natela
18.06.06, 22:06
Moja córeczka od urodzenia jest alergikiem (pokarmówka, azs). Przeszłyśmy już
bardzo dużo - w 3 miesiącu walczyliśmy z lambliami, przejściem na nutramigen
itd. Cały czas wisi jeszcze nad nami widmo mukowiscydozy - wysokie chlorki w
pocie, chociaż innych objawów póki co nie ma. Do stanu skóry małej myślałam w
swojej naiwności że już się przyzwyczaiłam - w wieku 5 miesięcy przez prawie
miesiąc leczyliśmy potworne rany na pupie - ale obecnie po okresie wględnej
poprawy znowu jest tragicznie. Skóra rąk i nóg schodzi jej płatami - wygląda
jak rybia łuska, maści które do tej pory stosowałam nie pomagają (ani
cholesterolowa, ani na bazie lykobazy). Mała drapie się potwornie - w wózku,
na rękach. Wiem, że jej skóra nigdy nie będzie dobra dopóki będzie piła
mleko, ale czemu jest coraz gorzej. Uczula ją nutramigen, bebilon pepti,
bebilon amino. Od wczoraj próbujemy neocate ale chyba jest po nim jeszcze
gorzej - mała znowu zaczęła ulewać, a dzisiaj na wieczór dostała plam
czerwonych na policzkach i wysypkę na skórze. Od miesiąca próbujemy
rozszerzać dietę. Sprawdziliśmy kaszę jaglaną, cukinię, dynię, królika.
Przeszły tylko kasza i cukinia. Chociaż teraz nie jestem już pewna tej kaszy -
może po niej ma taką skórę? Bo kupy znowu są tylko zielone, ze śluzem. Nie
pomaga już mi nawet świadomość, że jesteśmy pod opieką dr Z. Czy naszemu
maluchowi przyjdzie głodować? Podobno 20 lat temu takie dzieci umierały -
wiem,że tylko dzięki rozwojowi medycyny, a właściwie farmakologii moje
dziecko podbija serca wszystkich wokoło, ale jak ma się do cholery dalej
prawidłowo rozwijać jeśli każdy posiłek wykańcza ją?