olutka75
31.05.07, 10:40
Dziecko- 7 tyg. jest karmione od poczatku piersią, od 3-4 tyg ma kolki- tzn.
ja myslałam, że kolki i chodziliśmy po lekarzach- barało debridat i tym
po0doobne, nic. Ostatni "znawca" kazał nam odstawic od piersi natychmiast, bo
to prawdopodobnie nietolerancja laktozy- wodniste, bardzo spienione, żółto-
zielonkawe kupy.Kazał podac mleko niskolaktozowe. Nie wiem w końcu, co jest
mojej córeczce, tak bardzo cierpi, steka calymi dniami (tak na kupę, jakby nie
mogła ztobić, a przecież robi), bardzo perzy tym płacze, zwija się wręcz z
bólu, wygina, nawet najeść się spokojnie nie może, tak bardzo mi jej
szkoda..Natychmiast odstawiłabym piersś, gdybym miała pewność, że to
przyniesie ulgę..czy są jakies badania stwierdzające, czy to na pewno nietol.
laktozy? słyszałam tez o jakiejś technice karmienia w takich przypadkach,
które może przynieś poprawę- czy chodzi o odciąganie mleka poczatkowegho? czy
w tren sposób nie pozdbawię malej picia? Prosze o pomoc, jestem zrozpaczona,
mąż wrzeszczy, że nie chcę odstawić piersi i w ten sposób męczę dziecko.
Dodam, ze brzuszejk jest cały czas napięty bardzo mocno, aż pępek wyłazi na
wierzch i bóle są całą dobę z małymi przerwami na sen (ale i przez sen bardzo
często steka i jęczy).. Czy ktos mial podobne doświadczenia? Poradxcie coś..