Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci?

16.01.07, 14:24
Wiem, ze temat szczepien, co jakis czas wraca na forum, ale rozmawia sie glownie o szczepionce MMR2. Pamietam, ze przy tej okazji ktos polecal ksiazke o szczepieniach "Trucizna dla mozgu", ale znalezc jej nie moge.
Interesuje mnie Wasze zdanie na temat szczepien, bo niebawem bede musiala podjac decyzje o szczepieniach kolejnego potomka. O skutkach ubocznych nie mowi sie glosno, a jak pokazuje zycie (i forum) rozne "cuda" sie dzieja.
Czy szczepicie dzieci na wszystkie szczepienia obowiazkowe? Na platne, jakie? I na co absolutnie nie zaszczepicie i dlaczego?
Dziuniu pisalas kiedys, ze szczepionka na gruzlice jest archaiczna, ale (ponoc) zachorowanie na gruzlice w ostatnich latach wzroslo.
Bede wdzieczna za wszystkie odpowiedzi.
pozdr
B.
    • makrobiotyczka Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 17.01.07, 21:52
      Wlasnie przeczytalam ksiazke Szczepienia - NIEBEZPIECZNE ukrywane fakty . Nie
      pozwole na zadne szczepienia . Polecam
      • kruffa Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 18.01.07, 10:17
        I to jest przegięcie w drugą stronę sad. Jak przekartkowałam tą książkę to
        własnie takiej reakcji najbardziej się obawiam u matek.
        A do szczepień mam podobne podejście jak Isma.
        Ja chorowałam i na ospę i na odrę. Nie uważam aby były to jakieś tragiczne
        choroby. Jedynie jeśli dzieci nie zachorują w przeciągu kilkunastu lat ma ospę,
        odrę, różyczkę lub/i świnkę to będę się zastanawiac co z tm zrobic, bo różyczkę
        przechodziłam w wieku 28 lat i to rzeczywiście był problem.
        Mam jednak nadzieję, że uda im się zarazić tymi chorobamismile

        Kruffa
    • kerstink Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 18.01.07, 08:09
      Nam pozostaly tylko niektore szczepienia, mam zamiar to ustalic z lekarzem, co w
      tej sytuacji zrobic. Pare lat temu nie mialam jeszcze takiej swiadomosci, ze
      szczepienia moga byc szkodliwe.
      Na forum Zdrowie znalazlam jeszcze taki link:

      www.melhorn.de/Impfen/indexpolnisch.htm
    • isma Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 18.01.07, 08:32
      Zaszczepilam na gruzlice, blonice, polio, tezec, krztusiec, zoltaczke.
      Wybieralismy zawsze szczepionki platne, zabite. Dziecko jest mocno uczulone na
      bialko jaja kurzego.

      Z obowiazkowych szczepien, nie zaszczepilam (M. ma 4 lata), i, jesli sie uda,
      nie zaszczepie, szczepionka potrojna. Jako dziecko mialam odre i zyje. Nie
      wydaje mi sie, zeby przechorowanie - w wiekszosci, rzecz jasna, bo powiklania w
      kazdej sytuacji sie moga zdarzyc, nawet po szczepieniu - bylo skrajnie
      niebezpieczne.

      Nie szczepilam na zadne pneumo-, menigo- i inne -koki. Uwazam, ze na tyle
      dobrze znam stan swojego dziecka, iz ewentualne niepokojace objawy jestem w
      stanie wychwycic wczesnie, mam latwy dostep do szpitali, w tym
      wyspecjalizowanych w neuroinfekcjach, wiec nawet w przypadku ewentualnego
      zachorowania mam szanse dzialac skutecznie.

      Byc moze, jak M. bedzie wieksza, zaszczepie ja osobna szczepionka na rozyczke.
      Byc moze tez zaszczepie ja za kilka lat przeciw wirusowi brodawczaka, o ile
      bedzie dostepna.

      Nawiasem mowiac, obecnie notuje sie spora liczbe zachorowan na krztusiec - mimo
      szczepien ;-(((.
      • solidna Re: O widze, ze cos drgnelo:) 18.01.07, 13:35
        O
        • solidna Re: O widze, ze cos drgnelo:) 18.01.07, 13:39
          A co to znaczy "szczepionki zabite"?
          Troche sie sytuacja rozjasnie, ale widze, ze jednak nie jestem gotowa na radykalne posuniecia- Nie szczepie dziecka w ogole! Hm... i ciekawe jak beda reagowac babeczki z przychodnismile Z mmr2 problemow nie robily.
          Zostaje mi jeszcze dokladnie sprawe przemyslec.
          dzieki za odp
          • isma Re: O widze, ze cos drgnelo:) 19.01.07, 08:50
            Chodzi glownie o szczepienie przeciw polio, bo tu refundowana jest tylko
            pierwsza dawka szczepionki zabitej, pozostale dawki przy braku przeciwskazan
            (deficyty neurologiczne, immunologiczne) podaje sie zywe.

            Szczepionki zabite to takie, w ktorych patogen jest zywy, ale droga mutacji
            zostal pozbawiony szkodliwych wlasciwosci. Ryzyko podania takiej szczepionki
            polega na tym, ze atenuowane szczepy moga przejsc w forme w pelni wirulentna,
            zwykle silniejsze sa tez odczyny poszczepienne.
            A w szczepionkach zabitych patogeny sa, no... zabite wink)), czyli patogen jest
            w pelni nieaktywny. Tu z kolei ryzykiem jest to, ze odpornosc utrzymuje sie
            zwykle krocej, a nawet moze sie w ogole nie wytworzyc.

            Aha - i jeszcze jedno. Nigdy nie zdecydowalabym sie na nieszczepienie w ogole.
            Co wiecej, jestem pierwsza, ktora po byle drasnieciu przez zwierze domowe leci
            po anatoksyne przeciwtezcowa, bo wiem, czym sie moze zlekcewazenie ryzyka tezca
            skonczyc ;-(((.
    • malika5 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 18.01.07, 14:07
      A ja szczepię moje dziecko wszystkimi szczepionkami obowiązkowymi. Wierzę w
      medycynę i statystykę. Dzięki szczepionkom żyjemy obecnie znacznie dłużej i
      zdrowiej niż wtedy gdy ich nie było. Wiele bardzo groźnych chorób udało się
      prawie całkowicie wyeliminować z obiegu (oczywiście na jakiś czas bo wirusy i
      bakterie też walczą o przetrwanie i powrócą w zmienionej formie). Wiadomo, że
      szczepionka jak każdy lek, może komuś zaszkodzić. Tak samo jak niektóre pokarmy
      mogą u niektórych osób, silnie uczulonych wywołać wstrząs. I co wszyscy mamy
      ich nie jeść? Mam natomiast mieszane uczucia co do szczepionek skojarzonych i
      gdybym miała teraz wybierać to bym ich dziecku nie podała (kiedyś kupiłam).
      Teraz moja alergolog zaleca mojemu małemu szczepienie Prevenarem, przeciw
      pneumokokom. To dlatego, że jest nosicielem, ma obniżoną odporność, przechodził
      zapalenie ucha, zatok i straszne katary ostatnio. I też go zaszczepię- bardziej
      ufam znanej mi lekarce niż jakiemuś nieznanemu autorowi książki, który być może
      chce zarobić na niepotwierdzonej sensacji.
    • arsz Wszystko pięknie... 18.01.07, 22:24
      tylko jak zrobić, żeby nie zaszczepić obowiazkowymi?
      Jak lekarz mówi, że nie widzi problemu.
      Co pójdę i powiem, że nie?
      • malika5 Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 07:50
        Nie wiem jak to jest ze szczepieniami, bo normalnie to na każdy zabieg medyczny
        musisz wyrazić zgodę. Jak się nie zgadzasz to nie mogą ci nic zrobić.
        Ale ze szczepieniami chyba jest inaczej, bo byłam świadkiem w przychodni jak
        policja przyprowadziła na szczepienia nastolatka, który się nie zgłaszał sam
        (oni chyba teraz w szkole nie robią szczepień?). Chyba szczepienia są
        obowiązkowe z uwagi na dobro ogółu czy coś?
        • arsz Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 10:07
          No właśnie. Wiem, że gorozi kara grzywny. Ale jak piszesz, że przyprowadza Policja, to już w ogóle.
          • magdamroziuk Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 10:46
            Wiem, że porównanie ludzi do zwierząt nie jest może super analogią, ale z moich
            doświadczeń (miałam kilka psów, mnóstwo znajomych miało psy) wynika, że
            zaniedbanie szczepień, to rychła śmierć zwierzęcia. Fakt, psy chorują na inne
            (może groźniejsze?) wirusówki, ale jednak.
            Teraz można w internecie znaleźć wszystko - niestety też dużo bzdur i artykułów
            pisanych przez różnych cudaków. Nie wierzę w byle informacje z sieci.
            Nie wyobrażam sobie nie zaszczepić dziecka (zdrowego, zakwalifikowanego do
            szczepień).
            Z dodatkowych szczepiliśmy na Hib (z doświadczeń siostry - jej córeczka długo
            chorowała przez te bakterie). Poza tym szczepionki skojarzone z Hib powodowały
            mniej stresu dla dziecka - bezpieczniejsze (aceluralny krztusiec) i mniej ukłuć.
            Z innych dodatkowych szczepiłam tylko ospę przed pójściem do przedszkola.
            Zamierzam jeszcze zaszczepić na żółtaczkę typu A.
            Jeżeli pojawiłoby się u nas drugie dziecko - to jeszcze na pneumokoki
            (starszego), żeby ochronić maluszka.
            A sama chcę się zaszczepić na hpv.

