czakaka
12.03.07, 13:27
Chcę opisać przypadek mojego syna, żeby 1. podziękować wszystkim Mamom,
których doświadczenie opisane na forum bardzo mi pomogło, uważam, że im
więcej będzie tu info od mam i rodziców tym szybciej lekarze się obudzą, 2.
zachęcić do głębszego zastanowienia rodziców decydujących się na szczepienia,
3. szukam osób z podobnym doświadczeniem.
Syn urodził się po bezproblemowej (jak mi się wydawało) ciąży, o czasie,
poród naturalny (byłam bardzo zadowolona, mam porównanie z
pierwszym „nieludzim” rodzeniem). Ważył 4040 , długi na 57 cm. Dostał 10
punktów, ale neonatolog od razu kręciła głową, że poród urazowy. Z
perspektywy czasu wiem, że dzieci powyżej 4 kg powinny być od razu brane na
cesarkę. Problemy zaczęły się w 2 dobie, gwałtownie skoczyła bilirubina do
330 umol/l. Przy pierwszym dziecku mieliśmy to samo, więc tym razem lekarz
dostała wcześniej info od rodziców. Nie mamy konfliktu, BTA ujemne. Miał
praktycznie non stop fototerapię i kroplówkę na przemian z karmieniem
piersią. Dostał antybiotyk Unasyn i wit. K. 1. CRP 14,6 mg/dl, w wypisie 4,5
mg/dl (norma 10mg/dl). Na porodówce w Żeromskim (Kraków) spędziliśmy 10 dni.
Po kontrolnym badaniu bilirubiny znowu nadawał się do leczenia szpitalnego.
Nasz pediatra POZ jest w Prokocimiu, skierował małego na oddział i pytał
dlaczego było mieszane karmienie? I naturalne i butelkowe? Kazał dziecko
odstawić na 2 doby a potem przegotowywać moje mleko. To stary i doświadczony
lekarz. Wystarczyło, że wyszłam na oddział a tam młode lakarki, „karmić,
karmić piersią”. O nie! Wróciłam na moment do domu i znalazłam w internecie
inhibitor betaglukuronidazy. Nie ma go w mieszankach i dlatego u dzieci,
które mają hiperbilirubinemię, stosuje się taką kontrowersyjną metodę. Po
doświadczeniach z córką zdecydowałam, że tak się przeleczymy, krótko i
zwięźle.
Potem zaczęły pojawiać się inne problemy. Niespokojny sen, wiszenie na cycu,
refluks. To nie były kolki ale taki ogromny niepokój. W 2 miesiącu życia po
namowach naszego pediatry zgodziliśmy się na eksperymentalne szczepienia w
Prokocimiu, szczepionkami Infanrix Hexa, Prevenar, Meningitec, Hib. Badania
prowadziła firma Wyeth. Starsza miała iść do przedszkola i chciałam młodszego
zabezpieczyć. Znaleźliśmy się w grupie, w której dzieci dostawały np. 3
szczepionki jednocześnie. Po pierwszym szczepieniu (Infanrix Hexa+
Hib+Prevenar+Meningitec) mały dostał gorączki (6 godzin od szczepienia) 39,5,
podwyższona temperatura utrzymywała się 2 doby. Na 2 tygodnie stracił apetyt
i skręcił się jak liść w swoje płodowe C. I tu zaczęły się kolejne problemy:
asymetria. Mam duże dzieci, córka wyszła z tego sama, syn, uważam, że
pogorszyło się właśnie po szczepieniu. Zaliczyliśmy rehabilitację w
Prokocimiu (ŻENADA) , Prochową dr Drewniak po miesiącu ćwiczeń rzucała
dzieckiem jak workiem kartofli i mówiła, że nie ćwiczyliśmy, prywatną
fizjoterapeutkę. A ćwiczyliśmy. Mały ryczał, ja nad nim, a do tego córka,
która od urodzenia brata czuła się bardzo zaniedbana. Kazano nam zabrać mu
zabawki, bo zaciskał rączki, potem ręce zrobiły się sztywne trzymał je w
kształcie litery T. Mały zaczął się autyzmować, wzrok nieobecny, płacz
nieutulony, obraził się na mnie. Dziecko, które nie chciało być dotykane, nie
przytulało się, tylko mnie odpychał. Do tego wzmogło się napięcie mięśniowe,
nie chciał ssać, do 6 miesiąca dociągnęłam go na mleku z laktatora. Pił z
piersi tylko przez sen, gdy był przytomny nie było szans. Szukałam w
książkach, bo lekarze mają swoją mantrę, „niemożliwe, ależ skąd, a w
podtekście matka wariatka”. Polecam wszystkim Jan de Vries, Matka i dziecko.
Pierwsze lata życia dziecka”. Angielski naturopata, który pisze o
podejrzeniach korelacji autyzmu i szczepień. Dla mnie zasadnicze przesłanie:
szczepienia tak, ale pojedyncze szczepionki a nie koktajle!!!!!! Nasze
doświadczenie to potwierdza. Z relacji lekarza prowadzącego badania wiem, że
podobno na 115 dzieci tylko 2 dzieci (obaj chłopcy) chorują. Ze słyszenia
wiem, że kilkoro dzieci zachorowało na ospę przed ukończeniem 6 miesiąca.
Pomimo ochrony „z brzucha matki”, mogły to być autentyczne zachorowania lub
ktoś podał, żeby wycofać się z projektu. Takie badania firma robi w całej
Europie, cel zalegalizowanie łączonej szczepionki.
Obejrzałam film „Usłyszeć ciszę” o autyzmie poszczepiennym w Anglii,
identyczna jak u nas ignorancja tego co mówi matka. Teraz już to lepiej
rozumiem. Info, że szczepionka powodowała uszkodzenie jelit a do dawało
zatrucie mózgu przez substancje przemiany materii. Pomagała dieta, szukają
dlaczego niektóre dzieci chorują a inne nie, koncern wliczył odszkodowania w
koszty. Jakbym widziała siebie.
W końcu uratowała nas pani Ania, polecona fizjoterapeutka. Ćwiczyła z małym
2, 3 razy w tygodniu. Efekty przyszły po 2 miesiącach, cała rehabilitacja
trwała ponad 3 miesiące. Do 8 miesiąca praktycznie leżał jak kłoda, nie
przewracał się brzuch/plecy, nie siadał. Potem nagle zrobił skok , dużo
raczkował, zaczął chodzić po 1. urodzinach. Znacznie się uspokoił jakby
ucieszył się własnym ciałem, rowija się bardzo dobrze, nie licząc infekcji.
Równolegle mieliśmy problemy skórne, pogorszyło się po odstawieniu od piersi,
stwierdzone AZS, dermatolog wspomniała o gronkowcu, dostaliśmy maść ze
sterydem i sytuacja wydawała się opanowana. Córka poszła do przedszkola. Sama
nie chorowała, ale ciągle coś przynosiła. Gwałtownie pogorszyło się po
Świętach BN 2006. Gorączki powyżej 39,5, zbijane Nurofenem tylko na chwilę,
katar, słaby kaszel albo i bez tego. Kontrola u laryngologa, ucho czerwone,
stwierdziła, że było zapalenie. Śmierdząca wydzielina. Leczony Biseptolem,
Klacidem, Biodacyną (zastrzyki), galopująco źle. Początek lutego, przez 10
dni pobyt na Strzeleckiej. Leczony Biodacyną, Ampiciliną i Hydrokortizonem
dożylnie. Zaliczyliśmy rotha, które lekarz prowadzący uważała za kończący
objaw zapalenia oskrzeli, tylko się śmiać. W wynikach pokazała się anemia.
Zdecydowałam, że kończę z medykami.
Po wyjściu wymioty od suchego pokarmu (chrupka itp. ), biegunki. Kąpiele w
soli bocheńskiej 2, 3 razy dziennie, zwiększanie roztworu, powrót apetytu w
dwa dni, szybko nabrał ciała. Konsultacja u pulmonologa/alergologa, póki
czysta skóra po hydrokortizonie. Zalecony Fenistil i przejście na Bebilon
Pepti. I tu usiadłam na forum...szok! Nikt do mnie nic nie mówił o grzybach i
pasożytach (dzięki Dziewczyny!), a dziecko było przebadane także na potrzebę
przekonywania matki do kontynuacji szczepień (bo chciałam to wcześniej
rzucić).
Odstawiłam leki, pracujemy nad dietą.
Za tydzień kończymy 3 tydzień 1. serii balsamu i dla Przemka ciągle propolis
pomogło na skórę rewelacyjnie. W weekend jakiś wirus, katar, znowu
megagorączka, dałam Euphorbium i Gripp-Heel. Szukam dobrego homeopaty w
Krakowie. Będę robić wszystko, żeby było lepiej ale już nie tak jak mi każą
lekarze.
Będę wdzięczna za wszystkie Wasze uwagi i skojarzenia.