jeszcze raz pytanie o gliste

15.12.06, 21:06
Kochane mamy, czytam że glista składa jaja raz na 28 dni! czyli trzeba mieć na
prawdę wielkie "szczęscie" zeby akurat utrafić, czy macie jakis opracowany
system np. co ile dni i ile razy badać zeby mieć pewnośc czy glista jest czy
nie? Czy ten wysyp jaj jest jednorazowy i można je wtedy znaleźć tylko w jeden
dzień czy kilka dni? Czy nie ma innej możliwości pewnego sprawdzenia, jakieś
inne badanie? Czy usg brzucha znajdzie jeśli glista jest?
    • sigvaris Re: jeszcze raz pytanie o gliste 15.12.06, 21:40
      ja tylko co do biologii glisty. Składa ok 200 tys jaj - jedna samica w jednym
      rzucie. Trzeba mieć sczęście żeby utrafić, albo badać kał co 2 dni przez 2
      tygodnie.
      Nie daje to jednak pewności.. Mogą być bowiem połknięte przez chorego tylko
      męskie osobniki, wtedy jaj nie ma. A problem oczywiście jest.
      • luty71 Re: jeszcze raz pytanie o gliste 15.12.06, 22:25
        oprócz badania kału mozna też zbadać krew na obecność antygenu glisty
        • eenia Re: jeszcze raz pytanie o gliste 16.12.06, 11:31
          Dzięki za odpowiedzismile a propos tego badania na antygen, to czy tylko dorosli
          mogą je robić czy dzieci tez? Gdzie się je robi i ile kosztują? Czy to pewne
          badanie, nawet jeśli załóżmy ktoś zaraził sie glistą stosunkowo niedawno?
          Czyli badanie kału co drugi dzień przez 2 tygodnie powinno być oki? no ale dwa
          tygodnie to 14 a nie 28 dni... mam chyba małą obsesje glistową stąd moje pytania
          tak szczegółowe.
    • eenia Re: jeszcze raz pytanie o gliste 17.12.06, 15:24
      Słuchajcie, moze ktoś z Was będzie umiał mi odpowiedzieć na pytania dot. glisty,
      czytam w necie i jakos mi się to "kupy nie trzyma" smile)
      może Ty Sigvaris będziesz znała takie szczegóły?

      chodzi mi o cykl życiowy glisty: wiem ze glistą można się zarazić połykając jajo
      z gotową larwą, larwa ta przebija ściankę jelita cienkiego i wędruje sobie aż
      zostanie znów połknięta ( tu wszystko jasne), znów dostaje się do jelita
      cienkiego i tam się zasiedla. Teraz zaczynają się dla mnie niejasności: skoro
      glista jest rozdzielna płciowo to znaczy ze musi w organizmie być jednocześnie i
      męska i żeńska żeby mogły w kale pojawić się jaja, zgadza się? Czyli domyślam
      się ze nawet jeśli ktoś ma tylko osobnika żeńskiego to jaj nie będzie tak?
      Dalej; dlaczego ktoś kto ma glistę (glisty) kaszle, skoro jaja posiadanej glisty
      są niezaraźliwe, dopiero po dojrzewaniu poza żywicielem? Skąd ciągły obieg larw
      w organizmie? Skąd u niektórych żywicieli można znaleźć dziesiątki czy setki
      glist? Według mojego rozumienia życia glisty, kaszel ( spowodowany glistami) i
      ich pomnożenie wewnątrz organizmu żywiciela może mieć miejsce w przypadku
      ciągłego kontaktu z jajami gotowymi do zarażenia, np.pijąc skażoną nimi wodę
      itp. To z kolei zdaje się nieczęsto się zdarza...
      Jesli ktoś wie, to proszę wyjaśnijcie mi jak to jest, muszę poznać wroga!
      • monika262 Re: jeszcze raz pytanie o gliste 17.12.06, 18:34
        Nie wiem czy pomogę, ale spróbuję smile
        1) żeby były jaja w kale wystarczy obecność choćby jednej samicy (mogą być same
        samice, do złożenia jajeczek nie jest potrzebny samiec). Nie będzie jaj jeśli
        będą tylko osobniki męskie.
        2) Kaszel przy gliście może występować w dwóch przypadkach - podczas stadium
        rozwojowego glisty, podczas wędrówki przez płuca (odksztuszanie) i w dalszym
        etapie - jako reakcja alergiczna na toksyny dorosłych już osobników
        (niekoniecznie każdy kaszel wiąże sie z wędrówką larw)
        Jaja naprawdę są niezarażliwe, te larwy krążą tylko raz. Natomiast nie
        wszystkie larwy krążą w tym samym czasie, niestety część może przybrać formę
        przetrwalnikową, zagnieździć sie w jakimś organie i w dalszą wędrówkę wyruszyć
        dopiero po jakimś czasie.
        3) Skąd setki glist u jednej osoby?? Albo jedno zarażenie i połknięcie setek
        jaeczek (są niewidoczne gołym okiem i w grudce zakażonej ziemi mogą być ich
        tysiące albo i setki tysięcy), albo zarażanie sie kilka, kilkanaście razy do
        roku (osoby niedbające o higienę, pracujące np. w polu, jedzące ciągle
        niedokładnie umyte warzywa, owoce np. od rolnika, który nawozi je naturalnym,
        ludzkim nawozem)
        One sie nie mnożą wewnątrz organizmu człowieka!!
        Wbrew pozorom zagrożenie zakażeniem podczas życia codziennego jest OGROMNE
        (pediatra w mojej przychodni mówiła mi, że miała kiedyś jednego dnia 35
        pacjentów z pasożytami na 40, których przyjęła!!!)
        • sigvaris Re: jeszcze raz pytanie o gliste 18.12.06, 12:06
          Nic dodać nic ująć. Glista składa 200 tys jaj (jedna samica w jednym rzucie) -
          stąd często są zarażenia "mnogie".
          • eenia Re: jeszcze raz pytanie o gliste 18.12.06, 23:02
            dzięki wielkie za odpowiedzi, już mi się przejaśniasmile
            powiedzcie jeszcze ( bo tu nie kumam) skoro są rozdzielnopłciowe, to jak to się
            dzieje ze sama samica wystarczy do złożenia jaj?

            po jakim czasie od zażycia leku obcy opuszcza organizm żywiciela? jednym słowem
            kiedy go wypatrywać?

            eenia
            • luty71 Re: jeszcze raz pytanie o gliste 18.12.06, 23:33
              Co do pytania o antygen glisty to badanie to może robić zarówno dziecko jak i
              dorosły. (ceny nie znam - robiliśmy tylko badanie z kału).
              Z opuszczaniem organizmu przez obcego to dziwna sprawa - mój synuś zażył parę
              dawek Zentelu i ANI RAZU nic nie widziałam - żadnych porządnych dużych robali
              (czytałam gdzieś na jakimś innym forum dotyczącym glisty, że po Zentelu nie
              widać gada, bo się jakoś rozpuszcza czy trawi - nie wiem ile w tym prawdy.
              Oprócz Zentelu, Wojtuś dostał też Pyrantelum i zaraz następnego dnia (pierwsza
              kupka po zażyciu)widziałam coś, co było podobne do kłącza ziemniaka ale też nie
              był to jakiś długi robal. Tyle z obserwacji "opuszczania".
              Jednak poprawa stanu skóry była SPEKTAKULARNA (zwłaszcza po pierwszym
              przeleczeniu)- zakrawało to na cud (po 7 miesiącach męki dziecka i stawania na
              głowie, żeby znaleźć przyczynę takiej reakcji alergicznej) tak więc jestem
              przekonana, że przyczyna naszych problemów tkwiła w glistnicy (no chyba, że
              Zentel jest również specyfikiem na alergie ale o tym mi nic nie wiadomo)
              Pozdrawiam Kasia
              PS dodam jeszcze, że mój synuś miał szereg objawów charakterystycznych dla
              glisty ( wyczytałam o nich w necie): kaszel, świąd skóry, wysypki wszelkiego
              rodzaju, świąd nosa i genitaliów, ślinotok, choroba lokomocyjna, pocenie się w
              nocy
            • monika262 Re: jeszcze raz pytanie o gliste 19.12.06, 11:22
              Wiesz Eeniu, dałaś mi do myślenia z tą rozdzielnopłciowością glist.. Poszukałam
              trochę w internecie i FAKTYCZNIE!!! Żeby samica mogła wydalić jaja musi być
              zapłodniona przez samca!!!
              Czyli mogą być same samice i jaj nie będzie!!!!!!!!!!!!

              Ostatnio "uświadamiałam" naszego pediatrę z tymi samcami i nieobecnością jaj w
              badaniu (oczywiście wcześniej o tym nie słyszał), teraz dojdą jeszcze same
              samice...
              A co do działania leków - u nas na drugą - trzecią dobę po podaniu (biegunka,
              bóle brzucha, co do "widoczności" obcych - to były fragmenty - tak mi sie
              zdaje, że to to). Trwało to do ok. tygodnia po podaniu.
              Po drugiej dawce też jeszcze niewielkie dolegliwości (bół brzucha, biegunka,
              pocenie w nocy i niespokojny sen), przy 3 i 4 już w zasadzie nic sie nie działo.
              Teraz odrobaczam profilaktycznie raz na pół roku (nawet wczoraj wyprosiłam
              receptę, bo chcę połączyć leczenie z porządkami świątecznymi)
              Pozdrowienia
              Monika
Inne wątki na temat:
Pełna wersja