testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi?

07.06.06, 23:21
mam pytanko; lekarka zrobiła dziecku testy skórne i powiedziala że następnym
razem umówimy się na testy jedzenia (które ja mam przynieść z domu). na moje
pyt. o co chodzi powtórzyła "przyniesie pani jedzenie jakie chce". Czy
możecie mi rozjaśnić, czy to jest tzw. panel pokarmowy? i co robią z tym
jedzeniem co je przyniosę (jak to testują)? i co to zależy od
mojego "widzimisie" jakie jedzenie przyniosę? Powiedzcie kto miał. Dzięki @)
    • basfx Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 07.06.06, 23:43
      sama jestem bardzo ciekawa o co chodzi bo mam zrobic to samo hmm...
      ciekawe czy ta sama doktor prowadzi nasze dzieci?
      pozdrawiam
      • ana256 Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 07.06.06, 23:52
        Prawdopodobnie chodzi o tzw. testy natywne. na skóre dziecka nakłada sie pokarmy
        ( są specjalne plastry z pojemniczkami). Sama jestem ciekawa co wyjdzie.
        Jezeli chcesz wziąś owoce czy jarzyny powinny byc swieże.
        Pozdrawiam.
        • bruksia Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 08.06.06, 10:41
          brzmy ciekawie wink jakoś sobie nie wyobrażam rączki pooblepianej pudełeczkami.
          ale może zaduże te pojemniki sobie wyobrażam.
          ps. leczymy się u dr G z niekułańskiej (w-wa)
        • bruksia Re: do ana256 08.06.06, 10:44
          zapomniałam podziękować za odp. i jeszcze jedno pytanko czy testuje się tylko
          to co dziecko już je, czy można też rzeczy które bałam się podać (czyli obecnie
          nie je) i sprawdzić czy można podawac? czy w ogóle jest jakiś klucz doboru
          jedzenia do tego typu testów?
    • basfx Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 08.06.06, 11:00
      witam
      czyli leczymy sie u tej samej doktor hmm
      a na kiedy masz przyjsc z tym jedzeniem ? mi powiedziala ze w pojemniczek taki
      do lodu co sie zamraza i ma przegródki powkładac jedzenie które dziecko je i
      sama sie zastanawiam czy włozyc co jeszcze nie je po kawałeczku wszystkiego
      banan, marchewka, miesko, kaszka, brokuły ...no to wszysrko co dajemy dziecku
      mamy przysc w lipcu ale jak to bedzie wyglądac to nie wiem nawet sobie tego nie
      potrafie wyobrazic ale jak bedziesz wczesniej to napisz jak to wyglądasmile)
      pozdrawiam
      • mamaksinka Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 08.06.06, 13:47
        Mieso to raczej nie, dziecko ma to przylepione do plecow przez dwa dni (jesli to
        te testy, ktore my robilismy, a z opisu sie zgadza).
        Mozna przyniesc to, co juz dziecko je, i jakies nowosci. Ja akurat wiekszosc
        pokarmow dostalam gotowych od naszej alergolog, przynioslam tylko jagody (sloiczek).

        Jakbyscie mialy jakies pytania, to my to juz mamy za soba smile
        • bruksia Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 14.06.06, 00:45
          to mi oczy stanęły w spłup! po twoim poście. jakto do pleców przez dwa dni? to
          jak z tym chodzi i śpi?? oczywiście domyślam się że da się z tym przeżyć (czego
          twoje dziecko jest przykładem), ale robi wrażenie, wink
      • bruksia Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 14.06.06, 00:43
        nam rzuciła tak ogólnie termin "spotkamy się pod koniec wakacji". więc i bedę
        musiała dzwonić by się umówić. chwilowo mamy zaostrzenie alergii. a jak
        wrażenia o pani dr? wg mnie miła i chyba spoko jako lekarz. ale mój były mąż
        (ponieważ mnie ma za głupią) uważa że ta cała alergia to lipa. a jak mu dziś
        powiedziałam, zalecenia z ostatniej wizyty to ironicznie zapytał czy "p. dr ma
        pomroczność jasną" i nakazał zmienić lekarza! (ale jego temat przemilczę)
        • dana35 Re: testy alerg. z własnym jedzeniem_o co chodzi? 14.06.06, 08:42
          Moja córka miała robione testy na alergeny pokarmowe na Działdowskiej.
          Nazywają się patch tests, nakładane miała na plecach. Część alergenów
          podstawowych było w szpitału, ale kilka dowolnych miałam przynieść. Nie w
          całości, ale w formie soku lub mąki. Produkty te były przygotowane w szpitalu
          do nałożenia. I strzykawką rozcieńczone nakładane na plecy, na to naklejone
          plastry. Po dwóch dniach musiałam zdjąć plastry z pleców, a trzeciego dnia był
          odczyt.
          Te same alergeny miała nakładane na rączkę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja