cy ktoś się odważył...neurodermis

20.03.07, 09:09
stosować do tych wskazówek:


www.atopowe-zapalenie.pl/atopedia/Geneza_AZS_i_podstawy_terapii_wed%C5%82ug_kliniki_medycyny_homeopatycznej_Gelsenkirchen_w_Niemczech

ja stosowałam i była rewelacja, ale córa miała straszne koszmary i bóle
brzuszka przez to,że musiała spać sama. Budziła się z krzykiem i płaczem,
skulona aż ja płakałam. Od 2 dni znów śpi ze mną, ale przez to wszystko
wróciło do stanu normalności czyli całonocnych i całodziennych drapań, płaczu
i stresu. Nie wiem które zło wybraćcrying Mieliście podobnie?? córa ma 2,5 roku.
    • kerstink Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 20.03.07, 09:49
      Pare lat temu przetlumaczylam tekst o terapii z niemieckiego na polski i
      rozsyalalam chetnym na forum. Zaznaczam, ze wpis w Atopedii nie jest moj smile

      Moje przemyslenia od tego czasu sa takie:

      Bardzo mozliwe, ze reakcja skorna moze byc sygnalem, ze cos w sferze duchowej
      dziecka jest zle. Ze cos sie dzialo (ciezki porod, rozstanie, problemy
      emocjonalne rodzicow, niezgoda), a dziecko to odczulo i tak reaguje. Jest to
      oczywiscie podejscie dosyc niekonwencjonalne, ale nawet konwencjonalni lekarze
      wiedza, ze bez zdrowia ducha nie ma zdrowia fizycznego.
      Jednak wydaje mi sie, ze zostawiajac dziecko ze swoim problemem same (np. samemu
      w lozku, bo ma zasnac), nic nie rozwiazujesz, tylko problem sie poglebi, byc
      moze zmieni postac. Po prostu jest to dla mnie nieludzkie. Dziecko cierpi nadal.

      Natomiast zaproponowana dieta jest dobra dla alergika.

      W miedzyczasie sie dowiedzialam, ze powyzsze podejscie ma swoje zalozenia w
      kontrowersyjnej i kompletnie nie akceptowanej przez srodowisko 'oficjalne'
      teorii dr Ryke Hamana. Haman i Stemmann (z Gelsenkirchen) sie znaja. Z tym ze
      Haman sie odcina od powyzszej metody Stemmanna i uwaza ja za bledna
      interpretacje jego teorii.

      Na twoim miejscu radzilabym po prostu chwilowo akceptowac, ze corka sie drapie.
      Akceptuj ja taka jaka jest. I wykluczaj inne przyczyny: pasozyty, alergia,
      nietolerancja. Postaraj sie o dobra atmosfere pod wzgl. emocji w domu, w
      stosunku do dziecka, ale rowniez miej na oku stosunki pomiedzy wami rodzicami.
      • brumming Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 20.03.07, 10:18
        Nie wiem, czy możliwe jest zaakceptowanie, że dziecko się drapie. Sama mam AZS
        o dość ostrym przebiegu i drapię się bardzo dużo, jednak jest mi bardzo trudno
        tolerować drapanie się mojego trzyletniego synka... niestety zawsze mu
        stękam: "nie drap się!"...
        • kerstink Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 20.03.07, 10:24
          Poniewaz tez mam takie problemy to czasem sie strasznie drapie. Boli mi wtedy,
          gdy maz mowi, ze mam sie nie drapac - jak gdyby to bylo takie latwe.
          • katyna1 Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 22.03.07, 09:43
            Może ktoś jeszcze ma doświadczenie?

