heroizm mam na diecie eliminacyjnej

29.05.03, 21:28
kobiety, jak Wy to wytrzymujecie (poczytałam sporo postów na tym forum), i
to tak długo - 2-3 lata???. czuję że mnie też czeka dieta. nie jadłam już
nabiału przez 4 tyg i wchodząc do jakiegoś sklepu ryczałam patrząc na półki.
nawet nie myślę o czekoladzie czy cytrusach ale widząc świeże warzywa typu
rzodkiewki po prostu mnie skręca. ostatnio jem biały ser i u dziecka
pojawiła się wysypka i śluzowe kupy, jutro przychodzi pediatra i usłyszę
wyrok. mam cały czas jeszcze depresję poporodową, nie mam żadnych
przyjemności a jak przyjdzie mi jeść tylko ryż i indyka to po prostu
zdechnę, prędzej psychicznie niż fizycznie. jeśli dziecko ma patrzeć na
wciąż ryczącą mamę, zastanawiam sie czy nie lepiej byłoby przejść na jakąś
mieszankę. boję się też o swoje zdrowie i rodzina mi to przypomina za każdym
razem trując o jałowym pokarmie i osteoporozie...
    • kini_franio Re: heroizm mam na diecie eliminacyjnej 29.05.03, 22:26
      Powiem tak: karmie już 5 miesiac, ale na początku było cholernie trudno, bo
      wydawało mi sie że mały ma uczulenie i wpadłam wrecz w obsesje jedzenia tylko
      tego co wolno, chodziłąm niedożywiona i wściekla lub poprostu wycieńczona.
      Łapały mnie wszelkie choróbska i powiedziałam dość. I zaczęłam powolutku jeść
      wszystko zwłaszcza ze moje obawy co do alergii okazały sie bezpodstawne.
      Omijajac tylko pułapki w postaci np. cytrusów zyłam sobie beztrosko aż do
      zeszłego tyg. kiedy to okazałosie zę mały ma jakąs alergie pokarmowa. No i
      znowu analizuje diete....Wiesz nie wiem czy wytrzymałabym na diecie tak ostrej
      jak to opisuja niektóre dziewczyny, chyba zdecydowałabym sie na mieszanke dla
      dziecka. Lepiej chyba zeby dziecko miało zdrowa, dobrze odżywiona i pogodną
      mamę? Karmienie piersia - ach jakie wspaniałe ale nie traćmy zdrowego rozsądku!
      Dobrze przeanalizuj co jesz i czy twoj maluch naprawde jest uczulony (u mojego
      paskudne kupki spowodowane były nadmiarem żelaza, a ulewanie przejedzeniem)
      pozdrawiam i zycze madrego wyboru w którym wytrwasz
      kini
    • adanka Re: heroizm mam na diecie eliminacyjnej 31.05.03, 00:41
      Na poczatku faktycznie dieta wydaje sie niemozliwa do zaakceptowanie, ale wraz
      z uplywem czasu mozna sie do tego przyzwyczaic. Zabezpieczysz sie przed
      osteoporoza zazywajac wapno (niestety przy takiej diecie i przy karmieniu
      trzeba go lykac duzo), a przed awitaminoza - biorac witaminy, mokroelementy +
      preparaty dla matek karmiacych. Co kilka miesiecy rob badanie krwi - mozna w
      ten sposob wykryc, czy nie grozi Ci odwapnienie. Innym "wykrywaczem"
      odwapnienia jest dentysta.
      Zycze wytrwalosci,
      Adanka
    • kasiajan Re: heroizm mam na diecie eliminacyjnej 01.06.03, 22:35
      Coś Ty, to nie żaden heroizm! Chociaz jak chciałam schudnąć -nie mogłam
      zrezygnować z nabiału, ajak lekarz powiedział, że muszę dla dzidzi- to
      zrezygnowałam z dnia na dzień... Ot...matki. takie jesteśmy... A potem te
      smrodki pójdą w swoją stronę...taki los...
      kasiajan
    • monique76 Re: heroizm mam na diecie eliminacyjnej 02.06.03, 21:52
      Witam
      ja na razie ( i mam nadzieję tak już zostanie) jestem na diecie bezmlecznej...
      Na początku dostawałam ślinotoku na widok żóltego sera albo płatków z
      mlekiem... Teraz już się przyzwyczaiłam, brakuje mi tylko lodów i czekolady.
      Ale jakoś specjalnie mnie ta dieta nie męczy. Najsmieszniejsze jest to, ze
      gdybym chciała się np odchudzać i z tego powodu nie jeść ciastek i czekolady to
      nic by z takiej diety nie wyszło, bo straszny łasuch jestem, a w zasadzie
      byłam... A dla dziecka zrezygnowałam z kilku ulubionych pokarmów i żyję... i
      mam się dobrzesmile
    • isma Re: heroizm mam na diecie eliminacyjnej 02.06.03, 23:25
      Poczatki byly rzeczywiscie najgorsze. Poniewaz kocham jesc, a nawet przez jakos
      czas zawodowo paralam sie smakoszostwem, umieralam przez pierwsze tygodnie...
      Ryby! Jogurty! Czekolada! Pomarańcze! Ale zacisnelam zeby i poscilam. Mialam
      szczescie, ze bardzo lubie indyki, jablka i ryz, wiec podstawa byla. Tragiczny
      byl zwlaszcza okres do konca trzeciego miesiaca, kiedy zakazy alergologiczne
      nakladaly sie na zakazy watrobowo-zoladkowe, ze sie tak wyraze, i faktycznie
      trudno bylo cokolwiek nowego zaryzykowac. Brr, Boze Narodzenie: ryba nie bo
      uczula, barszcz nie, bo zakwaszany cytryna, uszka z grzybami nie, bo
      ciezkostrawne, pierogi z kapusta - jak wyzej, kompot z suszu nie, bo skorka
      pomaranczowa...
      Zaczelam eksperymentowac na dobre po ukonczeniu przez corke 8 miesiecy, ale juz
      nie bedac na az takim "glodzie" (odzwyczail sie organizm, po prostu). Okazalo
      sie, ze toleruje jedzenie przeze mnie potraw tradycyjnie uznawanych za nie
      najlatwiej strawne/wzdymajace: grubych kasz, gruszek, groszku, cebuli (mmm,
      zupa cebulowa - poezja), kapust wszelakiego rodzaju i pod wszelaka postacia. I
      to mi na razie wystarcza.
      Straty: dwa zeby (ale osemki, i tak nie byloby sensu ich leczyc) i pare klotni
      z mezem (zawsze poprawialam sobie humorek malym ciasteczkiem, a tu nic...).
      Zysk: mala od trzech miesiecy nie miala zadnej alergicznej wysypki, a ja
      nauczylam sie czytac etykiety (rany, ile swinstw jest w tym jedzeniu - np. w
      kupnych slodyczach). I znalazlam lody, ktore moge jesc bez obaw: sorbet
      gruszkowo-jablkowy...
    • odalie Re: heroizm mam na diecie eliminacyjnej 06.06.03, 22:35
      Wytrzymywałam 6 miesięcy, kolejne 2 były przejściowe. Wytrzymywałam z
      założeniem, że to potrwa konkretną ilość czasu i się skończy. Nawet sobie
      odkreślałam na kalendarzu. I przypominałam sobie historie z życia mojego brata
      i mojego męża. Wiesz, do brata przyjeżdżała karetka z tlenem i hydrokortyzonem,
      robili tlen i zastrzyk, jechali, a mama musiała chwytać za telefon i karateka
      często musiała wręcz zawarać z drogi... Mąż miał bez takiego hardcoru, ale też
      niefajnie. I nie chiałam tego dla córeczki. Mnie i męża wychowali na mleku z
      wodą, mąką i cukrem, takie były czasy. Na lateksowym, cuchnącym smoczku. O nie!
      Nie, nie i nie! Miałam bardzo silną motywację. Rozumiem, że jeśli w rodzinie
      nie znasz nikogo, kto choruje z przyczyn alergicznych, to jednak jest to dla
      Ciebie czysta teoria, nie wiesz czym to może grozić, to znaczy wiesz, ale tak -
      teoretycznie... I rozumiem, jeść się chce, zwłaszcza te nowalijki, a nie tylko
      marchewka, ziemniaki i indyk (na marginesie - wiesz zasadniczo jestem
      wegetarianką, żeby być na diecie bez mleka nawet koziego i bez orzechów, jednak
      musiałam podjadać mięso... i sama sobie gotować, brr...) Zresztą, taka byłam
      wykończona fizycznie, że nawet jeść mniej się chciało... smile

      Efekty? Córeczka toleruje wszystkie pokarmy, nawet owoce tropikalne i
      czekoladę. Ale... żeby nam za słodko nie było, ma zapalenie spojówek od
      kwietnia do sierpnia...

      Wyznacz sobie jakieś ramy czasowe. Pół roku ścisłej, uczciwej diety zwykle
      wystarcza. Zaplanuj, jak długo masz w ogóle siłę karmić. Naparwdę, to tylko
      taki mały fragmencik życia, a drugi raz się nie powtórzy. Co ja bym dała za to
      (ojej, przyłapuję się na tym...) żeby chciaż troszeczkę podobnie się
      powtórzyło...

      I nie wstydź się marudzić, ze Ci ciężko. ma prawo być! Twój facet też spróbuje
      trochę diety, tylko dobrze mu zrobi! A Tobie może będzie raźniej.
Pełna wersja