lyka masowo syntetyczne witaminy i mineraly
      - pytaliscie sie kiedykolwiek, czy sa wiarygodne badania naukowe, ktore
      potwierdzaja skutecznosc tych syntetykow ? Czy pytaliscie sie, czy napewno to
      jest wskazane, zeby lykac witaminy w sytuacji, gdy organizm z jakiegos powodu
      ich wycofuje z krwiobiegu ? Tu mozna podac prosty przyklad zelaza. W przypadku
      infekcji organizm wiaze zelazo po to, zeby mikroorganizmy powodujace infekcje
      nie mogly sie czestowac zelazem - po to m.i. zeby ich tepic. Wtedy oczywiscie w
      badaniu krwi zelaza jest malo. Podajac w tym momencie zelazo szkodzi sie swojemu
      organizmowi, ktory przeciez wlaczyl mechanizm obronny.
      Dziwi mnie, ze malo z was stawia pod znak zapytania suplementacje sztucznymi
      witaminami i mineralami. Wierzycie w taki ogolnie przyjety szum. I wyrzucicie
      ogromna kase, byc moze w bloto.

      K.
      • mavva Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 10:52
        Nie sądzę, żeby współczesny, myślący czlowiek tak bezwiednie wierzył w ustalenia
        nauki, tym bardziej, że bywamy zaskakiwani co i rusz weryfikcją tych ustaleń.
        Każdy zdaje sobie sprawę, że nauka wszystkiego nie potrafi zbadać, przede
        wszystkim sami naukowcy.
        Ale czy to ma być argument za biorezonansem? W takim razie, twórcy i
        propagatorzy tego urządzenia są posiadaczami wiedzy niedostępnej dla śmiertelnikow?
        Przecież na jakichś podstawach i przesłankach go zbudowali, i co więcej starają
        się w oparciu o naukę! jego działanie wytłumaczyć. Tylko, że w ich tłumaczeniu
        brakuje jednego ogniwa. Znaczy to, że oni wyprzedzili naukę i "coś" wiedzą,
        czego inni nie? Niepoważne.
        Z lekarstwami jest jednak inaczej. Są to zbadane substancje, opracowane,
        przećwiczone i skutki widać jak na dłoni.
        Homeopatia też nie daje odpowiedzi na jakiej zasadzie działa. Widziałam kiedyś w
        TVP spotkanie z czołowymi homeopatami w Polsce. Jak przyszło rozmawiać przed
        kamerą byli bardzo ostrożni. Pan dr stwierdził wręcz, ze jak przychodzi pacjent
        z anginą, to on jemu mówi, że jeśli po 1 dobie nie zadziałają homeo, to trzeba
        natychmiast wdrożyć antybiotyki. Powtarzał ze 3 razy, że oczywiście na homeo
        pacjent musi wyrazić zgodę. Nie spotkałam się nigdy, żeby lekarz mnie pytał czy
        wyrażam zgodę na przyjęcie lekarstw.
        W podanym przypadku z anginą chodziło o to, że pacjent zgłosił się za późno.
        Rozumiem, że powienien zgłosić się przed zachorowaniem, czy chodzi o to, żeby
        być stałym pacjentem i nie doprowadzać do zachorowań w ogóle. Normalnie cuda.

        Wszystko co piszesz opiera się na wierze. Jak dla mnie, matki dziecka chorego na
        astmę, to trochę mało, a przede wszystkim nie mam prawa eksperymentować na
        dziecku - tak to czuję.
        Nie neguję działania, może coś w tym jest, jak się długo stosuje, u dobrego
        lekarza i stan jest lekki - można sobie próbować z pobudzaniem odporności.
        Jestem przekonana, że w większości przypadkow, to efekt placebo, także u dzieci,
        których matki czują się spokojniejsze, wykonują mniej nerwowych ruchów,
        następuje poprawa u dzieci, a one uważają, że to efekt homeo.
        • kerstink Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 11:22
          Mysle, ze sama zauwazylas, ze rowniez nie wywnioskuje, ze biorezonans dziala.
          Mimo to nie widze wystarczajaco duzo dowodow na to, ze tych fal nie ma, i ze
          kompletnie nic sie tam nie dzieje.

          > pacjent musi wyrazić zgodę. Nie spotkałam się nigdy, żeby lekarz mnie pytał czy
          > wyrażam zgodę na przyjęcie lekarstw.

          Bedac u lekarza z gory zakladam, ze jego leczenie jest pewna propozycja, na
          ktora moge sie zgadzac czy nie - no chyba ze trafie do szpitala z powodu
          wypadku, i ratuja mi zycie, ale to jest zupelnie inna sytuacja.

          Mnie nie dziwi, ze gdy juz wybuchla angina, to homeopatia moze juz nie dzialac.
          Zwyczajnie moze byc za pozno na lagodne leki, co w tym dziwnego, to nie zadne
          cuda. Plukanie gardla szalwia tez wtedy juz nie dziala, choc moglo dzialac, gdy
          tylko sie zaczal bol gardla. Nie mozna anginy tez porownac do astmy.

          To co mi sie nie podoba, to to, ze wiele osob opierajac swoja opinie tylko o
          opinie wyciagane z 'szumu informacyjnego' nakrzyczy na metody, ktorych nie
          rozumieja i czesto nie wyprobowali. Jednak trzeba brac pod uwage, ze niektorym
          pomoglo. Mysle, ze dystans jest lepszym rozwiazaniem.

          K.
          • mavva Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 11:39
            kerstink napisała:

            > Mysle, ze sama zauwazylas, ze rowniez nie wywnioskuje, ze biorezonans dziala.
            > Mimo to nie widze wystarczajaco duzo dowodow na to, ze tych fal nie ma, i ze
            > kompletnie nic sie tam nie dzieje.
            >


            No wiesz, na tej zasadzie, to ja jutro mogę wymyśleć coś nowego, opracować, i
            też nie będzie dowodów, że tego nie ma.
            Na jakiej podstawie w takim razie twórcy wiedzą, że takie fale są, wiedzą jak
            dokładnie wyglądają i że coś je zakłóca. Mają dowody,czy przypuszczenia?
            Jeśli tak, to wszystko się nadaje do śmietnika. Bo tu chodzi o leczenie ludzi, a
            nie niewinne zabawy troszkę szalonego, sympatycznego naukowca.
            > > pacjent musi wyrazić zgodę. Nie spotkałam się nigdy, żeby lekarz mnie pyt
            > ał czy
            > > wyrażam zgodę na przyjęcie lekarstw.
            >
            > Bedac u lekarza z gory zakladam, ze jego leczenie jest pewna propozycja, na
            > ktora moge sie zgadzac czy nie - no chyba ze trafie do szpitala z powodu
            > wypadku, i ratuja mi zycie, ale to jest zupelnie inna sytuacja.


            Oczywiście, że tak, ale przychodząc do gabinetu moja zgoda jest domniemana i
            nikt mnie nie pyta, czy na pewno zgadzam się na podanie lekarstwa. Tamten lekarz
            3 razy podkreślał, że jeśli ten pacjent przy anginie zgłosi się do niego, to on
            potrzebuje jego zgody na to, aby go leczyć nie antybiotykami. No ja widzę różnicę.
            >
            > Mnie nie dziwi, ze gdy juz wybuchla angina, to homeopatia moze juz nie dzialac.
            > Zwyczajnie moze byc za pozno na lagodne leki, co w tym dziwnego, to nie zadne
            > cuda.

            No właśnie. A alergia nie jest niczym łagodnym. Dlatego wątpię, czy można ją
            wyleczyć homeo. O astmie nie wspomnę.

            Plukanie gardla szalwia tez wtedy juz nie dziala, choc moglo dzialac, gdy
            > tylko sie zaczal bol gardla. Nie mozna anginy tez porownac do astmy.

            Nie można, ale tu jest forum dla alegików, w tym astmatyków.
            >
            > To co mi sie nie podoba, to to, ze wiele osob opierajac swoja opinie tylko o
            > opinie wyciagane z 'szumu informacyjnego' nakrzyczy na metody, ktorych nie
            > rozumieja i czesto nie wyprobowali. Jednak trzeba brac pod uwage, ze niektorym
            > pomoglo. Mysle, ze dystans jest lepszym rozwiazaniem.

            Ja próbowałam i nie działało. Szkody jakiej można było narobić mojemu dziecku,
            gdyby miało mniej krytyczną matkę, mogły być przeogromne. Dlatego przeraża mnie
            swoboda tych lekarzy. Nie chcę się zastanawiać z czego ona wynika. Czy oni w to
            wierzą naprawdę, czy może coś innego....Boję się dosłownie to analizować.
            • kerstink Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 11:55
              > No wiesz, na tej zasadzie, to ja jutro mogę wymyśleć coś nowego, opracować, i
              > też nie będzie dowodów, że tego nie ma.

              Wiesz, nie chce tu prowadzic rozmowy na temat filozoficzne, ale dawniej tez nie
              wierzono, ze to ziemia sie kreci wokol slonca. I tlumiono taka opinie, a dopiero
              duzo pozniej uznano. Byc moze kiedys naukowcy znajda narzedzia, ktorymi mozna
              zbadac te metody. Tylko jesli z gory ich wyklucza, to nie beda zbadane.

              To, o co mi chodzi, to to, zeby zachowac sobie pewna otwartosc na rozne metody.
              I jesli np. lekarz ma cos takiego, to jest to swietna sprawa.

              Nie wiem, jak doszli do biorezonansu, nie zajelam sie tym. Wiem, ze niektorzy
              maja efekty stosowania tych metod. Jesli obawiasz sie, ze twojemu dziecku to nie
              pomoze, to przeciez nie musisz pozwolic na stosowanie. Rowniez rozumiem twoje
              obawy, ze nieswiadoma matka moze wiazac za duze nadzieje z ta metoda. Z drugiej
              strony, innym moze pomoc. Taki sam dylemat mozesz miec z powodu leczenia
              konwencjonalnego, potwierdzonego metodami statystycznymi, nie wolnymi od bledow
              statystycznych.

              Mysle, ze przerazajaca jest swoboda wielu lekarzy i konwencjonalnych i
              niekonwencjonalnych.

              K.
              • mavva Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 12:37
                > No wiesz, na tej zasadzie, to ja jutro mogę wymyśleć coś nowego, opracowa
                > ć, i
                > > też nie będzie dowodów, że tego nie ma.
                >
                > Wiesz, nie chce tu prowadzic rozmowy na temat filozoficzne, ale dawniej tez nie
                > wierzono, ze to ziemia sie kreci wokol slonca. I tlumiono taka opinie, a dopier
                > o
                > duzo pozniej uznano.


                Dwie rzeczy nam tu wychodzą, z jednej strony blokowanie odkryć i prawdy, co w
                tamtych czasach miało głębsze uzsadanienie i przykładanie tego do czasów
                dzisiejszych jest jakimś nieporozumieniem. Poza tym blokowano odkrycia, a
                biorezonasowi trudno nadać taki status. Wciąż czekamy na odkrycie, jak działa.
                Na razie wiara i przypuszczenia.
                Jeśli ktoś chce tak leczyć, voila. Ale nie nadajmy temu rangi czegoś uznanego.
                Pozostaje to w sferze indywidualnego wyboru. Nurt New Age ciągle ma propozycję
                różnych tajemniczych, niezbadanych, ponoć skutecznych metod leczenia i
                funkcjonowania organizmu ludzkiego.wink

                Byc moze kiedys naukowcy znajda narzedzia, ktorymi mozna
                > zbadac te metody. Tylko jesli z gory ich wyklucza, to nie beda zbadane.

                Dla mnie masło maślane, biorąc pod uwagę, że biorezonans wymyślił naukowiec,
                który próbuje wytłumaczyć to naukowo. Wymyślił coś, tylko mu narzędzi brakuje?
                No daj spokój.
                Przypomina mi to prezentację filtrów wody, jakiej byłam kiedyś świadkiem.wink



                >
                > To, o co mi chodzi, to to, zeby zachowac sobie pewna otwartosc na rozne metody.
                > I jesli np. lekarz ma cos takiego, to jest to swietna sprawa.


                Otwartość tak. Jakie mamy wyjście, mając takich lekarzy? Sami musimy kontrolować
                leczenie. Niestety.
                >
                > Nie wiem, jak doszli do biorezonansu, nie zajelam sie tym. Wiem, ze niektorzy
                > maja efekty stosowania tych metod. Jesli obawiasz sie, ze twojemu dziecku to ni
                > e
                > pomoze, to przeciez nie musisz pozwolic na stosowanie.

