mieszko02
30.09.06, 22:50
pisałam kiedyś, że "odrobaczamy się" rodzinnie dwa razy w roku. Stało się tak
po akcji Sigvaris (i chwała jej za to), napomknięciu o tym naszej alergolog i
jej zaleceniu dwukrotnego w roku odrobaczania profilaktycznego, zwłaszcza że
mamy długowłosego psa, który z nami mieszka, czasem śpi i jest wszędzie tam
gdzie dzieci, czasem przy stole czy w łóżku.
Ale do czego zmierzam...
wzięliśmy 1 dawkę pyrantelum 1 września, drugą mieliśmy wziąć po dwóch
tygodniach, tylko, że córka dostała biegunki, a syn zachorował na zap.
oskrzeli. Drugiej dawki więc nie podałam (ani dzieciom, ani dorosłym).
Biegunka małej przeszła po jednym dniu, ale od tych dwóch tygodni kilka razy
dziennie narzekała na ból brzuszka, kupki były ładne, ale czasem 2-3
dziennie. Niepokoiły mnie te bóle brzuszka, więc poszłam w czwartek do
pediatry. Ta małą obejrzała i powiedziała, że może mieć to związek ze zmianą
jedzenia (córka zaczęła chodzić do przedszkola, w międzyczasie byliśmy też na
urlopie) i kazała przyjśc jeśli nadal będzie narzekać. Od wczoraj brzuszek
nie boli (a może ma już dość moich ciągłych pytań), ale córka jest taka
nijaka, trochę marudna, trochę rozdrażniona. Je nienajgorzej, ale zauważyłam
też, że strasznie się poci, w nocy słyszałam też zgrzytanie zębami, na
spacerach narzeka na nózki, wygląda na osłabioną. Oczywiście w poniedziałek
idę znów do lekarza wymusić skierowania na różne badania. Ale chciałabym
wiedzieć czy może mieć to związek z robalami, czy to, że nie dokończyłam
wybijania ewentualnych świństw mogło spowodować, że uderzyły ze zdwojoną
siłą. Oczywiście wiem, że powodów nie należy szukać tylko w "robakowie", ale
chciałabym od czegoś zacząć (chodzi o badania szczegółowe), może niedobór
czegoś (???)
Będę wdzięczna za każdą sugestię, bo zachodzę w głowę