Glisda ludzka u dziecka.

13.03.07, 21:48
Dziewczyny.
Zdecydowalam się napisać na tym forum, bo to chyba jest najodpowiedniejsze
miejsce, gdzie w końcu mogę uzyskać rzetelne informacje.

Moje dziecko ma glisdę (jaja tego paskudztwa wyszły w pierwszym badaniu kału).
I tutaj niestety mój mało oświecony mózg nie może dać sobie rady z pewnymi
wyczytanymi m.in. na tym forum informacjami:

Jeśli jaja wyszły w kale, to oznacza, że dziecko ma dorosłego osobnika(?).
Jeśli tak jest, to dlaczego to dziadostwo nie wylazło (pomimo 2 "tur"
pyrantellum, które jakoby działa na dorosłe osobniki)? Przynajmniej tak mi
się wydaje, chociaż wadę wzroku także posiadam, ale nie sądzę żebym
przeoczyła tą "przeuroczą istotę".

Obecnie zaczęłam podawać mu balsam kapucyński, ale nie jestem pewna efektów.

Czy to powinno wyjść żywe, czy martwe, duże czy małe?

A może jest coś o czym nie wiem, a powinnam?

Jeszcze trochę a i ja zacznę się leczyć, tyle że nie na robale a głowę.

pozdrawiam i czekam na "uświadomienie" i inne rady w temacie j.w.
    • sigvaris Re: Glisda ludzka u dziecka. 13.03.07, 21:58
      Jeśli wyszły jaja w kale, to ma dorosłego osobnika, a ściślej mówiąc dorosłą
      samicę. Czasami jest bowiem tak, że bytują sobie tylko samce w człowieku i
      nijak ich nie znajdziesz badaniami kału, bo nie ma jaj. Mieliście więc farta
      niebywałego z tym pierwszym podejściem.

      Teraz ja czegos nie rozumiem. Co to znaczy dawałaś Pyrantelum (jakie dawki, ile
      dni pod rząd i ile powtórek, po ilu dniach przerwy)?
      Czy ktoś Ci juz mówił, że czasami na gliste dany lek nie działa i stosuje sie
      inne leki?
      Co chcesz zobaczyć w kale? Glistę? czy wiesz, że możesz jej nie zobaczyć? A np.
      tylko śluz (robale wybite dość szybko sie rozkładają w jelicie grubym)?

      Niestety przy gliście czasami jest tak, że są i osobniki dorosłe i larwy (np.
      ciągle w płucach) - wtedy leczenie trzeba powtarzać (po objawach własnie), bo
      leki działają tylko na osobniki dorosłe. Ale napisz najpierw jak to było w tymi
      turami leczenia.

      Czy wiesz ze podstawą dalszego leczenia jest obserwacja objawów u dziecka?
      Jakie miało, a jakie ma objawy po dotychczasowym leczeniu?
      • olunia75 Re: Glisda ludzka u dziecka. 13.03.07, 22:15
        Witam sigvaris.
        Dzięki za szybki odwet.
        Już piszę szczegóły:

        Odkąd syn poszedł do przedszkola zaczął chorować. Na początku wszyscy
        zapewniali nas że tak musi być, potem kolejny raz idąc do lekarza z katarem
        (przewlekłym i niewrażliwym na najróżniejsze lekarstwa, w tym antybiotyki)
        znaleźli "niby" przyczynę - przerośnięty 3 migdał.

        Właściwie mam wrażenie, że ten wieczny katar powodował w konsekwencji zmiany w
        oskrzelach, następnie kaszel. Antybiotyki leczyły oskrzela, katar pozostawał
        (przez kilka dni mniej nasilony), następnie "normalny" zielony i tak w kółko.
        Dziecko w nocy chrapało jak "stary dziad", zdarzały się bezdechy.
        Potem trochę poczytałam, i na własną rękę zrobiłam badania kału.

        Pyrantellum stosowaliśmy wszyscy (ja i mąż) przez 3 dni potem 14 dni przerwy i
        następnie znów 3 dni.

        Wydaje mi się że jest lepiej (katar nie jest już zielony), dziecko w nocy śpi w
        miarę "normalnie", w każdym razie nie chrapie, chociaż nadal słychać że jest
        zakatarzony. Ale zaczął domykać buźkę. Jednak od czasu do czasu (może 3 razy w
        ciągu dnia kaszle mokrym kaszlem).