            Aha, mój tato zmarł na raka wątroby. Rak rozwinął się z powodu marskości
            wątroby spowodowanej wieloletnimą działalnością wirusa żółtaczki typu B -
            wszczepili mu w szpitalu. Gdyby wtedy były na to szczepionki, to mój tato by
            żył.

            Możecie nie szczepić dzidziusia nawet na Hbs. Ale potem, jak będziecie musieli
            pójść z dzieckiem np do szpitala, to nie płaczcie, że dziecko zachorowało na
            żółtaczkę.

            Możecie nie szczepić na polio, tężec, krzrusiec - ale nie płaczcie, jak dziecko
            się skaleczy w piaskownicy i zachoruje na tężec.

            Tak można ciągnąć dalej.
            • inna.basia Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 12:09
              Aha, mój tato zmarł na raka wątroby. Rak rozwinął się z powodu marskości
              > wątroby spowodowanej wieloletnimą działalnością wirusa żółtaczki typu B -
              > wszczepili mu w szpitalu. Gdyby wtedy były na to szczepionki, to mój tato by
              > żył.

              Równie dobrze można by powiedzieć, że gdyby Twój tato nie poszedł do szpitala to
              by mu nie wszczepili i też by żył. Sam tego wirusa nie złapał.
              Teraz szczepionki są obowiązkowe przed kazdym zabiegiem, ale czy naprawdę każde
              dziecko musi byc szczepione? Mam troje dzieci i żadne nie było w szpitalu (a
              najszybciej tam można się zarazić) to może lepiej by było dla nich gdyby zostały
              zaszczepione nieco później, np po skończeniu 2 lat?


              > Możecie nie szczepić na polio, tężec, krzrusiec - ale nie płaczcie, jak dziecko
              >
              > się skaleczy w piaskownicy i zachoruje na tężec.

              Akurat tężec dobrze jest zaszczepić, ale mimo zaszczepienia przy zranieniu
              dostaje się zastrzyk przeciwtężcowy. A jeśli się ranę odkazi wodą utlenioną
              ryzyko zakażenia jest znikome - tężec o ile wiem rozwija się w warunkach
              beztlenowych. Więc w zasadzie można sie nie szczepić i uważać i też powinno być
              dobrze.
              Mnie wkurza, że nie mam prawa wyboru w kwestii szczepień. Dobro ogółu ponad
              dobrem jednostki, tak to jakoś... komunistycznie brzmi.
              • magdamroziuk Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 14:39
                > Równie dobrze można by powiedzieć, że gdyby Twój tato nie poszedł do szpitala
                t
                > o
                > by mu nie wszczepili i też by żył. Sam tego wirusa nie złapał.

                Jakby wtedy nie poszedł, to napewno by już wtedy nie żył. Nerki odmówiły mu
                posłuszeństwa - silna reakcja uczuleniowa.

                > Teraz szczepionki są obowiązkowe przed kazdym zabiegiem, ale czy naprawdę
                każde
                > dziecko musi byc szczepione? Mam troje dzieci i żadne nie było w szpitalu (a
                > najszybciej tam można się zarazić) to może lepiej by było dla nich gdyby
                został
                > y
                > zaszczepione nieco później, np po skończeniu 2 lat?

                To dziękuj Bogu (jeśli wierzysz), że miałaś tyle szczęścia. Przed planowanym
                zabiegiem owszem - jest czas na szczepionki. Ale wiele sytuacji jest
                nieplanowanych - a wypadki niestety dzieciom też się zdarzają. Albo
                nieplanowana infekcja wymagająca dożylnego podawania leków. I wtedy nie ma
                czasu na szczepienie.

                > Akurat tężec dobrze jest zaszczepić, ale mimo zaszczepienia przy zranieniu
                > dostaje się zastrzyk przeciwtężcowy. A jeśli się ranę odkazi wodą utlenioną
                > ryzyko zakażenia jest znikome - tężec o ile wiem rozwija się w warunkach
                > beztlenowych.

                Ha, żeby było tak różowo (wystarczy woda utleniona), to tężec nie byłby taki
                niebezpieczny. A jak nie zauważysz zranienia? Nie zawsze krew leje się ciurkiem.

                > Mnie wkurza, że nie mam prawa wyboru w kwestii szczepień. Dobro ogółu ponad
                > dobrem jednostki, tak to jakoś... komunistycznie brzmi.

                I tu większość szczepień to właśnie przede wszsytkim dobro i ochrona jednostki.

                A co to ma wspólnego z komunizmem? Śmieszne, ale właśnie pesudokomunizm jaki
                był w naszym kraju zabił myślenie społeczne, teraz cokolwiek dla dobra ogołu to
                komunizm. Wiesz, w krajach które komunizmu nie doświadczyły, jak na USA, dobro
                społeczne jest w cenie.
                • inna.basia Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 17:25
                  > To dziękuj Bogu (jeśli wierzysz), że miałaś tyle szczęścia. Przed planowanym
                  > zabiegiem owszem - jest czas na szczepionki. Ale wiele sytuacji jest
                  > nieplanowanych - a wypadki niestety dzieciom też się zdarzają. Albo
                  > nieplanowana infekcja wymagająca dożylnego podawania leków. I wtedy nie ma
                  > czasu na szczepienie.

                  Dziękuję. Wiem, że jest za co.
                  Owszem, wypadki się zdarzają, ryzyko jest, ale to, czy je podejmę czy nie - to
                  powinna być moja broszka. Wielu moich znajomych było z dziećmi w szpitalu, ja
                  mam na tyle zdrowe dzieci i na tyle umiem sobie radzić przy infekcjach (choćby
                  przy biegunce), że nie było takiej potrzeby, więc wolałabym zaryzykować i nie
                  szczepić tak wcześnie, tylko jak będą ciut starsze (w gruncie rzeczy zdaję sobie
                  sprawę, jak łatwo się zarazić wirusem typu B w szpitalach).

                  Od kiedy przeczytałam, że są kraje, które małych dzieci nie szczepią, nie mogę
                  przestac o tym mysleć, dlaczego u licha inni mogą "ryzykować" a ja nie?
                  Skoro ktoś chce się leczyć homeopatycznie (a jak wiadomo homeopatia jest
                  przeciwna szczepieniom) także powinien mieć do tego prawo. Wielu osobom dopiero
                  homeopatia pomogła, po tym jak medycyna konwencjonalna nie miała zbyt dużo do
                  zaoferowania i dziecko wciąż chorowało. I co oni mają zrobić? Wierzyć med.
                  konwencjonalnej która się nie sprawdziła i szczepić "bo dobro ogółu", czy
                  swojemu homeopacie, któremu ufają?

                  Do tego wszystkiego tak się składa, że jeśli moje dziecko nie będzie szczepione
                  i się zarazi - to przede wszystkim ono poniesie konsekwencje tej choroby, bo
                  przeciez nie osoby zaszczepione, prawda? Więc gdzie tu dobro ogółu? Kto chce
                  się szczepić i wierzy w szczepionki nie powinien mieć mi za złe, że ja szczepić
                  nie chcę, bo przecież jemu nie zagrażam. Prawda?