                Nie muszę. Ale zostałam zaciągnięta do gabinetu, bez żadnego wyłtumaczenia
                działania zaczęto dziecko badać. I wbrew temu, co piszesz, argumentem koronnym
                miała być pozytywna statystyka. Czyli jednak.

                Rowniez rozumiem twoje
                > obawy, ze nieswiadoma matka moze wiazac za duze nadzieje z ta metoda. Z drugiej
                > strony, innym moze pomoc. Taki sam dylemat mozesz miec z powodu leczenia
                > konwencjonalnego, potwierdzonego metodami statystycznymi, nie wolnymi od bledow
                > statystycznych.

                Mogę mieć, ale przynajmiej leczę dziecko metodami sprawdzonymi, które ktoś
                POTRAFI wytłumaczyć, w przypadku tych metod, nikt nie jest w stanie tego zrobić.
                Jak na XXI wiek to trochę mało. Przy tym stanie świadomości pacjentów należałoby
                się bardziej wysilić. wink

                • kerstink Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 12:50
                  > Dwie rzeczy nam tu wychodzą, z jednej strony blokowanie odkryć i prawdy, co w
                  > tamtych czasach miało głębsze uzsadanienie i przykładanie tego do czasów
                  > dzisiejszych jest jakimś nieporozumieniem.

                  Czy naprawde uwazasz, ze w tych czasach podobne mechnizmy nie maja znaczenia ?
                  Moim zdaniem maja.

                  > Jeśli ktoś chce tak leczyć, voila. Ale nie nadajmy temu rangi czegoś uznanego.
                  > Pozostaje to w sferze indywidualnego wyboru.

                  Nikt nie nadawal, popieram indywidualny wybor i mowie o tym od poczatku tamtej
                  naszej dawniej dyskusji.

                  > Dla mnie masło maślane, biorąc pod uwagę, że biorezonans wymyślił naukowiec,
                  > który próbuje wytłumaczyć to naukowo. Wymyślił coś, tylko mu narzędzi brakuje?
                  > No daj spokój.

                  Malo realne ? Mysle, ze to na porzadku dziennym.

                  > Otwartość tak. Jakie mamy wyjście, mając takich lekarzy? Sami musimy kontrolowa
                  > ć
                  > leczenie. Niestety.

                  To rowniez moje zdanie.

                  > Nie muszę. Ale zostałam zaciągnięta do gabinetu, bez żadnego wyłtumaczenia
                  > działania zaczęto dziecko badać. I wbrew temu, co piszesz, argumentem koronnym
                  > miała być pozytywna statystyka. Czyli jednak.

                  Mi sie tak nie zdarzalo, ale ja sie zawsze pytam, co i jak.

                  > Mogę mieć, ale przynajmiej leczę dziecko metodami sprawdzonymi, które ktoś
                  > POTRAFI wytłumaczyć, w przypadku tych metod, nikt nie jest w stanie tego zrobić
                  > .
                  > Jak na XXI wiek to trochę mało. Przy tym stanie świadomości pacjentów należałob
                  > y
                  > się bardziej wysilić. wink

                  No to rozumiem, oprocz ostatniego zdania. A co 21. wieku, to zawsze sie
                  zastanawialam, co beda o nas myslec w w 25. wieku - ze to kompletne
                  sredniowiecze ...

                  K.
                  • mavva Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 13:23
                    > Dwie rzeczy nam tu wychodzą, z jednej strony blokowanie odkryć i prawdy,
                    > co w
                    > > tamtych czasach miało głębsze uzsadanienie i przykładanie tego do czasów
                    > > dzisiejszych jest jakimś nieporozumieniem.
                    >
                    > Czy naprawde uwazasz, ze w tych czasach podobne mechnizmy nie maja znaczenia ?
                    > Moim zdaniem maja.
                    >

                    Jeśli już są to zupełnie różne mechanizmy. Współczesny świat jest na tyle
                    pluralistyczny i wieloznaczny, że nikt nie ma monopolu na fakty.
                    Nie oznacza to, że nauka jest jednoznaczna, bo oczywiście nie jest jak i nie
                    oznacza, to, że nie ścierają sie grupy interesu, bo się ścierają.
                    W tym także grupa interesu producentów homeopatyków, który to biznes jest
                    przedsięwzięciem niezywkle dochodowym, a także producent biorezonansu.
                    Czy ich mamy traktować jako misjonarzy, co to bezinteresownie poświęcają życie
                    dla ratowania ludzi.
                    Szkoda, że mój portfel tego zdania nie podzielił.
                    > > Jeśli ktoś chce tak leczyć, voila. Ale nie nadajmy temu rangi czegoś uzna
                    > nego.
                    > > Pozostaje to w sferze indywidualnego wyboru.
                    >
                    > Nikt nie nadawal, popieram indywidualny wybor i mowie o tym od poczatku tamtej
                    > naszej dawniej dyskusji.
                    >
                    > > Dla mnie masło maślane, biorąc pod uwagę, że biorezonans wymyślił naukowi
                    > ec,
                    > > który próbuje wytłumaczyć to naukowo. Wymyślił coś, tylko mu narzędzi bra
                    > kuje?
                    > > No daj spokój.
                    >
                    > Malo realne ? Mysle, ze to na porzadku dziennym.

                    Co jest na porządku dziennym? Naukowiec wymyśla metodę, ale nie ma do niej
                    narzędzi i nie umie jej wyjaśnić?
                    W takim razie to jest hochsztaplerstwo.
                    Jeśli ktoś opracowuje metodę, to powinien znać jej działanie. Bierze
                    odpowiedzialność.
                    Jutro opracuję z dostępnych w domu produktów specyfik, który powiem, że działa,
                    nie wiem, jak, niech inni dojdą do tego jak, ale wiem, że działa.wink

                    > > Otwartość tak. Jakie mamy wyjście, mając takich lekarzy? Sami musimy kont
                    > rolowa
                    > > ć
                    > > leczenie. Niestety.
                    >
                    > To rowniez moje zdanie.
                    >
                    > > Nie muszę. Ale zostałam zaciągnięta do gabinetu, bez żadnego wyłtumaczeni
                    > a
                    > > działania zaczęto dziecko badać. I wbrew temu, co piszesz, argumentem kor
                    > onnym
                    > > miała być pozytywna statystyka. Czyli jednak.
                    >
                    > Mi sie tak nie zdarzalo, ale ja sie zawsze pytam, co i jak.


