Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasożyty

20.12.06, 11:28
Witam!
Od dawna czytuję Twoje posty. Na Forum jestem od ok. 3 lat. Powiem szczerze,
że dzięki Tobie i kilku innym mamam otworzyły mi oczy na wiele spraw
związanych ze zdrowiem dzieci....
Kieruję więc pytanie bezpośrednio do Ciebie...

Otóż mamy pojechać na Wigilię do rodziny męża (teściów i jego brata)
Niestety ok. 10 dni temy wyszło, że dzieci brata mają glistę ludzką (nają od
dawna, ale nie były odpowiednio leczone, bo w badaniach raz wychodziła raz
nie i matka "nie chciała ich faszerować lekami")
Ponieważ kolacja świąteczna ma się odbyć w domu własnie tej rodziny zakażonej
glistą, jestem bliska załamania nerwowego....
Moje dzieci cały czas mają problemy z brzuszkami, alergie, nietoleramcje,
wysypki. Oczywiście przerost grzyba, a u małej na dodatek gronkowiec złocisty
w układzie pokarmowym.
Tylko glist nam do tego wszystkiego brakowało!!!
Zdaję sobie sprawę z tego, że ani zabawki ani dom nie zostaną porządnie umyte.
Zdaję sprawę również z tego, że nie potrafię utrzymać swoich dzieci, żeby nie
biegły do zabawek i nie dotykały różnych przedmiotów, nie bawiły się z
kuzynkami.

Wiesz może, kiedy, po upływie jakiego czasu od rozpoczęcia leczenia nosiciele
przestają zakażać (np. poprzez dotyk), kiedy przestają rozsiewać jaja glisty?
Jak długo te jaja glisty znajdujące się na zabawkach/innych przedmiotach mogą
przeżyć i zakazić inne osoby?


Inne pytanie - dziadek dzieci od lat nosi w sobie lamblie. Czy biorąc dzieci
na ręce lub całując je w rączki moze je zakazić? Czy mam unikać kanapy, na
której śpi dziadek? (oczywiście pościel jest zmieniana, ale przecież
tapicerki nikt nie pierze od lat) Czy te miejsca, gdzie dziadek lubi
siedzieć/przebywać są bardziej zakażone lambliami?

Nie znam się na tym, na pomoc rodziny chociażby w gruntownym sprzątaniu
zakażonego mieszkania raczej liczyć nie mogę, a wyjazd jest nieodwołalny
(rezygnacja spowodowałaby wielką awanturę w rodzinie). Co mogę zrobić, żeby
maksymalnie ochronić dzieci przed zakażeniem?
    • estusia ja bym nie jechała 20.12.06, 15:08
      pozwolisz ze sie wtrące, moj synek juz drugi raz zaraził sie robalami od córki
      znajomej, Nie mowie ze od niej ale bylismy w ich domu, mały bawił sie zabawkami
      (nie byly odparzane bo jak zapytałam o to to znajoma mnie wysmiała)i mimo ze
      myłam mu rece niestety dzis odebrałam wynik i jest glista. Szczeze mowiac nie
      wierze ze była niedoleczona poniewaz dałam malemu o dwie dawki wiecej
      (przedłuzyłam czas leczenia) i był ok, do tego sprzatanie mycie odparzanie (sami
      tez bralismy leki) wiec wydaje mi sie ze jaja glisty moga byc wszedzie , nie
      tylko w ziemi jak to sugeruja lekarze ale i w ubraniach na zabawkach itp wiec
      albo myjemy rece non stop tzn za nim nie dotkniemy ust albo robimy generalne
      sprzątanie. Co do lamblii to musi odpowiedziec mama która to rzechodziła, ja
      własnie doświadczam glistnicy
    • estusia Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 15:11
      musisz podjac co jest dla ciebie najwazniejsze krzywa mina ze nie chciałas byc z
      nimi w swieta i dzieki temu uchroniłas dzieci czy zestresowane świeta i zakażone
      dzieci. Dla mnie dzieci byłyby najwazniejsze. Zastanów sie czy warto ryzykować
    • sweet.joan Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 17:07
      Wiecie co? Tak to naprawdę można popaść w paranoję. Przecież nie da się dziecka
      zamknąć w domu do... no właśnie, do kiedy? Dziecko trzeba uodparniać, uczyć
      przestrzegania higieny, zdrowo odżywiać. Przecież kiedyś pójdzie do przedszkola,
      do szkoły... Nie będziecie pytały każdą spotkaną osobę, czy przypadkiem nie ma
      pasożytów.
      • sdomitrz Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 17:22
        Słuchaj. Kiedy wysyłam do przedszkola czy idziemy na ulicę, co prawda jest
        ewentualne ryzyko zakażenia, ale nie jest az tak wysokie, jak w przypadku
        bliskiego kontaktu z osobą będącą nosicielem.
        Jeżeli wiem na 100% że stwarza zagrożenie dla dzieci, to chcę zrobić wszystko,
        żeby zmniejszyć ryzyko zaka.żenia. Stąd moje pytania. Zgódź się że ryzyko
        ewentualne a realne to 2 różne rzeczy.
        Przecież i tak pojadę do rodziny męża, nie mam wyjścia. Jakbym mogła to nie
        pojechałabym. Ale nie mogę liczyć na odrobinę zrozumienia czy pomocy np.
        wysprzątania zabawek i mieszkania.
        Być może dla kogoś jest zupełnie naturalne, żeby dzieci zakażone glistą czy
        wszami chodziły do przedszkola. Ja bym nie puściła az do całkowitego
        wyleczenia, żeby nie narażać innych dzieci... Tak samo, nie przyjmowała bym
        gości z maluchami w okresie leczenia... Czasem jednak zdarzają się osoby, do
        których to nie dociera..