            Powiem tak, sama dieta naprawdę jest genialna. Jednak świąd zostaje.
            PO 4 dniach tulenia,SAMYCH UŚMIECHÓW I MIĘKKIEGO SPOKOJNEGO TONU, jednocześnie
            nie reagowania na drapanie(córa w pierwszy dzień drapała się w dzień-2h,przed
            snem 1,5h, w nocy 2h i o przebudzeniu 1,5h) jej płacz, krzyk, rozdrażnienie
            całkowicie się uspokoiło. Na drugi dzień drapała się już tylko 1h,przed
            snem0,5h, w nocy 1h, a rano nic. Na następny dzień było to tylko 15 min. Jednak
            w nocy drapanie obróciło się w krzyk "mamusiu, tatusiu chodź, na chwilkę,
            położyć się tu koło mnie", potem ból brzuszka i koszmary, w 5 noc była tak
            przerażona, ze skoczyła jak poparzona gdy przyszłam, takie miała koszmary,
            potem wziełam ją na ręce i uspokajałam, a gdy ją położyłam wstała, zaczeła
            krzyczeć i uciekać. Tak więc znów śpimy razem i wszystko wróciło do normy:
            drapanie w dzień-2h,przed snem 1,5h, w nocy 2h i o przebudzeniu 1,5h, a wczoraj
            to było od godziny 15 do 19 z pół godzinną przerwą na drzemkę. Nie wiem co
            robić Napewno to jest lepsze rozwiązanie niż wieczne moje nerwy co ona odczówa,
            co 15 minut "nie drap się", czy powstrzymywanie rączek. Przynajmniej się drapie
            z mniejszą siłą, nie rozrywa sobie skóry. Jest spokojniejsza, potrafi się
            bawić, a nie tylko drapać.
            Podkreślam, żeby ktoś nie myślał, że wrzucaliśmy ją do łóżka i
            mówiliśmy "spać". Miała cały rytuał pełen czułości ze strony obu rodziców, tak
            jak to zawsze było, z jedną różnicą. Jak się kładła spać to kładłam się razem z
            nią, a teraz jak zasneła to spała sama, ja spałam z mężem w drugim pokoju.
            Może problem tkwi w tym, ze od zawsze spała między nami w wielkim łóżku, a
            teraz całe to wielkie łoże było puste? Nie ma narazie własnego łóżeczka bo z
            założenia, przy tej chorobie dziecko śpi z rodzicem aż wyrośnie z choroby, albo
            troszkę się to uspokoi.
            Miał ktoś podobnie?
            • kerstink Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 22.03.07, 11:22
              A co jesli problemy 'brzuchowe' oznaczaja pogorszenie ? Co prawda sie nie
              drapie, bo tych sygnalow nikt nie chce, tylko wlasnie pojawilo sie w brzuchu,
              'chowalo sie', zeby mame nie denerwowac ? Dolegliwosci brzuchowe to czesto
              rowniez tylko 'problemy skorne'.

              Przy tym daleko mi od tego, zeby cokolwiek 'zlego' myslec o was. To moga byc
              sprawy bardzo podswiadome. Nie ma tu szukania 'winnego'.

              Czytalam, ze przedstawiono te metode rowniez w TV niemieckim. Podobno byly rozne
              opinie. Rowniez wowczas znalazlam opinie rodzicow, ktorzy tam wyslali dzieci, ze
              im to pomoglo. Gdzies byla statystyka z wynikami, wygladalo dobrze.
              Sama przez pare dni myslalam, ze podobna metoda z ksiazki Anne Kast-Zahn 'Kazde
              dziecko moze nauczyc sie spac' naucze syna zasnac. To bylo straszne, i doszlam
              do wniosku, ze to do niczego nie prowadzi. Do tego stopnia, ze corka pozniej ze
              mna spala w lozku z zalozenia, z korzyscia dla wszystkich.

            • atopik Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 22.03.07, 15:40
              katyna1 napisała:
              Jak się kładła spać to kładłam się razem z
              nią, a teraz jak zasneła to spała sama, ja spałam z mężem w drugim pokoju.
              Może problem tkwi w tym, ze od zawsze spała między nami w wielkim łóżku, a
              teraz całe to wielkie łoże było puste? Nie ma narazie własnego łóżeczka bo z
              założenia, przy tej chorobie dziecko śpi z rodzicem aż wyrośnie z choroby, albo
              troszkę się to uspokoi.

