Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"??

IP: *.* 24.02.03, 21:36
Kilka dni temu (na roczku mojej córki) bardzo dotknęła mnie uwaga mojej koleżanki. Niby nic, ale jednak ...Spróbuję w skrócie opisać całą sprawę. Otóż moje dziecko ma skazę białkową (od miesiąca jest na Bebilonie Pepti) i alergię na coś jeszcze, ale jesteśmy obecnie na etapie poszukiwania przyczyny wysypek, liszaji itp. Dlatego też wróciłam do sprawdzonych słoiczków i powoli wprowadzam podejrzane produkty. Ogólnie zawsze byłam ostrożna z wprowadzaniem nowych pokarmów, bo z alergią na "coś" walczymy od urodzenia. No a na naszych urodzinkach była starsza od mojej córki o 3 miesiące dziewczynka, która, mówiąc krótko, jadła "jak dorosły" (czyli sałatkę z tuńczykiem i majonezem, pieczone mięsko, tort czekoladowy itp). Wzbudziła oczywiście ogólny podziw (a raczej jej mama) i usłyszałam kilka komentarzy typu: tak powinno jeść dziecko - to co mama! Poczułam się jak idiotka z moim słoiczkiem w jednym ręku i filigranową dzidzią na drugim. Tamta dziewczynka "startowała w innej kategorii wagowej" - jest o 4 kg cięższa i oczywiście uchodzi za okaz zdrowia.Może przesadzam, ale odebrałam to jako krytykę pod swoim adresem (popartą przez resztę towarzystwa)i bardzo mnie to zabolało. Może dlatego, że już wcześniej usłyszałam opinie, że "te skazy to wymyślone", że "najlepiej mleko prosto od krowy", że "kiedyś tego nie było i to wszystko od tych słoiczków", że "lepiej by dała chleba z masłem i szynką zamiast tych sztucznych kaszek", że "we wojnę to mleko od kozy i buła i zdrowiej się chowali", że "dać dziecku jeść porządnie to zaraz wszystko przejdzie" itp itd. Nasłuchałam się już sporo. A teraz zdałam sobie sprawę z tego, że podpisują się pod tym również moi znajomi, którzy uważają, że przez swoją przesadę krzywdzę dziecko.Strasznie mi przykro. A przy tym wszystkim naprawdę nie wiem już czym karmić, w czym kąpać i co zakładać mojemu dziecku, żeby wreszcie przestało się drapać. Ania
    • Gość edziecko: magdaka Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 24.02.03, 21:54
      Aniu bardzo mi przykro,ze spotykasz sie z takimi opiniami.Biora sie one niestety z niewiedzy.Ale sa ludzie ktorzy poprostu mimo,ze im sie tlumaczy za kazdym razem gadaja swoje.Ja odpowidam:rozumiem co mowisz ale NASZ LEKARZ TWIERDZI INACZEJ.Przewaznie skutkuje.Najwazniejsze w tym wszystkim jest Twoje przekonanie o skutecznosci np diety eliminacyjnej i tym podobnych.Zycze zdrowia Twojej corci a Tobie sily w rozmowach z "wszystko wiedzacymi ludzmi".Magda z Jasiem tez alergikiem
      • Gość edziecko: Ania28 Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 24.02.03, 22:21
        Dzięki za szybką odpowiedź. Niestety argument z lekarzem nie skutkuje (próbowałam "wziąć na to" terściową). Lekarze krótko mówiąc "nic nie wiedzą". Zresztą akurat z tym czasami mam ochotę się zgodzić. U ilu lekarzy ja już nie byłam... A jakie były diagnozy i zalecenia! Nie, nie z lekarzem to do nikogo nie trafi...Może macie inne sposoby? Wiem, że najlepiej się nie przejmować i "robić swoje", ale ja jakoś nie umiem. Jak ich wszystkich przekonać, że chcę dobrze i że tak trzeba?Ania
        • Gość edziecko: eKachna Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 24.02.03, 22:40
          Aniu, niestety z dalszą rodziną i znajomymi nie wygrasz. Jeśli są tak zatwardziali w swoich poglądach to już nic im nie pomoże dopóki sami nie doświadczą takich problemów. Jeśli zaś chodzi o mamę czy teściową to prosty sposób: w miarę czyste (bez krostek itp.) dziecko oddać pod opiekę i pozwolić na nakarmienie wg. ich widzimisię. Dobrze by było by taka babcia pobyła z Wami jakiś czas aż będą efekty. Sukces gwarantowany, sama stanie się obrońcą diety i jej orędowniczką wśród dalszej rodziny. Przetestowaliśmy to, znajomi również.Niestety ,ludzie wierzą dopiero w coś, co sami przeżyją.