        Jednak prosze o podpowiedź, jak długo po rozpoczęciu kuracji przeciw glistnicy
        nosiciel przestaje zakażać oraz jak długo jaja glisty są żywe na przedmiotach i
        t.d.
        • kropelkaa3 Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 20:09
          Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia czy wybili glisty, skoro z tego co piszesz
          nie podchodzą do tego poważnie, tzn że pewnie też nie sprzatają przy
          odrobaczaniu, nie sparzają zabawek itd.
          Gdzieś tu czytałam, że jajeczka zarażają po 6 tygodniach leżenia? O ile dobrze
          zrozumiałam.
          Jedyne co możesz zrobić, jesli musisz jechać, to uczulic dzieci na to, żeby nie
          brały rąk do buzi, ani zabawek, myły ręce przed jedzeniem.
          A po powrocie do domu ciuchy od razu do prania. I prezenty do mycia...

          Współczuję Ci. Ale z tego co wyczytałam na forum glistą nie jest się tak łatwo
          zarazić od drugiego człowieka.
        • sweet.joan Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 20:44
          Bardzo dobrze rozumiem Twoje obawy i pytania. Też na Twoim miejscu o to zapytała
          smile Mam nadzieję, że dostaniesz konkretną odpowiedź od mam zorientowanych w
          temacie glisty.

          Co do tematu "pobocznego" - przedszkole dla mnie jest jak najbardziej "realnym"
          ryzykiem zakażenia. Może podpadnę Tobie lub innym mamom, ale przyznam się, że
          mój syn chodził do przedszkola w trakcie kuracji przeciw pasożytniczej. Kuracja
          trwała 2 miesiące - trudno zostawić dziecko w domu na tyle czasu. Co do
          zarażania: ile dzieci zdążył zarazić syn, zanim dowiedziałam się o tym, że syn w
          ogóle ma pasożyty? I czy mam pewność, że nie przyniósł ich z przedszkola
          właśnie? Oczywiście powiedziałam o problemie paniom, dyrekcji, zwróciłam uwagę,
          prosiłam o pilnowanie mycia rąk itd. Dzieci w przedszkolach ogólnie mają
          pasożyty. Jednak tak jak Ty nie możesz liczyć na zrozumienie rodziny męża, na
          sprzątanie, tak i ja nie mogę liczyć na odrobaczenie przedszkola, na sprzątanie
          w domach innych dzieci. My możemy pomagać tylko własnym dzieciom - całego świata
          nie wyleczymy. Takie jest moje zdanie.
          I tu jeszcze raz podkreślam, że Twoje pytania są jak najbardziej właściwe.
          Musisz znać zagrożenie i wiedzieć, jak chronić przed nim swoje dzieci.

          Mam nadzieję, że zrozumiałyśmy się smile
          Pozdrawiam
    • sweet.joan Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 21:12
      Co do glist: www.pfm.pl/u235/navi/199263
      "Jak się zarażamy glistnicą?

      Człowiek zakaża się przez spożycie pokarmów zanieczyszczonych jajeczkami z
      larwami. Jaja pasożyta znajdują się zwykle w kale innego żywiciela. Do zakażenia
      dochodzi drogą pokarmową przez połknięcie jaj, przenoszonych przez brudne ręce,
      zanieczyszczony kałem pokarm lub wodę.