                  Gruźlica mimo szczepień wraca, inne choroby wracają, osoby szczepione chorują
                  mimo zaszczepienia, a lekarze tłumaczą, że to nic, bo dzięki szczepieniom lżej
                  się przechodzi chorobę. Czy na pewno? Są jakieś niezależne badania na poparcie
                  tej teorii? Śmiem wątpić że tak jest - przeszłam lekką ospę jako dziecko, nie
                  uodporniłam się, a później, gdy jako dorosła zachorowałam drugi raz przeszłam ją
                  ciężko. Więc wcześniejszy kontakt z wirusem nie za specjalnie mi pomógł...


                  > A co to ma wspólnego z komunizmem? Śmieszne, ale właśnie pesudokomunizm jaki
                  > był w naszym kraju zabił myślenie społeczne, teraz cokolwiek dla dobra ogołu to
                  >
                  > komunizm. Wiesz, w krajach które komunizmu nie doświadczyły, jak na USA, dobro
                  > społeczne jest w cenie.

                  Myślenie społeczne i dobro ogółu to piękne hasła, ale nie zawsze warte
                  ograniczenia wolności i na pewno nie warte uszczerbku zdrowia mojego dziecka.
                  Zbyt dużo zagrożeń, zwłaszcza dla alergików płynie z pewnych szczepień, by tak
                  łatwo się decydować na nie w imię dobra ogółu. Wszak to nie o szczepienie na
                  czarną ospę idzie, tylko o np. odrę świnkę i różyczkę. To jednak inny kaliber
                  choroby. (i do licha - po co niespełna 2 letniego chłopca szczepić na różyczkę?
                  Po co małe dziewczynki szczepić na świnkę? Byłam szczepiona na różyczkę w wieku
                  nastu lat i to było bardziej rozsądne niż MMR po 14 mcu życia, nierzadko u
                  alergika na jajko... Pies z kulawą nogą nie pytał czy dziecko jest uczulone, za
                  to mnie grozi grzywna za uchylanie się od obowiazku szczepienia... Tak w
                  praktyce wygląda dbanie o dobro ogółu. To ja już wolę dbać o dobro jednostki i
                  sama decydować o sobie i swojej rodzinie.

                  Stany nie są najszczęśliwszym przykładem - słyną z dużego ograniczania prawa
                  jednostki, wolność mają zagwarantowaną, tylko jak przychodzi co do czego są
                  obwarowani przepisami znacznie bardziej niż my. Ale to juz OT. Co do komunizmu -
                  obowiązkowe szczepienia to relikt starych czasów, czyż nie?

                  Przydałaby się jakaś debata publiczna na temat szczepień, o. Tylko że lobby
                  farmaceutycznie nie byłoby zainteresowane...
            • arsz Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 13:26
              Wiesz co mnie wkurza, że każdy wie lepiej.
              Czy jak moje dziecko dostanie zapaści to ty będziesz z nim jechała do szpitala z łopoczącym sercem?
              I co mi powie wtedy lekarz? Że do tej pory nie reagował wstrząsowo, to skąd on mógł wiedzieć.
              Lekarz nie widzi problemu. A ja widzę. Mały jest uczulony na białko jaja kurzego. Nigdy go nie dostał bezpośrednio, ale jak ja jadłam karmiąc piersią, to skóra była w tragicznym stanie. Na razie boję się podać żółtko, nie mówią już o jajku.

              Może przesadzam, a może nie.
              Ale nie przesadzajmy. Szczepienia na odrę świnkę i różyczkę nie jest wg mnie super potrzebnym szczepieniem.

              Najlepiej zaszczepmy się na wszystko. I to obowiązkowo. A co.

              A tak w ogóle to zanim ocenisz, że ktoś się naczyta bzdur w necie, to się zastanów.
              Skoro ktoś nie chce szczepić, to może ma jakieś podstawy do tego.

              I nie mów żebym zmieniła lekarza, bo ten którego mam i tak jest najsensowniejszy.
              • konkubinka Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 13:33
                a ja mysle , ze to temat rzeka .Sledze i tak naprawde ososbiscie mnie temat
                dotyczy i moich dzieci.Jednak po przekopaniu sie przez rozne fora i watki
                stwierdzam , ze dyskusja zawsze bedzie w stylu :
                czy ojciec powinien placic wiecej na dziecko
                czy pierwsza byla kura czy jajko
                czy telewizja jest szkodliwa dla dzieci i czy je oglupia