    • Gość edziecko: anastazja Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 25.02.03, 13:26
      Aniu!Doskonale Cię rozumiem.Jestem na etapie przekonywania mojej mamy ( z którą mieszkam i która jeszcze do tego póki co mnie i synka utrzymuje),że skaza białkowa to powazna sprawa, ze trzeba przejść na inne mleko, że synek nie moze spać w nocy bo sie drapie, on niewyspany, podrapany na nóżce do krwi, ja niewyspana, zła, bo wiem ze mam rację, wiem co powinnam zrobić, przecież znam swoje dziecko..., eh-to koszmar - jej zdaniem lekarze nic nie wiedzą( ona wie najlepiej), ja nic nie wiem bo jestem za młoda, a nawet jesli zdaje mi się ze wiem to i tak nie mam nic do powiedzenia bo w końcu i tak ona decyduje na co bedzie wydawać swoje pieniądze...Mam nadzieje ze w ostateczności ją przekonam, muszę tylko dojśc do tego co oprócz mleka go uczula. Wybieramy się do alergologa, może jego opinia ją przekona, choc szczerze mówiąc juz wątpię...Rozumiem doskonale jak sie poczułas, moja najbliższa przyjaciółka smieje sie ze mnie mówiac ze panikuję, a dziecko jej siostry jak miało 10 miesiecy to jadło już wszystko, a mój Grzes wciąż jako danie główne pije mleko. Życze wytrwałosci i pogody ducha :) ( sobie równiez) ;)
    • Gość edziecko: Madzia2002 Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 25.02.03, 13:35
      tak ludzie którzy nic nie wiedzą o alergii nie zdają sobie sprawy jak się męczą nasze dzieci a mamy ....jak to przeżywają, nie śpią po nocach tylko myślą jak tu pomóc....a "reszta świata" tego nie docenia i jeszcze krytykuje :-( miałam to samo....
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 25.02.03, 14:37
      Oj, znam ja to znam. Przede wszystkim ze strony mojej Mamy (ale ona nie ma odwagi ze mną zadzierać bo zazwyczaj histerycznie wręcz bronię swoich racji) ale jak byliśmy u męża w Irlandii... Dla nich to było niepojęte, mimo że większość rodziny cierpi na astmę, nie robią nic by zapobiec jej u dzieci, ani też wyleczyć już chorych. Wszyscy palą jak smoki. Na szczęście mąż stoi za mną murem. A największą nagrodą jest to, że dzięki diecie eliminacyjnej moje dziewczynki jedzą teraz prawie wszystko i nie mają objawów alergii. Minie jeszcze kilka lat i jak zaczną wreszcie trąbić w telewizji, że coraz więcej dzieci cierpi na alergię, to skończą się te głupie uwagi i miny.Ja zawsze odpowiadałam - i nadal odpowiadam, bo dziewczynki piją na razie mleko sojowe i niedawno usłyszałam o "tych dziwnych mieszankach a najlepsze jest zwykłe mleko w proszku" - że to ja odpowiadam za zdrowie moich dzieci i ja płacę za ich leczenie, a co komu do tego, co moje dzieci jedzą. A jak widzę dużego zdrowego malucha, to też mówię "że tak powinno jeść dziecko" i szkoda, że moje nie mogą. Otwarcie wyrażam swoją zazdrość, bo naprawdę zazdroszczę mamom, których dzieci raz, że są zdrowe a dwa, że mają apetyt. A Wy nie?Magda
    • Gość edziecko: asia_t Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 25.02.03, 15:33