        Postanowiłam dobić potwora tym balsamem, ale to dopiero 3 dzień....
        • chalsia Re: Glisda ludzka u dziecka. 13.03.07, 22:35
          pominąwszy kwestię zdiagnozowanego u Was robala, to jednak prawdą jest, że
          takie same objawy może dawać przerośnięty 3 migdał.
          Chalsia
          • olunia75 Re: Glisda ludzka u dziecka. 13.03.07, 22:40
            Właśnie! Też doszłam do tego wniosku.
            Za jakiś czas ponownie umówię się z laryngologiem na badanie endoskopowe, ale
            tym razem opiszę całą historię z robalem. I nic mu nie będę usuwała, dopóki
            Pan/Pani mi palcem nie pokaże przerośniętego migdała w stopniu kwalifikującym
            go do zabiegu.

            pozdrawiam
            • sigvaris Re: Glisda ludzka u dziecka. 13.03.07, 23:04
              Ostatnio mam nowe doswiadczenia w leczeniu swoich dzieci.
              Nie chcę się rozpisywac o wnioskach szczegółowych - jeszcze je analizuję.
              Będe gotowa - napisze.
              Ale jednego jestem pewna.
              Żeby pojawił sie problem bakteryjny (gdziekolwiek w organiźmie, np. migdały)
              musi byc ŚRODOWISKO dla tych bakterii. A środowiskiem dla bakterii jest nadmiar
              śluzu. Nadmiar śluzu bierze się często ze złego wydalania i zaburzonych
              procesów wchłaniania. A proces trawienny/wydalniczy jest bardzo często zaburzony
              poprzez obecność pasożytów właśnie.
              I tak się składa, że sądziłam, że przyczyną naszych problemów są bakterie... A
              mamy zaiste egzotykę - psedomonas mendocina - 5 przypadków zakażeń opisanych w
              literaturze medycznej.
              Nie prawda. To nie bakterie są przyczyną, a środowisko, które dał im chory
              organizm.
              Żeby się pozbyć tych bakterii muszę usunąć sprzyjające im ŚRODOWISKO.
              U moich dzieci leczymy właśnie lamblie (jeden z grupy pasożytow) i jakby to
              powiedzieć - problem bakterii zaczyna znikać...
              U syna całkowicie - po miesiącach walki li tylko z bakteriami (katar od 8 msc
              na 10 jego życia). U córki także, choć jest trochę trudniej (dla niej to druga
              lamblioza).
      • olunia75 Re: do sigvaris...dodam. 13.03.07, 22:54
        A propos śluzu, rzeczywiście dziecko w trakcie terapi pyrantellum miało tak
        jakby rozwolnienie i pełno śluzu.....ale ja cholera też!!!
        W związku z tym, że u mnie ten lek wywołał niemal wszystkie "objawy
        niepożądane", w następnej turze lekarka zmieniła mi lek na Zentel (ale tu już
        wszystko było o.k.).
        Boże! może i ja też miałam/mam towarzysza???
        • sigvaris Re: do sigvaris...dodam. 13.03.07, 23:17
          W zasadzie Ci odpowiedziałam na Twoje wątpliwości. Czyli nadmiar śluzu, katar,
          mokry kaszel jako konsekwencja zaburzeń także wchłaniania i wydalania, nie
          tylko obecności larw glisty w oskrzelach i opłucnej.
          Dodam tylko tyle, ze jeszce na tym forum nie zdarzyło się (a było juz
          kilkanascie przypadkó glistnicy), żeby ktoś ją wyleczył dwoma seriami leków.
          Po drugie, zarażenia cząsto są wspólne, bo nawet glista mogliśmy się gdzieś
          wspólnie z dzieckiem zarazić... I takie posty już były, że rodzice badali się z
          dzieckiem i czesto okazywało się, że są też zarażeni.

          U niektórych Pyrantelum nie dziala wcale na glistę, u innych działa dopiero
          Vermox, u jeszcze innych Zentel. U wielu są nawroty choroby, po larwy czesto
          przechowują sie w płucach, a przyjmowane leki dzialają w zasadzie tylko na
          osobniki dorosłe, które z płuc przedostały się do jelit ponownie. Bo te leki
          działają tylko w jelitach.

          Musisz obserwować Wasze objawy. Głównie śluz.
          Podejrzewam, ze już organizm jest silniejszy dlatego gluty nie są zielone
          (bakteryjne), bo już będąc silniejszym radzi sobie z nimi (bakteriami w jakimś
          stopniu). Jednak dopóki będzie śluz - musisz brać pod uwagę, ze to pasożyt
          zaburza ciągle proces wydalniczy w organiźmie, stąd śluz.
    • sigvaris Re: Glisda ludzka u dziecka. 13.03.07, 23:22
      Ponieważ widzę, ze chcesz zawalczyć.. Przeczytaj. Z glistą oczywiście jest
      trochę inaczej niż z innymi robakami obłymi, ale często jest też tak, że
      dziecko mogło te larwy gdzieś "przynieść" do domu. Ogranicz więc możliwości
      nawrotów, przeczytaj:

      Generalnie pasożyty, ale zwłaszcza robaki i lamblie trzeba leczyć wg. trzech
      zasad. Tylko wtedy leczenie jest skuteczne i nie dochodzi do zarażeń wtórnych.
      Np. zarażenie wtórne lamblią, to zarażenie tym samym szczepem tego
      pierwotniaka, który jest już oporny na wcześniej podany lek. Trzeba wtedy
      stosować silniejszy a wybór jest prawie żaden.

      1 zasada. Podawanie leku zawsze zaczynamy wszyscy tego samego dnia.

