aż trudno w to uwierzyć a jednak...

05.07.06, 23:54
podzielę się z wami moim doświadczeniem...

zacznę od tego, że moja dziś 20 miesięczna córeczka zawsze miała problemy
skórne. na początku zmiany na policzkach, od ok roczku zaczęło przenosić się
na ciałko. odwiedzaliśmy alergologów, testy, wszelkiego rodzaju diety
eliminacyjne, nawet poddaliśmy się biorezonansowi.
w pewnym momencie moje dziecko już prawie nic nie jadło, wyglądało okropnie a
ja zalewałam się łzami patrząc jak się rozdrapuje do krwi. pomagały tylko
maści sterydowe i oczywiści na krótko.

do tego wszystkiego teściowa - zawsze najmądrzejsza twierdziła abym przestała
dawać dziecku preparaty sproszkowane, twierdząc, że to sama chemia i
zabójstwo. a wypróbowaliśmy ich wiele od mleka sojowego, nutramigenu itp.
Tak mi truła, że uległam. zaczęłam podawać mojemu dziecku (wg testów
uczulonemu na białko mleka krowiego) normalne mleko z kartonu. jedzenie tylko
własnego wyrobu, bez słoiczków i specjałów dla dzieci.
nie wiem jak to się stało ale moja córeczka wygląda nareszcie zdrowo i ma
pięną, gładką skórę.
wiem, że nasze doświadczenia łamia wszelkie zasady ale taka jest prawda.

dodam, że je nawet czekoladę, nabiał, pieczywo, wszelakie owoce - truskawki
itp. i nic się nie dzieje. zaczęła przesypiać całe noce i zasypić sama w ciągu
dnia. wyciszyła się i uspokoiła.

najgorsze, że teściowa znów miała rację a ja sie upierałam przy swoim,
wczytywałam się w to forum, wykonałam dziesiątki badan kału, moczu, krwi.
a do szczęścia wystarczyło tak niewiele. tyle mam teraz sobie do zarzucenia,
ja matka zfundowałam swojemu ukochanemu dziecku takie piekło

jestem taka szczęśliwa...
nie wiem, czy godne polecenia ale tak to u nas wyglądało

pozdrawiam
    • 5_monika Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 00:05
      pocieszające, myślę,że teraz już będzie z górki smile
      Mnie akurat to nie dziwi.
    • kerstink Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 08:08
      Od dawna pisze, ze te wszystkie preparaty nie sa najzdrowsze, choc niektorym
      pomagaja. Sa one przeciez mocno przetworzone, bialka zmienione, rozbite, proces
      technologiczny moze powodowac, ze w proszkach cos zostaje, czego nie da sie
      zmierzyc przy kontroli, czasem sa za slodkie itd.
      No ale co zrobilby caly przemysl produkujacy te prepraraty, gdyby sie okazalo,
      ze ludzkie dzieci moga przezyc cycem i zwyklym jedzeniem ??

      K.

      PS. Mimo to bym uwazala na to co podajesz 'naturalnego', bo tam tez cala masa
      chemii.
    • pytkasia Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 09:54
      Sorry, że podpinam się pod Twój wątek, ale u nas podobnie i nie wiem czy się już
      cieszyć, czy na razie tylko dziwić. Mały ma teraz 9 miesięcy, karmiony piersią,
      ja na ostrej diecie od 4 miesięcy, on - zmiany skórne po prawie każdym
      wprowadzonym pokarmie. Od miesiąca - jak ręką odjął. Wprowadziłam mu parę
      produktów, niektóre szybciej niz 1 na tydzień i sobie również kilka w szybszym
      tempie. Zero reakcji. Dodam, że ojciec uczulony na brzozę - jak skończyła pylić
      Kajtek przestał reagować alergicznie, mniej więcej. Czy ktoś miał podobną
      sytuację? Czy mam oczekiwać nawrotu?
      • nowajulka Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 10:16
        Ja tez podejrzewam uczulenie na brzozę. Kiedy pyliła Syn źle tolerowal jabłka i
        kiwi, które z tego co pamiętam wchodzą w reakcje krzyzowe.
        • jolka1974 Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 11:05
          U nas, po odstawieniu jabłek w okresie pylenia, rewelacyjna poprawa. Lekarz
          zaleca jedzenie jabłek tylko zimą, bo same z siebie jej nie szkodzą.
    • nowajulka Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 10:14
      Czyżby brak cynku i innych mienrałów ? Pewnie tak. Z tego powodu ciągle trąbię
      na tym forum o brakach witaminowo- mineralnych. U nas, odkąd Syn zaczął jeść
      normalnie wszystko się polepszyło. Oczywiscie wszystko to po leczeniu candidy.
      Nie wprowadzilam jedynie mleka, jaj i ryb.
    • ana256 Re: aż trudno w to uwierzyć a jednak... 06.07.06, 12:49
      Wiem że to drażni jak teściowa ma racje ale liczy się efekt.
      Nie rob sobie wyrzutów, chciałaś dla dziecka jak najlepiej.
      No cóz śłoiczki, kaszki, wszystkie dobrodziejstwa które firmy stworzyły to jest
      przemysł. trzeba do tego podchodzić z dystansem. Marketing zrobił
      swoje.bezpieczne, ekologicznie tylko u nas.
      Nie jestem zwolennikiem tych cudowności na codzień. Dlaczego moja zupa ma byc
      gorsza od zupy ze słoika? Dlaczego kasza ugotowana w domu ma być gorsza od
      przetworzonego produktu ( kaszki rozpuszczalnej).
      Piszesz o łamaniu zasad? a kto ustalił zasady że słoik jest lepszy?
Pełna wersja