alohaa
26.01.07, 10:58
Jakoś długo nie miałam okazji pisać na forum, bo już było dobrze ...
Tydzień temu po 2-dniowej wizycie u teściów córka (2,5 roku) wróciła z
czerwonymi dłoniami. Wysypka jest głównie na stronie wewnętrznej, i nie sa to
typowe krostki tylko raczej plamki, raczej słabo wyczuwalne pod palcem (ale
jednak). Mysłałam, że cos zjadła, ale mija tydzien i zero poprawy a nawet jest
gorzej, bo do tego popękała jej skóra na końcach palców. Ogólnie ręce
wygladają jak u zawodowej praczki: czerwone (od tej wysypki), pomarszczone,
jakby zniszczone i te pękajace palce. Kontaktówke wykluczyłam, bo raz że mała
do kontaktówki skłonności nie miała, ewentualne podejrzane alergeny
odstawiłam, ale poprawy nie ma. Innych objawów typu biegunka, gorączka tez nie
ma (poza bardzo bardzo delikatnymi wysypkami na tułowiu). Wysypek do tej pory
tez na dłoniach nie miewała.
Za to na moich dłoniach pojawiły się podobne czerwone plamki, tyle, że mniej
liczne. I parę takich plamek - ze 3 na krzyż - pojawiły sie u mnie jeszcze
zanim pojawiły sie u dziecka.
Może macie jakies typy. U lekarza nie byłam jeszcze raz, żeby mała nie
podłapała jakiegos wirusa, bo teraz ludziska masowo chorują a dwa, że nie
chcę, żeby zbył nas jakąś maścią czy antybiotykiem tak na zapas na wytrucie
wszelkich robali.