szara_mysz1
21.02.07, 10:49
witajcie,
własnie wróciłam z przychodni z Kubą. Mały skończył 13 m-cy i dziś powinien
być szczpiony na odrę + świnkę + różyczkę a ja nie wyraziłam na to zgody.
Niestety nie znalazłam zrozumienia u pediatry synka. Wręcz zostałam uznana za
nawiedzoną. Poprosiłam a odłożenie szczepienia na jakiś czas, może pół
roku...rok. Niestety argumenty że powikłania poszczepienne, nasilenie alergii
(mamy problemy m.in. z białkiem mleka krowiego i białkiem jaja), że autyzm
nic nie dały. Od razu pielęgniarka przyniosła mi deklarację że nie wyrażam
zgody na szczepienie bo nie chca mieć problemów z sanepidem. Lekarka patrzyła
na mnie jak na wyrodną matkę, jakbym podpisywała wyrok śmierci. Podobno w jej
praktyce nie zdarzyło się powikłanie a ja tu odstawiam cyrk.
Decyzję o nie szczepieniu podjęłam po kansultacji z dr M.
KIedy jestem już po dzisiejszej "wymianie zdań" mam mieszane uczucia czy
dobrze zrobiłam.
Poza tym grozi mi kara finansowa. Może ktoś wie ile?
Pozdrawiam.