      Aniu, to przykre, ale niestety, trzeba się z tym liczyć... jak mój Jędrus miał skazę ( na szczęście było to tylko nietolerancja), karmiłam go jeszcze ( i jego brata bliźńiaka też). Nie mogłam jeść nic, co zawierało mleko... ciągle słyszałam - odstaw tego smoka od piersi! WYkończysz się! itd itp. nie jestem ani bezzębna, ani łysa, więc chyba rację miałam ja... ale co sie nasłuchałam, to też moje... :-( Trzymaj się ciepło, nie daj się nikomu, grunt, żeby dziecku przeszło...asiaT
    • Gość edziecko: Yoanka Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 26.02.03, 00:31
      Ja takie teksty słyszę każdego dnia. I najgorsze jest to, ze nie tylko od obcych, i nie tylko od znajomych - takie teksty wygłaszają moi rodzice. Nie dość, że słyszę to od nich wprost, to jeszcze opowiadają na prawo i lewo "jaka to ze mnie matka, i jak można dziecku mleka odmawiać". Zresztą to co mówią o mnie i stosowanych przeze mnie dietach bezmlecznych najzwyczajniej przestało mnie już ruszać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na siłę próbują mi dziecko "uszczęśliwiać" podtykając plasterki żółtego sera, albo częstując sernikiem, konspiracyjnie przy tym szepcząc: "masz malutki, jedz, jedz, bo jak my Ci nie damy to od mamy nie dostaniesz". :lol: Nie zawsze uda mi się w porę zareagować i efekty widać już następnego dnia.Nie potrafią zrozumieć, że w ten sposób wyrządzają krzywdę tylko dziecku. Czasem rzeczywiście ruszają ich wyrzuty sumienia, ale to tylko do następnego razu. Jak już uda mi się zaleczyć wysypkę i powstrzymać biegunki - znowu pojawia się na horyzoncie dobry dziadunio, albo kochana babunia i cały cyrk zaczyna się od początku.Nie pomagają żadne argumenty, próbowałam już wszystkiego. Oni wiedzą lepiej!!! :ouch: W ich rodzinach nigdy nie było żadnych alergii, więc według nich to są tylko wymysły moje i lekarzy....
      • Gość edziecko: magdaka Re: Matki alergików kontra "reszta świata" -do Yoanki IP: *.* 26.02.03, 12:34
        I nie rusza ich,ze dziecko ma po tych "poczestunkach" weysypki i biegunke?To tez ich nie przekonalo?????Bardzo Ci wspolczuje.Ja na Twpim miejscu KATEGORYCZNIE bym zabronila dawac czegokolwiek bez Twojej wiedzy.Nawet jesli dziadkowie mieliby sie obrazic.:gun:Trudno, dziecko jest najwazniejsze.Pozdrawiam Magda
        • Gość edziecko: Yoanka Re: Matki alergików kontra "reszta świata" -do magdaka IP: *.* 26.02.03, 13:06
          Ależ zabraniam, zabraniam, a jakże i to kategorycznie. Pokrzyczymy sobie, dziadkowie się obrażają, babcia popłakuje nawet ,"jaką to mam wyrodną córkę" - narzeka, i nadal nie rozumie, że mleko, to dla niektórych niczym trucizna. I dalej robi swoje, tyle że po kryjomu. No bo przeciez dla dziecka mleko, wapń to podstawa zdrowego rozwoju - zęby, kości... itp.Teraz i tak nie jest najgorzej. Mateusz nie je tylko mleka i jego produktów.Wyobrażacie sobie co się działo, jak Mati nie mógł jeść także wołowiny, cielęciny, świeżych owoców i warzyw, cytrusów, soków, owocowych herbatek, słodyczy, ciast, glutenu.... i sama już nie wiem czego jeszcze. A ja wraz z nim, jako matka karmiąca. Wszystko oczywiście pod kontrolą pediatry, alergologa i gastroenterologa.Jakie burze gradowe przechodziły przez nasz dom, ile ja się nasłuchałam, .... aż przykro wspominać... i co to dało?