      Cykl rozwojowy glisty ludzkiej

      Jaja glisty wydalane z kałem zawierają taką formę zarodka, która nie jest zdolna
      do zarażenia. Dopiero po 6-tygodniowym rozwoju poza ustrojem, w wodzie lub
      wilgotnej glebie powstaje zakaźna larwa. Po zakażeniu człowieka larwa dostaje
      się do jelita cienkiego. Tutaj wydostaje się z otoczki jaja, przebija się przez
      ścianę jelita do naczyń krwionośnych, a następnie z krwią wędrują do oskrzeli i
      pęcherzyków płucnych. Larwy odkrztuszane do jamy ustnej są połykane z plwociną i
      w ten sposób ponownie dostają się do jelit, gdzie dojrzewają w ciągu 2-3
      miesięcy od zakażenia. Glista bytuje w jelicie 13-15 miesięcy. Po tym czasie
      dochodzi do samowyleczenia, o ile nie nastąpi ponowne zakażenie lub powikłania,
      np. niedrożność jelita czy zapalenie wyrostka robaczkowego. W jelicie może
      przebywać nawet kilkaset glist jednocześnie. Samica produkuje ogromne ilości
      jaj, które są wydalane z kałem".

      Co możesz zrobić? Chyba tyle, co napisała Kropelkaa3. Mycie rąk przed jedzeniem
      - podstawa, zakaz brania czegokolwiek do buzi.
    • malka21 Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 22:46
      Co do glist to nie jestem zbyt dobrze zorientowana ale gdybym była w takiej
      sytuacji (zresztą sama zrezygnowałam z podobnych przyczyn z wyjazdu do rodziny
      w tym roku) to:
      1. Zabrałabym ręczniki papierowe do rączek
      2. Własną szczoteczke do paznokci i mydło (przy myciu rączek np. po wstaniu z
      łóżka również wyczyszczenie paznokci)
      3. Własne ręczniki i pościel (może rodzina to jakoś przełknie)
      4. Dla dzieci osobne sztućce i talerzyki (dla niepoznaki można kupić jakieś
      kolorowe np. z ikei, w końcu to dzieci i mogą jeść na czym chcą)
      5. Ja leczyłam dziecko balsamem i w czasie takiej wizyty pewnie dawałabym
      profilaktycznie balsam przez ten okres
      • sigvaris Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 20.12.06, 23:07
        Niesamowite, ale za odpisanie na Twój wątek zabierałam się dzisiaj kilka razy.
        Teraz w necie jestem z doskoku, więc mam tu 15 minut, tam 10 ... zwłaszcza w
        ciągu dnia.
        Uczciwie napiszę jak to było z uczuciami do tej sprawy w tym czasie.
        1. Pierwsze podejście. Chciałam napisać nie martw się... glistą ciężko się
        zarazić.. Jakoś te względy rodziny, świąt, "układności" z bliskimi brały górę.

        2. 2-gie podejście - byłam po lekturze postu Estusi. No i kompletnie się
        zdezorientowałam. Gdzieś mi przemknęły w telegraficznym skrócie te wszystkie
        posty o glistnicy, o róznych przypadkach...

        3. 3-cie podejście - prześledziłam potencjalny okres zarażenia u Estusi -
        wyszło mi, ze do tego zarażenia NIE mogło dojść u tej znajomej i jest to jednak
        (jeszcze czekam na jej post z potwierdzeniem) najprawdopodobniej to
        pierwotne "stare" zarażenie. W każdym razie jeśli jaja teraz wyszły w kale,
        zarażenie było najwczesniej w październiku, nie mogło być w grudniu, czyli
        podczas tej wizyty Estusi u tej właśnie podejrzwanej znajomej. Jeszcze raz
        przeczytałam sobie o zarażeniu glistnicą w takiej swojej podręcznej książce.

        4. 4-te podejście - skupiłam się na tym, co ja bym zrobiła. Zawsze jest to dla
        mnie jakiś wyznacznik tego co piszę i radzę. Ale jakoś mi ciężko szło.

        5. 5-te podejście - przeczytałam post Malki21 i mnie olśniło. Zrobiłabym tak
        jak ona pisze. Od punktu 1 do 5. Z dwoma wyjątkami, a właściwie dodatkami:
        kurację z pkt. 5 wprowadziłabym na okres minimum 2 tygodni. Kilka dni przed i
        kilka po pobycie. Dla wszystkich członków mojej rodziny, adekwatnie w dawkach
        do wieku (pow. 2 lat).
        I dodałabym pkt 6. - wizyte skróciłabym do niezbędnego minimum. Już przed
        wyjazdem do rodziny (żeby ich nie rozczarowac na miejscu) podałabym jakiś powód
        wcześniejszego powrotu...

        czyli szukałabym złotego środka.
    • kerstink Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 21.12.06, 08:48
      Gdy wczoraj czytalam twoj post, przyszlo mi do glowy tylko jedno: Balsam. Ale
      nie wiem, czy naprawde uchroni przed zarazeniem glista ? Nie kojarze, w jakim
      wieku sa dzieci. O Balsamie jest tyle na forum, ze nie chcialam mnozyc.
      Wiem, ze dla Polakow Wigilja to najwazniejsze swieto, niby sie wszystkim wybacza
      - wiec nie wiem, czy decyzja 'nie jedziemy' bylaby na miejscu. Przy ogolnie
      dobrych stosunkach osobiscie nie decydowalabym w ten sposob.

      Co do zarazenia w przedszkolu, to tez raczej widze, ze zagrozenie jest nawet
      bardziej niz realne. Nawet jesli dbaja w przedszkolu (w naszym naprawde dbaja,
      myja zabawki itd.).

      K.
    • sdomitrz Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 21.12.06, 10:57
      Dziękuję dziewczyny za odpowiedzi. Postaram się zastosować wszystkie środki
      ostrożności opisane przez Was. Rzeczywiście mało co mogę zrobić. Balsam kupimy.
      Starszy (5 lat) będzie dostawał po wizycie , młodsza córeczka chyba jest
      jeszcze za mała (15 mies.) Ale najbardziej to właśnie o nią się boję - idą
      zęby, trzyma ręce w buzi cały czas. Mam nadzieję, że jakos to przejdzie i
      rzeczywście glistą trusno się zarazić.
      Pozostają jeszcze lamblie dziadka. Chyba zrobię mu prezent świąteczny i kupię
      ze 2 butelki balsamu kapucyńskiego smile
      • kerstink Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 21.12.06, 11:39
        Nie wiem, czy 2 butelki wystarcza na kuracje 2 x 3 tygodnie !
        K.
    • monika262 Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 21.12.06, 11:14
      Dziewczyny bardzo dobrze radzą (ręczniki, talerzyki, dbanie o mycie rączek).
      Szczególną ostrożność zachowujcie w łazience (bo jajeczka glisty do rozwoju
      potrzebują WILGOTNYCH miejsc) - na dywanie i zabawkach są niegroźne!~

      Co do dziadka - ja myślę że zagrożenie jest naprawdę duże. Zarażenie glistami
      jest praktycznie niemożliwe, ale lamblie to co innego... Jeśli jedna osoba w
      rodzinie ma lamblie to jest ogromne prawdopodobieństwo, że mają je pozostali
      domownicy sad Cysty lambli mogą być wszędzie i są od razu gotowe do zarażenia
      (nie potrzebują ani odpowiednich warunków, wilgotności, ani 6 tygodni)
      A dlaczego dziadek sie nie leczy?
      Piszesz, że Twoje dzieci mają tak wiele dolegliwości (problemy z brzuszkiem,
      alergie, wysypki... robiłaś im kiedykolwiek badania kupki w kierunku właśnie
      pasożytów... Przepraszam, że teraz to piszę, ale takie uporczywe dolegliwości w
      ogromnej większości przypadków mają praprzyczynę w pasożytach właśnie. Świadczą
      o tym dziesiątki postów na forum)
      Pozdrowienia
      Monika
      • sdomitrz Re: Do Sigvaris i znawców - znów pytanie o pasoż 21.12.06, 16:05
        Cały czas badam juz od ponad 2 lat Średnio raz na kwartał - i to w tych
        polecanych tu laboratoriach. Badam w związku z candidą, a jak już idę, to daję
        kał także na pasożyty. Jeszcze nic ani razu nie wyszło, a latem dr M. i tak
        profilaktycznie odrobaczyła synka
        Dziadek niby się leczył i leczy od czasu do czasu, ale bez skutku. Mówi, że
        leki na niego nie działają. Ja zaś sądzę po przeczytaniu nt laMBLII tu na
        Forum, że po prostu dochodzi do zakażenia wtórnego, ponieważ nie sprzątają na
        koniec leczenia mieszkania
        Babcia twierdzi, ze nie ma lamblii, bo nic jej nie dolega, ale kto to może
        wiedzieć.....
        Ingerować z propozycjami raczej nie będę - nie zrozumieją i się obrażą. Bywamy
        u nich rzadko, mniej więcej raz na 6-7 mies.
Pełna wersja