      2 zasada. Leki dostają wszystkie osoby mieszkające np. w jednym mieszkaniu, czy
      domu. W przypadku dziecka leczy się też osoby ściśle mające kontakt z
      dzieckiem: nianie, dziadków. Oczywiście dzieci dostają inne leki niż dorosli.

      3 zasada. Zawsze w końcówce podawania leków trzeba robić generalne porządki w
      otoczeniu zarażonego. Zwłaszcza pościel, ręczniki, bielizna. U dzieci mycie i
      przelewanie zabawek wrzątkiem. Solidne mycie pawlaczy na pościel i łóżek.
      Odkurzanie. Trzepanie dywanów i materacy.
      Lamblia jest chlorooporna więc większość preparatów typu domestos jest
      nieskuteczna. Spirytus też jest uważany za mało skuteczny najlepsze jest
      spłukiwanie wszystkiego.
      Owsiki lubią kurz i wilgoć więc w ich przypadku odkurzanie i trzepanie!
      Wymiatanie ciemnych kątów.
      Wszystkie jaja robaków i cysty lamblii są odporne na mróz. Więc mrożenie nic
      nie daje..

      Spełnienie tych trzech zasad daje szanse na pozbycie się problemu. To tak jak
      leczenie wszy- nie da rady smarować tylko grzywki i leczyć jednego chorego.
      Oczywiście to tylko obrazowy przykład bez dalekich analogii.


      • olunia75 Re: Glisda ludzka u dziecka. 14.03.07, 09:09
        Witam ponownie.

        Bardzo dziękuję sigvaris za wyczerpującą odpowiedź. Widzę, że natrafiłam na
        osobę bardzo dobrze znającą temat. I dobrze. Szkoda tylko, że ten problem
        dotknął nasze dzieci. Najgorsze jest to, że proces odrobaczania (bez względu na
        rodzaj pasożytów) jest tak długotrwały, a lekarze, przynajmniej w moim
        przypadku, mało kompetentni.

        Ostatnio z ust dwóch niezależnych lekarek usłyszałam, cyt.:” Może w kale wyszły
        jajeczka, bo dziecko ma wyłącznie same jajka, bez postaci dorosłej.” Toż to
        jakaś paranoja! A co na Boga je znosi!

        W każdym razie nie mogąc polegać na lekarzach, zamierzam postąpić po swojemu.
        Tak więc przez 3 tygodnie będziemy (wszyscy) pić balsam, a w przerwie balsamu
        poproszę o receptę tym razem na Zentel i podam dziecku Zentel. Zobaczymy co z
        tego wyniknie. Potem znowu balsam. Mam nadzieję, że robię dobrze....

        Swoją drogą martwi mnie także fakt, że dziecko chodząc do przedszkola może się
        ponownie zarazić.

        Sigvaris, to dobrze, że prawie uporałaś się ze swoim / a raczej swoich
        dzieci „exotykiem”.
        Ja niestety na początku drogi....
        Pisz o postępach, będę czekać....

        Pozdrawiam,
      • melka01 Re: Glisda ludzka u dziecka. 24.04.07, 12:44
        przyznam się że nie sodziewałem się że mnie też to spotka. w pierwszej chwili
        byłem załamany i dalej mi ciężko. więc chciałem tylko to powiedzić bo wydawało
        mi się że przestrzegałem wszytkich zasad higieny u mojej córeczki a tu się
        okazuje że tak nie jest. Najlepsze że leczenie tak długo trwa k....a m...ć i
        nie daje konkretnych rezultatów. Jestem na początku tej drogi więc włączę sie
        po kolejnych badaniach na kał.
        • luty71 Re: Glisda ludzka u dziecka. 24.04.07, 21:34
          witam wszystkich z problemem dżdżownicy - my walczymy z robalem od czerwca
          2006 - ostatni nawrót ( chyba 4) zaliczylismy w marcu - leczymy synka Zentelem -
          teraz juz po objawach (na początku badalismy kał) - nigdy nie widziałam robala
          w kale - ale po odrobaczeniu schemat jest zawsze ten sam - na 2 dobę
          pogorszenie ( przy pierwszej dawce ogromne przy kolejnych mniejsze) a później
          objawy znikają w cudowny sposób - przyzwyczaiłam sie juz do myśli,
          że "dżdżownica" jest z nami pocieszam się, że żyje on tylko 2 lata więc jeśli
          jej nie ubijemy to sama zdechnie w listopadzie tego roku.
          • luty71 Re: do melka01 24.04.07, 21:45
            Na początku też przerażala mnie wizja glisty ale wiesz 100 razy wolę glistę od
            alergii - przynajmniej znam wroga.
            PS Nie wyrzucaj sobie braku higieny - wbrew pozorom bardzo latwo zarazić się
            glistą - jaja w postaci inwazyjnej czekaja na nas w ziemi - a pokaż mi dziecko,
            ktorego rączki nie lądują w buzi - moj synek najprawdopodobniej zarazil się
            przez suche, jesienne liscie, które zbieral wprost maniakalnie.
            A czy tego samego nozyka nie uzywasz przypadkiem do obierania ziemniakow,
            marchewek i jablek na przyklad?
Pełna wersja