          • Gość edziecko: magdaka Re: Matki alergików kontra "reszta świata" -do magdaka IP: *.* 26.02.03, 13:28
            Wspolczuje Ci.:(Moja mama tez komentuje sposob wychowania moich dzieci,szczegoolnie starszej,5-letniej corki tez sobie pokrzyczymy,tez sie obraza.....do nastepnego razu.Ale na temat jedzenia Jaska/te same rzeczy zabronione co Twoj Mateusz/i mojego-karmie, mam spokoj.Nikt sie nie wtraca.Byly proby,ale szybko oponetow spacyfikowalam :lol:Pozdrawiam Magda
    • Gość edziecko: agab5 Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 26.02.03, 22:22
      aniu, nie dziwię się, ze czujesz się dotknięta uwagami, typu: w wojnę mleko od kozy i buła itd, itd. to przykre, gdy ktoś komentuje w ten sposób i ocenia mamę, mamę, która chce przecież jak najlepiej dla swojego dziecka. ja staram się nie zwracać uwagi na tego typu komentarze. moje dziecko ma 10m-cy i wiele potraw ma jeszcze do poznania, a wiele potraw jeszcze długo nie pozna. cóż takie jest pokolenie naszych dzieci. my jako niemowlęta (a w każdym razie większość z nas) nie cieszyliśmy się pokarmem z piersi, dostawaliśmy mleko krowie + mąkę. teraz wciąż jemy produkty nafaszerowane konserwantami i różnego rodzaju E, wdychamy spaliny i syf z fabryk, nasza woda- szkoda gadać, więc nasze dzieci są od nas słabsze(a nie wspominając o dzieciach z czasów wojny) i nic dziwnego, że ich organizmy tak reagują-alergiami i różnymi choróbskami. trzymaj się, dbaj o dziecko i nie zważaj na tego typu pierdu-pierdu. pozdrawiam.agab5
      • Gość edziecko: AsiaW Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 27.02.03, 13:00
        Wiecie co? Bardzo się cieszę, że właśnie dziś przeczytałam sobie ten wątek - dodał mi otuchy, poprawił humor (nie jestem sama!!!). Wczoraj miałam pierwszą "poważną" rozmowę z moją mamą, która oczywiście wie wszystko lepiej (dlaczego nie ugotujesz mu krupniczku? Te ze słoiczka są sztuczne. Zobacz, dziecko chce ciasteczko, daj mu ciasteczko itp, itd - na pewno znacie dobrze te teksty). Trochę się pokłóciłyśmy, mama się trochę obraziła, ale po jakichś 15 minutach jej przeszło. W czasie tej rozmowy próbowaliśmy z mężem wszystkich argumentów - ale to po prostu nie dociera!!! Moja mama wie wszystko najlepiej, po prostu tak jest i trzeba to przyjąć do wiadomości (!!!). Moja metoda jest więc taka: słucham mamy jednym uchem, jeśli o coś zapyta to mówię tylko że my (z mężem) uważamy inaczej i tak będziemy robić. Bez tłumaczenia i wdawania się w szczegóły. I nie będzie z dzieckiem zostawać sama - a jak zapyta dlaczego to powiem wprost: "Boję się, że dasz mu coś do jedzenia w tajemnicy przed nami". I będę robić swoje, nie zważając na jej uwagi.I Wam proponuje to samo - nie przekona się całego świata.I szkoda energii na takie gadanie, jak ktoś twierdzi, że wie lepiej...
    • Gość edziecko: electra Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 27.02.03, 20:22
      Cześć :-)))Ach, i ja wiem coś na ten temat. Mam dwóch synów (8 lat i 10 miesięcy). Starszy jak był mały miał skazę białkową i prawie od poczatku był na Prosobee. Na szczęście po ok. 1,5 po uczuleniu nie zostało ani śladu.Młodszy Maciuś też prawie od urodzenia (jest karmiony sztucznie) jest z kolei na Nutramigenie. Maciek skończył już 10 miesięcy i tu zaczyna sie problemik. Wszyscy "bardziej dorośli" twierdzą, że takie dziecko powinno już jeść wszystko, łącznie z serkami, parówkami, biszkoptami i całą tą resztą "wartościowych" posiłków.Ze starszym Konradkiem nie było tak strasznie, ponieważ zawsze był pulpecikiem i nikt sie nie czepiał. Natomiast Maciek jest szczupły i drobny, ile razy już usłyszałam że to przeze mnie, bo mu nic jeść nie daję, tylko jakieś świństwa. Historię o tym jak ja byłam mała i nie chciałam jeść słyszę co chwilę. Dalszy ciąg historyjki jest taki, że kiedyś został ze mną dziadek i dał mi do jedzonka kaszę ze skwarkami, a ja jadłam i jadłam aż mi się uszka trzęsły.I jak poszłam spać to wreszcie całą noc przespałam.Na szczęście moja mama jest bardzo kochana, pogadać co prawda lubi, ale później powie że jeśli ja mówię że nie wolno,to widocznie tak jest (ale wczesniej mówi długo i dużo).Pozdrwiam wszystkie emamyAga :-))):rad11:
