szklanapulapka2
23.03.08, 08:37
Witam po niedługiej przerwie

. U nas efekty leczenia przeszły moje
najśmielsze oczekiwania - dziecko, leczone Vermoxem i kroplami cina,
ODŻYŁO. Kiedyś myślałąm, ze mam wesołe, zwykłe dziecko. Dopiero
teraz, po leczeniu, okazało się, ze to "diabełek w ludzkiej
skórze" ):. Szaleje tak, ze nie możemy za nim nadążyć. Apetyt -
cudownie, pięknie. Został mu jakiś uraz co prawda, bo boi się....
talerza

. Ale najważniejsze, ze je praktycznie wszystko - tylko
zupa musi byc w szklance podawana i na stojąco. Adaś "boi się"
jakby, usiąść, zjeść jak człowiek z talerza, ale to mnie już mniej
martwi. Musi sie przyzwyczaić. W każym razie je naprawdę wszytsko -
wczoraj (mimo że jeszcze przed świętami) zjadł kawałek białej
kiełbaski z żurkiem - taki miał apetyt na to jedzonko, ze żal było
nie zrobić - mimo że jeszcze nie czas był na to.
Niestety, jest i druga strona medalu

. Nie mozemy sobie poradzić z
odśluzowywaniem go. Szczególnie rano po spaniu i popołudniu (też po
spanku) jest masakra - duszący, mokry kaszel, katar, dziecko
płacze,nnie może oddychać, dusi się, tak jakby w gardle miał jakąś
śluzowatą kulę. Dzis sie przeraziłam, bo naprawdę aż zsiniał, nie
mógł odetchnąć. W tej chwili jest już ok. Tzn. kaszle, ale tak... z
umiarem i bez duszności, no i nie sprawia mu to bólu. Ranki są
jednak tragiczne. Leklarz wyklucza infekcję,bo dziecko nie ma
temperatury, jest wesołe, zywe, ma apetyt... Jak mu można pomóc?
Przestrzegamy diety (staram się bardzo, naprawdę), nie daje
zaśluzowujących pokarmów, daję syrop wykrztuśny, syrop z cebuli,
nawilżam mieszkanie, wietrzę... Co jeszcze można zrobić?