              No to już wiesz, w czym tkwi problem ze spaniem. Bardzo trudno jest wytłumaczyc takiemu małemu, a jednocześnie tak dużemu dziecku dlaczego nagle ma spać samo, skoro przez całe swoje zycie spało z rodzicami. Jesli chcesz wprowadzać zmiany, to one muszą sie kojarzyc dziecku pozytywnie i musi za tym iśc pozytywna motywacja. I dlatego to własne nowe łózko z własnym nowym kącikiem na zabawki jest takie ważne bo podkreśla indywidualnośc dziecka. W nowym otoczeniu dzieciom jwst łatwiej zaakceptować nową sytuację.
              • katyna1 Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 22.03.07, 16:34
                czyli mniejszym złem jest wspólne spanie? Powiem szczerze, ze z takiego
                rozwiązania nawet ja bym się cieszyła, bo ta metoda choć wydaje się skuteczna,
                to dla matki jest zbyt drastyczna, tym bardziej gdy matka z dzieckiem są tak
                silnie związane-wszędzie i wszystko razem. Ale jak zmienić sytuację jej
                odizolowania od świata?? Gdzie kolwiek pójdziemy w odwiedziny oprócz dziadków,
                po pół godziny jest w transie drapania, a znajomych i koleżanek wogóle nie ma,
                bo pierwsze wrażenie matek jest:ale to dziecko zmaltretowane-(stan skóry)
                litość i jednocześnie obrzydzenie. Poza tym wszędzie na dzień dobry wszyscy
                zaczynają od dialogu: cześć, co uczulona? a na co uczulon a? a gdzie się leczy?
                wiesz ja też znałam.. to pomogło... musisz jej....Boże ile można tego znieśc??
                O niczym innym jeszcze nie udało mi się z zapoznaną świeżo osobą pogadać!!! A
                ona tak ciągnie do dzieci, jest strasznie cierpliwa i spokojna, czeka zawsze na
                swoją kolejkę, pyta się o wszystko i wszystkim dzieli, ale co z tego??? jak ja
                się czuję stale obserwowana przez rodzicówprzez co spięta i nienaturalna??? Nie
                mam koleżanek mamusiek, bo wszystkie takowe mają zdrowe dzieci, a wiadomo jak
                to jest, każdy woli być we własnym środowisku, środowisku dzieci zdrowych crying
                • atopik Re: cy ktoś się odważył...neurodermis 22.03.07, 18:02
                  A czy to nie jest przypadkiem tak, że to TY masz wiekszy problem z AZS-em córki niż ona sama ? To nadmierne przywiązanie, zawsze wszędzie wszystko razem też nie jest dobre. Zamyka dziecko na swiat, utrudnia kontakt z rówieśnikami. Jeśli nie chcesz ciągle rozmawiac o problemach skórnych córki idź na plac zabaw anonimowo. Weź sobie gazetkę do poczytania i pozwól małej samej nawiązywac kontakty z dziecmi. Nawet jak na początku bedzie stała z boku i obserwowała, to tez jest dla niej ważna lekcja, bo dzieci w wiekszości uczą sie przez obserwacje i naśladownictwo. Im więcej i częsiej będzie przebywac z innymi tym swobodniej bedzie sie czuła, a więc i świąd powodowany stresem powinien ustępować.
                  A czy dziecko ma spać z tobą czy samo, musisz sama zadecydować. Ja uważam, że bardzo ważna jest umiejętnośc samodzielnego wyciszenia sie i zasnięcia.
                  • katyna1 atopik 22.03.07, 19:30
                    to też tak robię, tylko teraz dzieci w przedszkolu, zimno to i bawić się z kim
                    nie ma(mała miejscowośc). Piszę tylko co doprowadza mnie do furi. O nią się nie
                    martwię, ona sama sobie radzi, a jak ma problem to "mama pomóź, mamusiu
                    pomóźź!!,pomogę i biegnie dalej, chodzi na kulki i inne centra zabaw ale
                    wszędzie muszę dojeżdżać więc za często też nie może, poza tym to kosztuje
                    swoje. sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja