karola810
05.07.06, 23:54
podzielę się z wami moim doświadczeniem...
zacznę od tego, że moja dziś 20 miesięczna córeczka zawsze miała problemy
skórne. na początku zmiany na policzkach, od ok roczku zaczęło przenosić się
na ciałko. odwiedzaliśmy alergologów, testy, wszelkiego rodzaju diety
eliminacyjne, nawet poddaliśmy się biorezonansowi.
w pewnym momencie moje dziecko już prawie nic nie jadło, wyglądało okropnie a
ja zalewałam się łzami patrząc jak się rozdrapuje do krwi. pomagały tylko
maści sterydowe i oczywiści na krótko.
do tego wszystkiego teściowa - zawsze najmądrzejsza twierdziła abym przestała
dawać dziecku preparaty sproszkowane, twierdząc, że to sama chemia i
zabójstwo. a wypróbowaliśmy ich wiele od mleka sojowego, nutramigenu itp.
Tak mi truła, że uległam. zaczęłam podawać mojemu dziecku (wg testów
uczulonemu na białko mleka krowiego) normalne mleko z kartonu. jedzenie tylko
własnego wyrobu, bez słoiczków i specjałów dla dzieci.
nie wiem jak to się stało ale moja córeczka wygląda nareszcie zdrowo i ma
pięną, gładką skórę.
wiem, że nasze doświadczenia łamia wszelkie zasady ale taka jest prawda.
dodam, że je nawet czekoladę, nabiał, pieczywo, wszelakie owoce - truskawki
itp. i nic się nie dzieje. zaczęła przesypiać całe noce i zasypić sama w ciągu
dnia. wyciszyła się i uspokoiła.
najgorsze, że teściowa znów miała rację a ja sie upierałam przy swoim,
wczytywałam się w to forum, wykonałam dziesiątki badan kału, moczu, krwi.
a do szczęścia wystarczyło tak niewiele. tyle mam teraz sobie do zarzucenia,
ja matka zfundowałam swojemu ukochanemu dziecku takie piekło
jestem taka szczęśliwa...
nie wiem, czy godne polecenia ale tak to u nas wyglądało
pozdrawiam