                a my i tak nie wiemy co nam los zgotuje.
                Ostatno namietnie odladam drG na Discovery i jakos takie myslenie
                pesymistyczne mnie naszło, że walczymy z wiatrakami i zawsze ktos na nas zrobi
                duuza kasę.
              • asik37 Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 13:42
                moje dziecko jest uczulone na jaja i nasz alergolog powiedział ze w zadnym
                wypadku nie wyda zgody na szczepienie na odre, swinke, rozyczkę, pani dr
                powiedziała, ze jesli sie rodzice upierają to mozna dziecko zaszczepic ale na
                ich odpowiedzialnosc (pisemną prosba). Syn nie został zaszczepiony.
                Jesli chcesz sprawdzic czy dziecko bardzo zle znosi jaja zrob mu tzw "watch
                test" tzn przy okazji smazenia jajecznicy wez trochę takiej jajecznicy (chodzi
                o to zeby jaja były sciete) na palec i dotknij nim buzi dziecka (np policzek)
                jesli wyskocza czerwone plamy (bable) nie ryzykowałabym podawania dzecku puki
                co nawet zołtka...nie wspominając juz o tym szczepieniu
                • arsz Re: Wszystko pięknie... 19.01.07, 19:36
                  Po surowym białku nałożonym np. na plecy (tak nam przez przypadek wyszło) jakiś czas temu wychodziły bąble jak po ugryzieniu komara.
                  W tej chwili nie ma już tak gwałtownej reakcji, bo sprawdzałam.
                  Ale podać to jednak się boję. Tym bardziej, że mały je kilka rodzajów mięsa, więc zupełnie nie widzę potrzeby podawania jajek.

                  Z drugiej strony czytałam, że jak poda się okruszek białka jaja kurzego i nic się nie dzieje, to szczepić można.
                  Ale ja się boję podać.
    • halszka111 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 19.01.07, 20:00
      Ja nie szczepię na odrę itd., moje dziecko jest uczulone na jajko kurze i nie
      zmierzam ryzykować. NAwet nie chodzi mi o reakcję wstrząsową, która jest
      naturalnie możliwa, ale o pogłębienie alergii (i inne cuda, o których była tu
      już niedawno dyskusja) które często po tej szczepionce występują a o których
      lekarze oczywiście milczą. Wszystkie obowiązkowe szczepionki mój syn miał
      robione (niestety) i teraz zastanawiam się nad dalszymi (poza odrą, różyczką i
      świnką) co do której decyzję podjęłam na nie. Dodam, że leczę dziecko
      homeopatycznie.
    • malika5 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 20.01.07, 08:24
      W sumie szczepienie lub nie to jest kwestia kalkulacji ryzyka. Każde zachowanie
      ma swoje ryzyko- nawet siedzenie na kanapie jest ryzykowne. A każdy to ryzyko
      kalkuluje sobie inaczej. Niektórzy nie latają samolotami bo uważają to za
      ryzykowne, niektórzy nie jeżdżą windą, niektórzy nie jedzą słodyczy, u każdego
      to jest inaczej.
      Pewne działania, tak jak szczepienia powinni podjąć wszyscy, żeby się one
      udały. Tak jak wyeliminowanie całkowite niektórych chorób, np. ospy. Nasze
      dzieci nie są już na nią szczepione a my byłyśmy.
      Jednak uważam że taka masówka przy szczepieniach to zły pomysł. Konieczne jest
      indywidualne podejście do każdego pacjenta. U nas szczepienia traktuje się jak
      ważenie i mierzenie dzieci- bez skutków ubocznych, za to bardzo potrzebne.
      • halszka111 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 20.01.07, 10:09
        Nasze dzieci nie są szczepione na ospę???? Moje były...
        • malika5 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 20.01.07, 22:00
          Na ospę wietrzną tak, ale nie na ospę prawdziwą czyli tzw. czarną ospę. W
          polsce szczepiono na nią do 1980r- ślad po szczepieniu to taka
          charakterystyczna okrągła blizna na ramieniu.
          • halszka111 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 21.01.07, 10:18
            Szczepienie na ospę wietrzna jest nieobowiązkowe i moje dzieci go nie miały.
            NAtomiast w książeczkach zdrowia jest wyraźnie napisane szczepienie na ospę,
            więc nie jest prawdą, że nie szczepi się po 1980 roku.
            • halszka111 Re: Na co szczepicie - NIE szczepicie dzieci? 21.01.07, 15:34
              Ups, no faktycznie nie były, przepraszam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja