kiedy Wasze dzieci wyrosły z AZS?

30.04.07, 11:14
Witam,
Proszę pocieszcie, kiedy Wasze dzieci zaczynały wyrastać z AZS? Czy jeśli mój
synek (1,5 roku) ma coraz rzadziej nawroty, kiedy ta skóra jest mocno
czerwona, jakby poparzona, to mogę się łudzić, że wyrasta? Oczywiście zmiany
są cały czas, ale takie jakby łagodniejsze, ta skóra nie jast taka zaogniona,
przestała się sączyć, coraz rzadziej budzi się w nocy. Raz przespal nawet
tydzień bez obudzenia sie w nocy. Czy mogę się już pocieszać, że zbliża się
koniec mojej i jego męki??Jestem już tak zmęczona tą chorobą, tym uważaniem
na wszystko, tymi nieprzespanymi nocami..
    • kruffa Re: kiedy Wasze dzieci wyrosły z AZS? 30.04.07, 11:21
      Z tego się nigdy nie wyrasta, ale można żyć bez objawów. Ogólnie: trzeba już
      uważać do końca życia mniej lub bardziej sad.
      Jedynie mogę pocieszyć tym, że lepiej jak chłopiec choruje niż jak dziewczynka.
      Masz szanse na zdrowe wnuki smile))

      Kruffa
    • kama30 Re: kiedy Wasze dzieci wyrosły z AZS? 30.04.07, 13:23
      a dlaczego lepiej chłopiec?,- tego nie słyszałam
      • kruffa Re: kiedy Wasze dzieci wyrosły z AZS? 02.05.07, 10:12
        BO gdy choruje matka to prawdopodobieństwo tego, że dziecku urodzi się chore/z
        cięższą alergią jest większe. Matka nie dość, że przekazuje chorobę w genach to
        w ciąży uruchamia już mechanizmy powodujące powstanie alergii.
        Alergolodzy zalecają aby matki, które same chorują na alergię nie zachodziły w
        ciążę w okresie kiedy występują u nich objawy choroby - jeśli w ogóle jest to
        możliwe.
        Jeśli natomiast osobą chorą jest ojciec to przekazuje tylko geny i choroba może
        się nie ujawnić.

        Kruffa
    • blueluna Re: kiedy Wasze dzieci wyrosły z AZS? 30.04.07, 15:26
      Wszystko zalezy od tego czy Twoje dziecko NAPRAWDE ma azs.
      Bo smiem twierdzic ze ogrom przypadkow tej choroby to tak naprawde zupelnie
      inne przypadlosci dajace objaw w postaci stanu zapalnego skory.
      U tak malutkich dzieci bardzo czesto jest to lokotokowe zapalenie skory
      wyinikajace z nieprawidlowej pracy gruczolow lojowych i zwykle z tej
      przypadlosci dzieci bez problemu wyrastaja wraz z wzmacnianiem sie skory i
      coraz lepszym funkconowaniem gruczolow.

      Czesto sa to tez nadkazenia skory wynikajace z jej malej odpornosci u takich
      maluchow i standardowego w Polsce leczenia - smarowania sterydami co
      uniemozliwia skorze zwalczenie bakterii i grzybow.

      Bardzo czesto zmiany skorne wynikaja ze zlej pracy jelit, z przewleklych
      infekcji, z niedoborow.
      Gdy z biegiem czasu praca jelit sie poprawia, gdy infekcje mijaja, gdy dzieki
      coraz szerszej diecie niedobory ustepuja - poprawia sie i stan skory.

      Jest bardzo prawdopodobne ze Twoje dziecko wcale prawdziwego, klasycznego azs
      nie ma - a po prostu ma wrazliwa skore ktora cierpi z calkiem innego powodu.
      I jesli tak jest - to ma wszelkie szanse na wyzdrowienie w pelni smile
      Wiele mozna zrobic zeby jej pomoc - zrobic posiew kalu, dbac o wlasciwa diete,
      podawac probiotyki, robic kapiele zdrowotne poprawiajace jej funkcjonowanie i
      odkazajace (w roztworze soli morskiej, w platkach owsianych, w siemieniu
      lnianym).

      Ponizej wkleje Ci link z nasza historia:
      kocia_stronka.republika.pl/alergia.html
      • kasiabru no wlasnie, czy to azs 02.05.07, 09:48
        slucham i czytam i staram sie nie byc nadgorliwa mama w tej kwestii. Mam
        niestety bardzo malo danych jeszcze co do choroby mojego dziecka. Wychodze juz
        z siebie, zeby sie wreszcie dowiedziec.
        Poradzcie, o co pytac, co robic, jakie badania, jakie inne podobne choroby moga
        byc uznane za azs.
        My z mezem nie mamy zadnych alergii (doslownie!) a maly jest jak jedna wielka
        rana. Nie wiem skad sie to wzielo. I dlaczego nie chce zniknac pomimo bardzo
        ostrej diety (Nutramigen, potem Pregomin a teraz Neocate).
        • kruffa Re: no wlasnie, czy to azs 02.05.07, 10:25
          Nie gniewaj się ale nie wierzę, że alergia bierze się z powietrza u dzieci. Do
          końca życia będę pamiętała test własnej teściowej, która bardzo dziwiła się skąd
          tak straszna alergia u mojej córki, bo przecież u nich w rodzinie nikt nie miał
          alergii. Jak zaczęłam dociekać to wyszło że tam jest "kopalnia" alergików, tylko
          nigdy nie zdiagnozowanych i nie leczony. Rzeczywiście alergii wziewnych u nich
          nie ma, za to jest cała reszta.

          Na twoim miejscu poszukałabym dobrego alergologa, który zleci wszystkie możliwe
          badania. Najlepiej takiego, który pracuje w szpitalu gdzie będzie mógł zrobić
          wam wszystkie konieczne badania. Rozumiem, że badania na pasożyty, testy
          alergiczne itp macie już za sobą.
          Czasami organizm potrzebuje bardzo dużo czasu aby się zregenerować, a czasami
          uczula coś na co nie jesteśmy w stanie wpaść niestety sad

          Kruffa
          • kasiabru Re: no wlasnie, czy to azs 02.05.07, 10:47
            wiesz co, moze i masz racje z tymi nieleczonymi alergikami. Bede testowac.
            A narazie to przeszlam juz i alergologa i dermatologa i 3 szpitale. Robili
            testy krwii, moczu, kalu i potu. I NIC. Wkurzam sie, bo ostatnio kolezanka mi
            powiedziala, ze jest uczulona na nikiel. I wychodzi, ze mozna byc uczulonym na
            wszystko.
            Najgorsze, ze lekarze nie potrafia (rozumiem to , ale i tak sie wkurzam)
            potwierdzic pewnych rzeczy na 100%. Zawsze cos zakladaja a ja mam sie
            gimnastykowac.
            dzieki za info.
            • kruffa Re: no wlasnie, czy to azs 02.05.07, 12:03
              "Wkurzam sie, bo ostatnio kolezanka mi
              powiedziala, ze jest uczulona na nikiel. I wychodzi, ze mozna byc uczulonym na
              wszystko."

              Niestety tak jest i czasami trudno jest wpaść co to jestsad. Moją córkę uczulała
              woda z kranu i płatki mydlane. Za to syn jak dotąd nie zamanifestował uczulenia
              na żaden pokarm - włącznie z moją kawą z mlekiem, którą po cichu dorwał i wylał
              na siebie, za to elegancko uczulił go żel na ząbkowanie. Uczulać mogą barwniki w
              ubrankach, sierść zwierzaka (również może ujawnić się jako zmiany na skórze)
              którego już od dawna nie ma w domu.
              A po Neocate nie jest lepiej - przynajmniej z wagą? Czytałaś wątki o pasożytach?
              Nie wszędzie potrafią dobrze zrobić badania.

              Kruffa

              • kasiabru Re: no wlasnie, czy to azs 02.05.07, 15:06
                Wlasnie, ze pasozyty i inne dziadostwo lekarz wykluczyl juz na pierwszej
                wizycie (ciekawe dlaczego?). Dzisiaj moj maz byl z dzieckiem na pobieraniu
                wycinka z zoladka i pobieraniu krwii. A ze mnie tam nie bylo to nie wiem jakie
                rzeczy beda badac.

                Na dodatek mam straszny problem z psem. Bo on jest ze schroniska i ma na
                dodatek 8 lat. Nie moge go znow oddac, bo by tam zdechl z samotnosci i z
                tesknoty. Nie moge go tez nikomu dac, bo jest za stary na takie 'wedrowki' z
                domu do domu. Pozostaje mi tylko go uspic, ale ten pomysl jest niewiele lepszy
                od poprzednich. I to mnie jeszcze bardziej dobija...
                • blueluna Re: no wlasnie, czy to azs 02.05.07, 16:18
                  Psu daj spokoj, bo dopiero bedziesz sie czula jak go uspisz a nic sie ze
                  zdrowiem dziecka nie zmieni.
                  Sama przeciez pisalas ze okresy polepszen sa coraz dluzsze, ze zmiany coraz
                  mniej nasilone. To jak najbardziej sugeruje ze organizm zaczyna panowac nad
                  sytuacja, ma juz chwile przewagi.
                  Wstepnie mozesz sprawdzic czy to nie uczulenie na psa wyjezdzajac z dzieckiem
                  na jakies dwa tygodnie - jednak polepszenie wtedy nic nie bedzie znaczylo
                  konkretnego - bo oderwiesz dziecko od calego srodowiska domowego - nie tylko od
                  psa.
                  Ale zawsze bedziesz wiedziala czy oddanie psa ma jakikolwiek sens, czy wogole
                  warto brac je pod uwage.
                  A raczej czy jest powazny sens szukania w otoczeniu dziecka alergenu
                  charakterystycznego dla Twojego domu.
                  Bo to moze byc wszystko - jesli to alergia.
                  Woda z kranu, farba na scianach, dym ze swieczki, jakis kosmetyk, cokolwiek.

                  Lekarz nie mial mozliwosci - zadnej - wykluczyc pasozytow bez badan a tak
                  naprawde - bez diagnostycznego przeleczenia.

                  Skoro Twoje dziecko jest w takim zlym stanie - czy ktokolwiek pobral wymaz ze
                  skory??
                  Czy zlecil do niej kapiele zdrowotne?
                  Zrobil posiew kalu?????

                  Powalcz o te badania, w ostatecznosci zrob je sama.
                  Nie zdawaj sie jedynie na opinie lekarza ktory na pierwszej wizycie "wyklucza"
                  pasozyty.
                  Ja WIEM co moga spowodowac problemy z ukladem pokarmowym, u mnie tez lekarze
                  wogole nie chcieli o pasozytach czy nadkazeniach jelit rozmawiac, nawet gdy
                  poprawa byla tak ogromna po leczeniu - slyszalam ze to niemozliwe, to zbieg
                  okolicznosci.
                  Klapki na oczach.

                  Psu daj spokoj - to czlonek rodziny, bedzie wspanialym przyjacielem dla Twojego
                  dziecka.
          • natela Re: no wlasnie, czy to azs 05.05.07, 14:05
            kruffa - alergia rzeczywiście nie bierze sie z powietrza tylko jaki cel ma
            dociekanie kto jest winien? czy "namierzenie" winnego odziedziczenia choroby
            spowoduje jej wyleczenie? a czy zmapowalas juz geny swoich dzieci ze z taka
            pewnoscia piszesz o kierunku dziedziczenia? doradzaj dalej innym tylko nie kaz
            im prosze robic "polowania na czarownice" we wlasnych rodzinach
            • kasiabru natela, 05.05.07, 15:06
              Nie wiem czy winni sa moi rodzice, ja czy moj maz. I rzeczywiscie jezeli sa to
              co? Nie dociekam tego, bo nie moge na to wplynac. Kruffa dala mi jednak do
              myslenia. Jezli jest ktos w rodzinie to znaczy, ze maly mogl to odziedziczyc. I
              juz. A ja starm sie teraz ograniczyc alergeny 'z zewnatrz' czyli probuje
              stosowac metodologie maggie2229 (o pokrowcach, emolientach i mleku). Nie mam
              jeszcze efektow, ale dopiero co zaczelam.
              Zreszta mam przeciez problem z pieskiem, ktorego uwielbiam i jak pomysle, ze
              jednak moze sie tak zdarzyc, ze go bede musiala z domu wyprowadzic to mi skora
              cierpnie i robi sie najzwyczajniej przykro...
              • blueluna Re: natela, 05.05.07, 16:01
                >Jezli jest ktos w rodzinie to znaczy, ze maly mogl to odziedziczyc. I
                > juz.

                Takie myslenie do niczego nie prowadzi.
                Ile jest osob ktore jesli zrobia przeglad rodziny nie znajda kogos z alergia
                lub czyms co mozna pod alergie podciagnac?
                W swojej lub ojca dziecka rodzinie?
                Bez sensu - co, zalozmy ze wujek mojego Przemka ma alergie na truskawki i to
                juz tlumaczy fakt ze zalozmy moj syn alergie dostanie?

                Pewnie ze jesli oboje rodzice dziecka sa silnymi alergikami - to szansa na to
                ze dziecko odziedziczy wieksza sklonnosc do jej wystapienia - na pewno istnieje.
                Ale to nie alergia jest dziedziczna - tylko ewentualna sklonnosc do niej.
                Potrzeba znacznie wiecej czynnikow do tego by wystapila - nie tylko mniejsze
                lub wieksze obciazenie genetyczne.
                Ktore czesto jest makabrycznie naciagane - ktos tam w rodzinie kicha na wiosne
                i to juz jest wytlumaczenie tego ze spokrewnione z nim dziecko jest uczulone na
                mleko, nic z tym zrobic nie mozna, bo to rodzinne.
                • natela Re: natela, 07.05.07, 13:31
                  dokładnie tak - wlasnie o to mi chodzilo - zamiast robic rodzinny wywiad i
                  szukac w koleinych pokoleniach (tak jak to robi kruffa) przyczyn alergii
                  naszych dzieci skupmy sie raczej na jej leczeniu. A swoja droga alergia to
                  ostatnimi czasy najbardziej naduzywane slowo w medycynie, takie slowo "wytrych"
                  ktorym probuje sie tlumaczyc wiele przypadlosci ktore tak naprawde z alergia
                  nie musza miec wiele wspolnego. I tak jak pisze blueluna - jest wiele czynnikow
                  ktore odpowiadaja za to ze nasze dzieci slabo przybieraja na wadze, maja
                  wysypki, czy tak jak moje pija Neocate.
                  Mnie bynajmniej swiadomosc ze pochodze z rodziny alergicznej niewiele pomogla
                  (byla maja zmora podczas ciazy), za to wdzieczna jestem za wszystkie rady jakie
                  znajduje na tym forum - i taka swiadomosc popieram. Dlatego nie obwiniajmy
                  naszych przodkow ale myslmy co mozemy teraz zrobic zeby nasze dzieci byly zdrowe
                  • kruffa Re: natela, 07.05.07, 13:47
                    Ja wolę zapobiegać niż leczyć. Tak jest chyba prościej.
                    A posiadanie świadomości nic nie pomoże jak się z tym nic nie zrobi, prawda?
                    Najgorszy jest grzech zaniechania wink Ja nie bardzo potrafiłabym wytłumaczyć
                    dziecku dlaczego mu tak zaszkodziłam, wiedząc że mogłam jego cierpieniom
                    zapobiec, ale mi się nie chciało.
                    No ale każdy ma prawo do własnych decyzji i ponoszenia ich konsekwencji.

                    Kruffa
                    • natela Re: natela, 07.05.07, 14:15
                      a co mozna zrobic ze swiadomoscia ze rodzina jest "kopalnia" alergikow? rodziny
                      sie nie wybiera nieprawdaz? i chyba nie uwazasz ze ktorejkolwiek z matek
                      zagladajacych na to forum nie chce sie ulzyc cierpieniom wlasnych dzieci - tu
                      to juz chyba troche przesadzilas, zapominasz kruffa o jednym - kazde dziecko
                      jest inne i to co pomaga jednemu nie koniecznie musi przynosic tak rewelacyjne
                      skutki u innych
            • kruffa Re: no wlasnie, czy to azs 05.05.07, 20:00
              Chyba się trochę zagalopowałaś.
              I nie chodzi tu o żadne polowanie na czarownice (zupełnie nie rozumiem jak
              mogłaś wpaść na coś takiego) ale o świadomość dotyczącą chorób, którymi dziecko
              może być obciążone. Może najlepiej jest siedzieć sobie i czekać na cud?
              A świadomość jak silna jest alergia w rodzinie dziecka jest bardzo ważna i widać
              to po moich dzieciach. Gdybym wiedziała, że moja córka może być tak silnie
              uczulona nie traciłabym czasu i przy pierwszych objawach, w wieku 8 tygodni
              dziecko byłoby już konsultowane przez obecnego lekarza moich dzieci. I jej
              alergia miałaby pewnie inny przebieg, bo przez niewiedzę popełniliśmy bardzo
              wiele błędów.
              Zachodząc w ciążę z 2 dzieckiem miałam już o wiele większą świadomość tego co
              mnie może czekać. Efekt? Syn jest alergikiem, bo inaczej być nie mogło. W tej
              chwili je to co jego siostra i jak dotąd w okresie podawania stałych pokarmów
              uczulił go jedynie żel na ząbkowanie. Z tym że córka ma prawie 4 lata, a młody
              ma 14 miesięcy i zdążył już (niestety przez naszą nieuwagę) napić się kawy z
              mlekiem.
              Jest równica prawda? W tej chwili rodzi się coraz więcej alergików i to coraz
              silniejszych.

              Kruffa
              • luty71 Re: no wlasnie, czy to azs 05.05.07, 23:37
                to i ja się dołączę - po ponad trzyletnich zmaganiach z alergią u synka doszłam
                do następujących wniosków - Wojtuś jest obciążony genetycznie (moja mama
                cierpiała w dzieciństwie tak samo jak on, siostrę mojego ojca trzymali ponoć w
                soli fizjologicznej taki był stan jej skóry, dzieci moich kuzynów - alergicy,
                jakaś astma u prababki)do tego przebieg porodu (ilość oksytocyny jaką dostałam)
                jak i szczepienia mogły wyzwolic u synka alergię plus mój niepohamowany apetyt
                na mleko w pierwszych tygodniach życia Wojtusia - to wszystko dało impuls. Tak
                jak pisze Kruffa przy drugim dziecku wiedziłam już jak postępować i córka
                rozwija się bez oznak alergii. To jest jedna strona medalu, druga to pasożyty,
                a dokladnie glista, ktora przez 7 miesięcy zjadala i uczulała mojego biednego
                synka (głodowa dieta - bo wszystko uczula plus sterydy plus antyhistaminy plus
                leki uspokajające - żaden z 5 lekarzy nie wpadł na pomysl zbadania kału - po
                lekturze forum zanioslam próbki sama i bingo). Podsumowując - mój syn jest
                alergikiem, ktory pieknie wyrastal z alergii w okolicy 2 lat i mial to
                nieszczęście zarazić sie robalem, którego toksyny skutecznie rozchwiały jego i
                tak mało stabilny uklad odpornościowy. Dlatego też nudna jestem ale wszystkim
                powtarzam badajcie kał swoich dzieci.
                • kasiabru Re: no wlasnie, czy to azs 06.05.07, 21:57
                  a ten moj 'nowy' lekarz (jakis wydumany profesor) z zalozenia wykluczyl
                  pasozyty. I co tu k.... zrobic z takim? Mam wizyte 16-tego. Juz go raz pytalam
                  ale po tym co piszesz juz go nie bede prosic. Po prostu mu kaze przepisac to
                  badanie.
                  • kruffa Re: no wlasnie, czy to azs 07.05.07, 10:38
                    Ja bym nie czekała, bo i tak tam gdzie warto zrobić badania nie są potrzebne
                    żadne skierowania. Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale nie jest ważne
                    skierowanie, ale miejsce gdzie się robi badanie.

                    Kruffa
                    • kasiabru bez skierowania sie nie da 07.05.07, 14:23
                      niestety. Nie zwroci mi za to ubezpieczalnia a poza tym to o co mam prosic?
                      Normalnie na skierowaniu jest taka tabelka w ktorej zakresla sie pozycje do
                      zbadania (chyba ze sto roznych mozliwosci). Nie wiem ktore moga byc dla mnie
                      wazne i potrzebne. Takze pozostaje mi zmolestowac, postraszyc albo co tam sie
                      jeszcze da...
                      • kruffa Re: bez skierowania sie nie da 07.05.07, 15:39
                        Rozumiem, że nie mieszkasz w Polsce.
                        MOże Sigvaris lub któraś z mam poda ci nazwy łacińskie pasożytów, które powinnaś
                        zbadać. Tak byłoby najprościej.

                        Kruffa
Pełna wersja