Zaprzyjaznic sie z lambliamii...?!

11.06.07, 13:44
No i powiedzcie mi, moje drogie, co ja mam zrobic...
Szukalam i znalazlam lamblie u siebie i 11miesiecznego synka. Maz tez pewnie
ma. Dla syna wykupiony juz furazolidon. A dzis - test ciazowy i hurrraaaa!!!
bedzie dzidzius.
Ale lamblie tez bedasad Nie moge lekow konwencjonalnych.Balsam tez odpada.
Boje sie nawet ziol o.Grzegorza (a jesli toksyny zagroza malenstwu?). Jak nie
wylecze siebie to nie uchronie syna przed ponownym zakazeniem. Mamy sie
jeszcze przez kilkanascie miesiecy meczyc z tym dziadostwem?? No i zebym
jakiegos sensownego lekarza gdzies tu miala,ech...
No wiec zwracam sie do Was.Pocieszcie mnie.
Wybaczcie brak polskiej czcionki-cos mi tu szwankuje.
    • kruffa Re: Zaprzyjaznic sie z lambliamii...?! 11.06.07, 14:06
      Nie zawsze musi dojść do zakażenia dziecka. Znam matkę, która wie, że ma lambie,
      ale dopóki nie ma objawów nie zamierza nic z tym robić. Urodziła dziecko,
      dziecko miało kilkakrotnie badany kał i nic nie ma. Mąż wcale też mieć nie musi.
      Mój małżonek miał, może nadal ma, bo nie sprawdzaliśmy, a dzieci ani ja nigdy
      nic nie mieliśmy.

      Kruffa
    • sigvaris Re: Zaprzyjaznic sie z lambliamii...?! 12.06.07, 00:32
      Nie Krufciu,
      Wasz przypadek jedynie potwierdza regułę, którą śmiem się zaprezentować na forum...
      Jeśli matka i dziecko coś mają to zazwyczaj mają: ZAWSZE razem do 3 roku życia
      dziecka.
      Dlatego Ty i dzieci - byliście zdrowi... Andrzej tylko był chory. Wasz
      przypadek to marzenie dla rodziny.

      Tu mamy inny przypadek. Matka i dziecko są chorzy. I jeśli matka zaraziła 1-wsze
      dziecko, to zarazi i drugie. Tak mi to wygląda po nie tylko moich obserwacjach.

      Wezi79. Nie podawaj teraz synkowi Furazolidonu. Znów go zarazisz. A synek
      uodporni się na ten lek. Dodam nie ma innego równie słabego. Mąż to już bez
      znaczenia, czy ma czy nie - dla Waszej ochrony powinien się leczyć z Wami
      solidarnie.
      Skupiając się na Was - Tobie i synku.

      Dotrwaj do 3 msc ciąży. W tym czasie podawaj synkowi choćby zioła o. Grzegorza
      (wg. schematu 3 tygodnie, 2 tygodnie przerwy, 3 tygodnie). Mężowi też.
      Potem rozważ u synka Furazolidon (lek dotrwa do tego czasu, ma pewnie datę
      ważności ponad rok), a u Ciebie wtedy zioła. Mąż macmiror, albo balsam kapucyńki.

      Toksyny, które wydala lamblia... Nie należy ich bagatelizować. Są dużo gorsze
      niż w czasie ich wybijania - bo są zawsze, codziennie.. Pasożyty dlatego dają
      właśnie objawy jak alergia, neurologiczne i inne bo nas trują dzień w dzień,
      póki żyją w naszych organizmach. Zapomnij o "oswojeniu się" z lamblią.
      Przy wybijaniu jest toksyn może trochę więcej, ale efekt wybijania kończy
      codzienne trucie naszych organizmów. Czyli lepiej wybić, niż zostawić.
      Rozważ to co piszę.
      • mazeb Re: Zaprzyjaznic sie z lambliamii...?! 12.06.07, 01:55
        sigvaris napisała:

        > Nie Krufciu,Wasz przypadek jedynie potwierdza regułę, którą śmiem się
        zaprezentować na forum... Jeśli matka i dziecko coś mają to zazwyczaj mają:
        ZAWSZE razem do 3 roku życia dziecka. Dlatego Ty i dzieci - byliście zdrowi...
        Andrzej tylko był chory. Wasz przypadek to marzenie dla rodziny.

        ---podepnę się pod wątek - u nas też lamblia u męża, ja i dwójka malców -
        czysto, uff... (choć lęk mi został przed tymi obcymi). W dodatku sprawdziłam
        psa - i niestety też w badaniu lamblia sad(( Malżonek przeleczony (czy
        wyleczony, sparawdzimy za jakis czas), pies tez po kuracji... Ale zapobiegawczo
        chłopakom włączyłam zioła o. Grzegorza, bo się boję powtórki sad Na sobie nie
        testuję, bo karmię, małej, prawie 5-miesięcznej też nie daję. (no i też
        słyszałam teorię, że dziecko do 3. r.ż. jest tym, co matka - i coś jest na
        rzeczy, ale to na razie badam) wink
        Jednak przy solidarnym leczeniu owsicy (u synka po objawach leczylismy) kilka
        miesięcy wcześniej też dostałam leki (mimo karmienia), bo jednorazowo toksyny
        mniej zaszkodza dziecku, niz zatruwanie malymi dawkami bez przerwy...

        No i faktycznie rozwaz to, co pisze Sigvaris... smile A ona wie, co pisze... smile

        pozdr
        g.
      • wezi79 Re: Zaprzyjaznic sie z lambliamii...?! 12.06.07, 13:58
        Dziękuję za odzew. Zastosuję się do rady Sigvaris. Nie uśmiecha mi się życie z
        lambliamii - nie po to wertowałam te strony i wydawałam kasę na badania. Mam
        nadzieję,że się z tym uporamysmile
        Pozdrowienia.
Pełna wersja