Leczenie alergii... psychoterapią!

28.05.03, 15:34
Witam alergików, ich rodziców i dzieci. Przegladałam posty na forum Alergie
dzieciece i nie mogłam sie powstrzymać od wysłania tego postu. Jestem
lekarzem, psychiatrą dzieciecym a przy okazji psychoanalitykiem (w trakcie
szkolenia)i często mam do czynienia z dziećmi alergicznymi. Według wielu
psychooanalityków dzieciecych (i ja zgadzam sie z tym sposobem postrzegania
alergii) objawy alergii u dzieci bardzo czesto maja naturę psychosomatyczną
- pojawiaja sie w okresach kryzysów rodziny, pójscia dziecka do żłobka,
przedszkola. Maja też niewątpliwie związek z problemami więzi dziecka z
rodzicami a zwłaszcza z matką. Znam kilka przypadków małych dzieci z ciezkimi
postaciami skaz atopowych, których objawy zmniejszyły sie lub ustąpiły w
związku z rozpoczeciem przez dziecko i matkę psychoterapii
(psychoanalitycznej. I co sądzą o tym mamy alergików?
    • mamaadama4 Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 28.05.03, 18:44
      Wiadomo, że wiele, nawet ciężkich chorób ma podłoże psychosomatyczne. Ale jak
      można wytłumaczyć wystapienie alergii w pierwszych tygodniach życia dziecka - u
      nas pierwsze obajwy nastapiły już w 3 tygodniu? No i jak wygląda psychoterpaia
      takiego 2-latka ?
      danka
      • agusssek Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 29.05.03, 12:57
        tak sobie myślę....

        jeżeli mleko matki pod wpływem złych emocji może na przykład tworzyć "złe
        białka" które nie wchłaniają się prawidłowo i powodują uczulenia to ma to sens.

        Przypomina mi się powiedzenie o piciu mleka "od wściekłej krowy". Przepraszam
        za porównanie, ale kto wie... może?

        I u mojej Ali by się nawet zgadzała wczesna alergia z ogromnymi nerwami w domu.
        Nie na dziecko, ale jak najbardziej w związku z pojawieniem się dziecka.

        Teraz jest spokojniej, a Ala..... powoli wyrasta z alergii pokarmowej.

        Może coś w tym jest ?

        Liczę na wiecej informacji.
    • wers-ja Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 28.05.03, 21:23
      Maja też niewątpliwie związek z problemami więzi dziecka z
      > rodzicami a zwłaszcza z matką.

      A co to dokładnie oznacza? Ja bardzo kocham swoje dziecko i jestem z nim prawie
      cały czas a mimo to ma alergię. Nie może też w naszym przypadku być mowy o złym
      kontakcie słownym bo maluch ma dopiero rok.
      Proszę jeśli można o sprecyzowanie stwierdzenia "problemy więzi dziecka z
      rodzicami"
    • migrys Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 29.05.03, 08:36
      Mysle ze mozna rozdzielic alergiw wczesnodziecieca spowodowana niedorozwojem
      ukladu immunologicznego u niemowlat, od alergii poznodzieciecej.

      W tej pierwszej czynnik 'psychiczny' ma zadny albo znikomy wplyw natomiast
      alergia u przedszkolaka na przyklad, albo u dziecka idacego do zlobka [w wieku
      ok. 1,5-2 lat] moze sie nasilic albo w ogole wystapic po raz pierwszy wlasnie
      pod wplywem tego co dzieje sie wokolo.

      Nie sadze zeby ten post mial na celu udowodnianie wszystkim matkom alergikow
      ze maja zly kontakt z dziecmi - dziewczyny, troche dystansu!
      Ja tam nie poczulam sie urazona - zwroce za to wieksza uwage czy objawy
      alergii u Zosi nie zaostrzaja sie pod wplywem stresu [i mam tu na mysli
      rowniez stres pozytyny czyli ekscytacje nowymi przyjemnymi sytuacjami].
      • mamaadama4 Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 29.05.03, 09:30
        Migrys ale ja wcale nie poczułam się urażona. Mam 2 latka z alergia stwierdzona
        bardzo wczesnie dlatego zadałam pytanie o taki a nie inny przypadek. Widać
        jednak autorka chwilowo postanowiła poczekac aż wątek sie rozwinie.
        danka
        • migrys Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 29.05.03, 20:16
          mamaadama4 napisała:

          > Migrys ale ja wcale nie poczułam się urażona.

          pewnie dlatego ze to nie ty napisalas ze bardzo kochasz swoje dziecko wiec
          skad alergia smile smile smile smile

          > Widać
          > jednak autorka chwilowo postanowiła poczekac aż wątek sie rozwinie.
          > danka

          moze nie ma dostepu do internetu non-stop...
    • joa_boa Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 30.05.03, 08:15
      W filmie "Lepiej być nie może" (Swietna rola Jacka Nicholsona jako pisarza z
      nerwicą natręctw) jest pokazana relacja :matka - dziecko "psychosomatyczne (w
      tym filmie chłopiec ma astmę). Jest tam scena kiedy do matki chłopca przychodzi
      facet. Oboje idą do drugiego pokoju. Dziecko z babcią zostaje w innym
      pomieszczeniu. Facet zaczyna całować kobietę (czy też ma zamiar ja rozebrać -
      już nie pamiętam)i nagle dziecko dostaje napadu atmy, zaczyna sie dusić, matka
      biegnie na ratunek i randkę szlag trafia. Kto w tej sytuacji działał świadomie
      - dziecko - bo chcąc oderwać matkę od faceta rozwinęło napad duszności? A może
      kobieta - bo sytuacja kiedy ma być właśnie kobietą - a nie matką chorego
      dziecka wywołuje u niej panikę i chęć ucieczki - choćby do duszacego się
      dziecka? Czy może w ogóle wszystko w tej scenie działo sie "przypadkiem"?
      Mechanizmy psychiczne powstawania zaburzeń alergicznych u dzieci - zachodzą w
      nieświadomości i dziecka i rodzica, z tym,że rodzic zawsze jest pierwszy, to
      znaczy,że to w jego nieświadomości tkwi źródło symptomu dziecka, także symptomu
      psychosomatycznego. Zaznaczam, że są to koncepcje psychoanalityczne - i jako
      koncepcje podlegaja dyskusjom i zmianom. Zainteresowanych odsyłam do literatury
      - F. Dolto, B.Cramer, D.W.Winnicott, A. Miller - niektóre książki tych
      analityków są dostępne po polsku.
      • migrys Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 30.05.03, 08:49
        wiele to nie wyjasnilo szczerze mowiac...

        nadal pozostaje pytanie co do wieku w ktorym takie zachowania sa mozliwe?

        czy zaczynaja sie od pewnego momentu rozwoju i swiadomosci dziecka?
        czy moze moga wystapic juz u noworodka?

        itd...
      • joa_boa Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 31.05.03, 19:54
        Jak już zostało powiedziane (a raczej napisane) źródłem symptomu u dziecka jest
        nieświadomość rodzica, a raczej "problemowe" treści nieświadomości. Może być
        więc tak, że treści te zostną wyprojektowane na dziecko - nawet jeszcze nie
        narodzone czy w ogóle nie poczęte - co oznacza,że symptom psychosomatyczny może
        rozwinąć się już u bardzo małego niemowlęcia. Nie wiadomo jednak tak naprawdę
        co sprawia, że objaw somatyczny "lokuje" sie w tym, albo innym narządzie
        dziecka (dotyczy to też dorosłych). W poprzednim poście opisałam bardzo
        charakterystyczną sytuację rodzica i dziecka "psychosomatycznych", ale
        zewnętrzny opis trudno poddaje się logicznej analizie: przyczyna - skutek.
        Czasami trzeba się cofnąć się o pokolenie (albo i dwa) wstecz - do okresu
        dzieciństwa rodziców dziecka i ich relacji z rodzicami. Niekiedy źódło
        zaburzenia (także w sferze relacji matka - dziecko) tkwi w problemach i
        traumach okresu porodowego czy poporodowego. Na Zachodzie - we Francji,
        Szwajcarii, wielkiej Brytanii istnieja oddziały noworodkowe, niemowlece,
        intensywnej opieki noworodków, na których zatrudniani są psychoanalitycy
        właśnie po to, by od najwcześniejszych chwil istnienia diady (i triady -
        rodzice - dziecko) zapobiegać patologiom tej relacji, które przejawiaja się w
        postaci zaburzeń apetytu, snu, infekcjach.
      • maak3 Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 13.06.03, 20:14
        przypomniało mi sie jeszcze że w sieci oprócz abstraktów z Psychiatrii i
        Psychologii Klinicznej Dzieci.. można znależć referat K.Schier z UW "Bez słów
        i bez tchu",w którym bardzo przystępnie jest o psychoanalitycznym ujęciu
        alergii i astmy
        pomyślałam ,że na jakikolwiek problem życiowy nie spojrzeć to można
        go "psychologizować", a przecież są rzeczy, które się dzieją i już...
        bo chyba przewrócenie i skaleczenie dziecka na spacerze nie wynika z
        nieuświadomionej niechęci matki do dziecka, która wyprowadza swego malucha do
        parku, ponieważ doznała tam traumatycznego przeżycia w dzieciństwie i ma
        przymus wracania do miejsca, gdzie doznała urazu wink))
    • mamabasi Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 30.05.03, 11:38
      Mój znajomy lekarz alergolog zawsze mi powtarza, że alergia jest silnie
      związana z psychiką. W trudnych, stresujących chwilach może się zaostrzać.
      Kłotnie rodziców, pójście do przedszkola etc częto powodują nasilenie objawów
      alergii.
      Dlatego też odradził mi wysyłanie córeczki do specjalistycznego przedszkola dla
      dzieci alergicznych. Powiedział, że w takich miejscach rodzice alergików sami
      się "nakręcają".
      Alergicy nie powinni być izolowani, tylko przebywać w normalnym środowisku. I
      lepiej w kazdym przedszkolu zapewnić dietę np. bezmleczną niż tworzyć enklawy
      dla alergików.
      Dlatego od września Basia pójdzie do zwykłego przedszkola, w którym nie będzie
      dostawać produktów z mleka krowiego, cytrusów i czekolady.
      • grzalka Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 13.06.03, 13:08
        Na pewno sporo racji jest w tym, że stres nasila objawy alergii, zwłaszcza te z
        kręgu atopii. To wiem po sobie- u mnie stres zawsze nasilał objawy alergii, tak
        było całe dzieciństwo, tak jest i teraz. Więc ten czynnik psychiczny na pewno
        gra olbrzymią rolę. Ale nie jestem pewna co do wpływu stanu psychicznego matki
        na samo wystąpienie alergii u dziecka, chociaż na pewno stan psychiczny matki
        może wpłynąć na nasilenia objawów. To tak z obserwacji mojej alergicznej
        rodziny, siebie i dziecka. Bardzo chętnie poddałabym się takiej psychoterapii,
        może by mnie wyleczyło? Bo inne metody zawodząsad
    • isma Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 13.06.03, 17:25
      Gratulacje, omal kolezanko po fachu. Omal, bo mnie jakos sie zaczelo wydawac,
      ze postawienie dobrej diagnozy nie zalatwia sprawy - trzeba jeszcze
      przeprowadzic skuteczna terapie, a tu zaczelo sie moje zwatpienie w sily tak
      wlasne, jak i szerokiego grona znakomitych kolegow.
      W innym miejscu tego forum zartowalam sobie kiedys, ze psychoterapia mozna
      zapobiegac bolowi przy ekstrakcji zeba (autentyczna anegdota o prof. Julianie
      Aleksandrowiczu, ktory wzbudzil zawodowa zazdrosc w swoim stomatologu poddajac
      sie ekstrakcji bez znieczulenia, ktora przebiegla nie tylko bez bolu, ale i bez
      najmniejszego krwawienia - tyle tylko, ze w kilka dni pozniej pacjent szalal z
      bolu z powodu tzw. zespolu suchego zebodolu, ktory byl spowodowany wlasnie owym
      brakiem fizjologicznego krwawienia), wiec i zaostrzaniu sie objawow alergii
      oczywiscie tez zapobiegac mozna.
      Tylko - teraz naraze sie alergiczkom i matkom alergikow, ktore zrobilyby
      wszystko, zeby pomoc swoim dzieciom, i ja to NAPRAWDE rozumiem - moze organizm
      wybiera sobie ten wlasnie sposob nadwrazliwego reagowania na otoczenie zamiast
      innego, moze bardziej groznego? Psychika to mechanizm szalenie delikatny, a
      umiejetnosc otwarcia werku zegarka wcale nie dowodzi, ze bedziemy umieli po
      oczyszczeniu zlozyc go z powrotem...
    • maak3 Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 13.06.03, 19:42
      ha!ha!od pół roku poczytuje sobie intensywnie psychanalityczne teorie na temat
      somatyzacji stanów emocjonalnych i myśląc o tym---ja matka prawie ex alergika
      uruchamiam w sobie tysiące mechanizmów zaprzeczeń wink
      jednak jak wytłumaczyć to,że dużo alergików ok 3 roku życia''wyrasta'' z
      alergii przecież, co prawda kończy się proces indywiduacji, ale przecież
      dziecko tkwi ciągle w tej samej rodzinie, w relacji z tą samą matką.
      Ja bym jeszcze widziała szerszy kontekst alergii pokarmowych - zatrucie
      środowiska, bo niby dlaczego mój syn alergicznie reagował na warzywa z rynku,
      a na warzywa z upraw ekologicznych nie--przecież nie dawałam mu podświadomych
      komunikatów ''po tym będziesz miał, a po tym nie będziesz miał biegunki.
      ALE od jakiegoś czasu obserwuje prawie 5 letnią dziewczynkę,rodzice od roku
      nie są razem, 6 msc temu ojciec przepadł, a mała co i raz otrzymuje od matki
      komunikaty typu: jesteś niegrzeczna, jak będziesz się tak zachowywała to mama
      sie wyprowadzi(!!!!!!!!!!! matka nota bene jest głuch na wszelkie pośrednie i
      bezpośrednie sugestie, że krzywdzi tym dziecko.No i mała od 3msc ma regularne
      napady astmy / idealnie pasuje to do koncepcji Winnicotta somatyzacji lęków/
    • joa_boa Re: Leczenie alergii... psychoterapią! 13.06.03, 21:57
      Zarówno D.D. Winnicott jak i pani Katarzyna Schier są
      przedstawicielami tzw. klasycznej psychoanalizy, ja
      natomiast zgłębiam tajniki psychoanalizy lacanowskiej
      (od twórcy J. Lacana) - w której koncepcje symptomu
      psychosomatycznego, jak i w ogóle podejście do
      kluczowych koncepcji Freuda jest zupełnie odmienne.
      Odpowiadając na niektóre głosy na temat leczenia alergii
      psychoterapią - nie ma często logicznego związku
      pomiędzy symptomem a rodzicem - logicznego aktualnie,
      to znaczy w chwili wystąpienia tego symptomu. Ten
      związek jest opart na symbolice. Jak mówił Lacan - Nic
      nie może być brane za dobra monetę. Nigdy nie uda sie
      "do końca" zanalizować (zterapeutyzować) człowieka,
      także dziecka. Ustąpienie symptomu somatycznego może,
      ale nie musi oznaczć wyleczenia. Zatanawiam się tylko,
      jak to jet, że nie domagamy się pełnego "schematu"
      siatki przyczyn i skutków od immunologii, która od
      strony czysto biologicznej bada kwestie odporności,
      nadwrażliwościi i alergii a koncepcjom
      psychoanalitycznym - powtarzam - koncepcjom - stawia sie
      zarzut, że przeciez można spotkać przypadki zupełnie
      negujące te koncepcje, że przecież nie sposób dowieść
      tego, czego chcą dowieść itp. Mój pierwszy post miał
      wzbudzić pewien "ferment" - coś w rodzju niepokoju, że
      nie wszystko da się racjonalnie, logicznie wyjaśnić, że
      nie wszystko możemy rozumiec jako zwykły efekt zwykłej,
      choc czasem nieznanej - przyczyny. Że ciało może być
      równie niepojęte jak dusza, a ciało dziecka w
      szczególności
Pełna wersja