                    Ja też zdołałam wykrztusić to pytanie o działanie biorezonansu, ale odpowiedź
                    dostałam taką mniej więcej jak od Ciebie - co to niby miało wnieść?

                    > > Mogę mieć, ale przynajmiej leczę dziecko metodami sprawdzonymi, które kto
                    > ś
                    > > POTRAFI wytłumaczyć, w przypadku tych metod, nikt nie jest w stanie tego
                    > zrobić
                    > > .
                    > > Jak na XXI wiek to trochę mało. Przy tym stanie świadomości pacjentów nal
                    > eżałob
                    > > y
                    > > się bardziej wysilić. wink
                    >
                    > No to rozumiem, oprocz ostatniego zdania. A co 21. wieku, to zawsze sie
                    > zastanawialam, co beda o nas myslec w w 25. wieku - ze to kompletne
                    > sredniowiecze ...

                    Tylko widzisz, ja nie sądzę, abym dożyła tego wieku więc takie filozofowanie
                    zostawiam sobie przy herbatce. A leczyć się chcę czymś sprawdzonym i skutecznym.
                    A jeśli chodzi o 1 zdanie, to myślę, że współczesny człowiek ma dostęp do wiedzy
                    i trudniej nim manipulować i wmawiać mu różne rzeczy..

                    I cały czas nie rozumiem skąd pewność, że nie znając tej metody i jej działania,
                    wiadomo, że się nie szkodzi?
                    Zastanawiajace, że interpretacja idzie w jedną stronę tylko - nie pomoże, ale
                    nie zaszkodzi? A może jednak, przecież to się opiera na wierze, więc dlaczego
                    wybór tylko jednej opcji wchodzi w grę?
                    Ta metoda jest nowa, mówię o biorezonansie.

                    Bo mogę zrozumieć, że działanie ziół, cyz naturalnych specyfików jest pozyteczne
                    , tylko do tego potrzebna jest ogromna wiedza no i badania, jak się chce leczyć
                    poważne sprawy nimi.

          • dasw1271 Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 16:19
            > To co mi sie nie podoba, to to, ze wiele osob opierajac swoja opinie tylko o
            > opinie wyciagane z 'szumu informacyjnego' nakrzyczy na metody, ktorych nie
            > rozumieja i czesto nie wyprobowali.

            Potraktuj to jako "głos wołającego na pustyni". wink Owszem, nie rozumiem i nie
            wypróbowałem bicomu z tych samych powodów, z których nie wypróbowałem czarów,
            telepatii, telekinezy, teleportacji, podróży w czasie czy też czapki niewidki big_grin

            > Jednak trzeba brac pod uwage, ze niektorym pomoglo.

            Efekt placebo.

      • dasw1271 Re: biorezonans magnetyczny 19.05.06, 16:15
        kerstink napisała:


        > Natomiast co mnie dziwi, to bezwzgledna wiara niektorych z was w 'nieomylna'
        > nauke i w nieomylne prace naukowe! I wiara, ze nauka juz wszystko potrafi
        > zbadac, a jesli nie moze zbadac to znaczy ze tego nie ma. To dopiero szok!
        > Ludzie, obudzcie sie. Nauka to wspaniala rzecz, ale jest jeszcze wiele
        > niezbadanych rzeczy. I co z tego, ze fizyka nie mozna zbadac tych fal
        > biorezonansu - logicznie myslac to jedynie mozna twierdzic, ze nie wiemy, czy
        > one sa - i tyle.

        Skoro Twoim zdaniem znajomość istoty tajemniczych fal nie ma znaczenia, to jakim
        cudem ktoś zbudował aparat oddziałujący na te fale? Posłużył się wiarą? A może
        intuicją? Ludziom wydaje się, że teoretycznie możliwa jest podróż w czasie. Czy
        w związku z tym udało się komuś zbudować wehikuł czasu? Samo wyobrażenie o
        jakimś zjawisku nie wystarczy, aby móc je kontrolować. Trzeba dokładnie znać
        istotę sprawy. Aparat do bicomu jest urządzeniem fizycznym, "z krwi i kości".
        Jak może działać poprawnie, skoro wspomniane fale działają jedynie w wyobraźni?

        > I co z tego, ze jak we wspomnianym linku pisza, 110 prac naukowych nie moze
        > potwierdzic dzialania homeopatii.

        A co z tego, że nie działają magnetyzery paliwa zakładane do samochodów?
        Potwierdziły to testy kilku znanych czasopism motoryzacyjnych. Mimo to nie
        brakuje naiwniaków, którzy kupują ten chłam. Nie dziwie się w sumie, bo dobra
        reklama (10% więcej mocy, 20% mniej paliwa) robi ludziom wodę z mózgu.

        D.
        • kerstink Re: biorezonans magnetyczny 20.05.06, 21:20
          Nie wiem, jak zbudowal i dlaczego akurat w ten sposob. Mysle jednak, ze
          wspomniane fale moga byc, choc nie mozna tego zmierzyc.

          Nie wiem, czy kojarzysz takiego lekarza, nazwisko to Simonton. Leczy ludzi na
          raka, z jednej strony 'klasycznie', dodajac jednak cos, co nazwane jest
          'obrazowaniem'. Wylada to w uproszczeniu mniej wiecej tak, ze ludzie podczas
          leczenia maja sobie wyobrazac, ze dany lek w tej chwili 'zabije' intruza.
          Okazalo sie, ze ma z tym sukces, ci ludzie zyja dluzej. Jak to wytlumaczyc ?
          Placebo ? Ja nie wiem, ale szkoda bybylo nie stosowac takich technik, skoro
          pomagaja.

