csk2
24.07.07, 23:13
Witam,
Dość długi był mój okres przystopowania z aktywnym uczestnictwem na forum -
myślałam,że najgorsze za nami, ale jak powrót to na całego. Mały ma 9
miesięcy - gdy skończył 7 po podaniu królika dostał tak silnej biegunki,że
wylądowaliśmy w szpitalu - zostawili nas na tydzień i szczegółowo przebadali
(dziecko nie tolerowało żadnych pokarmów oprócz - dyni, ziemniaka, marchewki
i BP). Wszystko ok, zbadali IgE (wg opisu - swoistych przeciwciał nie ma -
więc zdaniem lekarzy syn nie jest alergikiem???), zbadali IgA - poziom prawie
zerowy (zdaniem lekarzy+brak odporności=silna nietolerancja na wprowadzane
pokarmy; zalecenia - podawać Dicoflor i wprowadzać wszystko powoli i
stopniowo), badania na pasożyti spółkę - wszystko ok.
Więc zaczynamy wprowadzać - istna klapa - ryż odpada, kukurydza też, tak samo
amarantus, brokuły i wiele innych.Próbujemy z Sinlaciem - znaczna wysypka na
twarzy. Ale nie pojawia sie żaden z objawów z którymi zmagaliśmy się kilka
miesięcy temu, tzn. suche, szorstkie plamy i wodniste, śluzowate stolce.
Synek reaguje twarzą i ulewaniem. Z mięsa przechodzi polędwica wieprzowa??!!!
Potem zbyt niski przyrost wagi i decydujemy się po prawie 2 miesiącach
przerwy podać Sinlac - wg mnie jest OK (mały wcina, zero nowych krostek, zero
ulewania). I stajemy w miejscu, gdyż dziecko dostaje stopniowo mocno
czerwonych policzków, wodnistego kataru i od czasu do czasu krostek wokół
oczu, które także są zaczerwienione. Dochodzą delikatne podskórne krostki na
rękach. Wszystko to pojawia się razem z falą upałów i moimi probami
wpraowadzenia owoców (próbowaliśmy jabłko - ulewa, jagody - wysypka i
gruszkę - była ok, ale teraz to już sama nie wiem). W ciągu dwóch tygodni
zdarzają się nam cztery wieczory, gdy synek rozpaczliwie płacze, trze się z
całej siły po nosie i oczach i nie może zasnąć (jeden z tych wieczorów po
wizycie na łące). Dodatkowo znowu każda wizyta u dziadków kończy się silnym
bólem brzuszka i ulewaniem (z tymże jak był mniejszy to chlustał po każdym
posiłku już u nich, teraz zaczyna w domu - dziadkowie mają królika).
Z takimi doświadczeniami jedziemy do alergolog - jej zdaniem dziecko ma z
pewnością alergię wziewną (może królik, może pyłki - bo ta wizyta na łące i w
zbożu, i ten katar i oczu etc.), jego skóra jest nadwrażliwa na pot (dostaje
mega wysypki), ma silną nietolerancję pokarmową (kiedyś przejdzie).
Zalecenia - zostajemy przy posiłkach - BP, Sinlac, dynia, ziemniak, marchew,
oliwa z oliwek - aż skóra się uspokoi. Na buzię (naprawdę źle wyglądała
dajemy Elidel - stosujemy go już 6 dni - policzki blade, ale nie zniknęły i
moim zdaniem nie znikną suche białe krotski, których mały nabawił się przy
wziewach z Pulmicortu - planuję wizytę u dermatologa, bo gdzies wyczytałam,że
tak moze wygladac trądzik posterydowy), doustnie Zyrtec (zmniejszona dawka,
wcześniej był doraźnie Fenistil, ale wg mnie on chyba dość słabo działa -
albo ja nie rozumiem mechanizmu działania - bo katar, tarcie nosa i oczu jest
nadal - co ciekawe mały czasami zaczyna gwałtowanie trzeć nos podczas
obiadku, który zawsze dostaje po spacerze; po tym zyrtecu chyba krotski na
rękach ustąpiły), zostaje Dicoflor. I tu mam problem, którego nie potrafię
już sama ogarnąć - czy uzbroić się w cierpliwość i dalej podawać Zyrtec i
czekać aż przestanie pylić lub oświeci mnie i wpadnę na to, co może synka tak
mocno drażnić; czy rezygnować z mięsa lub Sinlacu (choć tak naprawde z nimi
nie wiążę tego - ale może skutki podawania wyszły po długim czasie??) - tylko
co nam zostanie

; czy dalej szukać i grzebać w małym i zmęczonym organiźmie
synka i szukać nie wiem bakterii w nosie (choć miesiąc temu ich nie
wyhodowali); może skonsultowac się z innym lekarzem.
Poza tymi dolegliwościami synek jest pogodnym , dobrze się rozwijającym
dzieckiem.
A moze to tylko zęby, jak twierdzi rój dobrych ciotek dookoła.
JEŚLI KTOŚ CIERPLIWY DOTRWAŁ DO KOŃCA TEKSTU TO BĘDĘ WDZIĘCZNA ZA KAŻDĄ
WSKAZÓWKĘ.
Pozdrawiam serdecznie,
Kasia