Sigvaris:

27.12.07, 19:39
Dopiero dziś właśnie dotarłam do Twojej odpowiedzi na mój post
sprzed prawie roku...- rzadko tu zaglądam, bo te problemy mojego
synka są niespecyficzne.
Przypomnę: mój synek miał podejrzenie padaczki i Ty zapytałaś czy
miał badania na lambiozę. Otóż miał i ją wykluczono. Zatem nie tu
problem. Jednak epi w końcu wykluczono powtórnym EEG (sic!) które to
odbyło się po wykluczeniu z diety dziecka mleka. Objawy też ustąpiły.
Ostatnio czytamy z mężem książkę dr Danuty Myłek pt "Alergie", w
której autorka m.in pisze o padaczkach na tle szkodliwego działania
pokarmów i chyba się tu odnajdujemy.
Pozdrawiam i dzięki za odpowiedź
    • clara2 Re: Sigvaris: 29.12.07, 08:55
      Podbijam, bo nie wiem czy czytałaś, a widzę, że jesteś.
    • sigvaris Re: Sigvaris: 29.12.07, 15:59
      Musisz wiedzieć kilka rzeczy:
      - badania nawet w najlepszych labach bywa, że nie wychodzą. Trzeba je powtarzać,
      albo badać się rodzinami. Prawdopodobieństwo trafienia wtedy w "coś" się
      zwiększa. A jeden chory w domu, oznacza że chorują pozostali.
      - nietolerancje pokarmowe często są spowodowane pasożytami, nie alergią
      - objawy, które może mieć Twoje dziecko mogą wynikać...- tu cytat z fragmentu
      maila od eMamy, u której też podejrzewano dziecko o padaczkę:
      "Poczytałam trochę fachowej literatury i przybiło mnie to, że owsiki mogą też
      składać jaja w jelicie cienkim i wcale nie muszą opuszczać organizmu człowieka,
      żeby móc się dalej rozwijać. Do tego przeczytałam, że zarówno lamblioza jak i
      owsica mogą dawać objawy padaczki i że po wyleczeniu objawy te ustępują. I że w
      każdym niejasnym przypadku należy badać chorego w kierunku lambliozy. Jak będę
      na kontroli u neurologa, to wspomnę jej o tym i będę mogła powołać się na
      konkretne źródło (a było to opracowanie pod red. prof. dra Edwarda Szczeklika
      p.t. Choroby wewnętrzne, tom I, wydanie II, Państwowy Zakład Wydawnictw
      Lekarskich, Warszawa 1968 – str. 606 i 639)".

      Masz dwa powody, żeby jednak drążyć sprawę i lamblii i owsików:
      - nietolerancja pokarmowa
      - "niespecyficzny" objaw nie-padaczki.

      Walcz.
      • clara2 Re: Sigvaris: 29.12.07, 17:16
        Bardzo Ci dziękuję, bo to rzeczywiście coś nowego, a dość sensownie
        brzmi... Faktycznie kiedy pojawiły się nasze problemy to jedna
        doktor pediatra kazała zrobić badania na pasożyty, twierdząc, ze
        takie objawy są tu typowe i zrobiliśmy, ale skoro tak, to jeszcze
        zrobimy. Rzeczywiście i objawy padaczki są niespecyficzne i alergia
        jest niespecyficzna, bo synek nie reaguje wysypką itp, tylko
        zmiananmi w zachowaniu - pojawiają się objawy nadpobudliwości,
        rozdrażnienie itp i mam wrażenie że ostatnio bardziej reaguje nawet
        na małą ilość "alergenu" jeśli takowy się jakoś dostannie, a
        przecież nie powinbien skoro ma dietę eliminacyjną... Kiedyś jadł np
        dużo serków i kaszek mlecznych a nie było tego, co jest teraz po
        niewielkiej ilości zjedzonych ciastek z mlekiem w składzie...
        Alergia powinna być chyba cały czas taka sama. Muszę się doszkolić -
        poczytam sobie w wolnej chwili Twoje posty. Pozdrawiam
      • clara2 Re: Jeszcze pytanko: 29.12.07, 17:30
        Czy orientujesz się, czy lambie lub pasożyty same w sobie mogą
        wywoływać objawy padaczki np jakąs swoją toksyną czy też wywołuje je
        w takiej sytuacji (jeśli już tak jak u nas) nietolerancja pokarmowa,
        której one są powodem?
        Bo unas objawy padaczkowe wyraźnie są czasowo związane ze spożyciem
        mleka. Więc jeśli to pierwsze jest prawidłowe to lamblie/pasożyty
        nie byłyby jednak u mnie dobrym tropem. Jakkolwiek badania
        powtórzymy...
        • sigvaris Re: Jeszcze pytanko: 29.12.07, 23:21
          Clara2 musisz zrozumieć najpierw jak trują pasożyty (tu rozumiem i lamblie, i
          robaki, i grzyby).

          To duże organizmy i upraszczając laicko jak sobie w nas siedzą wydalają swoje
          odchody. My to trawimy, bo trawimy, organizm nie ma jak tego wydalić inaczej niż
          przez taki sam proces jak trawi i wydala pokarm. I tak te odchody dostają się do
          krwiobiegu już w postaci toksyn. Gdzie jest ta krew? Wszędzie. To jasne.

          Czyli co to toksyny? To strawione przez nasz organizm odchody pasożytów. Układ
          trawienny nie rozróżnia co trawi. Jak trawi coś pożytecznego, to dostarcza
          organizmowi niezbędnych składników mineralnych lub witamin. Jak ma pasożyta -
          tez musi strawić to co siłą rzeczy jest w przewodzie pokarmowym. Czyli jego
          odchody, to teraz jaśniejsze?

          Czyli toksyny, które trafiają do krwiobiegu człowieka będą w mózgu, nerkach,
          wątrobie, trzustce, naczyniach krwionośnych, wszędzie tam, gdzie dociera krew.
          Toksyny te będą więc zaburzać funkcje tych organów, prawda?

          W konsekwencji Toksyny będą zaburzać funkcjonowanie układu pokarmowego,
          wydalniczego, będą zaburzać procesy wchłaniania itp, czyli poza samą bytnością
          pasożytów (np. w jelitach) i temu, że one na nas żerują dokłada się
          niszczycielska siła ich odchodów.
          U każdego jednak wystąpią inne objawy.
          Dany osobnik różnie na te toksyny i pasożyty (same w sobie) zareaguje. Bo każdy
          z nas ma inne predyspozycje, inne organy słabsze, inne silniejsze.
          U jednych będą to alergie (niewydolnośc układu pokarmowego), u innych anemia
          (niewydolonośc procesu wchłaniania składników odżywczych z pożywienia), u
          jeszcze innych ospałość (spowodowana niewydolnością szeregu organów np.
          trzustki, wątroby, woreczka żółciowego) itd itd.., u innych nadpobudliwość
          (spowodowana nie tylko np. świądem owsikowym, co pewnego rodzaju porażeniem
          układu nerwowego przez toksyny pasożyta), itd, itd - "obrazów" działania
          pasożytów można by wymieniać bez końca.
          Ale wystarczy zamknąć oczy i pomyśleć, że są w krwiobiegu - to może Ci dać pełen
          obraz sytuacji, prawda? Przy różnych dolegliwościach.

          U Twojego dziecka mogą się nakładać dwie rzeczy:
          - niewydolnośc pokarmowa, czyli nietolerancja niektórych pokarmów (najczęstszy
          objaw u dzieci)
          - objawy "para-neurologiczne" wynikające z tego, że toksyny są również w mózgu,
          mają "nieswoisty" wpływ na system nerwowy.

          Więc wykluczenie, którego szukasz na moje oko nie istnieje.
          • sigvaris Re: coś mi zjadło końcówkę 29.12.07, 23:55
            Wykluczenie nie istnieje bo idąc Twoim tropem i tak powstanie pytanie:
            a skąd taka nietolerancja pokarmowa? Co jest jej przyczyną, że dziecko
            neurologicznie reaguje na niektóre produkty?
            Czy to alergia czy "alergia"?
            Jeśli to jedno pytanie jest, dalej jest sens wykluczyć najprostsze.
            Czyli pasożyty.
    • raczek789 Re: Sigvaris: 29.12.07, 20:43
      Opiszę Ci naszą historię.
      Córeczka jak miała 8 miesięcy straciła 2x przytomność - nie miała
      widocznych drgawek, ale po tych incydentach była senna i w krótkim
      czasie poszła spać. Wcześniej teoretycznie była zdrowym dzieckiem,
      niepokojące było tylko to, że była nadpobudliwa, płaczliwa, wiecznie
      rozdrażniona, kiepsko jadła, słabo przybierała na wadze i prężyła
      się krzyżując nóżki. Mała była hospitalizowana, miała robione różne
      badania: 2x EEG, tomografię mózgu, badanie płynu rdzeniowo -
      mózgowego, badanie krwi, gazometrię, jonogram, badanie ogólne moczu,
      badanie GSMC, USG prawie wszystkich narządów, w tym
      przezciemiączkowe i jamy brzusznej w celu wykluczenia refluksu, EKG,
      badanie psychologiczne. Wszystkie badania wyszły prawidłowo. W
      pierwszym szpitalu sugerowano porażenie mózgowe. W drugim na
      podstawie objawów postawiono diagnozę padaczka i nalegano na
      rozpoczęcie leczenia lekiem Depakine. Nie zgodziłam się - była to
      bardzo trudna decyzja, bo cyt: "zdiagnozowaną padaczkę się leczy".
      Szukałam dalej, trafiłam na to forum i znalazłam: lamblie, candidę
      +, bakterie E. coli. Do tego na biorezonansie wyszły owsiki (ja
      podejrzewałam je po objawach) - i córeczka rzeczywiście je miała
      (wyszły w kupce po kuracji Pyrantelum).
      Pytałam się lekarzy, czy utraty przytomności mogły być spowodowane
      robakami. Neurolog powiedziała, że z czymś takim się nie spotkała,
      ale żebym zapytała się lekarza, u którego będę leczyć małą, bo
      człowiek uczy się całe życie. Lekarka, która leczy córeczkę,
      powiedziała, że toksyny pasożytów mogą "iść" w różne miejsca - u
      niektórych pojawia się "alergia", dorośli często mają problemy ze
      stawami, czasami osłabiony jest układ nerwowy i mogą zdarzyć się
      utraty przytomności. Tak najprawdopodobniej było w przypadku
      córeczki. Cały czas jest jednak pod obserwacją neurologa. Utraty
      przytomności zdarzyły się 3 miesiące temu i jak do tej pory nie
      zaobserwowałam niczego podejrzanego, poza tym, że kuracja przeciw
      robakom działa i w końcu moja córeczka zaczyna się śmiać, bawić,
      gadać.
      Nie znam historii Twojego synka, ale może to co opisałam Ci
      pomoże...
      • marzenak35 Re: do Sigvaris 29.12.07, 22:11
        Mam pyatanie, w jaki sposób można oczyścić organiżm dziecka z
        toksyn po pasożytach ? Mój 3letni syn mial wcześniej leczoną astmę
        oskrzelową przez 2 lata, po przeleczeniu na pasożyty objawy
        zniknęły ale on wciąż ma problemy z mówieniem.Czuję intuicyjnie, że
        to sprawa toksyn. Lamblie wyszły jeszcze w badaniu kału w
        listopadzie. Teraz leczymy zapperem i w styczniu spawdzę obecność
        lamblii. Czy słyszałaś o skutecznym leczeniu lamblii zapperem?
        Pozdrawwiam
        • sigvaris Re: do Sigvaris 29.12.07, 23:33
          Nie znam zappera. Nie wiem też, czy daje radę lambliom.

          Próbuj metod starych (starszych od zappera).
          Odpowiedz sobie na pytanie:
          - czy leczyliście się wszyscy, czy dziecko nie jest poddawane dalej jakimś
          zarażeniom?
          - czy wysprzątałaś mieszkanie?

          Potem rozważ podanie u syna ziół ojca Grzegorza na pasożyty, może balsamu
          kapucyńskiego (oczywiście Wy solidarnie z nim). Poza działaniem p/pasożytniczym
          mają działanie oczyszczające.

          Poza wszystkim poszukaj dobrego logopedy. 2 lata pasożytów w ciele syna mogło
          spowodować inne procesy i pewne opóźnienia.
          Tylko się nie wystrasz.

          U nas było to tak, że pasożyty akurat poza wieloma "efektami" w okresie
          wczesnoniemowlęcym dawały u córki obniżone napięcie mięśniowe w rączkach,
          wzmożone w nóżkach. Samym leczeniem pasożytów nie byłam w stanie się tego
          pozbyć. Z córką chodziłam na rehabilitację przez 6 msc.
          Pewne nawyki, które zapamiętała jako maluch mogą zaowocować jeszcze dalszą
          rehabilitacją, kiedy będzie miała 4 lata. Więc w przypadku np. rozwoju mięśni,
          postawy - "okres pasożytniczy" może mieć pewne konsekwencje w przyszłości.
          Tu dobrze byłoby wykluczyć "problemy z mówieniem" u naprawdę dobrego logopedy.
          Być może dostaniecie jakieś banalne ćwiczenia (na pewne partie mięśni)i szybko
          dla wieku w którym jest syn pozbędziecie się problemu.
          Szukaj kogoś do konsultacji, nie odkładaj.
      • clara2 Re: Sigvaris: 31.12.07, 11:25
        Bardzo dziękuję dziewczyny za czas mi poświęcony i dzielenie się
        tymi informacjami. Dałyście mi speeda do zrobienia badań. Raczek -
        mój mąż ma właśnie bóle stawów... Pozdrawiam serdecznie
Pełna wersja