azs i mięczak zakaźny- nie mam już siły...

27.12.06, 16:22
synek ma 3 latka, od 3 tygodni mięczaka - kilkanaście wykwitów pod pachą, ma
alergię na roztocza więc od października tragedia ze skórą, już nie tylko
zgięcia, ale i całe ciałko brzydkie i przy mięczaku nie można stosować
sterydów i elidelu(Alergolog powiedziała, że się rozsiewa)a tylko takie leki
leczą jego skórę. na dzień dzisiejszyy wygląda strasznie...kupiłam Emolium -
krzyczy, że go piecze. tylko Epikrem jakoś toleruje, ale ta maść nie wyleczy
takich zmian na skórze. poradźcie zanim pójdę do dermatologa.
    • atopik Re: azs i mięczak zakaźny- nie mam już siły... 27.12.06, 17:30
      Ja kupiłam jodynę i bez pomocy dermatologa sama usówam wykwity. Ważne aby po oczyszczeniu rankę szybko posmarowac jodyną, która zabija wirusa a tym samym zapobiega rozsiewaniu się mięczaka. Warto tez troche podreperowac odpornośc dziecka, bo przy oslabionym układzie odpornościowym mięczak powraca sad
    • aamo Re: azs i mięczak zakaźny- nie mam już siły... 27.12.06, 20:38
      witaj,
      miałam ten sam problem, czyli azs + mięczak.
      Pomogła wiyzyta u homeopaty. Leczenie trało trzy tyg. i mięczak sam zniknął.
      pozdrawiam
    • arsz Re: azs i mięczak zakaźny- nie mam już siły... 28.12.06, 12:58
      Podobno cały problem w leczeniu mięczaka polega na tym żeby usunąć dobrze ten pierwszy - zwany matką.
      Nie wiem jak to dokładnie jest, ale ja pierwszego zdrapałam sad I okazało się, że dobrze.
      Mały mięczaka miał przez 1,5 miesiąca.
      Alergolog powiedziała, że właśnie ta matka rozsyła następne i jak się nie wie który był ten pierwszy, to ciężko go zlikwidować.
      Mały ostatnią krostę miał w sierpniu. Od tego czasu zero nowych. Więc chyba już nie będzie.
    • magda-lis Re: azs i mięczak zakaźny- nie mam już siły... 28.12.06, 13:20
      www.choredziecko.pl/page2.html
Pełna wersja