dorotklew.6
18.02.07, 22:45
Witam wszystkich.
Poczytałam trochę, ale jednak nie znalazłam niczego, co poprawiłoby mi nastrój
i dodało choć trochę otuchy.
Moja córka ma glisty od co najmniej 3 lat (sama ma 5,5). I tyle czasu jest
leczona różnymi lekami: Pyrantelum, Zentel, Vermox, nawet Paraprotex z firmy
Cali Vita. Bez skutku. Objawy początkowo były niezbyt uciążliwe, ale od mniej
więcej od roku bardzo się nasiliły. Od października były już trzy antybiotyki.
Prawie cały czas inhalacje z Pulmicortu i Berodualu ze względu na kaszel i
duszności. Niemal przez cały czas chrząka. Miewa takie napady suchego kaszlu,
że boimy się o jej życie, kiedy nie może wziąć oddechu. Nie wiem, czy nie będę
musiała zwolnić się z pracy, bo przedszkole wykluczone w takiej sytuacji i nie
znajdę nikogo do opieki nad tak chorym dzieckiem. Ostatnie dwa badania kału
były ujemne ale nie mam złudzeń, gdyż objawy są. W tej chwili zaczyna się coś
dziać w przewodzie pokarmowym, bo stolce o rzadkiej konsystencji i 2, 3 razy
dziennie. Byłam z małą w szpitalu. Zrobiono jej badania. Wszystko w normie
(oprócz tego, że robale). Panie lekarki stwierdziły, że w tej sytuacji
podawanie inhalacji jest bezcelowe. Odstawiłam. Nie wiem, czy tak można od
razu bez zmniejszania dawki, ale to już dwa dni i nic się nie dzieje. Na razie
"tylko" chrząka. Czyli to, co zawsze. Boję się tych ataków suchego kaszlu, że
nie zdążę na pogotowie...
Czy jest ktoś, kto podpowie mi, co mam robić?
Jak pozbyć się pasożytów? (nadmieniam, że znane mi są i stosuję wszystkie
zalecenia dotyczące postępowania przy glistnicy).
A może ktoś zna dobrego lekarza, parazytologa czy innego specjalistę i
umożliwiłby mi kontakt z nim?