          K.
      • patefon Re: biorezonans magnetyczny 20.05.06, 14:10
        twoja igonarncja mnie zalamuje
        kobieto to ze nie masz pojecia o przeprowadzaniu badan naukowych czy fizyce to
        nie uprawnia cie do negowania praw fizyki czy podwazania autorytetu autorów
        tych 110 badan - o jakim błedzie mowisz? czytałas przynajmniej artykuł?
        jasne ze modne jest chodzenie na przekór i lansowanie teorii alternatywnych
        czego konsekwencją jest to ze miliony tak jak ty sa w stanie bezkrytycznie
        uwierzc naciagaczom i oszustom zamiast zaufac nauce
        te 110 prac zawiera wnioski z badan prowadzonych przez ludzi ktorzy tak jak ja
        zycie poswięcili nauce i dzieki ich pracy masz telewozor telefon i leki
        prawdziwe leki a nie homeopatyki ktorych rzekoma zasada działania jest do
        wysmiania przez srednio rozgarniete dziecko ze szkoły sredniej
        co to twoich wywodów na temat bezmyslnej suplementacji witaminami i
        mikroelementami to strzelasz w zlym kierynku - stanowisko naukowców i lekarzy
        jest wlasnie takie zeby ograniczać jedzenie takich srodków bez umiaru
        nie raz podaje sie ze badania wykazują znikomą jesli nie zadna korzysc z
        opychania sie tabletkami (poza oczywstymi przypadkami niedoboru) - wlasnie
        lekarze smieja sie z takich wyjadaczy ze jedyne co uzyskuja to drogi moczwink
        ale jezeli dla ciebie lekarz to ten pan z reklamy ktory zachwala witamine c
        albo reparaty magnezu -a na to wyglada zaczynam wszystko rozumiec
        podałas przykład zelaza toz to strzał kulą w płotwink - to prosze bardzo idz do
        apteki i popros o zelazo - od uczciwej aptekarki usłyszysz ze nie dostaniesz
        poniewaz jest wylacznie na recepte!!! i powinno byc podawane pod kontrola
        lekarza!!! wlasnie w tym rzecz ze swiat medycyny dba o nas a to ze ktos nie
        potrafi odroznic lekarza od oszusta typu ''pseudoprofesor'' nowacki co wciskal
        zelazo rodzinom umierajacych i niejednemu skrócił zapewne zycie przez chęc
        zysku...
          • aggakk Re: biorezonans magnetyczny 06.06.06, 10:42
            Wyszukalam informacje o biorezonansie wiec pozwole sobie pare slow napisac
            chociaz nie sprawdzilam czy to swiezy watek.
            Do samego biorezonansu - mysle, ze warto sprobowac. Udalo sie nam w dosc
            krotkim czasie odczulic dziecko od zboz. Przez pol roku siedzielismy cala
            rodzina na waflach ryzowych w ramach solidarnosci z mlodsza corka, ktora po
            zjedzeniu bulki czy chleba a nawet kukurydzy dostawala napadow
            takiego "piejacego" kaszlu z poswistywaniem w oskrzelach. Teraz podajemy jej
            prawie normalne pieczywo, pisze prawie, bo staramy sie kupowac chlep robiony na
            zakwasie orkiszowy lub zytni, co eliminuje mozliwosc zakupu w sklepie za rogiem.
            Sprawdziwszy na swojej familii, ze biorezonans dziala sklaniam sie rowniez do
            slow kerstink, ze ma znaczenie kto wykonuje test czy oddzulenie. Mianowicie
            duza role odgrywa przy testowaniu doswiadczenie symptom - alergen, a przez to
            dobor odpowiednich probek alergenow. Druga wazna, jak nam podkreslano, rzecza
            jest zastosowanie okresu karencji.
            do patefona - starasz sie brzmiec naukowo ale jakos dla mnie zbyt
            ideologicznie. Tak sie zlozylo, ze zajmuje sie analizami statystycznymi i
            zglaszaja sie do mnie rozne srodowiska w celu opracowania wynikow łacznie z
            lekarskimi. Moi drodzy - nie miejcie zludzen. Prace naukowe powstaja bardzo
            czesto w oparciu o niekompletne dane, zeby wyszlo, to moze tu cos poczarujesz,
            musi mi wyjsc ten doktorat, tu ma wyjsc taki wynik, to moze dolozysz
            obserwacji, to nic ze doswiadczenie bylo zalozone w innym ukladzie , ja tego
            pozniej nie wytlumacze itp.
            Dla jasnosci - nie falszuje wynikow, proponuje inne metody lub zmiane osoby,
            ktora te dane bedzie analizowac . Ale chcialam zwrocic uwage, ze to co pisze
            kerstink w sprawie prac naukowych i to, ze czesto powstaja one w sposob
            przypadkowy, dla sztuki ( w znaczeniu 1 sztuka, 2 sztuki...) to fakt.
            Trzecia sprawa to moda w okreslonych tematach, metodach statystycznych.
            A czwarta to wspolfinansowanie nauki przez koncerny.

            Zabralam glos w tej dyskusji nie w celu reklamowania biorezonasu i
            dyskredytowania medycyny konwencjonalnej ale po to aby zwrocic uwage na to, ze
            czasami w dazeniu do odkrywania prawdy sami dajemy nabijac sie w butelke za to
            w pelnym przekonaniu o naszym swiatlym podejciu do tematu.
            • ana256 Re: biorezonans magnetyczny 06.06.06, 11:35
              aggakk napisała: Mianowicie
              > duza role odgrywa przy testowaniu doswiadczenie symptom - alergen, a przez to
              > dobor odpowiednich probek alergenow. Druga wazna, jak nam podkreslano, rzecza
              > jest zastosowanie okresu karencji.

              No własnie - dobrze przeprowadzony wywiad, okres karencji czyli eliminacja
              alergenu przez określony okres czasu i konsekwentnie prowadzona eliminacja dała
              efekt.
              Nie wiem czy jest to zasługa biorezonansu moim zadaniem raczej Twoja.

              Poza tym nadal eliminujesz białe pieczywo i dodatki jakie ono zawiera.
              • aggakk Re: biorezonans magnetyczny 06.06.06, 14:34
                smile okres karencji byl 2 tygodniowysmile ja go przedluzylam do 3 tygodniowego.
                Przed rezonansem mala jadla tylko wafle ryzowe przez pol roku. Proby podania
                jakiegokolwiek pieczywa w tym czasie skutkowaly zapaleniem oskrzeli.
                Trudno te dwa okresy ze soba porownac.
                Oczywiscie, ze zwracam uwage na to co mala je ale bywa ze zje biszkopta,
                paluszka, ciastko w kawiarni, kluski ze sklepu czy nalesnika i nic zlego sie
                nie dzieje. Nie jestesmy juz na diecie. Staram sie jedynie uwazac na dodatki do
                zywnosci i w miare mozliwosci eliminowac je ze swojego i dzieci jadlospisu -
                tak ku zdrowotnoscismile
        • kerstink Re: biorezonans magnetyczny 20.05.06, 21:13
          1. Skad ty sie bralas, masz ledwo pare wpisow na tym forum ?

          2. Nie neguje praw fizyki, natomiast biore pod uwage, ze moze byc cos wiecej niz
          ogolnie przyjete modele otaczajacego nas swiata.

          3. Widze, ze czujesz sie urazona, bo siedziesz po uszy w nauce.

          4. Wiem, jak powstaja prace naukowe, dlatego jestem sceptyczna. Wiem rowniez, ze
          sa rozni naukowcy.

          5. Czy ty czytales jednoa z podanych prac ?

          6. Co do suplementacji podalam to jako przyklad, ze matki sie na nia rzucaja nie
          pytajac, czy napewno to pomaga. Poszukaj sobie odpowiedne watki. Poza tym fakt,
          ze stoja masowo w aptece mylnie stwarza wrazenie, ze one sa bezpieczne i wlasciwe.

          7. Forum jest najlepszym dowodem, ze nie do konca swiat ten swiat medycyny dba,
          choc moglby.

          K.
        • kerstink Poza tym: 20.05.06, 21:35
          Cytuje: 'Nauka to wspaniala rzecz, ale jest jeszcze wiele niezbadanych rzeczy.'
          To w zasadzie sedno tego, co chce powiedziec. Jako naukowiec powinnas sie z tym
          zgodzic.
          • azbestowestringi a u nas zadzialal 07.06.06, 00:24
            corka (9miesiecy) miala przez pare tygodni katar - wodnisty, typowy alergiczny.
            lalo sie z nosa jak z kranu. poszlysmy na biorezonans, doktor ja odczulil na
            roztocze i zaraz po badaniu z nosa przestalo leciec. cud nad wisla.


            ps i nie leci od tamtej pory
            • kruffa Re: a u nas zadzialal 07.06.06, 07:56
              Ja bym w takie cuda nie wierzyła wink
              A są jakies inne potwierdzenie, ze to były roztocza i ze juz nie jest uczulona
              np. ocena śluzówki w nosie przez alergologa lub laryngologa?

              Kruffa

              • mamaku Re: a u nas zadzialal 07.06.06, 09:20
                Pewnie to, co napiszę znowu znajdzie wielu krytykantów, ale mam to w nosie.
                Moje doświadczenie z biorezonansem i homeopatią jest takie, że od 2 lat moje
                dziecko funkcjonuje prawie normalnie.
                Początek był taki, że mały mimo zaleceń lekarzy nie mógł (nie chciał) pić
                żadnego mleka oprócz mojego (przeróżne mieszanki, kaszki, budynie lądowały w
                śmietniku).
                Na sam zapach mleka i jego wyrobów miał odruch wymiotny.
                Robiliśmy testy skórne, które nie wykazały alergii na krowę, ale alergolog
                stwierdził, że skoro mały ma taką awersję do mleka, to lepiej nie podawać, bo
                widocznie jedak nie jest dla niego, choć w testach to nie wychodzi.
                Tak było do 3,5 lat. Wtedy poszliśmy na bicom. Byłam dość sceptycznie
                nastawiona, ale chwytałam się, przysłowiowej brzytwy (nie z powodu mleka, tylko
                innych ciężkich dolegliwości) i w testowaniu wyszła m.in. alergia na laktozę.
                Mały został odczulony (?) i po kilku dniach sam zaczął wyjmować mleko z lodówki.
                Zaczął pić mleko, zjadać jogurty, serki i inny nabiał w takich ilościach, że
                bałam się, że mu zaszkodzi, ale nic z tych rzeczy. Mlekowstręt zniknął jak ręką
                odjął i do tej pory (mały ma 6 lat) jest ogromnym miłośnikiem mleka. Według mnie
                to zasługa bicomu, chociaż nie wnikam " jak i dlaczego".
                A jeśli chodzi o homeopatię (przeciwnicy wrzucają ja do jednego worka z bicomem
                i innymi czarami), to od 2 lat dzięki terapii homeopatią mój syn tylko raz
                jedyny był na antybiotyku (z powodu anginy paciorkowcowej, która obok zapalenia
                płuc jest chorobą którą należy bezwarunkowo leczyć antybiotykiem).
                Trafiliśmy do prawdziwego lekarza-pediatry, a nie domorosłego homeopaty-amatora.
                Jest to lekarz, który nie odrzuca medycyny konwencjonalnej, ale uważa, że w
                wielu przypadkach homeopatia rozwiazuje problemy zdrowotne skuteczniej niż
                antybiotyki czy sterydy. Nie raz zdarzało się, że mieliśmy w pogotowiu wypisaną
                przez rejonowego pediatrę receptę na antybiotyk, mały był w złym stanie, z
                wysoką gorączką, ale podanie homeopatii w ciągu kilku godzin przynosiło
                nieprawdopodobną poprawę. Przed podjęciem leczenia homeopatycznego syn był
                właściwie non stop chory, nawracjaące zapaelnia oskrzeli i płuc, przynajmniej
                raz w miesiacu brał antybiotyk. Teraz to się nie zdarza. Alergikiem jest nadal,
                bardzo źle reaguje np. na pleśnie i pyłki, ale homeopatia hamuje reakcję
                alergiczną i nie następują te wszystkie przykre dalsze konsekwencje.
                Nie mam zamiaru nikogo nagabywać i przekonywać do tych metod. Niemniej uważam,
                że nie można z założenia negować tego, czego nie rozumiemy.
                Boimy się niekonwencjonalnych metod leczenia, ale czy zadajecie sobie pytanie
                ile krzywdy wyrządzacie sobie i swoim dzieciom lecząc je zgodnie z zaleceniami
                lekarza i w dobrej wierze sterydami lub antybiotykami? Efekty leczenia są, ale i
                nieporządane konsekwencje też, ale tego wolimy nie wiedzieć...
                A tak na marginesie to homeopatia i biorezonans magnetyczny nie są metodami
                zakazanymi przez Kościół. Trochę się tym interesowałam, dużo czytałam (w
                ubiegłym roku była bardzo ciekawa pozycja w "W drodze")i wniosek jest taki, że
                Kościół pozostawia wolną drogę w wyborze tych metod, nie poleca i nie piętnuje -
                wolny wybór.
                No i jeszcze jedno. Moim zdaniem nie można mówić o efekcie placebo, jeśli
                badania na małych dzieciach i zwierzętach potwierdzają skuteczność takiego
                leczenia.
                A jeśli ktoś nie chce, żeby mu jakaś terapia pomogła i z góry jest na "nie", to
                nie pomogą mu najlepsze leki, pozytywne myślenie i nastawienie do leczenia jest
                połową sukcesu każdej terapii, niezależnie od tego, czy będzie to homeopatia,
                biorezonans czy medycyna konwencjonalna.
                • kruffa Re: a u nas zadzialal 07.06.06, 10:17
                  W homeopatię to ja akurat wierzę, bo sama ją z powodzeniem stosuję.
                  A co do twojego doświadczenia - sorry, ale twoje dziecko nie chciało jeśc
                  nabiału, a mogło.
                  A alergi na laktoze miec nie można, ma się jej nietolerancję. Ma ją zresztą
                  większośc populacji ludzkiej od zarania dziejów. A ma się ją, bo organizm nie
                  produkuje odpowiedniego enzymu, a nie z powodu alergi.
                  Ja sama mam tez doświadczenia z biocom'em. Jedno koszmarne - po nim moje dziecko
                  wylądowało w szpitalu, a drugie w sumie (jak patrzę z perspektywy czasu) nic nie
                  wniosło.
                  Ja akurat leczę konwencjonalnie, ale przez dobrego lekarza i w sumie bez leków.

                  A co ma do tego Kościół !!!????

                  Kruffa


                  Kruffa
                  • mamaku Re: a u nas zadzialal 07.06.06, 19:29
                    kruffa napisała:

                    > W homeopatię to ja akurat wierzę, bo sama ją z powodzeniem stosuję.
                    > A co do twojego doświadczenia - sorry, ale twoje dziecko nie chciało jeśc
                    > nabiału, a mogło.
                    > A alergi na laktoze miec nie można, ma się jej nietolerancję. Ma ją zresztą
                    > większośc populacji ludzkiej od zarania dziejów. A ma się ją, bo organizm nie
                    > produkuje odpowiedniego enzymu, a nie z powodu alergi.

                    Czy to znaczy, że w pewnym momencie (u nas zbiegło się to z bicomem) może się to
                    odmienić i nagle organizm zacznie produkować ten enzym? Jeśli tak, to od czego
                    to zależy i dlaczego właśnie po bicomie nastąpiła taka zmiana?
                    I czy osoby z nietolerancją mogą spożywać nabiał, czy im to aby nie szkodzi?

                    > Ja sama mam tez doświadczenia z biocom'em. Jedno koszmarne - po nim moje dzieck
                    > o
                    > wylądowało w szpitalu, a drugie w sumie (jak patrzę z perspektywy czasu) nic ni
                    > e
                    > wniosło.

                    Przykro mi, że aż tak drasycznie u Was to wygladało, ale czy jesteś pewna, że
                    bicom był przyczyną Waszego pobytu w szpitalu? Czy sprawiła to ta terapia, czy
                    przymknięcie oka na jakieś niepokojace objawy?

                    > Ja akurat leczę konwencjonalnie, ale przez dobrego lekarza i w sumie bez leków.
                    >
                    > A co ma do tego Kościół !!!????
                    >
                    Napisałam o tym, bo gdzieś w poprzednich wątkach pojawiła się czyjaś wypowiedź,
                    że bicom i homeopatia są praktykami zakazanymi przez Kościół, no i...chciałam to
                    sprostować...
                • dasw1271 Re: a u nas zadzialal 07.06.06, 21:06
                  Mylisz się. Kościół katolicki uważa homeopatię za paktowanie z diabłem. Polecam
                  artykuł:

                  www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=721
                  Natomiast odnośnie samej homeopatii także polecam artykuł:

                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,3889
                  Dla leniwych najciekawsze fragmenty:

                  "Rozcieńczenie" Oscillococcinum, produktu 200C "na łagodzenie objawów
                  przeziębienia i grypy" jest jeszcze bardziej naciągane. "Aktywny składnik"
                  przygotowywany jest przez 40 dniową inkubację małych ilości wątroby i serca
                  świeżo zabitej kaczki. Wynikający z tego roztwór jest następnie filtrowany,
                  liofilizowany, ponownie nawodniony, wielokrotnie rozcieńczony i nasącza się nim
                  granulki cukru. Jeśli choć jedna cząsteczka serca czy wątroby kaczki miałaby
                  przetrwać tę procedurę, jej koncentracja byłaby 1 do 100200. Ta olbrzymia liczba
                  z 400 zerami jest znacznie większa niż oszacowana liczba cząsteczek we
                  wszechświecie (która wynosi 1 googol czyli 1 ze 100 zerami). W lutowym wydaniu
                  "U.S. News & World Report" stwierdzono, że do rocznej produkcji potrzebna jest
                  tylko jedna kaczka; w roku 1996 sprzedano tego produktu za sumę 20 milionów
                  dolarów. Pismo nazwało tego nieszczęsnego ptaka "złotą kaczką, wartą 20 milionów
                  dolarów".

                  Sam Hahnemann zdawał sobie sprawę z tego, że praktycznie rzecz biorąc nie ma
                  szansy, by choć jedna cząsteczka oryginalnej substancji pozostała po wszystkich
                  rozcieńczeniach. Wierzył jednak, że energiczne potrząsanie lub pulweryzacja
                  pozostawia na każdym etapie rozcieńczania "podobną do duszy" esencję - "nie
                  dającą się już rozpoznać zmysłami" - która leczy dzięki wskrzeszaniu "siły
                  życiowej" organizmu. Dzisiejsi orędownicy homeopatii twierdzą, że nawet po
                  zniknięciu ostatniej cząsteczki oryginalnej substancji zachowana zostaje jej
                  "pamięć".

                  "Ponieważ środków homeopatycznych używa się na ogół przy chorobach o zmiennym
                  przebiegu lub takich, które wykazują się spontanicznym wyzdrowieniem, uważa się
                  powszechnie, że u niektórych pacjentów są skuteczne. Niemniej, mimo dużej liczby
                  badań porównawczych przeprowadzonych do dnia dzisiejszego, nie ma żadnych
                  dowodów, że homeopatia jest skuteczniejsza niż terapia placebo, podawana w
                  identycznych warunkach. (...)"

                  Pamięć po rozcieńczonych cząsteczkach dla mnie rządzi smile))))))))))) Bajki i
                  tyle w tym temacie.

                  d.
                  • azbestowestringi Re: a u nas zadzialal 08.06.06, 21:39
                    ciekawe. jestem lek. weterynarii i stosuje homeopatie w wiekszosci przypadkow -
                    ze jak najlepszym skutkiem. tylko jak krowie, ktora ma zapalenie wymienia
                    wytlumaczyc, ze to placebo?
                    nie dyskutuje, bo na codzien widze rezultaty i to dla mnie najwazniejszy
                    argument...
                    ps. biorezonans tez jest stosowany w weterynarii. i wiecie co? dziala.

                    pozdrawiam
    • blueluna Re: biorezonans magnetyczny 08.06.06, 22:36
      Poszlam na to badanie tylko dlatego ze lekarka nam kazala, skoro chcielismy
      zeby to ona nas prowadzila, nie mielismy wyboru.
      Jestem wielkim sceptykiem jesli chodzi o takie metody diagnostyczne - nie
      wierze w nie.
      Badanie wykazalo - jesli mozna uzyc tego stwierdzenia, ze synek ma pasozyty
      jelitowe - wbrew kilkakrotnym badaniom kalu ktore wykazywaly tylko grzyba, nic
      poza tym.
      Lekarka uwierzyla wynikom Biocomu - i podala leki odrobaczajace - dwa dni po
      pierwszej dawce ustapil swiad towarzyszacy mojemu synkowi niemal od poczatku
      prawdopodobnie - w kazdym razie drapal sie odkad byl w stanie.

      Badanie wykazalo tez brak jakiejkolwiek alergii na wszystko to co Przemek juz
      jadl. Mimo iz poszlismy na badanie z dzieckiem ktore wygladalo jak super
      alergik - czerwone policzki, sucha skora, zmiany na niej, wysypki.
      No i faktycznie, wyglada na to ze alergii zadnej nie mamy.

      Mozna powiedziec ze kierujac sie rozsadkiem - nadal w takie badania nie wierze.
      Tak samo jak w homeopatie.
      Tyle ze musze tez jakos w tym moim sceptytyzmie znalesc wytlumaczenie faktu ze
      te obie metody w przypadku mojego synka sprawdzily sie w 100 %.
      • monika_jo Re: biorezonans magnetyczny 12.06.06, 12:35
        Pracuję naukowo i zawsze byłam realistką. Są rzeczy, do których sie nie
        przekonam, np. homeopatia, ale nie chodzi mi o ziołolecznictwo tylko o
        homeopatię z prawdziwego zdarzenia, czyli o leczenie choroby tym co ją wywołyje
        tylko że w bilionowym rozcieńczeniu smile Natomiast jeśli chodzi o biorezonans to
        szczerze mówiąc po prostu nie wiem. Czytam o tym od dawna i nie wiem co zrobić.
        Z jednej strony wydaje mi się, że to bzdura ale... Leczę córeczkę od dwóch lat
        (alergia na pleśni), radziłam się wielu lekarzy i co? Nic! Objawy coraz
        silniejsze, leki nie pomagają. Tabletki, syropy, krople, diety, ile można?
    • azbestowestringi a jak wytlumaczycie to 23.06.06, 08:39
      corka przed biorezonansem dostawala wysypki na sam widok marchewki. jesli nie
      na sam widok to w ciagu godziny od zjedzenia. po biorezonsie (odczulaniu) i
      trwajacej juz miesiac terapii lekami sanum, moze jesc marchewke i nie ma ZADNEJ
      reakcji wskazujacej na uczulenie.
      • kerstink Re: a jak wytlumaczycie to 23.06.06, 08:47
        Moze leki Sanum wyczyscily organizm ?

        Wiesz, ja rowniez mam dwie zagadki do rozwiazywania:

        W bioresonansie wyszlo u mnie uczulenie na wino czerwone - rzeczywiscie mam
        straszne klopoty po winie czerwonym.

        Jakis czas temu corka po odczulaniu biorezonansem znowu miewala czerwone
        policzki, syn - rowniez odczulony - nie. Potwierdzilo sie w tescie metoda
        biorezonansu. Nie widzialam, zeby lekarz ingerowal w badaniu ...

        Tez nie wiem, co o tym myslec. K.
        • kruffa Re: a jak wytlumaczycie to 23.06.06, 09:25
          A ja znam dziecko, któremu biorezonans najprawdopodobniej (wszystko na to
          wskazuje) bardzo zaszkodził - pogłębił jeszcze problemy. I to ten polecany przez
          dr. Mikołajewicz.

          Kruffa
            • lenkaa7 Re: a jak wytlumaczycie to 23.06.06, 11:39
              Część osób w tym wątku jest bardzo przeciwna metodom niekonwencjonalnym i
              twierdzi, że jeśli one w ogóle działają to na zasadzie efektu placebo. Tyle, że
              efekt placebo to nic innego jak siła sugestii, a moim zdaniem leczenie siłą
              sugestii i pozytywnym myśleniem trudno uznać za metody konwencjonalne. Więć
              chyba te wasze wywody szwankują pod względem logiki.
              Tak dla jasności - jestem umiarkowanie za i tak do końca nie wierzę czy
              homeopatia albo biorezonans działa, a jednak mojej córeczce leki homeo pomogły,
              więc coś w tym musi być, a co, to chyba na tym forum nie uda nam się
              rozstrzygnąć.
              Pozdrawiam i tych za i tych przeciw smile
    • mama.mimi Re: biorezonans magnetyczny 23.06.06, 21:13
      Nie zgadzam się z artykułem z "Wprost".

      Wśród wszystkich lekarzy znajdą sie szarlatani, nie tylko wśród homeopatów,
      bioenergoterapeutów..., nasi cudowni lekarze, tutaj na tym forum głównie
      pediatrzy są zawsze nieomylni, wszechwiedzący. Właśnie widzę, jaką wiedzą
      dysponują na temat pasożytów i grzybów. I to nie jest ciemnogród, natomiast
      biorezonans to ciemnogród, śmiechu kupa!!!!

      Nam biorezonans pomógł w zdiagnozowaniu robali i nie zamierzam rezygnować z
      naturalnych metod leczenia u homeopatów, zielarzy. Trzeba tylko znaleźć kogoś
      zaufanego. Ja póki co trafiam nieźle.

      pozdrawiam

      Monika
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka