nawrót ale czego?

19.02.08, 23:47
tydzień temu ok 3 w nocy obudziło mnie moje własne dziecko.
przerażone bo kaszlało tak silnie ze zwymiotowało. potem kaszel
spowodował kolejne torsje.
dziecko kaszlało suchym duszącym kaszlem jeszcze ok godziny. dostało
ventolin na rozszerzenie oskrzeli. po kolejnej godzinie kaszel
uspokoił się na tyle by mógł zasnąć a ja leżałam słuchajac jak
oddycha jak zasypiałam było ok 6 rano.
kolejny dzień upłynął pod znakiem suchego duszącego kaszlu, noc bła
spokojniejsza.
zmian osłuchowych brak, wróciliśmy do zyrtecu i ambrosolu. doraźnie
ventolin choć juz nie było potrzeby.

wyglądąło to na klasyczny atak astmy oskrzelowej. albo na pasozyta
który przypominał o swoim istnieniu (Kbuś miał lamblie)
kupę do badania złzpałam dopiero dziś troche późno, ale trudno,
najwyżej polece jeszcze raz po skierowanie.

jak myślicie?
nawrót astmy oskrzelowej? czy lamblia ?

do tego wszystkiego ma totalny brak apetytu, trzy dni nie jadł nic,
jedynie pił. teraz się poddałam i jada płatki z mlekiem dwa razy
dziennie. majac w perspektywie kolejny strajk głodowy chwilowo
pozwalam na takie ilości mleka .
    • kubona Re: nawrót ale czego? 19.02.08, 23:50
      acha, teraz juz nie kaszle,w każdym razie nie na tyle bo go
      szczególnie obserwować.
      czyzby jednak pasożyty?
      • sigvaris Re: nawrót ale czego? 20.02.08, 00:04
        Badania. Kubona, pls...
        Jak miałaś poprawę po leczeniu pasożytów - i obywało sie bez leków - to chyba
        jasna sprawa?
        Przypomnij, czy odrobaczałaś dziecko (poza leczeniem lamblii)?
        Czy chodzi do przedszkola ?
        Jak długo było dobrze po leczeniu? Bez leków żadnych.
        Czy trzymasz dietę (po lamblii ok. kilku miesięcy u maluchów, pytam bo piszesz o
        jakimś mleczku)?
        • kubona Re: nawrót ale czego? 20.02.08, 00:39
          poprawy nie miałam bo nie miałam strasznego pogorszenia.
          lamblia wyszła przypadkiem, atak kaszlu zdarzył się ok miesiaca po
          leczeniu, wiec w czasie gdy powinno coś wyjśc w kale. (tak
          wnioskowałam na podstawie tego co przeczytałam i tego co mówił
          pediatra)
          to moje obserwacje, w tym czasie bez leków, żadnych, choć róznie
          bywało. raz lepiej raz gorzej. lekkie przeziębienia, kaszel, raz
          omal antybiotyk. w czasie kaszlu, zawsze ambrosol, jakieś inhalacje
          z olbasu,
          do przedszkola wrócił, musiał, innego wyjścia nie było. jeszcze
          przez ok miesiać.

          tym razem(i bije się w piersi bo to moja wina) nie odrobaczony.
          mleczko - cóz złamałam się, trzydniowa kompletna głodówka zrobiła
          swoje, dziecko poprosiło o zupke z mleczkiem i zjadło ją. po czym
          stało się znowu moim grzecznym, ułożonym synem.

          za miesiac jak nam się uda ruszamy zkampanią. ja już będe wolna (do
          wrzesnia) i zaczynam po raz kolejny z pełną akceptacja pediatry.
          kompletne leczenie (teraz wyłamała się teściowa w trzecim dniu
          dostała biegunki i wymiotowała, przerwała kurację)

          każdy z nas popełnia błędy. ja nie jestem tu wyjatkiem, widac
          najlepiej uczyc się na własnych. mieszkam na zadupiu, do wawy mam
          300 km, w labie trudno cos znaleźć, teraz mamy jakis nowy ciekawe co
          tam zobaczą. trudno tak od razu przestawić sie z polowania na pyłki
          i inne alergeny, szukania alergicznych i wysiłkowych przyczyn kaszlu
          na myślenie o pasożytach. prawie trzy lata byłam przeświadczona ze
          Kubuś ma astme, ze moze się rozwinąc z nadreaktywności oskrzeli, ze
          kaszle i katary, sapki i wysypki sa nastepstwem alergii.
          teraz okazuje się ze byc moze to nie to? nie umiem odwrócić się od
          tego i założyc ze to pasozyt, ze wylecze i będzie po kłopocie.
          ale staram się i to jest wazne.
          • enigmatic2 Re: nawrót ale czego? 20.02.08, 08:22
            wiesz, sama osobiście mam astmę. mam duszności nocne, ale żeby taki napad
            kaszlu. nie, nigdy. za to zaraz mi się przypominają larwy glisty w płucach
            drażniące krtań żywiciela...
            • kubona Re: nawrót ale czego? 20.02.08, 11:23
              taki atak to już był trzeci w historii dwa pierwsze były ponad rok
              temu gdy Kubus sypiał na pierzu, na przełomie lata i jesieni,
              zastanawia mnie jedno - przy atakach reaguje na leki. prawidłowo. i
              dlatego do końca nie wiem czy to był atak astmy czy sprawka
              pasożyta.
              przy pasożytach tez będzie reakcja na lek? to był ventolin,
              rozszerzający oskrzela,
Pełna wersja