    • Gość edziecko: jojo Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 27.02.03, 21:46
      nie czytalam wszystkich wpisow bo czasu troche malo ale opowiem o swoich doswiadczeniach czyli moich tekstach obronnych:mleko - a powiedz mi jakie znasz w naturze zwierze co by pilo mleko inne niz swojej matki? - nie ma takich zwierzat i nie ma zwierzat, ktore jako dorosle osobniki pily by mleko zwierzecemieso - tak, kiedys to bylo mieso, z krow pasionych lakach, teraz to jest mieso z kanibali, krowy karmione maczka ze zdechlych krow - rzeczywiscie bardzo zdrowechleb - z opryskiwanych i nawozonych na potege zborz, gratulacje, pedzony roznymi ulepszaczami, spulchniaczmi i innymi swinstwamislodycze - w miare powszechnie uzywane przez czlowieka od stu lat, przyczyna wszystkich chorob cywylizacyjnychdziecko przy kosci - a czy nie wiecie, ze otylosc zostala juz zakwalifikowana jako chorobai text, ktory uwielbiam i ktory ucina wszelkie dyskusje:jakby maxi to zjadl to by umarl. prosze bardzo, daj mu te pajde chleba z maslem i od razu zamow pogotowie, albo lepiej taxowke odrzutowa do szpitala - moze zdazycie na plukanie zoladka acz nie sadze...wiem, ze brzmi to troche chamsko ale bardziej chamskie wydaje mi sie to, co napisala autorka tego tematu, w sensie teksty jakie slyszy od znajomych - zero tolerancji... nie wiedzialam, ze tak moze byc, w sensie az tak ostro... moi sie przyzwyczaili a dzieki dorobionej przeze mnie ideologi do odzywiania maxa podziwiaja go, ze wegan a tak rosnie i gada i sie rozwija szybciej niz rowiesnicy......i wiesz aniu, ze z tymi sloiczkami i trzymaniem diety to jestes najlepsza mama na swiecie - bo dajesz swojemu dziecku to, czego ono potrzebuje, ONO, a nie jacys.... ech... nie bede rzucala miesem bo nie wypada...3maj sie cieplopozdro,j.
      • Gość edziecko: Yoanka Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - do jojo IP: *.* 27.02.03, 22:41
        Jojo,argumenty rzeczywiście niezłe, trzeba to przyznać. Podobnej argumentacji używałam podając dziecku jedzonko słoiczkowe - że bez nawozów, konserwantów, barwników, spulchniaczy i tym podobnych polepszaczy, więc lepsze od gotowanych samodzielnie z warzywek kupionych w sklepie. I co słyszałam w zamian - że to pic na wodę. Że teraz nic bez nawozów nie urośnie, że bez konserwantów nic nie wytrzyma tak długich terminów ważności, itd itp. I gdybym nie walczyła tak zaciekle, nie była głucha na ich argumety, to pewnie... dałabym się przekonać. zresztą już nie raz miałam chwile zwątpienia, ale to już zupełnie inna historia.A na próby podania czegoś "mlecznego" też miałam gotowe teksty. Pytałam, czy będą ponosić koszty leczenia (prywatnych wizyt, leków itp). Czy będą siedzieć przy łóżku, jak dziecko trafi pod kroplówkę z powodu odwodnienia (już raz trafił w ciężkim stanie). Czy bedą kupować tony pampersów (biegunki).I co? Walka z wiatrakami. Niektórzy są naprawdę niereformowalni. Rzeczowe argumenty puszczają mimo uszu, bo sami i tak wiedzą najlepiej. Jeśli czasami coś do nich trafi, to nie na długo niestety. Po pewnym czasie i tak robią swoje......:(
    • Gość edziecko: ewawardar Re: Matki alergików kontra "reszta świata" - czyli jak sobie radzicie z tymi "co wiedzą lepiej"?? IP: *.* 28.02.03, 23:12
      Znam ten ból. Moje dzieci nie mogą jeść m.in. mleka i kakao, jajek. I ciagle są pytania " to biszkoptu też nie ani czekolady????"trzymaj sie ,Ty znasz swoje dziecko. A "to nie wiadomo co " sprawdz soję, jest dodwana m.in. do wędlin i innych produktów. Moje dziecko jej nie toleruje. Pozdrowienia. Ewa
Pełna wersja